Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama safran praca, praca sędziszów młp
Zagłosuj!

Co sądzisz o nocnej sprzedaży alkoholu w Rzeszowie? Temat prohibicji powraca [ANKIETA]

Podziel się
Oceń

Rzeszów znów staje przed pytaniem, które potrafi poróżnić dobrych sąsiadów bardziej niż polityka: ograniczać nocną sprzedaż alkoholu czy zostawić ją bez zmian? Rada Osiedla Śródmieście poprosiła mieszkańców o zdanie – bez podpowiedzi, bez gotowej tezy, tylko z prostym „tak / nie / zależy”. W tle mamy historię unieważnionej przez sąd miejskiej prohibicji, nowy projekt radnego oraz twarde liczby pokazujące, jak często alkohol kończy się interwencją służb. To dobry moment, by spokojnie zważyć argumenty i zastanowić się, czego tak naprawdę oczekujemy od miasta nocą – niezależnie od tego, po której stronie sporu dziś stoimy.

Czy Rzeszów potrzebuje nocnej prohibicji, czy raczej lepszego planu na alkohol, hałas i bezpieczeństwo w centrum? Rada Osiedla Śródmieście poprosiła mieszkańców w mediach społecznościowych o opinie w prostej formie: „Prohibicja w Rzeszowie (ograniczenie sprzedaży alkoholu, np. nocą). Co o tym sądzicie? TAK / NIE / ZALEŻY.” To tylko kilka słów, ale wystarczyły, by temat zakazu nocnej sprzedaży alkoholu wrócił na osiedlowe zebrania i do miejskiej debaty.

Rada wprost zapowiada, że chce oprzeć dyskusję i konkretne kroki na najbliższym zebraniu na głosach mieszkańców. Zanim więc pojawi się oficjalne stanowisko, to właśnie komentarze rzeszowian mogą zdecydować, czy Śródmieście stanie się twarzą lokalnej „pro” albo „antyprohibicyjnej” ofensywy.

Rzeszów już miał prohibicję. Skończyło się w sądzie

Nocny zakaz alkoholu w Rzeszowie to nie jest nowy wynalazek. W 2018 roku Rada Miasta wprowadziła uchwałę ograniczającą nocną sprzedaż alkoholu w centrum – na terenie Śródmieścia. Ograniczenia obejmowały sklepy i punkty handlowe w godzinach nocnych, a celem miało być zmniejszenie liczby awantur i zakłócania ciszy nocnej w śródmiejskich kamienicach.

Bardzo szybko pojawił się jednak opór przedsiębiorców. Wskazywali, że zakaz dotyczy tylko jednej części miasta, przez co sklepy w centrum tracą klientów na rzecz punktów poza strefą. Padały argumenty o naruszeniu zasad równej konkurencji i zbyt słabym powiązaniu konkretnych sklepów z konkretnymi problemami.

Spór zakończył Wojewódzki Sąd Administracyjny. Uchwała została uchylona, bo miasto nie wykazało w sposób przekonujący, że wskazane punkty sprzedaży są główną przyczyną zakłócania porządku. Sąd zwrócił uwagę na naruszenie zasad prowadzenia działalności gospodarczej, nierówne traktowanie podmiotów oraz pominięcie krytycznej opinii Rady Osiedla Śródmieście, która już wtedy była przeciwna tak skonstruowanej prohibicji.

W efekcie nocny zakaz w centrum przestał obowiązywać, a Rzeszów dostał jasny sygnał: jeśli ograniczać sprzedaż alkoholu, to w sposób dobrze uzasadniony, spójny i odporny na kontrolę sądów.

Projekt Andrzeja Deca: zakaz w całym mieście

We wrześniu 2025 r. radny Andrzej Dec wrócił do tematu – tym razem z projektem obejmującym całe miasto. Jego pomysł zakłada wprowadzenie zakazu nocnej sprzedaży alkoholu powyżej 4,5 proc. w sklepach i na stacjach paliw na terenie całego Rzeszowa, w godzinach nocnych (np. 22.00–6.00).

