Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Adam Dziedzic
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama Gmina Świlcza
Reklama nawóz ogrodowy
Reklama Powiat Rzeszowski

Asseco Resovia bez Pucharu, ale z podniesioną głową po finałowej porażce 0:3 z BOGDANKĄ LUK Lublin

Podziel się
Oceń

Asseco Resovia wraca z finału TAURON Pucharu Polski bez trofeum, ale z czymś, czego nie da się przeliczyć na punkty – z niewiarygodnym wsparciem kibiców, którzy wierzyli do ostatniej piłki. Choć wynik 0:3 boli, to właśnie w takich chwilach najmocniej widać, że ta drużyna i to miasto są sobie pisane na dobre i na złe. Bo Resovia to nie tylko wygrane sety, ale przede wszystkim wspólna historia, której kolejny rozdział dopiero czeka na swój happy end.

GRAMY O PUCHAR – Asseco Resovia rozbita w trzech setach w hali BOGDANKA

Asseco Resovia Rzeszów nie zdołała sięgnąć po TAURON Puchar Polski, przegrywając finałowe starcie z BOGDANKĄ LUK Lublin 0:3 w hali BOGDANKA. Drużyna z Rzeszowa, która jechała na finał z hasłem „GRAMY O PUCHAR” i ogromnymi nadziejami kibiców, tym razem nie znalazła sposobu na dobrze dysponowanych gospodarzy.​

Od początku meczu inicjatywa należała do BOGDANKI LUK Lublin, która lepiej weszła w spotkanie, mocno zagrywała i skutecznie ustawiła blok. Resovia miała krótkie przebłyski i pojedyncze serie punktów, ale w każdym z trzech setów gospodarze potrafili szybko odzyskiwać kontrolę i odjeżdżać z wynikiem.​

W końcówkach partii wyraźniej było widać różnicę pewności siebie: lublinianie zachowywali chłodną głowę, a rzeszowianom przytrafiały się błędy własne – od zepsutych zagrywek po nieudane ataki w ważnych momentach. To sprawiło, że finał zakończył się wyraźnym 3:0, bez ani jednego seta na konto Resovii.​

Kluczem do sukcesu BOGDANKI LUK była kombinacja agresywnej zagrywki i szczelnego bloku, które mocno ograniczyły możliwości ofensywne Resovii. Rzeszowski atak rzadko mógł grać „na komfortowych piłkach”, a wymuszone rozwiązania kończyły się często blokiem lub autowym atakiem.​

Gospodarze lepiej radzili sobie też w obronie, podbijając wiele trudnych piłek i zamieniając je na skuteczne kontry. W efekcie dłuższe wymiany częściej kończyły się punktami Lublina, co dodatkowo podcinało skrzydła rzeszowianom.​

Gorycz porażki i lekcja na dalszą część sezonu

Dla kibiców Resovii przegrana w trzech setach jest bolesna, zwłaszcza że oczekiwania przed finałem były ogromne. Sam awans do meczu o trofeum pokazuje jednak, że rzeszowski zespół wciąż należy do ścisłej czołówki i jest w stanie walczyć o medale, choć finał dobitnie pokazał, jak wiele jeszcze trzeba poprawić.​

Sztab szkoleniowy Resovii będzie musiał przeanalizować przede wszystkim problemy z przyjęciem trudnej zagrywki, skuteczność ataku po niej oraz reagowanie na przestoje w grze. Kibice z Rzeszowa już zapowiadają jednak, że po tej porażce nie zamierzają odwracać się od drużyny – hasło „Go Resovia!” ma wybrzmieć jeszcze głośniej w kolejnych meczach ligowych.


 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama