<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.halorzeszow.pl/rss/articles/pl/10/kultura-i-rozrywka" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - Kultura i rozrywka - Halo Rzeszów - portal miejski. Wydarzenia, informacje, ogłoszenia, fotorelacje ]]></title>
        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykuly/10/kultura-i-rozrywka</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[Halo Rzeszów - portal miejski. Wydarzenia, informacje, ogłoszenia, fotorelacje]]></copyright>
        <lastBuildDate>Sat, 25 Apr 2026 07:03:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Ogród emocji Beaty Olchowy. Wernisaż wystawy pt. &quot;Pomiędzy światłem i cieniem&quot; w RDK Pobitno]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15719,ogrod-emocji-beaty-olchowy-wernisaz-wystawy-pt-quot-pomiedzy-swiatlem-i-cieniem-quot-w-rdk-pobitno</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15719,ogrod-emocji-beaty-olchowy-wernisaz-wystawy-pt-quot-pomiedzy-swiatlem-i-cieniem-quot-w-rdk-pobitno</guid>
            <pubDate>Sat, 25 Apr 2026 07:03:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-ogrod-emocji-beaty-olchowy-wernisaz-wystawy-pt-pomiedzy-swiatlem-i-cieniem-w-rdk-pobitno-1777095900.jpg</url>
                        <title>Ogród emocji Beaty Olchowy. Wernisaż wystawy pt. &amp;quot;Pomiędzy światłem i cieniem&amp;quot; w RDK Pobitno</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15719,ogrod-emocji-beaty-olchowy-wernisaz-wystawy-pt-quot-pomiedzy-swiatlem-i-cieniem-quot-w-rdk-pobitno</link>
                    </image><description>W piątek, 24 kwietnia, w Rzeszowskim Domu Kultury - filia Pobitno, odbył się wernisaż wystawy Beaty Olchowy, zatytułowanej &quot;Pomiędzy światłem i cieniem – ogród emocji&quot;. Twórczość artystki jest zróżnicowana i obejmuje prace wykonane różnymi technikami - począwszy od malarstwa olejnego i akwareli, przez ikony, a skończywszy na malowanych materiałach użytkowych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W tym wszystkim należy jednak pamiętać, że wystawione w RDK Pobitno prace to tylko "malutki wycinek" z całego portfolio artystki. Niemniej jednak jest on z pewnością wystarczający, by zobaczyć skalę jej pasji. Na wystawie spotykają się bowiem różne techniki: malarstwo olejne, akrylowe i akwarelowe, ikony tworzone tradycyjną temperą żółtkową oraz tkanina artystyczna.&nbsp;</p><p>– Te prace to nie tylko pędzel i farba albo tkanina i farba. Za nimi kryją się godziny spędzone na malowaniu, wyszywaniu i uczeniu się technik. W tych obrazach odbijają się moje emocje, każdy niesie osobisty przekaz – mówiła Olchowy podczas otwarcia wystawy.</p><h2>Od korporacji do sztuki</h2><p>Artystka sporo sporo uwagi poświęciła swojej drodze do tworzenia, która nie zaczęła się w pracowni, lecz w korporacji. Przez dwie dekady pracowała ona bowiem w branży ubezpieczeniowej. Dopiero po długim czasie zdecydowała się zmienić swoje życie o 180 stopni.</p><p>– Stwierdziłam, że jeśli teraz nie zacznę, to nigdy nie zacznę. Kto mówi, że będzie robić coś na emeryturze, często wcale nie zaczyna, jeśli nie postanowi, że robi to dziś – podkreślała, zachęcając słuchaczy, by nie odkładali swoich pasji na później.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1155;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/25/a6.jpg" width="2048" height="1155"></figure><p>Wernisaż był jednak nie tylko okazją do wysłuchania historii samej Olchowy, ale również jej prac. Wiele z nich trafiło już do prywatnych domów w różnych krajach Europy, a to, co możemy obecnie zobaczyć w RDK, jest jedynie fragmentem większej całości.&nbsp;</p><p>Jedna z opowieści dotyczyła, dla przykładu, obrazu "Festiwal szczęścia i radości", namalowanego przed jednym z pikników. Podczas wydarzenia do Olchowy miała podejść około pięcioletnia dziewczynka, która uparcie prosiła o możliwość kupienia obrazu. Po namowach rodziców dzieło trafiło do jej pokoju, a rok później ojciec opowiadał, że córka nie pozwoliła przenieść go nigdzie indziej.</p><p>Inny zaś obraz, zamówiony przez psycholożkę z Bydgoszczy, miał być utrzymany w niebiesko‑zielonej tonacji. Artystka malowała go techniką przypominającą akwarelowe "wylewanie wody", a gdy po wysyłce nadeszła cisza, podejrzewała, że praca się nie spodobała.&nbsp;</p><p>– Kiedy opowiedziałam, jak ten obraz powstawał, usłyszałam tylko: "Ja go biorę. Ja jestem woda". I nic więcej nie trzeba było dodawać – wspominała.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1155;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/25/a5.jpg" width="2048" height="1155"></figure><h2>"Skoczek" między technikami</h2><p>Olchowy żartowała, że jest "skoczkiem" – przechodzi z dziedziny na dziedzinę, zamiast trzymać się jednej techniki. Maluje zarówno płótna oraz ikony, jak i pościele, kurtki dżinsowe, a nawet elementy garderoby.&nbsp;</p><p>– Mnie to sprawia radość, bo poznaję różne techniki i możliwości wyrażania się. Można malować pościel, można malować kurtki, można dopisywać ubraniom nowe życie. Teraz są takie farby, że po utrwaleniu nic się z nimi nie dzieje, nawet po wielu praniach – tłumaczyła.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1155;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/25/a3.jpg" width="2048" height="1155"></figure><p>Wśród publiczności znalazło się wiele osób, które od lat biorą udział w jej warsztatach.&nbsp;</p><p>– Widzę, jak się rozwijają. Czasem patrzę i myślę: to już jest po prostu super – mówiła z dumą.&nbsp;</p><p>Jednocześnie zwracała uwagę, że największą barierą bywa lęk: "czy potrafię", "czy się nie będą śmiać". Przykładem jest uczestniczka, która po namalowaniu pierwszej ikony usłyszała w domu sceptyczne: "Ty będziesz ikonę malować?", a potem jej mąż jako pierwszy pobiegł pokazać pracę księdzu.</p><p>Na koniec artystka przyznała, że obraz, z jej perspektywy, nigdy nie jest do końca skończony.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1155;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/25/a7.jpg" width="2048" height="1155"></figure><p>– Zostawiam go w momencie, kiedy "może być" na ten moment. Zawsze widzę coś, co można byłoby poprawić. Najważniejsze, żeby to mnie cieszyło. Jeśli jeszcze komuś się podoba, to jestem naprawdę szczęśliwa – podsumowała.</p><p>Wystawę "Pomiędzy światłem i cieniem – ogród emocji" można oglądać w Rzeszowskim Domu Kultury - filia Pobitno do 14 maja 2026 r., od poniedziałku do piątku w godzinach popołudniowych i wieczornych. To dobra okazja, by przekonać się, ile osobistych historii kryje się za kolorem, fakturą i pozornie abstrakcyjnymi kompozycjami</p> ]]></content:encoded>
            <author>k.propola@halorzeszow.pl (Krystian Propola)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Rabkoland otwiera sezon 25 kwietnia. Park rozrywki w Rabce-Zdroju zaprasza na majówkę]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15705,rabkoland-otwiera-sezon-25-kwietnia-park-rozrywki-w-rabce-zdroju-zaprasza-na-majowke</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15705,rabkoland-otwiera-sezon-25-kwietnia-park-rozrywki-w-rabce-zdroju-zaprasza-na-majowke</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Apr 2026 11:31:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-rabkoland-otwiera-sezon-25-kwietnia-park-rozrywki-w-rabce-zdroju-zaprasza-na-majowke-1776851159.jpg</url>
                        <title>Rabkoland otwiera sezon 25 kwietnia. Park rozrywki w Rabce-Zdroju zaprasza na majówkę</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15705,rabkoland-otwiera-sezon-25-kwietnia-park-rozrywki-w-rabce-zdroju-zaprasza-na-majowke</link>
                    </image><description>W tym tygodniu otwarty zostanie Park Rozrywki Rabkoland! Rodzinny kompleks w Rabce-Zdroju startuje z sezonem już 25 kwietnia o godz. 10. Na Gości, w tym rodziny z dziećmi do lat 10, czekać będzie blisko 50 atrakcji! Od tego dnia park czynny będzie codziennie aż do końca wakacji, a jesienią w weekendy!</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Już tylko kilka dni dzieli miłośników wspaniałej zabawy od otwarcia <strong>jednego z najpopularniejszych rodzinnych parków rozrywki w Polsce - Rabkolandu.</strong> Kompleks pracował w zimie na to, aby stać się jeszcze lepszym miejscem rodzinnego wypoczynku, dlatego <strong>na gości czekać będzie kilka nowości, w</strong><br><strong>tym m.in. odmieniona część Strefy Cyrkowej oraz restauracji Pasibrzuch.</strong> W pierwszy <strong>dzień otwarcia, tj. 25 kwietnia (sobota), zaplanowano symboliczne przecięcie wstęgi przez Krucabombę, wręczanie słodkich niespodzianek oraz zabawę na blisko 50 atrakcjach.</strong></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4926/3284;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/22/rab2.jpg" width="4926" height="3284"><figcaption>FOTO: Rabkoland</figcaption></figure><p>Jakie dokładnie atrakcje oferuje Rabkoland w Rabce-Zdroju? Jest ich całkiem sporo. To m.in.:</p><p><strong>- rollercoastery,</strong><br><strong>- place zabaw,</strong><br><strong>- karuzele,</strong><br><strong>- atrakcje wodne,</strong><br><strong>- foto punkty,</strong><br><strong>- koło widokowe.</strong><br>- <i>Miejsca dostarczają świetnej rozrywki, dużo ruchu na świeżym powietrzu, a przy tym doskonale wpływają na rozwój i wyobraźnię dziecka. Atrakcji jest naprawdę dużo. Możemy też zdradzić, że w Parku pojawią się nowości, w tym m.in. odmieniony wygląd części Strefy Cyrkowej oraz restauracji Pasibrzuch</i> – zapewnia Kamil Lech, rzecznik prasowy Rabkolandu.<br>Wizyta w Parku to przede wszystkim zabawa, ale też możliwość odpoczynku, spędzenia rodzinnego dnia i skosztowania smacznej kuchni pełnej obiadów, szybkich przekąsek, pizz czy słodkości.<strong> Z Rabkolandu można też przywieźć pamiątkę (odwiedzając sklepy), zrobić mnóstwo rodzinnych zdjęć oraz wyszaleć się po długiej zimie. Rabkoland w Rabce-Zdroju to miejsce dla rodzin z dziećmi w wieku od 2 do 10 lat.</strong></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6500/4333;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/22/rab3.jpg" width="6500" height="4333"><figcaption>FOTO: Rabkoland</figcaption></figure><figure class="image"><img style="aspect-ratio:6553/4369;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/22/rab4.jpg" width="6553" height="4369"><figcaption>FOTO: Rabkoland</figcaption></figure><h4>Rabkoland majówka 2026</h4><p><i>Pierwsze dni otwarcia rabczańskiego parku rozrywki dla dzieci będę wstępem do kolejnej porcji zabawy, w tym <strong>majówki (1-3 maja). Rodzice i dzieci będą mogli zbić piątkę z ulubionymi bohaterami Rabkolandu, w tym m.in. z Owieczkami Irenkami, Krucabombą i Ciocią Marynią. 25-26 kwietnia, a także 1-3 maja Rabkoland będzie otwarty w godz. 10-18, a w pozostałe dni kwietnia oraz maja w godz. 10-17</strong>. Serdecznie zapraszamy</i> – informuje Kamil Lech.</p><p><strong>ADRES;</strong><br><i>Rabkoland,</i><br><i>34-700 Rabka-Zdrój, Rynek</i><br><i>48 533 763 800</i></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:3960/2640;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/22/rab5.jpg" width="3960" height="2640"><figcaption>FOTO: Rabkoland</figcaption></figure> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Dagny i Mateusz Mikoś z szansą na listę przebojów PolishChart. &quot;W siną dal&quot; w poczekalni Radia Wnet]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15651,dagny-i-mateusz-mikos-z-szansa-na-liste-przebojow-polishchart-quot-w-sina-dal-quot-w-poczekalni-radia-wnet</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15651,dagny-i-mateusz-mikos-z-szansa-na-liste-przebojow-polishchart-quot-w-sina-dal-quot-w-poczekalni-radia-wnet</guid>
            <pubDate>Tue, 14 Apr 2026 17:38:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-dagny-i-mateusz-mikos-z-szansa-na-liste-przebojow-polishchart-w-sina-dal-w-poczekalni-radia-wnet-1776183084.png</url>
                        <title>Dagny i Mateusz Mikoś z szansą na listę przebojów PolishChart. &amp;quot;W siną dal&amp;quot; w poczekalni Radia Wnet</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15651,dagny-i-mateusz-mikos-z-szansa-na-liste-przebojow-polishchart-quot-w-sina-dal-quot-w-poczekalni-radia-wnet</link>
                    </image><description>&quot;Słodko‑gorzki&quot; singiel zatytułowany &quot;W siną dal&quot; w wykonaniu Dagny i Mateusza Mikoś, z aranżacją Mikołaja Babuli, trafił do poczekalni listy przebojów &quot;PolishChart&quot; w Radiu Wnet. Związani z Podkarpaciem artyści stoją przed ogromną szansą.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Teraz wszystko zależy od słuchaczy: dzięki ich głosom utwór może przebić się do regularnej emisji i pojawić się w notowaniu listy polskich przebojów.</p><h2>Jak zagłosować na „W siną dal”?</h2><p>Aby wesprzeć podkarpackich artystów, należy wypełnić formularz głosowania, zaznaczając dokładnie pięć utworów z listy 100 propozycji do 325. notowania 'PolishChart". Wśród nich znajduje się pozycja "Dagny i Mateusz Mikoś – W siną dal", na którą można zagłosować pod wskazanym w poście linkiem do formularza Google. Oczywiście po wcześniejszym zapoznaniu się z playlistą przygotowaną przez redakcję audycji.&nbsp;</p><p>Głosowanie trwa do czwartku, 16 kwietnia, do godz. 8.00 czasu polskiego.</p><p>Audycja "PolishChart – Polska Audycja" wybrzmi na antenie Radia Wnet w piątek, 17 kwietnia, w godz. od 21.00 do 23.00 oraz w sobotę, 18 kwietnia, w godz. od 20.00 do 23.00, kiedy zaprezentowane zostaną utwory z miejsc od 50 do 1 aktualnego notowania.&nbsp;</p><p>Warto wspomnieć, że redakcja zapowiada także emisję piosenek, które co prawda nie zmieściły się w ścisłym TOP50, ale w ocenie prowadzących w pełni zasługują na radiową prezentację. Niewątpliwie jest więc o co walczyć.</p><h2>Artystycznie uzdolnieni</h2><p>Dagny Mikoś to artystka dobrze znana publiczności teatralnej i muzycznej. Jest absolwentką Wydziału Aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi, Wydziału Wokalnego Krakowskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej oraz kierunku Zarządzanie Kulturą na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.&nbsp;</p><p>Przez kilkanaście lat pracy scenicznej stworzyła kilkadziesiąt ról teatralnych, radiowych i telewizyjnych, wielokrotnie nagradzanych na przeglądach i festiwalach.</p><p>Rzeszowska publiczność mogła ją poznać m.in. dzięki projektowi "Wielka Mandorla Superstar", łączącemu muzykę elektroniczną, teatr i projekcje wizualne, a także recitalowi "Dagny w stylu tango", o których pisaliśmy wcześniej jako redakcja Halo Rzeszów.&nbsp;</p><p>Z kolei Mateusz Mikoś aktorskie szlify zdobywał na PWST w Krakowie. Później natomiast rozwijał karierę aktora-freelancera, występując później na scenach regionalnych i ogólnopolskich. Dodatkowo, jest on również multiinstrumentalistą - potrafi on bowiem grać na perkusji, gitarze i akordeonie.</p><h2>Aranż i recital na dwa serca</h2><p>"W siną dal" rozwija linię twórczości obojga artystów. To utwór wywiedziony ze "słodko‑gorz­kiego recitalu na dwa serca", w którym Dagny i Mateusz Mikoś łączą aktorską wrażliwość z muzyczną próbą przywołania wiosennych nastrojów wśród słuchaczy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=KuJxpbEUH5w"></oembed></figure><p>Za brzmienie singla odpowiada Mikołaj Babula – pianista, aranżer i kierownik muzyczny. W "W siną dal" artysta sięga po estetykę na pograniczu jazzu, muzyki filmowej i popu, tworząc dla duetu Dagny - Mateusz przestrzeń, w której muzyka wzmacnia słowną dramaturgię.&nbsp;</p><p>Kompozycje Babuli towarzyszą także koncertowemu projektowi "Słodko‑gorzki recital na dwa serca", z którego wywodzi się obecny singiel.</p><p>Połączenie dwóch aktorskich głosów, rozbudowanej aranżacji i wesołej historii skupionej wokół relacji damsko-męskich sprawia, że "W siną dal" wyróżnia się na tle wielu radiowych propozycji. Obecność w poczekalni "PolishChart" otwiera przed projektem szansę na dotarcie do szerszej ogólnopolskiej publiczności.</p><h2>Słuchaj, głosuj, udostępniaj</h2><p>Twórcy zachęcają, by nie tylko oddać głos w internetowym formularzu, lecz także udostępniać informację o głosowaniu znajomym oraz w mediach społecznościowych. Każde kliknięcie przybliża "W siną dal" do premiery w głównym notowaniu listy PolishChart, a tym samym do częstszej obecności w eterze Radia Wnet, a w przyszłości, być może, także na antenach innych rozgłośni.</p><p>Głos na utalentowane małżeństwo oddać można <a href="https://docs.google.com/forms/d/1yNWj2USn29VcJ2RzdjnTdpjUJJmtA74mNbX0I_3G9lg/viewform?fbclid=IwY2xjawRLPW5leHRuA2FlbQIxMABicmlkETF6SjdITzRhQnI4clMxRDdLc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHvU-EzBHYw7IazhHTXeFrvsEIYCt82Y1ogsGAYKOM93tFZElBhC3Z3FWVnR0_aem_y2jN1Zk96wW9Z2uyhgUtLw&amp;edit_requested=true#responses" target="_blank">TUTAJ</a>.</p><p>Dla Dagny i Mateusza Mikoś to kolejny krok w budowaniu autorskiego muzyczno‑teatralnego projektu, a dla słuchaczy okazja, by wesprzeć artystów, którzy z lokalnych scen konsekwentnie wychodzą ku ogólnopolskiej publiczności.</p> ]]></content:encoded>
            <author>k.propola@halorzeszow.pl (Krystian Propola)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Skandal w kościele na Podkarpaciu. Ksiądz z ambony uderza w Roksanę Węgiel]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15627,skandal-w-kosciele-na-podkarpaciu-ksiadz-z-ambony-uderza-w-roksane-wegiel</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15627,skandal-w-kosciele-na-podkarpaciu-ksiadz-z-ambony-uderza-w-roksane-wegiel</guid>
            <pubDate>Thu, 09 Apr 2026 17:26:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-skandal-w-kosciele-na-podkarpaciu-ksiadz-z-ambony-uderza-w-roksane-wegiel-1775752088.png</url>
                        <title>Skandal w kościele na Podkarpaciu. Ksiądz z ambony uderza w Roksanę Węgiel</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15627,skandal-w-kosciele-na-podkarpaciu-ksiadz-z-ambony-uderza-w-roksane-wegiel</link>
                    </image><description>Skandal w kościele na podkarpackiej prowincji, celebrytka na celowniku księdza i ślub sprzed dwóch lat wyciągnięty z ambony w Niedzielę Wielkanocną – to mieszanka, która musiała wybuchnąć. Gdy Pudelek opisał, że duchowny z Dydni miał publicznie wypomnieć Roksanie Węgiel rzekomy brak opłaty za ślub, a nagranie z mszy tajemniczo nie pojawiło się na parafialnym kanale, lokalna historia w najbiedniejszej gminie w Polsce błyskawicznie przerodziła się w ogólnopolski skandal.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Spokojna zwykle wielkanocna msza w kościele św. Michała Archanioła i św. Anny w Dydni zamieniła się, jak relacjonuje Pudelek, w małą lokalną aferę z ogólnopolskim echem. Podczas niedzielnego nabożeństwa <strong>ksiądz miał publicznie nawiązać do ślubu Roksany Węgiel i Kevina Mgleja sprzed niespełna dwóch lat, sugerując, że para nie uregulowała wszystkich opłat za ceremonię wobec parafii, organisty i kościelnego. </strong>To właśnie z ust uczestnika mszy, cytowanego przez portal, miał paść opis sytuacji, w której z ambony padła uwaga o „niezapłaconym” ślubie gwiazdy.</p><p>Redakcja portalu plotkarskiego zwróciła uwagę, że <strong>na parafialnym kanale na YouTube, gdzie standardowo wrzucane są transmisje z nabożeństw, próżno szukać nagrania z tej konkretnej mszy. </strong>W materiale Pudelka zaznaczono, że nie podano oficjalnej przyczyny braku transmisji.</p><h2 id="parafia-tonuje-emocje-ale-temat-ju-yje-wasnym-ycie">Parafia tonuje emocje, ale temat już żyje własnym życiem</h2><p>Dziennikarze skontaktowali się z parafią w Dydni, by potwierdzić relację świadka. <strong>Duchowny w krótkiej rozmowie miał stwierdzić, że „nie upominał, tylko zwrócił uwagę” oraz dodać, że cała sprawa „nie ma już znaczenia”, po czym zakończył rozmowę. </strong>Według Pudelka, próby uzyskania komentarza od samej Roksany Węgiel i Kevina Mgleja przez dłuższy czas pozostawały bez odpowiedzi. Przypomnijmy: jak opisywał Pudelek, <strong>sakramentalne „tak” Roksany Węgiel i Kevina Mgleja padło 25 sierpnia 2024 roku właśnie w Dydni .</strong> Ceremonia zorganizowana z dużym rozmachem przyciągnęła gości ze świata show-biznesu, a relacje z wydarzenia obiegały ogólnopolskie media rozrywkowe.</p><h2 id="kevin-mglej-jestemy-z-kadym-rozliczeni-to-prowokac">Kevin Mglej: „Jesteśmy z każdym rozliczeni. To prowokacja mediów”</h2><p>Gdy sprawa zaczęła żyć własnym życiem na portalach, głos zabrał Kevin Mglej. Jak relacjonuje Pudelek, mąż wokalistki opublikował stanowcze oświadczenie w mediach społecznościowych. Zapewnił, że wszystkie zobowiązania finansowe związane ze ślubem zostały uregulowane, zarówno wobec parafii, jak i wobec osób funkcyjnych. Mglej stwierdził, że wiele osób chętnie ustawiłoby jego i Roksanę „po przeciwnej stronie” niż Kościół, ale jak podkreślił, tak się nie stanie, bo Kościół jest dla nich ważny, a oni sami wspierają wspólnotę także finansowo. Według relacji Pudelka producent miał mocno zasugerować, że całe zamieszanie i słowa duchownego to element „prowokacji mediów”, bo „nazwisko jego żony dobrze się klika”, a klikalność oznacza pieniądze.</p><p>Odnosząc się do sytuacji z ambony, <strong>Mglej miał dodać, że trudno mu uwierzyć, aby w Niedzielę Zmartwychwstania ksiądz wracał myślami do ślubu sprzed prawie dwóch lat. Jeśli jednak tak było, to – jak miał ocenić – „ewidentnie pogubione zostały priorytety”.</strong></p><h2 id="dydnia--najbiedniejsza-gmina-w-polsce-i-lub-gwiazd">Dydnia – najbiedniejsza gmina w Polsce i ślub gwiazdy</h2><p>Cała historia ma dodatkowy wymiar lokalny. Dydnia, niewielka gmina w powiecie brzozowskim na Podkarpaciu, od początku 2026 roku pojawia się w ogólnopolskich zestawieniach jako <strong>najbiedniejsza gmina w Polsce</strong>, z najniższym wskaźnikiem dochodów podatkowych na mieszkańca. Według danych Ministerstwa Finansów cytowanych przez ogólnopolskie media, w 2024 roku na jednego mieszkańca przypadało tu zaledwie ok. 580 zł tzw. wskaźnika G. To kilkadziesiąt razy mniej niż w najbogatszych gminach w kraju.</p><p>To właśnie na tle takiej rzeczywistości – skromnych budżetów, małych dochodów i ograniczonych możliwości inwestycyjnych – rozgrywa się spór o kościelne opłaty za ślub jednej z najbardziej znanych podkarpackich gwiazd pop. Dla wielu mieszkańców Podkarpacia zestawienie hucznej ceremonii znanej artystki z biedną, wiejską parafią w najuboższej gminie w Polsce dodatkowo podgrzewa emocje wokół słów księdza i odpowiedzi małżeństwa.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.halorzeszow.pl/artykul/15109,bez-inwestycji-bez-pracy-bez-pieniedzy-dydnia-najbiedniejsza-gmina-w-polsce"></oembed></figure><h2 id="co-aska-w-praktyce--ile-kosztuje-lub-kocielny">„Co łaska” w praktyce – ile kosztuje ślub kościelny?</h2><p>Jak przypomina Pudelek, co do zasady Kościół odwołuje się do zasady „co łaska” – w teorii ofiara za ślub powinna być dobrowolna i dostosowana do możliwości finansowych narzeczonych. W praktyce jednak – jak opisuje portal – koszt organizacji ślubu kościelnego w Polsce najczęściej mieści się w widełkach od 500 do 2000 zł. Do tego dochodzą dodatkowe kwoty, m.in. za dekorację kościoła, sprzątanie oraz wynagrodzenia dla posługujących: organisty (ok. 200–500 zł) i kościelnego (ok. 100–300 zł).</p><p>To właśnie te nieformalnie przyjęte „standardy” finansowe sprawiają, że nagłe publiczne wspomnienie o rzekomo „nieopłaconym” ślubie gwiazdy – i to podczas świątecznego nabożeństwa – wywołało tak gwałtowną reakcję opinii publicznej. Z jednej strony ksiądz z Dydni, który – według relacji Pudelka – „zwrócił uwagę” z ambony, z drugiej Kevin Mglej, przekonany, że za wszystkim stoją media szukające głośnego tematu z dobrze klikalnym nazwiskiem.</p><p>Na razie pewne jest tylko jedno: ślub Roksany Węgiel w Dydni, o którym wydawało się, że wszyscy już zapomnieli, znów stał się jednym z najgorętszych tematów w podkarpackim (i nie tylko) tabloidowym obiegu.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Umarł pan, niech żyje pan”. Teatr, który wyrósł z jasełek, wraca na scenę z nową premierą]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15624,umarl-pan-niech-zyje-pan-teatr-ktory-wyrosl-z-jaselek-wraca-na-scene-z-nowa-premiera</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15624,umarl-pan-niech-zyje-pan-teatr-ktory-wyrosl-z-jaselek-wraca-na-scene-z-nowa-premiera</guid>
            <pubDate>Thu, 09 Apr 2026 13:46:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-umarl-pan-niech-zyje-pan-teatr-ktory-wyrosl-z-jaselek-wraca-na-scene-z-nowa-premiera-1775736603.jpg</url>
                        <title>„Umarł pan, niech żyje pan”. Teatr, który wyrósł z jasełek, wraca na scenę z nową premierą</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15624,umarl-pan-niech-zyje-pan-teatr-ktory-wyrosl-z-jaselek-wraca-na-scene-z-nowa-premiera</link>
                    </image><description>Wieczór z teatrem, który wyrósł z pasji i konsekwencji – tak można zapowiedzieć premierę spektaklu „Umarł pan, niech żyje pan” w wykonaniu Grupy Teatralnej „Tespis”. Na scenie Gminnego Centrum Kultury Sportu i Rekreacji w Trzcianie spotkają się więc nie tylko bohaterowie najnowszej sztuki, ale też doświadczenie wielu lat pracy, dziesiątki premier i setki godzin prób młodych aktorów . To dobra okazja, by zobaczyć, jak amatorski zespół, wierny zasadzie „kochać teatr w sobie, a nie siebie w teatrze”, zamienia lokalną scenę w pełnoprawną teatralną widownię i zaprasza publiczność do wspólnego przeżycia nowej historii.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Już w najbliższą niedzielę, 12 kwietnia, na scenie Gminnego Centrum Kultury Sportu i Rekreacji w Trzcianie odbędzie się premiera spektaklu <strong>„Umarł pan, niech żyje pan” w wykonaniu Grupy Teatralnej Tespis. </strong>To propozycja dla wszystkich miłośników teatru, którzy chcą spędzić wieczór przy lokalnej, amatorskiej, ale ambitnej produkcji scenicznej.</p><p>Spektakl zostanie wystawiony <strong>o godzinie 18:00 w sali widowiskowej GCKSiR w Trzcianie. Dla osób, które nie będą mogły wziąć udziału w premierze, przewidziano także drugi termin – 17 kwietnia, również o godzinie 18:00 w tym samym miejscu.</strong></p><p>Organizatorzy podkreślają, że wstęp na oba wydarzenia jest bezpłatny. To dobra okazja, by zobaczyć efekty pracy lokalnej grupy teatralnej i wesprzeć kulturę tworzoną w regionie. Za organizację wydarzenia odpowiadają Gminne Centrum Kultury Sportu i Rekreacji w Świlczy z siedzibą w Trzcianie oraz Grupa Teatralna „Tespis”.</p><h2>Od parafialnych jasełek do dojrzałego teatru.Grupa teatralna "Tespis" dumą Gminy</h2><p>Premiera spektaklu „Umarł pan, niech żyje pan” to kolejny ważny etap w działalności <strong>Grupy Teatralnej „Tespis”, zespołu z silnymi lokalnymi korzeniami i imponującym dorobkiem artystycznym. Początki grupy sięgają 2011 roku, kiedy przy Oazie Parafii Rzymskokatolickiej w Świlczy przygotowano pierwsze jasełka</strong> – od tamtej pory krok po kroku budowano zespół aktorski, scenografię i rozpoznawalny styl, a Gminne Centrum Kultury zapewniało zaplecze techniczne, scenę, światło i dźwięk.