Kluczowe założenia projektu:

  • brak „wyspy” z zakazem – ograniczenie dotyczyłoby całego miasta,
  • całodobowy zakaz sprzedaży mocniejszego alkoholu na stacjach paliw (z wyjątkiem odrębnych lokali gastronomicznych czy hotelowych przy stacji),
  • możliwość sprzedaży napojów o niskiej zawartości alkoholu (do 4,5 proc.) również nocą.

Projekt został przekazany do zaopiniowania przez rady osiedli. Na razie utknął na etapie konsultacji – władze miasta sygnalizują, że nie widzą dziś pilnej potrzeby wprowadzania miejskiej prohibicji, a w tle pozostaje obawa przed powtórką z sądowego scenariusza sprzed kilku lat.

Jak to działa w innych miastach

Nocna prohibicja obowiązuje już w dziesiątkach gmin w Polsce, w tym w wielu dużych miastach. Najczęściej przyjmuje formę zakazu sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach w określonych godzinach nocnych, przy jednoczesnym pozostawieniu możliwości serwowania alkoholu w lokalach gastronomicznych.

W części miast zakaz rozciąga się na całe terytorium gminy, w innych obejmuje tylko szczególnie „gorące” rejony – ścisłe centra, dzielnice rozrywkowe, rejony z największym natężeniem skarg mieszkańców. W jednych miejscach samorządy mówią o spadku liczby nocnych interwencji pod sklepami i większym komforcie mieszkańców, w innych dane są bardziej mieszane: mniej awantur przy monopolach, ale ogólna liczba interwencji nadmiernie nie spada, a problemy przenoszą się np. do mieszkań czy lokali.

Z tej mozaiki doświadczeń wynika jedno: sama prohibicja nie jest magiczną różdżką. Może pomóc w uporządkowaniu części przestrzeni, ale bez działań edukacyjnych, profilaktyki i realnego wsparcia dla osób uzależnionych łatwo staje się tylko administracyjnym „zamiataniem problemu pod dywan". 

Podkarpacie testuje zakaz: Stalowa Wola i Skołyszyn

Na Podkarpaciu nocna prohibicja przestała być teorią. Od 1 stycznia 2026 r. zakaz nocnej sprzedaży alkoholu obowiązuje w Stalowej Woli – obejmuje sklepy i stacje paliw w godzinach nocnych. Decyzję poprzedziły lokalne konsultacje, w których głośno wybrzmiał temat hałasu, zaśmiecania i bójek pod całodobowymi punktami sprzedaży.

Podobny krok wykonała gmina Skołyszyn w powiecie jasielskim. Tam również od początku 2026 r. alkoholu nie kupimy w nocy na terenie całej gminy. To pierwsze takie ograniczenie w powiecie, które władze tłumaczą troską o bezpieczeństwo i porządek publiczny.

Rzeszów może dziś patrzeć na sąsiadów i analizować efekty: czy liczba interwencji faktycznie spadnie, czy mieszkańcy odczują realną różnicę, czy ciężar przeniesie się w inne rejony. Pytanie, czy stolica regionu będzie chciała pójść tą samą drogą.

Polska i „małpki” w liczbach – naprawdę pijemy dużo

Zanim przejdziemy do stricte rzeszowskich problemów, warto spojrzeć szerzej. Statystyki dotyczące alkoholu w Polsce są, delikatnie mówiąc, mało optymistyczne. Przeciętny dorosły wypija rocznie około 11–12 litrów czystego alkoholu, co plasuje nas w ścisłej europejskiej czołówce.

