Dydnia najbiedniejszą gminą w Polsce. Dochody podatkowe niższe niż 600 zł na mieszkańca
Podkarpacie znalazło się w niechlubnym centrum ogólnopolskiego zestawienia zamożności samorządów. Z najnowszych danych Ministerstwa Finansów wynika, że najbiedniejsza gmina w Polsce leży właśnie w naszym regionie. Chodzi o Dydnię w powiecie brzozowskim, która w 2024 roku zanotowała najniższy w kraju wskaźnik G – 580,51 zł na jednego mieszkańca.
Ministerstwo Finansów co roku publikuje ranking zamożności samorządów oparty na tzw. wskaźniku G, który pokazuje wysokość dochodów podatkowych w przeliczeniu na mieszkańca. To kluczowy parametr, od którego zależy m.in. skala subwencji wyrównawczej z budżetu państwa.
W 2024 roku Dydnia znalazła się na samym końcu ogólnopolskiej listy, znacząco odstając od pozostałych gmin. Dla porównania – najbogatsza gmina w Polsce, Kleszczów w województwie łódzkim, osiągnęła wskaźnik G na poziomie 23 773,77 zł, czyli ponad 40 razy wyższy niż w Dydni.
Gmina z potencjałem, ale bez inwestycji
Dydnia to niewielka, górzysta gmina licząca około 7,5 tysiąca mieszkańców, obejmująca 13 sołectw, m.in. Dydnię, Niebocko, Jabłonkę, Krzemienną, Temeszów, Ulucz czy Witryłów. Choć region posiada walory krajobrazowe i historyczne, brakuje tu silnych impulsów gospodarczych.
Głównym problemem jest brak firm i nowych inwestycji, co przekłada się na niewielką liczbę miejsc pracy. Paradoksalnie największym pracodawcą na terenie gminy pozostaje sam urząd gminy, co dobitnie pokazuje skalę problemu lokalnej gospodarki.
Niska zamożność samorządu ma bezpośrednie przełożenie na sytuację mieszkańców. Choć – jak podkreślają lokalne władze – sytuacja społeczna stopniowo się poprawia, wciąż około 400 osób korzysta z banku żywności. To znaczący odsetek w gminie liczącej zaledwie kilka tysięcy mieszkańców.
Eksperci zwracają uwagę, że w takich miejscowościach trudniej jest przerwać spiralę wykluczenia – brak pracy oznacza niskie dochody, a niskie dochody ograniczają możliwości rozwoju.
Dlaczego jedne gminy są bogate, a inne biedne?
Kluczowym czynnikiem wpływającym na różnice w dochodach samorządów jest struktura lokalnej gospodarki. Gminy, na terenie których działają duże zakłady przemysłowe, kopalnie czy centra logistyczne, mogą liczyć na znacznie wyższe wpływy z podatków.
Z kolei gminy oddalone od głównych centrów gospodarczych, pozbawione dużych pracodawców i niewykorzystujące potencjału turystycznego, często popadają w stagnację – dokładnie tak, jak ma to miejsce w Dydni.
Demografia pogłębia problem
Istotnym czynnikiem są także zmiany demograficzne. Z uboższych gmin i małych miejscowości wyjeżdżają młodzi ludzie – do większych miast lub za granicę. W efekcie społeczności się starzeją, spada aktywność zawodowa, a potencjał rozwojowy gminy jeszcze bardziej maleje.
To proces długofalowy, który – jeśli nie zostanie zatrzymany – prowadzi do dalszego osłabienia lokalnych finansów.
Niskie przychody oznaczają ograniczone możliwości inwestycyjne. Samorządy takie jak Dydnia muszą mierzyć się z problemami w utrzymaniu dróg, rozwoju infrastruktury wodno-kanalizacyjnej czy zapewnieniu atrakcyjnej oferty kulturalnej i sportowej.
W dłuższej perspektywie życie w takich miejscach staje się coraz mniej atrakcyjne, co dodatkowo przyspiesza odpływ mieszkańców. To klasyczny przykład błędnego koła: brak inwestycji prowadzi do migracji, a migracja jeszcze bardziej ogranicza rozwój.
Podkarpacie na dole rankingu
Dydnia nie jest jedyną gminą z Podkarpacia, która znalazła się wśród najbiedniejszych w Polsce. W pierwszej dziesiątce rankingu znalazły się także:
- Osiek Jasielski – 699,86 zł
- Dzikowiec – 758,59 zł
To wyraźny sygnał, że część regionu wciąż pozostaje na peryferiach rozwoju, a różnice w zamożności samorządów w Polsce nadal są ogromne.
















Napisz komentarz
Komentarze