<strong> Z czasem, obok jasełek, pojawiły się Misteria Męki Pańskiej oraz programy patriotyczne, m.in. z okazji rocznic odzyskania niepodległości czy chrztu Polski, a grupa – choć wciąż parafialna – coraz mocniej zaznaczała swoją obecność w lokalnym środowisku.</strong></p><p><strong>Przełom nastąpił w 2017 roku, kiedy zapadła decyzja, by włączyć zespół w struktury Gminnego Centrum Kultury i nadać mu rangę grupy Amatorskiego Ruchu Artystycznego.</strong> Wtedy narodziła się <strong>nazwa „Tespis” – na cześć greckiego poety i aktora, uznawanego za twórcę tragedii, którego symboliczny „wóz Tespisa” znalazł odzwierciedlenie w logo grupy.</strong> Od tego momentu Grupa Teatralna „Tespis”, prowadzona przez instruktorkę Karolinę Salach (obecnie Starzec), zaczęła działać jako formalny zespół teatralny przy GCKSiR. Pierwszą dużą prezentacją była wieczornica patriotyczna o Józefie Piłsudskim, a wkrótce potem – jasełka, plenerowe Misteria Męki Pańskiej oraz kolejne spektakle przygotowywane z udziałem innych lokalnych grup.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:768/604;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/09/tetr2.jpg" width="768" height="604"><figcaption>"Tespis" foto: gckswilcza.pl</figcaption></figure><p>Z biegiem lat „Tespis” coraz śmielej sięgał po formułę musicalową.<strong> W 2018 roku zrealizowano „Grease”, a rok później „Herkulesa” – oba spektakle, z udziałem około 30-osobowego zespołu, spotkały się z bardzo dobrym przyjęciem i do dziś są wspominane zarówno przez aktorów, jak i publiczność. </strong>Ważnym elementem działalności stały się również wyjazdy z repertuarem do przedszkoli („Pozytywka”), udział w wydarzeniach gminnych i patriotycznych oraz tworzenie świątecznych teledysków, dzięki którym grupa składa widzom bożonarodzeniowe życzenia, jednocześnie integrując zespół. „Tespis” rozwijał się także organizacyjnie – pojawiły się zgrupowania wyjazdowe, udział w międzynarodowym festiwalu we Włoszech i współpraca z innymi formacjami artystycznymi działającymi przy GCKSiR.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2560/1707;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/09/tetr3.jpg" width="2560" height="1707"><figcaption>"Tespis" foto: gckswilcza.pl</figcaption></figure><p>Pandemia w 2020 roku zatrzymała na moment intensywną działalność sceniczną, ale nie zatrzymała samej grupy. Z<strong> konieczności pracy zdalnej narodziło się „XXI. Misterium na 21. rok XXI wieku” – spektakl nagrany bez udziału publiczności i zaprezentowany w internecie</strong>. Po powrocie na scenę <strong>w 2021 roku „Tespis” sięgnął po klasykę – „Moralność pani Dulskiej” – a w kolejnych latach przygotował m.in. „RETROspekcję”, „Alicję w Krainie Czarów”, „Dom kobiet”, „Bal”, spektakle dla dzieci („Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków”, „Opowieści Pana Brzechwy”) oraz duże musicale we współpracy ze Studiem Wokalnym, Zespołem Tanecznym „Koloret” i Chórem Dziecięcym „Kantuski”</strong>. Dziś grupę tworzą <strong>dzieci, młodzież i dorośli w wieku od 7 do 27 lat</strong>, a jej działalność wyrasta z przekonania, że – jak mówił Konstanty Stanisławski – „<strong>należy kochać teatr w sobie, a nie siebie w teatrze</strong>”. Cotygodniowe zajęcia, warsztaty, wyjazdy na spektakle i wspólna praca nad kolejnymi premierami sprawiają, że „Tespis” to nie tylko teatr, ale także zgrana wspólnota ludzi połączonych pasją do sceny.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Jak Wielkanoc spędzają Wojewoda, Starosta i Sołtys?]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15604,jak-wielkanoc-spedzaja-wojewoda-starosta-i-soltys</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15604,jak-wielkanoc-spedzaja-wojewoda-starosta-i-soltys</guid>
            <pubDate>Sat, 04 Apr 2026 13:36:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-jak-wielkanoc-spedzaja-wojewoda-starosta-i-soltys-1775305070.jpg</url>
                        <title>Jak Wielkanoc spędzają Wojewoda, Starosta i Sołtys?</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15604,jak-wielkanoc-spedzaja-wojewoda-starosta-i-soltys</link>
                    </image><description>Portal Halorzeszow.pl zapytał kilkoro lokalnych polityków i samorządowców, jak wygląda ich Wielkanoc naprawdę, bez filtrów, bez upiększeń, za to z chrzanem, drożdżowym makowcem i szczyptą rodzinnego c</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Portal Halorzeszow.pl zapytał kilkoro lokalnych polityków i samorządowców, jak wygląda ich Wielkanoc naprawdę, bez filtrów, bez upiększeń, za to z chrzanem, drożdżowym makowcem i szczyptą rodzinnego chaosu. Odpowiedzieli szczerze.</p><p>&nbsp;</p><h2 id="teresa-kubas-hul-dom-peen-zapachw-i-wnukw">Teresa Kubas-Hul: dom pełen zapachów i wnuków</h2><p>Dla Wojewody Podkarpacia Teresy Kubas-Hul Wielkanoc to przede wszystkim dom i to dom, który żyje. <i>„Zawsze nasz dom jest pełen gości, śmiechu, radości i różnych zapachów wielkanocnych potraw"</i> — mówi wprost. Żadnej perfekcji na pokaz, żadnych starannie zaplanowanych kadrów do mediów społecznościowych. Za to są dzieci, wnuki i ta niepowtarzalna wielkanocna krzątanina, do której Pani Wojewoda przykłada rękę od samego początku &nbsp;od A do Z, jak sama podkreśla, choć z pomocą synowej.</p><p>Na jej świątecznym stole obowiązkowo pojawiają się trzy rzeczy: drożdżowy makowiec, babka drożdżowa z rodzynkami i jajka z chrzanem. To nie przypadkowy zestaw, to smak dzieciństwa, który wraca co roku bez zaproszenia. I choć urząd Wojewody brzmi poważnie, w wielkanocnej kuchni Teresa Kubas-Hul jest przede wszystkim gospodynią: <i>„Od A do Z zawsze przygotowuję święta i potrawy z pomocą dzieci".</i></p><p>Tradycja jest w jej domu niepodważalna. Święcenie koszyczka i śmigus-dyngus to rytuały, które kultywuje się tu bez dyskusji. A po świątecznym śniadaniu w gronie całej rodziny? Spacery, czas z wnukami i odwiedziny u pozostałych bliskich. Aktywna Wielkanoc, ale z wyraźnie zaznaczonym centrum: rodzinnym stołem.</p><p>&nbsp;</p><h2 id="krzysztof-jarosz-zdrowy-balans-i-degustator-z-powo">Krzysztof Jarosz: zdrowy balans i degustator z powołania</h2><p>Starosta rzeszowski Krzysztof Jarosz nie ukrywa, że Wielkanoc to dla niego coś więcej niż koszyczek i żurek. <i>„Staram się łączyć świąteczny klimat z aktywnością: spacer, rozmowy, trochę ruchu na świeżym powietrzu. To taki zdrowy balans"</i> — tłumaczy. I zaznacza wyraźnie: do stołu siada z wyboru, nie z obowiązku. Rodzinne spotkanie jest dla niego naturalną, ważną częścią roku, nie punktem do odhaczenia na liście.</p><p>Jeśli chodzi o smak, który najbardziej lubi, to odpowiedź jest natychmiastowa: żurek z jajkiem, chrzanem i kiełbaską. <i>„To właśnie ta potrawa najbardziej przenosi mnie do czasów dzieciństwa"</i> — przyznaje Starosta, dodając z rozbrajającą szczerością, że sam próbuje go przygotować, ale <i>„do ideału jak u mamy wciąż sporo brakuje i może dobrze, bo dzięki temu zawsze jest do kogo wracać."</i></p><p>W przygotowaniach świątecznych Krzysztof Jarosz nie czeka przy stole: pomaga, na ile pozwala czas. Swoją rolę określa jednak ze swadą: <i>„dobrze odnajduję się w roli wsparcia organizacyjnego i degustatora, a to przecież też ważna funkcja."</i> Bez upiększeń, jego Wielkanoc wygląda po prostu rodzinnie: <i>„bez perfekcji i testu białej rękawiczki, za to z uśmiechem, rozmowami i zwyczajnością, która w świętach jest chyba najcenniejsza."</i></p><p>&nbsp;</p><h2 id="jacek-suuja-z-grobu-paskiego-do-dominikanw-w-jaros">Jacek Sułuja: z Przewrotnego do Dominikanów w Jarosławiu</h2><p>Sołtys wsi Przewrotne Jacek Sułuja to z zawołania tradycjonalista, choć jego Wielkanoc 2026 będzie wyjątkowa. Przez lata angażował się jako strażak przy Grobie Pańskim w swoim kościele parafialnym w Przewrotnem, co dawało świętom wyraźny, niepowtarzalny rytm. W tym roku jednak rodzina pokierowała go inaczej: Święta rozłożone na dwa domy oznaczają, że Jacek Sułuja po raz pierwszy od lat nie stanie na warcie przy Grobie Pańskim w rodzinnej parafii. Zamiast tego odwiedzi Dominikanów w Jarosławiu, gdzie Msza Paschalna rozpoczyna się o godzinie 21:00 i trwa aż do północy.</p><p>W kwestii kulinarnej sołtys jest skromny i przezornie szczery: <i>„Z gotowaniem radzę sobie coraz lepiej, ale w kwestii potraw wielkanocnych pozostawiam je dalej specjalistkom."</i> Specjalistkami są mama i babcia żony i to właśnie im zawdzięcza swój ulubiony wielkanocny smak: żurek z kiełbasą. W przygotowaniach wspiera, jak umie, głównie.... logistycznie, przez zakupy i kursy do sklepu, <i>„unikając gotowania"</i>, jak przyznaje bez krępacji.</p><p>Śmigus-dyngus? Dziś tylko symbolicznie. Kiedyś jednak bywało inaczej: <i>„Kiedyś faktycznie potrafiliśmy z kuzynami obchodzić go bardzo hucznie"</i> — wspomina z nutą nostalgii sołtys Sułuja. Dziś na Wielkanoc patrzy z większym spokojem: <i>„Staramy się to sobie zaplanować"</i> — mówi o dwudomowej logistyce świątecznej. Choć przyzna, że tamten dawny chaos też miał swój urok.</p><p>&nbsp;</p><p>Żurek jak u mamy, makowiec od serca, straż przy Grobie Pańskim i śmigus we wspomnieniach — Wielkanoc podkarpackich samorządowców okazuje się zaskakująco podobna do tej, którą znamy z własnych domów. I może właśnie w tym tkwi jej siła.</p><p><i>Wesołego Alleluja!</i></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Judasz” na Podkarpaciu. Zapomniany obrzęd Wielkiego Tygodnia i jego współczesne dylematy [ZDJĘCIA]]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15595,judasz-na-podkarpaciu-zapomniany-obrzed-wielkiego-tygodnia-i-jego-wspolczesne-dylematy-zdjecia</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15595,judasz-na-podkarpaciu-zapomniany-obrzed-wielkiego-tygodnia-i-jego-wspolczesne-dylematy-zdjecia</guid>
            <pubDate>Thu, 02 Apr 2026 10:29:00 +0200</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-judasz-na-podkarpaciu-zapomniany-obrzed-wielkiego-tygodnia-i-jego-wspolczesne-dylematy-1775119094.jpg</url>
                        <title>„Judasz” na Podkarpaciu. Zapomniany obrzęd Wielkiego Tygodnia i jego współczesne dylematy [ZDJĘCIA]</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15595,judasz-na-podkarpaciu-zapomniany-obrzed-wielkiego-tygodnia-i-jego-wspolczesne-dylematy-zdjecia</link>
                    </image><description>Wielki Tydzień na południowo‑wschodniej Polski to nie tylko kościelne nabożeństwa i świąteczne przygotowania, ale także cały świat dawnych obrzędów – barwnych, czasem zaskakujących, dziś często już zapomnianych. Jednym z najbardziej charakterystycznych jest „Judasz”: słomiana kukła wieszana na drzewie, stawiana przed symbolicznym sądem, bita kijami i palona lub topiona na zakończenie. Dla jednych to ciekawy fragment ludowej kultury, dla innych – zwyczaj, który we współczesnych odsłonach potrafi budzić poważne wątpliwości i emocje.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wielki Czwartek i Wielki Piątek w ludowej tradycji południowo‑wschodniej Polski to nie tylko liturgia Triduum Paschalnego, ale także cały zestaw dawnych obrzędów, dziś często zapomnianych albo… budzących gorące spory. Jednym z nich jest „Judasz” – zwyczaj polegający na symbolicznym „ukaraniu” zdrajcy Chrystusa. Niegdyś uchodził za część kolorowego krajobrazu wiejskiej religijności, z czasem jednak ujawnił swoje mroczniejsze oblicze: antysemickie skojarzenia, brutalne praktyki i zachęcanie dzieci do przemocy.</p><h2 id="m_4135662082301761778gmail-skd-si-wzi-judasz-od-zimy-do-zdrajcy">Skąd się wziął „Judasz”? Od zimy do zdrajcy</h2><p>Korzenie zwyczaju „Judasza” sięgają dużo głębiej niż sama opowieść ewangeliczna. W etnograficznych opisach pojawia się on jako przekształcona forma przedchrześcijańskiego rytuału niszczenia kukły symbolizującej zimę i śmierć – znanej choćby z topienia Marzanny. Z biegiem czasu ta słomiana postać została „ochrzczona” i powiązana z osobą Judasza, który zdradził Jezusa.</p><p>Na Podkarpaciu, zwłaszcza w okolicach Przeworska i Jarosławia, jeszcze do niedawna można było zobaczyć kukły wypchane słomą, wieszane na drzewach w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek. W Pruchniku – jednym z najsłynniejszych ośrodków tego obrzędu – pod drzewem układano 30 drewnianych pałek symbolizujących 30 srebrników. Kukła wisiała do popołudnia Wielkiego Piątku, a punkt kulminacyjny przypadał na godzinę 15.00 – czas, który w tradycji Kościoła wiąże się ze śmiercią Chrystusa na krzyżu.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:750/998;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/02/judi.jpeg" width="750" height="998"><figcaption>fotopolska.eu</figcaption></figure><h2 id="m_4135662082301761778gmail-sd-biczowanie-ogie-i-woda">Sąd, biczowanie, ogień i woda</h2><p>W Wielki Piątek o godzinie 15.00 kukłę ściągano z drzewa i układano na 30 pałkach. Przed bramą kościoła odbywał się symboliczny „sąd”. „Judasz” słyszał wyrok: za sprzedaż Chrystusa za trzydzieści srebrników ma otrzymać trzydzieści uderzeń. Potem rozpoczynała się brutalniejsza część widowiska – kukła była bita kijami, wleczona po ulicach, kopana, na końcu podpalana i wrzucana do potoku.</p><p>Inne, dziś już zarzucone formy „judasza” były jeszcze bardziej drastyczne.<strong> Do I wojny światowej w niektórych miejscowościach (m.in. Klimkówka, Jaćmierz, Brzozów, Grabownica, Niebieszczany) zrzucano z wieży kościelnej czarnego kota zamkniętego w zadrutowanym garnku z popiołem. Czarne koty postrzegano jako zwierzęcą postać demona, a ich skojarzenie z Judaszem było prawdopodobnie wtórne – kot stawał się po prostu kolejnym nośnikiem symbolu zła.</strong></p><h2 id="m_4135662082301761778gmail-wieszanie-uru-i-inne-arty">„Wieszanie żuru” i inne „żarty”</h2><p>Z „Judaszem” łączył się też niegdyś bardzo popularny zwyczaj „wieszania żuru”. Proszono niewtajemniczonego – najczęściej młodego chłopca – aby przytrzymał garnek z wodą i popiołem. Garnek wieszano na drzewie, a pomocnik kończył oblany „żurem”. Na pierwszy rzut oka wyglądało to jak niewinna zabawa, ale etnolodzy zwracają uwagę, że pierwotnie mogło chodzić o coś więcej – „Żur” czy „Żurak” bywał nazwą słomianej kukły zimy, palonej w półpoście.</p><p>Uderza to, że w tych obrzędach stale pojawiają się te same symbole: kukła, drzewo, popiół, zielona gałąź. Razem tworzą opowieść o zderzeniu przeciwstawnych sił natury – śmierci i odradzającego się życia, ciemności i wiosennego światła. Z czasem na tę pierwotną warstwę nałożono interpretację chrześcijańską: Judasz jako uosobienie zła, które trzeba publicznie potępić i „usunąć” ze wspólnoty.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:689/931;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/02/id3.jpeg" width="689" height="931"><figcaption>Wirtualny skansen</figcaption></figure><h2 id="m_4135662082301761778gmail-pruchnik-2019-tradycja-w-cieniu-antysemityzmu">Pruchnik 2019, medialny skandal na Wielkanoc</h2><p>Choć po II wojnie światowej zwyczaj „palenia Judasza” niemal zanikł, w kilku miejscowościach przetrwał – a Pruchnik długo był z tego dumny. Na oficjalnych materiałach gminy chwalono się, że „rok rocznie odbywa się Sąd nad Judaszem”.</p><p>W 2019 roku obrzęd wrócił w formie, która wywołała ogólnopolski skandal.<strong> W Wielki Piątek, o godz. 15.00, na słupie przy ulicy Jana Pawła II zawisła słomiana kukła z pejsami, wydatnym nosem i strojem jednoznacznie kojarzonym ze stereotypowym wizerunkiem Żyda. Na piersi widniał napis „JUDASZ 2019. ZDRAJCA”, obwieszczano też godzinę „sądu”.</strong> Przed kościołem odczytano wyrok: 30 razów za zdradę Jezusa. Karę wymierzały dzieci, liczący tłum komentował i podsycał emocje. Rozlegały się okrzyki, by dołożyć „jeszcze pięć za to, że chcą odszkodowań od Polski”. Dzieci biły kukłę kijami, zadawały kopniaki, a dorośli chwalili ich „zapał”: „Dobrze, mały. Szacun!”, „Lej!”. Następnie kukłę ciągnięto przez miasteczko, zatrzymując się w kolejnych miejscach, by powtarzać „bicie”. Na końcu, nad rzeką Mleczką, „Judaszowi” odcięto głowę, ciało podpalono i wrzucono do wody. Obrazy z Pruchnika obiegły media – i przestały być lokalną atrakcją, a stały się symbolem czegoś znacznie poważniejszego.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:843/1124;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/02/id1.jpeg" width="843" height="1124"><figcaption>Wirtualny skansen</figcaption></figure><h2 id="m_4135662082301761778gmail-stara-tradycja-czy-mowa-nienawici">&nbsp;</h2><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1080/1440;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/04/02/id2.jpeg" width="1080" height="1440"><figcaption>Wirtualny skansen</figcaption></figure><h2 id="m_4135662082301761778gmail-stara-tradycja-czy-mowa-nienawici">Tradycja czy pretekst do nienawiści?</h2><p>Obrońcy zwyczaju natychmiast sięgnęli po argument: „to staropolska tradycja”. <strong>Faktycznie, palenie Judasza było znane w wielu regionach Polski na przełomie XIX i XX wieku, a podobne praktyki funkcjonowały także w innych krajach katolickich (m.in. Grecja, Hiszpania, Meksyk). Rzecz w tym, że historia nie zatrzymała się na etnograficznych opisach.</strong></p><p><strong>W relacjach z Pruchnika od lat widać stopniowe „dogęszczanie” symboliki. W 1968 r. kukła miała rysy izraelskiego generała Mosze Dajana – wtedy mocno demonizowanego w polskiej propagandzie. Po 1989 r. dodawano czerwony krawat, odsyłający do fantazmatów o „żydokomunie”. W 2001 r. napis „Judasz zdrajca” zastąpiło słowo „Jude”, a część mieszkańców zaczęła mówić wprost: „Żyd wydał Żyda za trzydzieści srebrników. To należy mu się kara”.</strong> W tle pojawiały się <strong>odwołania do Jedwabnego</strong> i współczesnych sporów o pamięć. Nic dziwnego, że w 2019 roku reakcja opinii publicznej była ostra. Politycy, publicyści i organizacje społeczne zwracali uwagę nie tylko na antysemicki przekaz, ale też na fakt, że w rolę katów wciągnięto dzieci – ucząc je, że przemoc wobec „wroga” może być formą zabawy i „pielęgnowania tradycji”.</p><h2 id="m_4135662082301761778gmail-midzy-obrzdem-a-odpowiedzialnoci">Między obrzędem a odpowiedzialnością</h2><p>Historia „Judasza” z Podkarpacia pokazuje, jak złożone bywają losy ludowych zwyczajów. Z jednej strony mamy ciekawy, głęboko zakorzeniony obrzęd, w którym splatają się przedchrześcijańskie wyobrażenia o walce zimy z wiosną i chrześcijańska opowieść o zdradzie. Z drugiej – widzimy, jak łatwo symboliczna kukła zaczyna przyjmować bardzo konkretne rysy: „pejsaty zdrajca”, „wróg, który zasługuje na baty”.</p><p>Dyskusja, która wybuchła po wydarzeniach w Pruchniku, dotyczy więc nie tylko tego, czy „wolno ruszać tradycję”. Dotyka pytania, co z nią robimy dziś: czy potrafimy zachować to, co w niej ciekawe i wartościowe – warstwę teatralną, symboliczną, edukacyjną – jednocześnie jasno odcinając się od przemocy, nienawiści i antysemickich skojarzeń.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[The Bad Tales w &quot;Must Be The Music.&quot; Zespół z podkarpackimi muzykami w składzie zawalczy o półfinał]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15571,the-bad-tales-w-quot-must-be-the-music-quot-zespol-z-podkarpackimi-muzykami-w-skladzie-zawalczy-o-polfinal</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15571,the-bad-tales-w-quot-must-be-the-music-quot-zespol-z-podkarpackimi-muzykami-w-skladzie-zawalczy-o-polfinal</guid>
            <pubDate>Fri, 27 Mar 2026 13:18:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-the-bad-tales-w-must-be-the-music-zespol-z-podkarpackimi-muzykami-w-skladzie-zawalczy-o-polfinal-1774615478.jpg</url>
                        <title>The Bad Tales w &amp;quot;Must Be The Music.&amp;quot; Zespół z podkarpackimi muzykami w składzie zawalczy o półfinał</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15571,the-bad-tales-w-quot-must-be-the-music-quot-zespol-z-podkarpackimi-muzykami-w-skladzie-zawalczy-o-polfinal</link>
                    </image><description>Zespół The Bad Tales, tworzony przez muzyków związanych z Rzeszowem, Tarnowem, Łańcutem i Dolnym Śląskiem, wystąpi w piątek, 27 marca, w czwartym, castingowym odcinku programu &quot;Must Be The Music&quot;. Emisja rozpocznie się o godz. 21.00.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Dla grupy będzie to szansa nie tylko na zaprezentowanie się szerokiej publiczności, ale również na awans do kolejnych etapów programu.&nbsp;</p><h2>Głosowanie&nbsp;</h2><p>Muzycy powalczą także o dziką kartę, która może zagwarantować im udział w półfinale programu, niezależnie od ostatecznej decyzji jurorów. Głosowanie widzów rozpocznie się 27 marca o godz. 20.55 i potrwa do 2 kwietnia do godz. 12.00. Głosy można oddawać za pośrednictwem aplikacji mobilnej.&nbsp;</p><p>Każdego dnia można oddać jeden głos.</p><p>Półfinały programu zaplanowano na 1 i 8 maja, natomiast sam finał odbędzie się 15 maja.</p><h2>Doświadczeni muzycy</h2><p>The Bad Tales to zespół łączący muzyków z różnych regionów Polski, których wspólnym mianownikiem jest rock’n’roll i charakterystyczne, mocne brzmienie. W skład grupy wchodzą:</p><p>- Eryk Haba – gitara rytmiczna (Rzeszów),<br>- Rafał Inglot – perkusja (Łańcut),<br>- Maksymilian Kwapień – wokal (Tarnów),<br>- Paweł „Muzzy” Mikosz – bas, kontrabas (Dolny Śląsk),<br>- Maciek Wester – gitara prowadząca (Dolny Śląsk).</p><p>Muzycy mają już na koncie współpracę z wieloma rozpoznawalnymi artystami. Dla przykładu, Rafał Inglot grał m.in. w zespole Pectus, współpracował z Michałem Szpakiem, Tołhajami i Gordonem Haskellem, a obecnie występuje także w programie "Jaka to melodia". Z kolei Maksymilian Kwapień był finalistą "The Voice of Poland 9" w drużynie Piotra Cugowskiego.</p><h2>Budując rozpoznawalność</h2><p>Sztab zespołu określa go mianem "nowej siły polskiego rocka". W kwietniu ma ukazać się ich pierwsza, w obecnym składzie, EP-ka. Dodatkowo, muzycy zapowiadają również wydanie w tym roku pełnowymiarowego albumu.</p><p>- The Bad Tales już po 6-ciu próbach zapraszani byli na największe festiwale w Polsce m.in. Poland Rock Festiwal, Cieszanów Rock Festiwal, Jarocin, Woodstock - mówi managerka zespołu - Anna Wilk.</p><p>Jak zaznacza, udział w programie to dla nich kolejny krok w budowaniu rozpoznawalności i kontaktu z publicznością.</p><h2>Wsparcie z Rzeszowa</h2><p>Zespół może z pewnością na wsparcie ze strony władz stolicy Podkarpacia. Zastępczyni Prezydenta Miasta Rzeszowa, Krystyna Stachowska od rana zachęca w mediach społecznościowych do oddawania na zespół głosów.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1365;" src="https://scontent.fktw6-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/657367549_936924635404957_7091373590111327343_n.jpg?_nc_cat=111&amp;ccb=1-7&amp;_nc_sid=13d280&amp;_nc_ohc=exJrUD4L2YAQ7kNvwHUzvak&amp;_nc_oc=AdpyBFbehsVbjZNsYnFD50JGnxnhA_c1O3QLo3xxLDc4OQWuCLVY0Dpq1XsB6yxdTpM&amp;_nc_zt=23&amp;_nc_ht=scontent.fktw6-1.fna&amp;_nc_gid=LsSGk0LGGL0tc9Mleb98rQ&amp;_nc_ss=7a32e&amp;oh=00_Afx4Ll11BiKgfq1vc6F3_P_MOYSnzjjsH_SGi42t8amFrQ&amp;oe=69CC4F8C" alt="Może być zdjęciem przedstawiającym tekst" width="2048" height="1365"><figcaption>fot. Grzegorz Bukała/Urząd Miasta Rzeszowa</figcaption></figure><p>– Dziś wieczorem oglądam Must Be the Music Polsat i głosuję na rzeszowski zespół The Bad Tales 🎸🤘👨‍🎤. I mam do Was prośbę: również zagłosujcie na Panów. Myślę, że mają realną szansę na finał! – napisała w piątkowy poranek.</p><p>Program obejrzeć można na Polsacie.</p> ]]></content:encoded>
            <author>k.propola@halorzeszow.pl (Krystian Propola)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Koncert piosenek Kabaretu Starszych Panów w Trzcianie. 21 lutego, godz. 18.00, sala widowiskowa GCKSiR – wstęp wolny]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15390,koncert-piosenek-kabaretu-starszych-panow-w-trzcianie-21-lutego-godz-18-00-sala-widowiskowa-gcksir-wstep-wolny</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15390,koncert-piosenek-kabaretu-starszych-panow-w-trzcianie-21-lutego-godz-18-00-sala-widowiskowa-gcksir-wstep-wolny</guid>
            <pubDate>Wed, 18 Feb 2026 13:08:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-koncert-piosenek-kabaretu-starszych-panow-w-trzcianie-21-lutego-godz-18-00-sala-widowiskowa-gcks-1771417493.png</url>
                        <title>Koncert piosenek Kabaretu Starszych Panów w Trzcianie. 21 lutego, godz. 18.00, sala widowiskowa GCKSiR – wstęp wolny</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15390,koncert-piosenek-kabaretu-starszych-panow-w-trzcianie-21-lutego-godz-18-00-sala-widowiskowa-gcksir-wstep-wolny</link>
                    </image><description>Gminne Centrum Kultury, Sportu i Rekreacji w Świlczy z siedzibą w Trzcianie zaprasza na wyjątkowy koncert z piosenkami Kabaretu Starszych Panów. W piątek, 21 lutego, o godz. 18.00 w sali widowiskowej GCKSiR w Trzcianie wystąpią: Sylwia Grobelna, Kamil Zięba i Adam Sychowski, prezentując najbardziej znane utwory z kultowego kabaretowego repertuaru. Wstęp na wydarzenie jest wolny, dlatego wystarczy po prostu przyjść – mile widziani są zarówno stali bywalcy, jak i osoby, które dopiero chcą poznać elegancki, pełen humoru świat Starszych Panów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Piosenki, które wszyscy znamy z radia, telewizji i rodzinnych opowieści – w lokalnej sali GOK‑u. 21 lutego o godzinie 18.00 w sali widowiskowej GCKSiR w Trzcianie zabrzmią utwory z kultowego repertuaru Kabaretu Starszych Panów w wykonaniu Sylwii Grobelnej, Kamila Zięby i Adama Sychowskiego. Wstęp jest wolny, więc to idealna okazja, by po prostu przyjść, usiąść w fotelu i na chwilę przenieść się w elegancki, lekko absurdalny świat Starszych Panów.</p><h2><strong>Wieczór z klasyką polskiej piosenki</strong></h2><p>Kabaret Starszych Panów był zjawiskiem wyjątkowym nawet jak na złote czasy polskiej telewizji – zamiast „łopatologicznej” satyry proponował inteligentny żart, nostalgię i elegancję rodem z przedwojennych salonów. Tworzyli go Jeremi Przybora (autor tekstów i scenariuszy) oraz Jerzy Wasowski (kompozytor), którzy na ekranie wcielali się w duet Starszego Pana A i Starszego Pana B, rozmawiających, filozofujących i dyskretnie komentujących rzeczywistość. Program nadawany w latach 1958–1966 łączył skecze, krótkie fabuły i przede wszystkim piosenki – dopracowane literacko i muzycznie, z kunsztowną orkiestracją.</p><p>W kolejnych „wieczorach” występowała śmietanka ówczesnych aktorów: Kalina Jędrusik, Irena Kwiatkowska, Wiesław Michnikowski, Barbara Krafftówna, Mieczysław Czechowicz i wielu innych. To dzięki nim piosenki takie jak „Herbatka”, „Addio, pomidory”, „Tanie dranie”, „Dobranoc, dobranoc” czy „Wesołe jest życie staruszka” stały się częścią zbiorowej pamięci – cytowanej, parodiowanej, ale przede wszystkim wciąż śpiewanej.