Jeszcze mocniej przemawiają liczby związane z „małpkami”, czyli małymi butelkami mocnego alkoholu. Szacuje się, że w Polsce sprzedaje się co najmniej 40 milionów „małpek” miesięcznie, a każdego dnia kupujemy około 1,3 mln takich butelek. Około 410 tys. z nich sprzedaje się rano – między 5.00 a 12.00 – kiedy większość z nas idzie do pracy, odwozi dzieci do szkoły albo dopija pierwszą kawę. Trudno o bardziej obrazowy dowód na to, że dla wielu osób mocny alkohol stał się elementem codziennej rutyny, a nie tylko „weekendową przyjemnością”.

Izba wytrzeźwień w Rzeszowie: ponad 4 tys. osób rocznie

Na poziomie miasta problem alkoholu najlepiej widać w danych rzeszowskiej izby wytrzeźwień. W 2023 r. trafiły tam 4332 osoby – w tym blisko 3900 dorosłych mężczyzn, ponad 460 dorosłych kobiet i kilka osób nieletnich. Rok później, w 2024 r., odstawiono tam 4122 osoby, z których część pojawiała się w placówce wielokrotnie w ciągu roku.

Od stycznia do czerwca 2025 r. do izby wytrzeźwień przewieziono 2406 osób, podczas gdy w tym samym okresie poprzedniego roku było ich 2092. To wzrost o ponad 300 osób w pół roku i wyraźny sygnał, że liczba „pensjonariuszy” nie maleje, a raczej stabilizuje się na wysokim poziomie. Co więcej, aż 145 osób w pierwszym półroczu 2025 r. trafiło tam więcej niż dwa razy – mamy więc do czynienia z grupą stałych bywalców, często zmagających się z bezdomnością, problemami zdrowotnymi i społecznymi.

Do tego dochodzi wymiar finansowy. Pobyt w rzeszowskiej izbie wytrzeźwień kosztuje dziś blisko 440 zł – to maksymalna stawka ustalona na poziomie krajowym. Część osób tych pieniędzy po prostu nie jest w stanie zapłacić. Niezapłacone należności zamieniają się w długi, a koszty ich obsługi finalnie i tak obciążają system oraz budżet miasta.

Te liczby nie mówią wprost, że nocna prohibicja jest jedynym rozwiązaniem. Mówią jednak jasno: alkohol w Rzeszowie generuje realne, policzalne koszty – zdrowotne, społeczne i finansowe.

Najpoważniejsze skutki picia alkoholu

Za każdą statystyką stoją konkretne historie. Nadużywanie alkoholu to nie tylko hałas pod sklepem czy wpis w policyjnej notatce. To:

  • choroby wątroby (stłuszczenie, marskość), trzustki i liczne nowotwory,
  • większe ryzyko nadciśnienia, zawałów i udarów,
  • zaburzenia psychiczne: depresja, lęki, uzależnienie, ryzyko samobójstw,
  • wypadki drogowe, przemoc domowa, zaniedbywanie dzieci, utrata pracy, bezdomność.

Instytucje zajmujące się zdrowiem publicznym szacują, że łączne koszty społeczne alkoholu – leczenia, interwencji służb, sądownictwa, utraconej produktywności – sięgają istotnego odsetka PKB kraju. W praktyce to miliardy złotych rocznie, które rozkładają się na całe społeczeństwo.

Argumenty „za” i "przeciw":

Zwolennicy nocnej prohibicji w Rzeszowie mówią: trzeba coś zrobić, bo statystyki i codzienne doświadczenia mieszkańców są zbyt poważne, by pozostać przy status quo. Wskazują, że nocny zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach mógłby:

  • zmniejszyć liczbę awantur, krzyków i bójek pod całodobowymi punktami,
  • poprawić komfort życia w Śródmieściu i przy ruchliwych ulicach,
  • ograniczyć impulsywne, „łatwe” picie – kupowanie alkoholu „bo jest pod ręką” o pierwszej czy trzeciej nad ranem,
  • odciążyć policję, straż miejską i izbę wytrzeźwień, które dużą część interwencji podejmują właśnie w nocy i właśnie w okolicach sklepów.