</p><p>Kabaret Starszych Panów uchodzi dziś za wzorzec klasy i dobrego smaku w polskiej rozrywce: z jednej strony pełen gry słów, aluzji i subtelnej ironii, z drugiej – bardzo ciepły i „rozpogadzający”, jak mówili sami twórcy. Co ważne, jego dorobek nie został w muzeum: piosenki regularnie wracają na sceny, są nagrywane na nowych płytach, trafiają do młodych wykonawców i widzów, dla których kabaret sprzed kilkudziesięciu lat okazuje się zaskakująco świeży. Dzięki takim lokalnym koncertom jak ten w Trzcianie Kabaret Starszych Panów żyje dalej – już nie tylko na archiwalnych nagraniach, ale na żywo, tu i teraz</p><p>Na scenie GCKSiR w Trzcianie wystąpi trójka artystów dobrze znanych lokalnej publiczności: Sylwia Grobelna, Kamil Zięba i Adam Sychowski. Przygotowali program oparty na najbardziej rozpoznawalnych utworach z repertuaru Kabaretu Starszych Panów – będzie więc miejsce i na uśmiech, i na odrobinę nostalgii, i na wspólne podśpiewywanie znanych refrenów. To koncert, który trafi zarówno do starszych widzów pamiętających kabaret z telewizji, jak i do młodszych, którzy dopiero go odkrywają.</p><h2><strong>Kiedy i gdzie?</strong></h2><ul><li><strong>data: 21 lutego</strong></li><li><strong>godzina: 18.00</strong></li><li><strong>miejsce: sala widowiskowa GCKSiR w Trzcianie</strong></li><li><p>wstęp: wolny</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1448/2048;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/02/18/plakat.jpg" width="1448" height="2048"></figure></li></ul><p>Brak biletów i rezerwacji działa tu na korzyść – wystarczy przyjść trochę przed czasem, zabrać rodzinę lub znajomych i dać się porwać muzyce, która od lat jest symbolem klasy, humoru i dobrego stylu w polskiej piosence. Jeśli szukasz sposobu na zimowy wieczór w klimacie „Herbatki u Starszych Panów”, ten koncert jest właśnie dla Ciebie.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Ferie w Rzeszowie bez nudy. Ponad 100 atrakcji dla dzieci i młodzieży]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15362,ferie-w-rzeszowie-bez-nudy-ponad-100-atrakcji-dla-dzieci-i-mlodziezy</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15362,ferie-w-rzeszowie-bez-nudy-ponad-100-atrakcji-dla-dzieci-i-mlodziezy</guid>
            <pubDate>Sun, 15 Feb 2026 13:17:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-ferie-w-rzeszowie-bez-nudy-ponad-100-atrakcji-dla-dzieci-i-mlodziezy-1771158401.png</url>
                        <title>Ferie w Rzeszowie bez nudy. Ponad 100 atrakcji dla dzieci i młodzieży</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15362,ferie-w-rzeszowie-bez-nudy-ponad-100-atrakcji-dla-dzieci-i-mlodziezy</link>
                    </image><description>Gry i zabawy, kreatywne warsztaty, koncerty, półkolonie, spektakle, zwiedzanie z przewodnikiem i sportowe wyzwania – tak zapowiadają się ferie zimowe w Rzeszowie. Od 16 lutego do 1 marca miejskie instytucje przygotowały dla dzieci i młodzieży ponad 100 wydarzeń, z których wiele jest bezpłatnych lub dostępnych w atrakcyjnych cenach.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Podczas dwutygodniowej przerwy od nauki w Rzeszowie – jak zapowiada prezydent Konrad Fijołek – nie będzie miejsca na nudę. Miasto, we współpracy z instytucjami kultury, sportu i edukacji, proponuje bogaty program zajęć zarówno przed południem, jak i popołudniami.</p><h2>Kultura, nauka i zabawa przez całe ferie</h2><p><strong>Muzeum Dobranocek przygotowało specjalne zajęcia tematyczne, m.in. „Odlotowe historie nie z tej Ziemi” (18 lutego) oraz „Walt Disney show” (25 lutego). W Rzeszowskim Domu Kultury przez całe ferie odbywać się będą półkolonie, a Centrum Młodzieży oprócz nich oferuje codzienne warsztaty plastyczne oraz Koncert zimowy Dziewczęcej Orkiestry Dętej Miasta Rzeszowa Fanfara, zaplanowany na 21 lutego.</strong></p><p>Prawdziwą <strong>„feryjną machiną” jest Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna, która przygotowała aż 54 wydarzenia. W programie m.in. warsztaty składania origami (16 lutego), zajęcia z jogi (18 lutego), spotkania z robotem edukacyjnym (19 lutego), rodzinny koncert (20 lutego), „Kukiełkowy zawrót głowy” (24 lutego) i „Sznurkowe opowieści” (26 lutego).</strong></p><p>Na małych odkrywców historii<strong> czekają Rzeszowskie Piwnice – w planie jest niedzielne zwiedzanie Ratusza (22 lutego) oraz poniedziałkowe wycieczki z przewodnikiem po Zamku Rzeszowskim (16 i 23 lutego). Teatr Maska zaprasza na spektakle: „Zaginiony świat” (pożegnanie tytułu 17–19 lutego), „Huśtawka” (22 lutego) oraz premierę „Nie skakać na bombę!” (28 lutego, powtórka 1 marca).​</strong></p><p>Nie zabraknie także propozycji dla miłośników sportu. <strong>Rzeszowski Ośrodek Sportu i Rekreacji szykuje wodny tor przeszkód i skoki do wody z instruktorem na pływalni przy ul. Matuszczaka (8, 15 i 22 lutego) oraz Rodzinne mistrzostwa w pływaniu na pływalni ROSiR 21 lutego. Biuro Wystaw Artystycznych organizuje 28 lutego warsztaty plastyczne dla dzieci i dorosłych, a Teatr O zaprasza na Wspólną galę Nowego Cyrku i Teatru O – bez udziału zwierząt (21 lutego).</strong></p><p>To tylko część propozycji przygotowanych na ferie. Wiele wydarzeń jest bezpłatnych, a na inne obowiązują preferencyjne ceny. Na większość atrakcji wymagane są wcześniejsze zapisy. Szczegółowy program ferii dostępny jest na stronach erzeszow.pl, sportowyrzeszow.pl, kultura.erzeszow.pl, w mediach społecznościowych miasta oraz na stronach i profilach poszczególnych instytucji.</p><p><br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[&quot;Wieczór z muzyką słowiańską&quot; już 22 stycznia na Wydziale Muzyki UR]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15199,quot-wieczor-z-muzyka-slowianska-quot-juz-22-stycznia-na-wydziale-muzyki-ur</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15199,quot-wieczor-z-muzyka-slowianska-quot-juz-22-stycznia-na-wydziale-muzyki-ur</guid>
            <pubDate>Wed, 21 Jan 2026 11:00:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-wieczor-z-muzyka-slowianska-juz-22-stycznia-na-wydziale-muzyki-ur-1768991122.jpg</url>
                        <title>&amp;quot;Wieczór z muzyką słowiańską&amp;quot; już 22 stycznia na Wydziale Muzyki UR</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15199,quot-wieczor-z-muzyka-slowianska-quot-juz-22-stycznia-na-wydziale-muzyki-ur</link>
                    </image><description>W najbliższy czwartek Wydział Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego przy ul. Dąbrowskiego zamieni się w przestrzeń pełną brzmień inspirowanych tradycją słowiańską. Od 18:00 do 21:00 na scenie pojawią się zespoły i soliści z Polski i Ukrainy, łącząc folkowe korzenie z nowoczesnymi aranżacjami.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Organizatorzy podkreślają, że to nie tylko koncert, ale wieczór spotkania, integracji i wspólnego przeżywania muzyki.</p><h2>Klimatyczny wieczór na Wydziale Muzyki</h2><p>Wydział Muzyki UR od lat jest miejscem, w którym odbywają się koncerty, przeglądy i wydarzenia artystyczne, korzystające z zaplecza sali koncertowej przy ul. Dąbrowskiego 83. Wieczór z muzyką słowiańską wpisuje się w tę tradycję, zapraszając publiczność na trzygodzinne spotkanie z żywą muzyką i opowieściami zakorzenionymi w kulturze regionu.</p><p>Jak podkreślają organizatorzy z Instytutu Slawistyki UR, Fundacji Germanitas i Bohemy Społecznej, celem wieczoru jest "stworzenie przestrzeni, w której słowiańskie melodie, języki i historie wybrzmią razem. Bez patosu, za to z bliskością i czułością dla tradycji".&nbsp;</p><p>Podczas wydarzenia publiczność usłyszy zarówno klasyczne pieśni ludowe, jak i współczesne interpretacje, pokazujące, że słowiańskość jest żywą, rozwijającą się kulturą.</p><h2>Kameralny początek</h2><p>Jako pierwsi zostali zapowiedziani Pod Kocykiem – zespół, który ma otworzyć wieczór nastrojowym, bliskim słuchaczowi repertuarem. Zapowiedzi organizatorów sugerują, że będzie to muzyka stawiająca na klimat i bezpośredni kontakt z publicznością, idealna na zimowy, styczniowy wieczór.</p><p>- Chcemy zacząć spokojnie, trochę jak w domowym salonie. Tak, żeby każdy mógł się symbolicznie schować ‘pod kocykiem’ i wsłuchać w pierwsze dźwięki – mówią organizatorzy, podkreślając kameralny charakter otwarcia koncertu.</p><p>Warto podkreślić, że zespół ten jest już dość dobrze znany fanom cyklu "Wieczór z muzyką słowiańską". Pojawiał się on już bowiem na wcześniejszych edycjach koncertu.</p><h2>Misy kryształowe i gitara</h2><p>Jednym z najbardziej oryginalnych punktów programu będzie występ ŚwiatłoNoc, projektu łączącego brzmienie mis kryształowych z gitarą. Wśród przygotowanych aranżacji znajdą się także dwie stare, ludowe kolędy, których delikatne melodie wybrzmią w zupełnie nowej odsłonie.</p><p>Organizatorzy zapowiadają ten segment wieczoru jako "delikatny, hipnotyczny i medytacyjny", idealnie wpisujący się w zimową aurę oraz refleksyjny wymiar słowiańskiej tradycji.&nbsp;</p><p>-To będzie moment na zatrzymanie się – muzyka, która bardziej otula, niż atakuje, a jednocześnie mocno osadzona jest w naszym wspólnym kulturowym doświadczeniu – dodają.</p><h2>Emocje w głosach</h2><p>Na scenie pojawią się także podopieczni Pracowni Vocalove, którzy przygotowali zestaw utworów nastawionych na wokalną ekspresję i kontakt z publicznością.&nbsp;</p><p>Organizatorzy zachęcają, by szykować się na "porządną dawkę wokalnych emocji" i repertuar, który, choć różnorodny, pozostaje na ogół wierny nastrojowi słowiańskiego wieczoru.</p><p>- To będzie ta część programu, w której energia wyraźnie pójdzie w górę – więcej dynamiki, więcej interakcji, ale nadal z dużą uważnością na słowo i historię każdej piosenki – zapowiadają współtwórcy wydarzenia.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1414/2000;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/01/21/wieczor-z-muzyka-slowianska.jpg" width="1414" height="2000"></figure><h2>Ukraińskie akcenty</h2><p>Ważnym elementem wieczoru będzie obecność artystów z Ukrainy, podkreślająca integracyjny charakter wydarzenia. Na scenie pojawi się m.in. dziecięcy zespół wokalny „Dudaryki", czyli kolektyw młodych wykonawców, którzy zdobyli laury m.in. na międzynarodowym konkursie "Promienie Ukrainy".&nbsp;</p><p>Organizatorzy podkreślają, że każde ich wystąpienie „to małe święto stworzone z miłości do muzyki i niesamowita dawka pozytywnej energii, która natychmiast udziela się publiczności”.</p><p>Drugim ukraińskim akcentem będzie występ zespołu Berehyni, żeńskiej grupy artystycznej złożonej z kobiet pochodzących z różnych regionów Ukrainy, działającej na co dzień w Rzeszowie. Berehyni słyną z wykonywania tradycyjnych, wielogłosowych pieśni ludowych oraz z dbałości o autentyczne przedstawianie folkloru – od śpiewu i obrzędów po elementy rękodzieła.</p><p>- Obecność Berehyń i Dudaryków jest dla nas szczególnie ważna – to nie tylko muzyka, ale też żywy, integracyjny głos ukraińskiej kultury w naszym mieście – podkreślają organizatorzy.</p><h2>Zaproszenie dla mieszkańców Rzeszowa</h2><p>Wieczór z muzyką słowiańską jest wydarzeniem otwartym dla mieszkańców Rzeszowa i regionu – mile widziani są zarówno stali bywalcy koncertów na Wydziale Muzyki, jak i osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z muzyką folkową.&nbsp;</p><p>Organizatorzy zachęcają, by zarezerwować czas w czwartkowy wieczór, przyjść wcześniej, znaleźć swoje miejsce na sali i pozwolić, by muzyka – od delikatnych brzmień mis kryształowych po pełne energii pieśni chóralne – poprowadziła słuchaczy przez różne odcienie słowiańskiej wrażliwości.</p><p>- Liczymy na to, że publiczność wyjdzie z tego koncertu z poczuciem, że słowiańskość to nie tylko historia, ale żywa, wspólna opowieść, którą wciąż dopisujemy razem – po polsku, po ukraińsku i w wielu innych językach naszej części Europy – mówią organizatorzy, zapraszając na spotkanie 22 stycznia o 18:00 na Wydziale Muzyki UR.</p><p>Co należy podkreślić, na wydarzeniu obecni będą wolontariusze WOŚP, którzy przeprowadzą kwestę w ramach 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Link do wydarzenia znajduje się <a href="https://www.facebook.com/events/s/wieczor-z-muzyka-s%C5%82owianska/3786333231674383/" target="_blank">TUTAJ</a>.</p> ]]></content:encoded>
            <author>k.propola@halorzeszow.pl (Krystian Propola)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Czudec kontra Donald Trump. Kolejny gracz w walce o Grenlandię]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15180,czudec-kontra-donald-trump-kolejny-gracz-w-walce-o-grenlandie</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15180,czudec-kontra-donald-trump-kolejny-gracz-w-walce-o-grenlandie</guid>
            <pubDate>Sat, 17 Jan 2026 16:16:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-czudec-kontra-donald-trump-kolejny-gracz-w-walce-o-grenlandie-1768666230.png</url>
                        <title>Czudec kontra Donald Trump. Kolejny gracz w walce o Grenlandię</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15180,czudec-kontra-donald-trump-kolejny-gracz-w-walce-o-grenlandie</link>
                    </image><description>W dobie globalnych sporów o Arktykę na arenę „wielkiej polityki” niespodziewanie wchodzi… Czudec. Niewielka podkarpacka miejscowość, znana dotąd głównie z zabytkowego kościoła i ronda tym razem w internetowym żarcie satyrycznego fanpaga zgłasza ... roszczenia terytorialne do Grenlandii. 
Robi to całą powagą (humoru) i pełnym przekonaniem o swoich „historycznych, kulturowych i duchowych więziach” z największą wyspą świata. Skoro mocarstwa mogą marzyć o Grenlandii, dlaczego nie miałby zrobić tego Czudec – przynajmniej w satyrycznym wpisie, który podbił wyobraźnię internautów..</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">W mediach społecznościowych znów zrobiło się głośno o Czudcu. Tym razem jednak nie za sprawą inwestycji, remontu drogi czy wydarzenia kulturalnego, lecz satyrycznego wpisu na fanpage’u&nbsp;</span><strong>„Czudec Stolica Innowacji”</strong><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">, który z przymrużeniem oka ogłosił… roszczenia Czudca do Grenlandii.&nbsp;</span></p><p>Ujawnił się kolejny gracz na scenie międzynarodowej, gotowy zawalczyć o wyspę skutą lodem: &nbsp;Czudec zgłasza roszczenia terytorialne do miejsca znanego z szkolnej lektury "Anaruk chłopiec z Grenlandii". Nie Rosja, nie Chiny, nie Kanada – lecz podkarpacka miejscowość z rondem, marketem i ambicjami „większymi niż powierzchnia lodowca”.​</p><h2>Twarde argumenty: zimno, wiatr i pytania egzystencjalne</h2><p>Według „źródeł z ławki pod sklepem” więź Czudca z Grenlandią jest oczywista: tu też bywa zimno, tu też wieje i tu też ludzie pytają: „po co tu ktoś przyjechał?”. W obliczu tak solidnych podstaw trudno się dziwić, że lokalni „eksperci” mówią już o historycznej, kulturowej i duchowej wspólnocie losu.​</p><p>Fundamentem roszczeń ma być przełomowe wydarzenie z 1997 roku: mieszkaniec Czudca obejrzał w telewizji program o Inuitach. Jak wynika z „nieujawnionych, ale szeroko omawianych dokumentów”, to wystarczający powód, by mówić o głębokiej więzi kulturowej z Arktyką. W końcu, jeśli ktoś widział coś w TV, to prawie jakby tam był.​</p><p>W planach jest już zmiana nazwy miejscowości na Czudec Północny oraz wysłanie specjalnej misji dyplomatycznej: sołtys, szwagier sołtysa i kuzyn, który „coś tam kiedyś pływał promem do Szwecji”. Strategia przejęcia Grenlandii jest prosta, oparta na sprawdzonej lokalnie doktrynie: „dogadamy się”.​</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1536/1024;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/01/17/czudec1.jpg" width="1536" height="1024"><figcaption>Grafika z profilu &nbsp;Czudec Stolica Innowacji</figcaption></figure><h2>Surowce, lodowce i oscypki z foką</h2><p>W internetowej narracji mieszkańcy już widzą korzyści: jedni liczą na dostęp do surowców, inni cieszą się, że „wreszcie ktoś będzie miał gorszy dojazd do pracy niż my”. Lokalny biznes nie zasypia – wśród pomysłów pojawiają się oscypki z foką, lodowce pod zabudowę jednorodzinną oraz stok narciarski z widokiem na rondo.​</p><h2>Spór międzynarodowy z budżetem sołeckim</h2><p>Jak w każdej poważnej sprawie, pojawili się eksperci: część uważa całą sytuację za absurd, inni zauważają, że od niektórych historycznych roszczeń terytorialnych różni się głównie skalą i wysokością budżetu sołeckiego. Grenlandia milczy – prawdopodobnie dlatego, że, jak sugerują autorzy wpisu, „jeszcze nie wie, gdzie leży Czudec”, ale mapy A4 z zaznaczonym parkingiem są już podobno w przygotowaniu.​</p><p>Satyryczny wpis błyskawicznie zdobył popularność, pokazując, że na Podkarpaciu poczucie humoru ma się znakomicie, a dystans do siebie jest ważniejszy niż granice na mapie. Bo skoro w XXI wieku każdy może chcieć Grenlandii, to – przynajmniej w żartach – Czudec ma do tego takie samo prawo jak światowe mocarstwa.​</p><h2>Przyczajony tygrys, ukryty smok</h2><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(34,34,34);">Za czasów &nbsp;Tadeusza Ferenca Rzeszów uchodził za miasto z wyraźnym „apetytem terytorialnym” – które z roku na rok rosło, przyłączając kolejne sąsiednie sołectwa. Konrad Fijołek, położył kres tej imperialnej ekspansji więc i mapa okolicy jest zdecydowanie spokojniejsza. Można więc &nbsp;stwierdzić, że skoro Rzeszów &nbsp;odpuścił „ekspansję” to naturalnie narodził się kolejny" podkarpacki Tygrys" i przestrzeń do śmiałych, choć na razie żartobliwych planów przejęcia Grenlandii, Czas pokaże czy tygrys okaże się też terytorialnym smokiem (czy pozostanie puchatym, leniwym kotkiem).</span></p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Fuczki łemkowskie. Tanie placki z kapusty, które pokochasz od pierwszego kęsa]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15179,fuczki-lemkowskie-tanie-placki-z-kapusty-ktore-pokochasz-od-pierwszego-kesa</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15179,fuczki-lemkowskie-tanie-placki-z-kapusty-ktore-pokochasz-od-pierwszego-kesa</guid>
            <pubDate>Sat, 17 Jan 2026 15:43:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-fuczki-lemkowskie-tanie-placki-z-kapusty-ktore-pokochasz-od-pierwszego-kesa-1768661692.png</url>
                        <title>Fuczki łemkowskie. Tanie placki z kapusty, które pokochasz od pierwszego kęsa</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15179,fuczki-lemkowskie-tanie-placki-z-kapusty-ktore-pokochasz-od-pierwszego-kesa</link>
                    </image><description>Chrupiące jak dobre placki ziemniaczane, a przy tym pełne aromatu kiszonej kapusty i górskich historii – fuczki łemkowskie to jedno z tych dań, które potrafią uratować każdy obiad. Wystarczy kilka prostych składników ze spiżarni, kwadrans pracy i patelnia, by na talerzu wylądował smak Bieszczadów zamknięty w złocistych plackach, idealnych i na rodzinny obiad, i na spotkanie ze znajomymi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na pierwszy rzut oka wyglądają jak zwykłe placki. Dopiero po pierwszym kęsie okazuje się, że w chrupiącym cieście zamknięto smak kiszonej kapusty, górskich wiatrów i oszczędnej, ale pomysłowej kuchni dawnych mieszkańców Bieszczad – Łemków. Fuczki, bo o nich mowa, z dania biednych gospodarzy stały się dziś jednym z kulinarnych symboli Podkarpacia, serwowanym w karczmach, gospodarstwach agroturystycznych i restauracjach jako obowiązkowa pozycja dla turystów.​</p><h2 id="skd-wziy-si-fuczki">Skąd wzięły się fuczki?</h2><p>Fuczki to tradycyjna potrawa kuchni łemkowskiej – grupy etnicznej, która przez wieki zamieszkiwała rejony dzisiejszych Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Łemkowie żyli skromnie, a ich kuchnia opierała się głównie na tym, co byli w stanie wyhodować i zakonserwować: owsie, kapuście, ziemniakach, kaszach i nabiale. Mięso pojawiało się od święta, dlatego dania mączne i warzywne – w tym placki – stanowiły codzienną podstawę wyżywienia.​</p><p>W klasycznym ujęciu fuczki to smażone na patelni placki z mąki (pierwotnie często owsianej) i kiszonej kapusty, uznawane dziś za podkarpacką potrawę regionalną. Jak podkreślają autorzy tekstów poświęconych kuchni regionu, przepis znany jest od stuleci i przez długi czas funkcjonował głównie w domach, zanim trafił na karty menu w gospodach i karczmach.​</p><h2 id="bieszczadzki-klasyk-na-nowo-odkryty">Bieszczadzki klasyk na nowo odkryty</h2><p>Jeszcze kilkadziesiąt lat temu turyści rzadko mieli okazję spróbować fuczek w lokalnych lokalach, bo danie pozostawało przede wszystkim domeną kuchni domowej. W ostatnich latach sytuacja się zmieniła – placki z kiszonej kapusty wróciły z niebytu i dziś uchodzą za jeden z „obowiązkowych” smaków Bieszczad.​</p><p>Jak opisują autorzy kulinarnych przewodników, fuczki podaje się obecnie zarówno w wersji najprostszej – ze śmietaną lub sosem czosnkowym – jak i w bardziej rozbudowanych odsłonach, np. z sosem grzybowym, pieczarkowym czy jako dodatek do ryb i mięs. W wielu miejscach traktowane są jako sezonowy hit jesieni i zimy, gdy kapusta kiszona jest najbardziej chrupka i aromatyczna.​</p><h2 id="co-kryje-si-w-ciecie">Co kryje się w cieście?</h2><p>Domowe fuczki powstają z kilku podstawowych składników, które niemal zawsze można znaleźć w spiżarni:​</p><ul><li>kiszona kapusta – odciśnięta z nadmiaru soku i drobno posiekana</li><li>mąka (pszenna, orkiszowa lub tradycyjnie owsiana)</li><li>mleko lub woda</li><li>jajko</li><li>sól i przyprawy, najczęściej kminek oraz cząber lub majeranek</li></ul><p>Z tych składników przygotowuje się gęste ciasto podobne do naleśnikowego, do którego dodaje się kapustę i przyprawy. Po krótkim „odpoczynku” na patelni lądują porcje ciasta formowane w placki, smażone na złoty kolor z obu stron. Dawniej – jak przypominają autorzy blogów kulinarnych – fuczki często stanowiły główny posiłek dnia i jadano je po prostu z kwaśną śmietaną lub dodatkową porcją kapusty.​</p><h2 id="jak-je-poda-eby-zachwyci-domownikw">Jak je podać, żeby zachwycić domowników?</h2><p>Współcześnie kucharze i gospodynie lubią bawić się dodatkami. Fuczki świetnie smakują:​</p><ul><li>z sosem pieczarkowym lub grzybowym – to wariant szczególnie popularny w bieszczadzkich bacówkach</li><li>z gęstą, kwaśną śmietaną i świeżymi ziołami</li><li>z sosem czosnkowym jako przekąska na ciepło</li><li>jako dodatek do pieczonego mięsa lub ryby w restauracjach serwujących kuchnię regionalną</li></ul><p>Dzięki chrupiącej strukturze i wyrazistemu, lekko kwaskowemu smakowi kapusty fuczki dobrze łączą się zarówno z delikatnymi sosami mlecznymi, jak i bardziej aromatycznymi dodatkami.​</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Już wkrótce tango ogarnie scenę łańcuckiego MDK. Recital Dagny Mikoś coraz bliżej]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15177,juz-wkrotce-tango-ogarnie-scene-lancuckiego-mdk-recital-dagny-mikos-coraz-blizej</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15177,juz-wkrotce-tango-ogarnie-scene-lancuckiego-mdk-recital-dagny-mikos-coraz-blizej</guid>
            <pubDate>Fri, 16 Jan 2026 15:10:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-juz-wkrotce-tango-ogarnie-scene-lancuckiego-mdk-recital-dagny-mikos-coraz-blizej-1768572987.jpg</url>
                        <title>Już wkrótce tango ogarnie scenę łańcuckiego MDK. Recital Dagny Mikoś coraz bliżej</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15177,juz-wkrotce-tango-ogarnie-scene-lancuckiego-mdk-recital-dagny-mikos-coraz-blizej</link>
                    </image><description>Jak już informowaliśmy, w styczniu Łańcut stanie się miejscem wyjątkowego spotkania z muzyką tanga. Do recitalu Dagny Mikoś pozostało już tylko kilka dni, a organizatorzy przypominają o wydarzeniu, które zapowiada się jako jeden z bardziej nastrojowych koncertów tej zimy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>23 stycznia na scenie Miejskiego Domu Kultury w Łańcucie wystąpi Dagny Mikoś, aktorka i wokalistka znana z charyzmatycznych, emocjonalnych interpretacji. Recital będzie połączeniem argentyńskiego tanga z polską klasyką gatunku.&nbsp;</p><p>W programie znajdą się zarówno kompozycje Astora Piazzolli, jak i utwory z repertuaru Violetty Villas, Ireny Santor oraz Michała Bajora, zaprezentowane w autorskich aranżacjach.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2663/1776;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/01/16/dagny-w-stylu-tango-drugie.jpg" width="2663" height="1776"></figure><p>Artystce towarzyszyć będą Dariusz Kot oraz Paweł Jarosiński, których brzmienie nada koncertowi charakterystyczny, południowy puls. Ważnym elementem widowiska będzie także taniec. Choreografie w wykonaniu Jadwiga Harasymowicz i Tomasz Przeszłowski dopełnią muzyczną opowieść, wzmacniając emocjonalny przekaz recitalu.</p><p>Koncert potrwa ponad godzinę i obejmie kilkanaście starannie wybranych utworów. To propozycja dla publiczności, która szuka czegoś więcej niż standardowego koncertu – wieczoru z wyraźnym klimatem, narracją i artystyczną spójnością.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2712/1808;" src="https://static2.halorzeszow.pl/data/wysiwig/2026/01/16/dagny-w-stylu-tango-trzecie.jpg" width="2712" height="1808"></figure><p>Organizatorzy przypominają, że liczba miejsc jest ograniczona, a bilety wciąż dostępne są w sprzedaży internetowej. Recital odbędzie się w czwartek, 23 stycznia, w Miejskim Domu Kultury w Łańcucie.</p><h2>Czytaj też:</h2><figure class="media"><oembed url="https://www.halorzeszow.pl/artykul/15052,tango-emocje-i-namietnosc-dagny-mikos-zaprasza-na-wyjatkowy-recital"></oembed></figure> ]]></content:encoded>
            <author>k.propola@halorzeszow.pl (Krystian Propola)</author></item><item>
            <title><![CDATA[Sylwester bez huku nad Wisłokiem. Czy Rzeszów jest gotowy na zakaz fajerwerków?]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15076,sylwester-bez-huku-nad-wislokiem-czy-rzeszow-jest-gotowy-na-zakaz-fajerwerkow</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15076,sylwester-bez-huku-nad-wislokiem-czy-rzeszow-jest-gotowy-na-zakaz-fajerwerkow</guid>
            <pubDate>Mon, 29 Dec 2025 13:07:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-sylwester-bez-huku-nad-wislokiem-czy-rzeszow-jest-gotowy-na-zakaz-fajerwerkow-1767011309.png</url>
                        <title>Sylwester bez huku nad Wisłokiem. Czy Rzeszów jest gotowy na zakaz fajerwerków?</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15076,sylwester-bez-huku-nad-wislokiem-czy-rzeszow-jest-gotowy-na-zakaz-fajerwerkow</link>
                    </image><description>Huczne wystrzały na niebie, przerażone psy pod stołem, ptaki zrywające się z drzew nad Wisłokiem – tak od lat wygląda sylwester (oraz kilka dni przed nim i po nim) w Rzeszowie. Podczas gdy Kraków, Zakopane czy Wrocław wprowadzają własne zakazy i kampanie przeciw fajerwerkom, stolica Podkarpacia wciąż opiera się głównie na apelach o rozsądek. Coraz wyraźniej pojawia się więc pytanie: czy Rzeszów powinien sam zdecydować się na lokalny zakaz fajerwerków, zanim zrobi to ustawodawca w całym kraju?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Przed nami kolejny sylwester bez ogólnopolskiego zakazu fajerwerków jednak coraz więcej polskich miast decyduje się na własne, lokalne zakazy i &nbsp;ograniczenia. Warszawa zrezygnowała z miejskich pokazów pirotechniki, Wrocław od lat prowadzi kampanię „Wrocław nie strzela”, a Kraków właśnie wprowadził całoroczny zakaz odpalania fajerwerków w mieście (z wyjątkiem kilku godzin w noc sylwestrową). Na tym tle coraz wyraźniej pojawia się pytanie: czy Rzeszów powinien pójść tą samą drogą – zanim zrobi to ustawodawca na poziomie krajowym?</p><h2>Zakazu z Sejmu nie będzie (na razie), decydują miasta</h2><p>Na poziomie ogólnopolskim zakazu wciąż nie ma. W Sejmie zapowiadano prace nad zmianami w prawie, ale ugrzęzły m.in. po prezydenckim wecie do tzw. ustawy łańcuchowej. Tegoroczny sylwester znów będzie więc „po staremu” – to od decyzji samorządów i samych mieszkańców zależy, jak głośno będzie o północy.</p><p>Ekspertki zajmujące się ochroną zwierząt podkreślają, że ogólnopolski, całoroczny zakaz jest potrzebny jak najszybciej. Prezeska Fundacji Viva! Anna Zielińska zwraca uwagę, że fajerwerki „<i>wyrządzają ogromne szkody zarówno zwierzętom, jak i ludziom” i są źródłem cierpienia, którego można by po prostu uniknąć. Huk, błyski, dym – dla wielu osób to atrakcja raz w roku, dla zwierząt „festiwal strachu”.</i></p><h2>Co robią inne miasta: Warszawa, Wrocław, Kraków</h2><p>W Polsce coraz więcej samorządów nie czeka na ruch rządu i wprowadza własne rozwiązania.</p><ul><li><strong>Warszawa</strong> już od 2018 roku zrezygnowała z miejskich pokazów fajerwerków, zastępując je pokazami laserowymi i świetlnymi. Radni i pracownicy stołecznego zoo co roku apelują do mieszkańców: „Przyjaciele nie strzelają” – i proszą o rezygnację nie tylko z miejskich, ale i prywatnych pokazów. Zwracają uwagę, że dla zwierząt to nie „kilka minut zabawy”, ale wielogodzinna trauma.</li><li><strong>Wrocław</strong> od 2015 roku prowadzi kampanię „Wrocław nie strzela”. Miasto nie organizuje własnych pokazów, ogranicza sprzedaż pirotechniki na targowiskach i mocno stawia na edukację. Prezydent Jacek Sutryk mówi wprost, że widok przerażonego psa czy kota potrafi raz na zawsze zmienić podejście do petard. Władze podkreślają, że można się bawić głośno i radośnie – bez wybuchów.</li><li><strong>Kraków</strong> poszedł o krok dalej. Radni przyjęli uchwałę wprowadzającą <strong>całoroczny zakaz odpalania fajerwerków, petard i ogni sztucznych</strong> na terenie miasta – z wyjątkiem czterech godzin w noc sylwestrową (31 grudnia/1 stycznia, 22:00–2:00). Zakaz dotyczy zarówno miejsc publicznych, jak i prywatnych, jeśli wybuchy oddziałują na przestrzeń publiczną. Ma go egzekwować straż miejska.</li></ul><p>Decyzja nie była przypadkowa – poprzedziła ją ankieta, w której ok. 10 tys. krakowian w aż 75 proc. opowiedziało się za ograniczeniem fajerwerków. Podobne zakazy obowiązują już m.in. w Zakopanem i Bukowinie Tatrzańskiej.</p><p>Sprawą krakowskiego zakazu zajmie się teraz sąd administracyjny – wojewoda małopolski zaskarżył uchwałę, powołując się m.in. na wątpliwości co do podstawy prawnej i zakresu zakazu. Niezależnie od wyroku jedno jest pewne: temat stał się jednym z kluczowych sporów miejskich ostatnich lat.</p><h2>Fajerwerki oczami zwierząt i mieszkańców</h2><p>Z perspektywy zwierząt sylwester to nie pokaz świateł, ale seria wybuchów. Lekarze weterynarii, pracownicy schronisk i ogrodów zoologicznych co roku przypominają:</p><ul><li>psy i koty słyszą znacznie głośniej niż ludzie,</li><li>nagłe, powtarzające się wystrzały wywołują panikę, drżenie, próbę ucieczki,</li><li>zwierzęta dzikie często wpadają w dezorientację, wylatują w nocy z miejsc lęgowych, zderzają się z budynkami,</li><li>u najbardziej wrażliwych osobników dochodzi do zawałów i śmierci.</li></ul><p>Głośne wybuchy są problemem także dla ludzi – szczególnie małych dzieci, osób starszych, chorych kardiologicznie czy z PTSD czy w spektrum autyzmu. Co roku media informują też o poparzeniach, urazach dłoni i oczu u osób odpalających petardy.</p><p>Do tego dochodzi jakość powietrza – w wielu miastach w noc sylwestrową stężenie pyłów zawieszonych gwałtownie rośnie, co odczuwają osoby z astmą i innymi chorobami układu oddechowego.</p><h2>A co z Rzeszowem?</h2><p>W Rzeszowie na razie nie wprowadzono całorocznego zakazu fajerwerków na wzór Krakowa. Miasto – podobnie jak większość samorządów – do tej pory głównie apeluje o rozwagę i dba o bezpieczeństwo podczas miejskich imprez. Część mieszkańców co roku zwraca uwagę na zwierzęta domowe, ptaki w parkach, a także osoby wrażliwe na hałas. Inni z kolei podkreślają, że fajerwerki to „tradycja, którą mamy raz w roku”.</p><p>Pytanie, które coraz częściej pada w innych polskich miastach, zaczyna dotyczyć także Rzeszowa:<br><strong>czy stolica Podkarpacia powinna – tak jak Kraków, Wrocław czy Zakopane – ograniczyć używanie fajerwerków na swoim terenie, zanim pojawi się ogólnopolska regulacja?</strong></p><p>Na razie decyzja należy do władz Rzeszowa i samych rzeszowian. Dyskusja o tym, jak świętować sylwestra – głośno i „po staremu”, czy raczej ciszej, z myślą o zwierzętach i bardziej wrażliwych sąsiadach – dopiero się u nas zaczyna.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[„Bóg się rodzi” – kolęda z Łańcuta, którą śpiewa cała Polska]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15062,bog-sie-rodzi-koleda-z-lancuta-ktora-spiewa-cala-polska</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15062,bog-sie-rodzi-koleda-z-lancuta-ktora-spiewa-cala-polska</guid>
            <pubDate>Thu, 25 Dec 2025 13:19:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-bog-sie-rodzi-koleda-z-lancuta-ktora-spiewa-cala-polska-1766666692.png</url>
                        <title>„Bóg się rodzi” – kolęda z Łańcuta, którą śpiewa cała Polska</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15062,bog-sie-rodzi-koleda-z-lancuta-ktora-spiewa-cala-polska</link>
                    </image><description>Kolęda, którą dziś śpiewamy na Pasterce i przy wigilijnym stole, może  mieć bardzo konkretny adres na mapie Podkarpacia. Co łączy Franciszka Karpińskiego, Izabelę Lubomirską, łańcucki zamek i słowa jednej z najbardziej znanych polskich pieśni świątecznych?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2><strong>Łańcut, Lubomirscy i… prywatna kolęda</strong></h2><p>Gdy w wigilijny wieczór w podkarpackich domach rozbrzmiewa pierwsze „Bóg się rodzi, moc truchleje…”, mało kto wie, że jedna z najbardziej znanych polskich kolęd może mieć bardzo lokalne, bo łańcuckie korzenie. Jan Lubomirski-Lanckoroński, który lubi się określać mianem księcia (choć tytuły szlacheckie w Polce formalnie &nbsp;zniosła Konstytucja Marcowa w 1921r.) &nbsp;&nbsp;– stwierdził niedawno, że „Bóg się rodzi” była z początku… ich prywatną kolędą.</p><p>Według przekazu Lubomirskiego, utwór miał powstać specjalnie dla jego „sześć razy prababki czy Elizabeth, która posiadała Łańcut” , a w jednym z wersów:</p><p><strong>„dom nasz i majętność całą i wszystkie wioski z miastami” miał kryć się poetycki opis Łańcuta i okolicznych dóbr.</strong> Historia ta brzmi jak gotowy scenariusz serialu kostiumowego: kolęda śpiewana przy kominku w pałacowych wnętrzach, która z czasem „wymknęła się” z arystokratycznych salonów i poszła w lud, by po dwóch stuleciach stać się niemal polskim, narodowym hymnem Bożego Narodzenia.</p><h2><strong>Kolęda z epoki oświecenia</strong></h2><p>Tekst „Bóg się rodzi” powstał w epoce oświecenia. Jego autorem był Franciszek Karpiński, jeden z najwybitniejszych poetów polskiego klasycyzmu. Hymn został napisany przed 1790 rokiem, a w 1792 roku ukazał się drukiem w zbiorze „Pieśni nabożne”, wydanym w drukarni bazylianów w Supraślu.</p><p>Według źródeł, pieśń miała powstać na zamówienie księżnej marszałkowej Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej, jednej z najbardziej wpływowych kobiet swojej epoki. Karpiński był wówczas guwernerem w jej dobrach – w Dubiecku lub Zabłudowie – a więc na terenach silnie związanych z dzisiejszym Podkarpaciem. Pierwsze publiczne wykonanie kolędy miało miejsce w Boże Narodzenie 1792 roku w Starym Kościele Farnym w Białymstoku.</p><h2><strong>Literacki majstersztyk</strong></h2><p>„Bóg się rodzi” to nie tylko pieśń religijna, ale także kunsztowne dzieło literackie. Składa się z pięciu zwrotek zbudowanych z ośmiozgłoskowych wersów, opartych na dokładnych, krzyżowych rymach żeńskich. Charakterystyczny łańcuch oksymoronów – takich jak „blask ciemnieje” czy „ogień krzepnie” – podkreśla cud i paradoks betlejemskiej nocy.</p><p>Refren każdej zwrotki stanowią słowa zaczerpnięte z Ewangelii św. Jana:</p><p>„A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami” (J 1,14).</p><p>To właśnie piąta zwrotka, rozpoczynająca się od słów „Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą”, nadała pieśni wyraźnie narodowy charakter. W czasach zaborów kolęda stała się czymś więcej niż tylko utworem religijnym – była także modlitwą za Polskę.</p><h2><strong>Od poloneza do pieśni całego narodu</strong></h2><p>Początkowo tekst Karpińskiego śpiewano do różnych melodii. Dziś znamy go w dostojnym rytmie poloneza. Melodię przypisuje się często Karolowi Kurpińskiemu, choć niektórzy badacze doszukują się w niej echo dawnych polonezów koronacyjnych z czasów Stefana Batorego. Najstarszy znany zapis nutowy pochodzi z rękopisu z przełomu XVIII i XIX wieku, przechowywanego w bibliotece seminaryjnej w Sandomierzu.</p><p>W XIX wieku „Bóg się rodzi” była już powszechnie znana w całej Polsce. Ukazywała się w kolejnych śpiewnikach, a w czasie okupacji – z oczywistych względów – w piątej zwrotce często zamieniano słowo „ojczyznę” na bardziej neutralną „krainę”.</p><h2><strong>Kolęda, która łączy</strong></h2><p>Dziś „Bóg się rodzi” rozbrzmiewa w kościołach, domach i na miejskich rynkach całej Polski. W Łańcucie i na Podkarpaciu brzmi jednak szczególnie – jakby miała tu swój symboliczny adres zamieszkania. Niezależnie od tego, czy była kiedyś „prywatną kolędą” magnackiej rodziny, czy też od początku tworzona z myślą o całym narodzie, jedno wydaje się pewne: z Podkarpacia wyszła pieśń, która stała się jednym z najważniejszych znaków polskich Świąt Bożego Narodzenia.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Tango, emocje i namiętność. Dagny Mikoś zaprasza na wyjątkowy recital]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15052,tango-emocje-i-namietnosc-dagny-mikos-zaprasza-na-wyjatkowy-recital</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15052,tango-emocje-i-namietnosc-dagny-mikos-zaprasza-na-wyjatkowy-recital</guid>
            <pubDate>Mon, 22 Dec 2025 15:13:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-tango-emocje-i-namietnosc-dagny-mikos-zaprasza-na-wyjatkowy-recital-1766413044.jpg</url>
                        <title>Tango, emocje i namiętność. Dagny Mikoś zaprasza na wyjątkowy recital</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15052,tango-emocje-i-namietnosc-dagny-mikos-zaprasza-na-wyjatkowy-recital</link>
                    </image><description>To będzie koncert pełen emocji i muzycznej pasji. Recital Dagny Mikoś to propozycja dla tych, którzy chcą spędzić wieczór w klimacie argentyńskiego tanga połączonego z ponadczasową polską klasyką. Na scenie spotkają się dźwięki, ruch i emocje tworząc spójną artystyczną opowieść.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Na scenie wystąpi Dagny Mikoś, aktorka i wokalistka znana z charyzmatycznych interpretacji i silnej scenicznej osobowości. W programie koncertu znajdą się kompozycje Astora Piazzolli oraz znane polskie tanga z repertuaru Violetty Villas Ireny Santor i Michała Bajora. Każdy z utworów zostanie zaprezentowany w autorskiej aranżacji i interpretacji.</p><p>Artystce towarzyszyć będą akordeonista Dariusz Kot oraz kontrabasista Paweł Jarosiński, którzy wspólnie stworzą charakterystyczne brzmienie, inspirowane argentyńską tradycją tanga. Ważnym elementem koncertu będzie również obecność tancerzy - Jadwigi Harasymowicz i Tomasza Przeszłowskiego - których choreografie dopełnią muzyczną narrację i wzmocnią emocjonalny przekaz wydarzenia.</p><p>Koncert potrwa ponad sześćdziesiąt minut i obejmie kilkanaście starannie wybranych utworów. Organizatorzy zapowiadają karnawałowy wieczór pełen intensywnych wrażeń artystycznych.</p><p>Liczba miejsc jest ograniczona. Bilety dostępne są w cenach czterdzieści i pięćdziesiąt złotych do końca grudnia 2025 roku. Po tym terminie ceny wynoszą sześćdziesiąt i siedemdziesiąt złotych. Sprzedaż prowadzona jest za pośrednictwem strony internetowej biletyna.pl.</p><p>Wydarzenie, które odbędzie się w łańcuckim MDK, to niewątpliwie propozycja dla wszystkich miłośników niebanalnych doświadczeń oraz muzyki pozostającej w pamięci na długo.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Proziaki z Podkarpacia. Bieda‑placki, które stały się kulinarną gwiazdą]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15026,proziaki-z-podkarpacia-bieda-placki-ktore-staly-sie-kulinarna-gwiazda</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15026,proziaki-z-podkarpacia-bieda-placki-ktore-staly-sie-kulinarna-gwiazda</guid>
            <pubDate>Tue, 16 Dec 2025 14:31:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-proziaki-z-podkarpacia-bieda-placki-ktore-staly-sie-kulinarna-gwiazda-1765892547.jpg</url>