Ich zdaniem zakaz to również jasny sygnał wychowawczy: miasto świadomie zmniejsza dostępność alkoholu, zwłaszcza w godzinach, w których łatwo przejść od „jednego piwa” do poważnych kłopotów.

Przeciwnicy ostrzegają przed prostymi receptami na skomplikowane problemy. Zwracają uwagę, że:

  • zakaz uderzy w legalny biznes – szczególnie w małe sklepy, dla których nocna sprzedaż to ważna część obrotu,
  • część osób po prostu zrobi zapasy wcześniej albo przeniesie picie do mieszkań, lokali lub poza granice miasta,
  • źle przygotowana uchwała może skończyć się kolejną przegraną w sądzie, jak poprzednia śródmiejska prohibicja,
  • zamiast dokręcania śruby handlowi, bardziej potrzebne są działania profilaktyczne, terapia, programy wsparcia i skuteczna egzekucja istniejących przepisów.

Do tego dochodzi obawa, że zakaz nierówno potraktuje różne miejsca sprzedaży – jeśli mocniej ograniczy sklepy niż lokale gastronomiczne, znów powstanie podział na bardziej i mniej uprzywilejowanych. A to już raz skończyło się poważnym konfliktem.

Dokąd zmierza Rzeszów?

Rada Osiedla Śródmieście zbiera głosy i sprawdza naroje mieszkaców. Projekt Andrzeja Deca wciąż "czeka na swoje pięć minut w Radzie Miasta". Podkarpackie gminy – Stalowa Wola i Skołyszyn – już wdrożyły swoje nocne ograniczenia i za chwilę pokażą pierwsze twarde efekty.

Rzeszów stoi więc przed decyzją:

  • iść w stronę nocnej prohibicji, stawiając na ograniczenie dostępności alkoholu i licząc na poprawę bezpieczeństwa,
  • czy szukać innych rozwiązań – wzmocnienia służb, lepszej kontroli punktów sprzedaży, inwestycji w profilaktykę i leczenie, zmiany lokalnych programów przeciwdziałania uzależnieniom.

Na to pytanie nie odpowie jednoznacznie ani jeden radny, ani jeden artykuł. Odpowiedź zależy od tego, jak głośno i jak merytorycznie w tej debacie odezwą się sami mieszkańcy. Więc jak – „prohibicja: tak, nie, zależy?”