                        <title>Proziaki z Podkarpacia. Bieda‑placki, które stały się kulinarną gwiazdą</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/15026,proziaki-z-podkarpacia-bieda-placki-ktore-staly-sie-kulinarna-gwiazda</link>
                    </image><description>Proste jak wiejska chata, a uwielbiane na festiwalach smaków – proziaki z Podkarpacia zrobiły długą drogę z piecowej płyty do restauracyjnych kart. Te niepozorne placki na sodzie to dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli regionalnej kuchni, łączący domowe wspomnienia z modą na lokalne smaki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <h2>Proziaki – małe placki, wielka sprawa</h2><p>Kiedy w 2006 roku proziaki trafiły na Listę Produktów Tradycyjnych, na Podkarpaciu – obrazowo mówiąc – „strzeliły nakrętki od kefiru”. W końcu oficjalnie potwierdzono to, co mieszkańcy regionu wiedzieli od dawna: te niepozorne placuszki to kulinarny skarb, którym warto się chwalić i dzielić. W przyszłym roku minie 20 lat od tamtych wydarzeń, więc tym bardziej warto wrócić do tej lokalnej historii.</p><p>Choć dziś proziaki robią furorę na festiwalach smaków i w restauracjach serwujących kuchnię regionalną, ich początki są równie skromne jak ich skład. Pierwsze wzmianki o nich pojawiają się mniej więcej 160 lat temu, ale badacze kulinariów są zgodni – to bardzo bliscy krewni podpłomyków, więc ich rodowód może być znacznie dłuższy. Przepis krążył od domu do domu, z ust do ust, a różnice między wersjami były tak subtelne, że rozpoznać je potrafiła jedynie babcia autora.</p><p>Do przygotowania proziaków wystarczało to, co było pod ręką: mąka pszenna (najlepiej razowa), jajka, kwaśne mleko (kefir, maślanka) i odrobina sody. Właśnie od niej wzięła się nazwa wypieku – na Podkarpaciu sodę nazywa się po prostu „prozą”. Ciasto należało wyrobić szybko, dodać mąki „ile płyn zabierze”, pozwolić mu chwilę odpocząć i od razu można było smażyć lub wypiekać placki. Dawniej – na płycie pieca, dziś najczęściej na patelni. Wciąż jednak są miejsca, w których czas jakby się zatrzymał i proziaki nadal powstają dokładnie tak, jak przed laty.</p><h2>Jak rozpoznać prawdziwego proziaka?</h2><p><br>Tradycyjnie proziak powinien mieć od 10 do 15 centymetrów średnicy i około dwóch centymetrów grubości. Najczęściej jest okrągły, ale spotyka się też wersje owalne, kwadratowe, a nawet prostokątne. Na Podkarpaciu występuje pod różnymi, bardzo podobnymi nazwami: prołzioki, prouzioki czy prozioki. Każda poprawna. Każda swojska.</p><p>Proziaki, jak wiele tradycyjnych potraw na świecie, narodziły się z biedy. Chleb pieczono raz w tygodniu, a w uboższych domach nawet raz na dwa tygodnie. Kiedy więc zapasy kończyły się szybciej, trzeba było działać. Wtedy na scenę wkraczał proziak – chleb błyskawiczny, bez zakwasu, gotowy w pół godziny i zdolny wykarmić głodną (i najczęściej liczną) rodzinę. Okrągły bohater chłopskiej codzienności.</p><p>Delikatne, puszyste w środku, z charakterystyczną skórką, najlepiej smakowały z masłem i szklanką mleka – czyli tym, czego w wiejskiej chacie najczęściej nie brakowało. Od święta pojawiała się wersja na słodko, z dodatkiem cukru lub miodu. Proziaki świetnie sprawdzały się też jako dodatek do zup, z powodzeniem zastępując kromkę chleba.</p><p>Dla tych, którzy na Podkarpacie na razie się nie wybierają, jest dobra wiadomość: proziaki można z powodzeniem przygotować w domowej kuchni.</p><p><strong>Przepis</strong></p><p><i>Składniki:</i></p><ul><li>500 g mąki pszennej (typ 450–500)</li><li>250 ml maślanki, kefiru lub zsiadłego mleka</li><li>1 jajko (można pominąć, ale z jajkiem są miększe)</li><li>1 łyżeczka sody oczyszczonej</li><li>1 płaska łyżeczka soli</li><li>1/2 łyżeczki cukru (dla zrównoważenia smaku)</li><li>odrobina mąki do podsypywania</li></ul><p><i>Przygotowanie ciasta:</i><br>Mąkę przesiej do miski, dodaj sól, cukier i sodę, dokładnie wymieszaj.<br>W osobnym naczyniu roztrzep jajko z maślanką lub kefirem, a następnie wlej do suchych składników i zagnieć miękkie, elastyczne ciasto (w razie potrzeby dodaj odrobinę mąki lub maślanki).<br>Gotowe ciasto przykryj ściereczką i odstaw na około 10–15 minut, aby „odpoczęło”.</p><p><i>Formowanie i smażenie:</i><br>Ciasto rozwałkuj na grubość około 1–1,5 cm, lekko podsypując mąką.<br>Szklanką lub wykrawaczem wycinaj okrągłe placuszki.<br>Rozgrzej suchą, grubą patelnię (bez tłuszczu), zmniejsz ogień do średniego i smaż proziaki z obu stron na złoty kolor, po kilka minut na stronę, co jakiś czas je przewracając.</p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Od stycznia już nie „rzeszowianin” tylko „Rzeszowianin”. Co jeszcze zmieni się w polskiej pisowni?]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/14999,od-stycznia-juz-nie-rzeszowianin-tylko-rzeszowianin-co-jeszcze-zmieni-sie-w-polskiej-pisowni</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/14999,od-stycznia-juz-nie-rzeszowianin-tylko-rzeszowianin-co-jeszcze-zmieni-sie-w-polskiej-pisowni</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Dec 2025 15:01:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-od-stycznia-juz-nie-rzeszowianin-tylko-rzeszowianin-co-jeszcze-zmieni-sie-w-polskiej-pisowni-1765463417.png</url>
                        <title>Od stycznia już nie „rzeszowianin” tylko „Rzeszowianin”. Co jeszcze zmieni się w polskiej pisowni?</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/14999,od-stycznia-juz-nie-rzeszowianin-tylko-rzeszowianin-co-jeszcze-zmieni-sie-w-polskiej-pisowni</link>
                    </image><description>Już od 1 stycznia 2026 roku polska ortografia przejdzie największą zmianę od niemal stu lat. Rada Języka Polskiego zdecydowała się na uproszczenie i ujednolicenie zasad pisowni, które dotkną także mieszkańców Podkarpacia i Rzeszowa. Nowe reguły mają ułatwić życie wszystkim użytkownikom języka – od codziennych rozmów po oficjalne dokumenty. Sprawdźmy, co się zmieni i jak będzie to wyglądać w praktyce na naszym lokalnym podwórku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Świat polskiej ortografii właśnie szykuje się na największą rewolucję od... 1936 roku! Rada Języka Polskiego, działająca przy PAN, postanowiła zamieszać w &nbsp;zasadach pisowni i od 1 stycznia 2026 r. wprowadza zmiany, które mogą sprawić, że wielu purystów językowych będzie musiało zacząć się zastanawiać, czy „błąd” to jeszcze błąd, czy już nowa norma.</p><p><strong>Już 15 września 2025 r.&nbsp;</strong>Rada Języka Polskiego zainaugurowała kampanię społeczną pod hasłem "Zmiany w pisowni - mniej wątpliwości, więcej pewności", która ma na celu informowanie o zmianach w polskiej&nbsp;<strong>ortografii</strong>, jednak oswojenie się z nowymi zasadami potrwa jeszcze z pewnością bardzo długo.</p><h2><strong>Co nowego? Trochę konkretów:</strong></h2><p>Po pierwsze, jeśli ktoś z was mieszka w Rzeszowie czy na Podkarpaciu i &nbsp;zastanawiał się, czy „rzeszowianin” piszemy z wielkiej, czy z małej, to od nowego roku nie będzie problemu – wielka litera obowiązuje, tak jak i w nazwach dzielnic/osiedli więc będziemy mieć Budziwojankę i Pobitnianina. &nbsp;</p><p>Co więcej, zmiany objęły także nazwy firm i produktów — więc jeśli ktoś widzi w Rzeszowie zaparkowanego „Forda”, to już oficjalnie jest to poprawna – i może podkreślająca prestiż – pisownia. Firmy z regionu, jak „Pub Spółdzielczy”, "Hostel Promenada" czy „Pizzeria Dexter/Pasieka” od teraz mogą ” pisać się” wielkimi literami na przysłowiowym, każdym kroku.</p><h2><strong>Przestrzeń publiczna z nowymi zasadami</strong></h2><p>Aleja w Rzeszowie? Od teraz to nie tylko „aleja”, ale „Aleja” pisana od dużej litery! Tak samo plac, park czy most – czyli cała masa lokalnych miejsc w nowej szacie językowej: „Aleja Armii Krajowej”, „Plac Wolności”, „Most Zamkowy” &nbsp;Park Inwalidów Wojennych– brzmi jakoś dumniej, nieprawdaż?</p><h2><strong>Dumne bo dużą literą czyli zmiany w nazwach odznaczeń i nagród:</strong></h2><p>Styczniowe zmiany dotkną również pisowni wielką literą wszystkich członów (oprócz przyimków i spójników oraz wyrazów typu imienia) w nazwach orderów, medali, odznaczeń, nagród i tytułów honorowych, np<i>. Nagroda Prezydenta Miasta Rzeszowa, Nagroda Nobla, Nagroda Pulitzera, , Nagroda Artystyczna Miasta Rzeszowa, , Honorowy Obywatel Miasta Rzeszowa.</i></p> ]]></content:encoded>
            </item><item>
            <title><![CDATA[Szponcić rządzi! Wybrano Młodzieżowe Słowo Roku 2025.]]></title>
            <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/14986,szponcic-rzadzi-wybrano-mlodziezowe-slowo-roku-2025</link>
            <guid>https://www.halorzeszow.pl/artykul/14986,szponcic-rzadzi-wybrano-mlodziezowe-slowo-roku-2025</guid>
            <pubDate>Mon, 08 Dec 2025 13:52:00 +0100</pubDate><image>
                        <url>https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/xga-16x9-szponcic-rzadzi-wybrano-mlodziezowe-slowo-roku-2025-1765199741.png</url>
                        <title>Szponcić rządzi! Wybrano Młodzieżowe Słowo Roku 2025.</title>
                        <link>https://www.halorzeszow.pl/artykul/14986,szponcic-rzadzi-wybrano-mlodziezowe-slowo-roku-2025</link>
                    </image><description>„Szponcić” rządzi w 2025! Młodzieżowe Słowo Roku wcale nie takie nowe...Co kryje się za tym tajemniczym wyrażeniem i jak młodzi językowcy zaskakują nas po raz kolejny?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Szponcić rządzi! Wybrano Młodzieżowe Słowo Roku 2025. Co oznacza i skąd się wzięło?</strong></p><p>Długie tygodnie oczekiwania oraz głosowania młodych (i nie tylko) internautów i wreszcie mamy to!&nbsp;</p><p>W jubileuszowej, dziesiątej edycji plebiscytu Młodzieżowe Słowo Roku zwyciężyło słowo „szponcić”. Choć brzmi nieco podejrzanie – i jak twierdzą niektórzy rodzice, „na pewno oznacza coś niegrzecznego” – to w rzeczywistości ma zaskakująco szerokie zastosowanie. Używa się go zarówno wtedy, gdy ktoś „robi coś niewłaściwego, psoci, cwaniakuje”, jak i wtedy, gdy… robi coś imponująco szalonego, pomysłowego czy wręcz flirtuje. Polszczyzna młodych po raz kolejny udowadnia, że nuda jej niestraszna.</p><h3><strong>Plebiscyt z tradycją (i poczuciem humoru)</strong></h3><p>Młodzieżowe Słowo Roku, czyli MSR, to coroczny konkurs organizowany przez Wydawnictwo Naukowe PWN we współpracy z projektem „Słowa klucze” w ramach programu „Ojczysty – dodaj do ulubionych”. Wydarzenie wystartowało w 2016 roku i od tego czasu obserwuje, jak polszczyzna nastolatków zmienia się szybciej niż aktualizacje w mediach społecznościowych.</p><p>Choć plebiscyt ma charakter zabawowy, jego jurorzy traktują sprawę poważnie. Słowa muszą być oryginalne, kreatywne, poprawne językowo i – co wcale nie jest oczywiste – zgodne z zasadami dobrego smaku. Jury eliminuje wyrażenia wulgarne, obraźliwe, szerzące nienawiść lub takie, które w poprzednich latach już wygrały. A młodzież, jak wiadomo, lubi recykling słów.</p><h3><strong>Kto decyduje o zwycięzcy?</strong></h3><p>Nad przebiegiem konkursu czuwa stały skład jury:<br>•&nbsp;<strong>prof. dr hab. Marek Łaziński</strong>&nbsp;– Uniwersytet Warszawski<br>•&nbsp;<strong>prof. dr hab. Ewa Kołodziejek</strong>&nbsp;– Uniwersytet Szczeciński<br>•&nbsp;<strong>dr hab. Anna Wileczek, prof. UJK</strong>&nbsp;– Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach<br>•&nbsp;<strong>Bartek Chaciński</strong>&nbsp;– dział kultury tygodnika&nbsp;<i>Polityka</i></p><p>To właśnie oni analizują tysiące zgłoszeń, z których dopiero wyłaniana jest finałowa lista oddawana pod głosowanie internautów.</p><h3><strong>Szponcić – słowo z przeszłości i przyszłości</strong></h3><p>Co ciekawe, „szponcić” i „szpont” nie są całkiem nowe. Pojawiały się już w gwarach miejskich i dawnym slangu przestępczym jako określenia kombinowania czy intrygowania. Dziś wracają na fali młodzieżowej kreatywności, zaskarbiając sobie sympatię mimo dość niepozornego brzmienia.</p><p>W tegorocznym finale znalazły się również: „GOAT”, „lowkey”, „skibidi”, „slay”, „szacun”, „tuff”, „twin”, „freaky”, „brainrot”, „OKPA”, „bro”, „fr”, „klasa” oraz tajemnicze „6 7”.</p><h3><strong>Jak zmieniała się młodzieżowa polszczyzna?</strong></h3><p>Historia plebiscytu pokazuje, że gusta młodych bywają nieprzewidywalne. Oto dotychczasowi zwycięzcy:</p><ul><li><strong>2016 – sztos</strong></li><li><strong>2017 – XD</strong></li><li><strong>2018 – dzban</strong></li><li><strong>2019 – alternatywka</strong>&nbsp;(a na podium „jesieniara” i „eluwina”)</li><li><strong>2020 – brak zwycięzcy</strong>&nbsp;(z powodu zbyt wulgarnych propozycji; wyróżniono słowo „tozależyzm”)<br>&nbsp;</li></ul><p>Każda edycja przypomina, że polszczyzna żyje – i to żyje bardzo dynamicznie. Czasem młodzież podłapuje słowa z internetu, czasem sama tworzy zupełnie nowe konstrukcje, a czasem odkurza coś, co brzmiało po swojemu już sto lat temu.</p><h3><strong>Dlaczego to takie ważne?</strong></h3><p>Organizatorzy podkreślają, że konkurs nie ma wskazywać, „jak należy mówić”, ale raczej dokumentować zmiany zachodzące w języku i zachęcać do refleksji nad tym, jak się komunikujemy. I trochę też do śmiechu – w końcu niecodziennie spotyka się plebiscyt, w którym obok siebie stoją „dzban”, „GOAT” i „szponcić”.</p><p>W tym roku młodzież ponownie udowodniła, że w kwestii języka potrafi być kreatywna, nieprzewidywalna i… szponcąca. A skoro MSR 2025 mamy już za sobą, można spokojnie zacząć się zastanawiać, jakim słowem polska młodzież zaskoczy nas w przyszłym roku. Może coś już się „szponci” na horyzoncie?</p> ]]></content:encoded>
            </item></channel>
</rss>