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: rzeszowiakTreść komentarza: Ten Pan powinien nigdy nie zostać prezydentem miasteczka Rzeszów!Data dodania komentarza: 26.02.2026, 17:35Źródło komentarza: Czy Rzeszów naprawdę chce odwołać Fijołka? W co gra Strojny? Pytania, których nikt głośno nie zadajeAutor komentarza: JanekTreść komentarza: Czy można bardziej sięgnąć dna?Data dodania komentarza: 25.02.2026, 12:57Źródło komentarza: Rzeszów upamiętnia czwartą rocznicę pełnoskalowej agresji Rosji na UkrainęAutor komentarza: KosmitaTreść komentarza: Ech, Panie Zandberg, i co, dowali się podatek od pustostanu i lokum stanieje? Niby światły Ludziak i bez zacięcia wiarowego w czary-mary a w cuda wierzy. Przeć to proste jak drut, kwotę podatku wrzuci się w cenę pustostanu a zapłaci ten, którego na to będzie stać lub będzie miał taką fanaberię. A lokum to se niech puste stoi i choćby 10 lat.Data dodania komentarza: 24.02.2026, 20:18Źródło komentarza: Razem chce wyższej stawki podatku od pustostanów. W Rzeszowie rusza inicjatywa uchwałodawczaAutor komentarza: KosmitaTreść komentarza: Szanowne Ludziaki, wiem, że to co teraz napiszę, to bardzo wielu z Was się nie spodoba, ale niestety muszę, bo taki już jestem. Na co dzień jesteście bardzo zainteresowani wszechogarniającą brukselską głupotą, jaka medialnie do Polaków dochodzi. A to zakaz poruszania się PIERDZIWOZÓW w centrach miast, innym razem związki małżeńskie JEDNOPCIOWCÓW lub nawet te przysłowiowe PROSTOWANIE BANANÓW. Wszystko Was interesuje, w odróżnieniu od tej głupoty dziejącej się między Odrą a Bugiem. Dziś na warsztat biorę FEST DURNOTĘ poczynioną za czasów 100 procentowego władzowania PIS-u. Oto ONA, dawna 500+ a dziś zwana 800+. Krótka wyliczanka. Roczne rozdawnictwo dla ELEKTORATU to jakieś 65 mld złotych. Program obowiązuje od 1 kwietnia 2016. Niezły dowcip, względem obowiązku alimentacyjnego za POMIOT nie będący wynikiem własnej kopulacyji, czyli w tym roku przypada 10 rocznica, razy 65 mld, co daje 650 mld złotych. Efektywność produkcyjna powyższego programu gospodarczego wynosi ZERO a wręcz wartość ujemną, gdyż tak zwana dzietność spadła z 1,45 w 2017 r. do ok. 1,09–1,11 w 2024/2025 roku. Fakt, w roku 2016 lekko wzrosło, bo poniektórzy spożytkowali 500+ na zakup stosownych procentów i na chwilę się zapomnieli. Niestety, otrzeźwienie wróciło szybko. Dziś deficyt budżetowy wynosi ok. 300 mld złotych, czyli 650 minus 300 daje 350 mld na prawdziwym PLUSIE, w rozumieniu wyrównanego salda budżetowego, czyli wydatki są równe przychodom. I wcale nie jest to tylko wynikiem rządów obecnie WŁADZUJĄCYCH. Co można za taką kasę zrobić, jakie pożyteczne inwestycje? Na przykład, taka mała elektrownia atomowa kosztuje około 25 mld zł. To ile już dziś takich, by wypuszczało strumienie elektronów do sieci energetycznych? No tak, ale Hajery Przodowe mają coś do powiedzenia tym względzie. W innych miejscach GLOBU jakoś poradzono sobie także z tym problemem. Że co, pastwię się tylko na PIS-ie? Dobrze, PO-wcy też mają swój udział w tym, że Ludziakom się odechciewa żyć i rozmnażać w tym kraju. Już chociażby te rozwalone OFE. Jeśli jedni WŁADZUJĄCY nie dotrzymują obietnic to, czemu drudzy nie mogą majstrować przy stanowionym prawie? Co, zbyt duże uproszczenie? Mam inne zdanie, bo, po co komplikować coś, co jest zupełnie proste. Jeśli Ludziaki są nieszczęśliwe, to nawet im DUPCYĆ się nie chce. Polityka plus kopulacja, równa się depopulacja. Tym sposobem nominuję 800+, do pierwszego miejsca na PUDLE, w kategorii NADWIŚLAŃSKA DURNOTA.Data dodania komentarza: 24.02.2026, 20:08Źródło komentarza: PiS przeciw likwidacji bonu żłobkowego w Rzeszowie. "To uderzenie w rodziny"Autor komentarza: Rudy DarekTreść komentarza: Szkoda że Mojżeszów nie nie upamiętnia ofiar Palestyny, ofiar Wołynia, czy ofiar głodu w Afryce!Data dodania komentarza: 24.02.2026, 13:47Źródło komentarza: Rzeszów upamiętnia czwartą rocznicę pełnoskalowej agresji Rosji na UkrainęAutor komentarza: wyborcaTreść komentarza: państwo pisowskie niech już przestanie mieszać w PolsceData dodania komentarza: 23.02.2026, 16:07Źródło komentarza: PiS przeciw likwidacji bonu żłobkowego w Rzeszowie. "To uderzenie w rodziny"
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama