W centrum całego zamieszania znalazły się trzy kwestie: relacje rodzinne, sposób obsadzenia jednego z ważniejszych stanowisk w urzędzie oraz przyczyny błyskawicznego zakończenia współpracy ze Zbigniewem Pawlarczykiem. Halo Rzeszów skierowało w tej sprawie szczegółowe pytania do PUW.
Początek sprawy
Zbigniew Pawlarczyk objął stanowisko dyrektora Wydziału Infrastruktury PUW 1 sierpnia. Były wieloletni pracownik Urzędu Gminy Trzebownisko miał, jak wskazywała później wojewoda, ponad 28 lat doświadczenia w zakresie realizacji inwestycji.
Sprawa nabrała rozgłosu 5 sierpnia. Podczas konferencji prasowej premier Donald Tusk został zapytany o doniesienia dotyczące zatrudnienia w urzędzie osoby mającej być rodzinnie związanej z wojewodą Teresą Kubas-Hul. Premier przyznał, że nie zna szczegółów, ale zapowiedział wyjaśnienie sytuacji.
Tego samego dnia wojewoda opublikowała oświadczenie.
– Nie jest prawdą, że mój szwagier (mąż mojej siostry) został zatrudniony w PUW na stanowisku dyrektora Wydziału Infrastruktury – napisała Kubas-Hul w mediach społecznościowych.
Dodała, że jej szwagrowie nie pracują w administracji publicznej, a w związku z – jak wskazała – naruszeniem jej dóbr osobistych zamierza skierować sprawę na drogę sądową.
Dzień później dziennikarz TV Republika Adrian Borecki skierował do wojewody pytania dotyczące innej relacji. Chciał wiedzieć, czy nowy dyrektor jest "szwagrem męża" wojewody. Pytał też, dlaczego przy Wydziale Infrastruktury na stronie PUW pojawiła się już informacja o wakacie.
Z Trzebowniska
Halo Rzeszów rozmawiało wcześniej z wójtem Trzebowniska Sławomirem Poradą, który przez lata współpracował ze Zbigniewem Pawlarczykiem. Wójt bardzo dobrze oceniał jego przygotowanie zawodowe.
– Pracował długie lata, świetny fachowiec, znający się na inwestycjach w infrastrukturze (...). Zajmował się całokształtem inwestycji w gminie Trzebownisko – mówił Porada.
Pawlarczyk był również prezesem Gminnej Spółdzielni Energetycznej. Z tej funkcji zrezygnował wraz z przejściem na emeryturę.
Co istotne, wójt nie wiedział wcześniej o jego planach związanych z Podkarpackim Urzędem Wojewódzkim.
– On nawet się mi nie przyznał, że idzie do Urzędu Wojewódzkiego (...). Dowiedziałem się oficjalnie, jak zobaczyłem na stronie internetowej w tamtym tygodniu, że został dyrektorem – relacjonował.
Dla Sławomira Porady zaskoczeniem było również to, jak szybko Pawlarczyk przestał pełnić nową funkcję.
Pytania redakcji
Wokół sprawy pozostawało wówczas kilka niewyjaśnionych kwestii. Nie było jasne, w jakim trybie obsadzono stanowisko dyrektora, kto zdecydował o zatrudnieniu, dlaczego po kilku dniach pojawił się wakat i czy rzeczywiście istniały rodzinne powiązania, o które pytali dziennikarze.
Pojawiły się również nieoficjalne informacje o możliwej kontroli związanej ze sprawą. Nie były one jednak potwierdzone przez urząd.
Dlatego 7 sierpnia Halo Rzeszów przesłało do PUW szczegółowy zestaw pytań. Dotyczyły one podstawy prawnej zatrudnienia i ewentualnego konkursu, możliwego konfliktu interesów, relacji rodzinnych, trybu odejścia dyrektora oraz informacji o kontroli KPRM lub MSWiA.
Odpowiedź rzecznika wojewody Bartosza Gubernata otrzymaliśmy 10 sierpnia.
Bez konkursu
Jedną z najważniejszych kwestii był brak publicznie dostępnego ogłoszenia o naborze na dyrektora Wydziału Infrastruktury. PUW wyjaśnił jednak, że w przypadku tego stanowiska otwarty konkurs nie był wymagany.
– Zatrudnienie na stanowisku dyrektora wydziału następuje na podstawie powołania. Osoby na stanowisko dyrektora wydziału w urzędzie powołuje dyrektor generalny urzędu na podstawie art. 53a ust. 2 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej. Nie ma obowiązku ogłaszania konkursu na stanowisko dyrektora wydziału – przekazał rzecznik.
Oznacza to, że brak ogłoszenia i wyników naboru w BIP nie wynikał, według wyjaśnień urzędu, z pominięcia wymaganej procedury. Dyrektor wydziału jest powoływany przez dyrektora generalnego PUW.
Rezygnacja
Urząd wyjaśnił również, skąd tak szybka zmiana na stanowisku. Z odpowiedzi wynika, że Zbigniew Pawlarczyk 5 sierpnia sam złożył pisemną rezygnację z funkcji dyrektora i poprosił o natychmiastowe odwołanie.
Był to więc ten sam dzień, w którym sprawa jego zatrudnienia została poruszona podczas konferencji prasowej premiera i kiedy swoje oświadczenie opublikowała Teresa Kubas-Hul.
W piśmie Pawlarczyk jako powód swojej decyzji wskazał zainteresowanie medialne.
– W związku z nagonką medialną wymierzoną w moją osobę zwracam się do Pani Wojewody z prośbą o odwołanie mnie ze stanowiska Dyrektora Wydziału Infrastruktury ze skutkiem natychmiastowym – napisał.
Podkreślał jednocześnie, że jego decyzja o podjęciu pracy wynikała z wieloletniego doświadczenia w prowadzeniu inwestycji, a posiadane kompetencje odpowiadały zadaniom wykonywanym przez wydział, między innymi przy inwestycjach na przejściach granicznych.
– Chciałem służyć swoją wiedzą i doświadczeniem w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim. W związku z zaistniałą sytuacją zwracam się jednak do Pani Wojewody z prośbą o odwołanie mnie ze stanowiska – napisał Pawlarczyk.
Dyrektor generalna PUW odwołała go jeszcze 5 sierpnia. To tłumaczy, dlaczego dzień później na stronie urzędu stanowisko było już oznaczone jako wakujące.
Istotna jest przy tym kolejność wydarzeń. Rezygnacja została złożona 5 sierpnia, a więc jeszcze przed pytaniami Adriana Boreckiego skierowanymi do wojewody 6 sierpnia. Z pisma Pawlarczyka wynika jednak, że swoją decyzję wiązał z szerzej rozumianym zainteresowaniem medialnym sprawą.
Rodzinne powiązania
PUW odpowiedział również na pytanie, które wywołało najwięcej dyskusji. Początkowo wojewoda zaprzeczała, że zatrudniono jej „szwagra”, doprecyzowując, że chodzi o męża jej siostry. Późniejsze pytania dziennikarzy dotyczyły natomiast ewentualnej relacji pomiędzy Pawlarczykiem a mężem wojewody.
W odpowiedzi dla Halo Rzeszów urząd sformułował stanowisko szerzej niż w pierwszym oświadczeniu wojewody Kubas-Hul.
– Pan Zbigniew Pawlarczyk nie jest dla Wojewody Podkarpackiego osobą spokrewnioną ani spowinowaconą – przekazał Gubernat.
PUW podtrzymał więc wcześniejsze stanowisko wojewody, a jednocześnie wprost zaprzeczył istnieniu zarówno pokrewieństwa, jak i powinowactwa między nią a byłym dyrektorem.
Urząd nie przekazał wraz z odpowiedzią dodatkowych dokumentów odnoszących się do tego wątku. Jest to oficjalne stanowisko PUW wobec pytań kierowanych przez redakcję.
Audytu nie ma?
Pozostała jeszcze kwestia nieoficjalnych doniesień o kontroli z Warszawy. Informacje, które docierały do redakcji, wskazywały na możliwość zainteresowania sprawą instytucji centralnych. Nie mieliśmy jednak oficjalnego potwierdzenia, że audyt rzeczywiście się rozpoczął.
Dlatego Halo Rzeszów zapytało PUW, czy w urzędzie trwa lub została zapowiedziana kontrola KPRM albo MSWiA i czy miałaby ona obejmować dokumentację dotyczącą zatrudnienia dyrektora. Odpowiedź urzędu była jednoznaczna.
– W Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim nie jest prowadzony żaden audyt w związku ze sprawą – przekazał rzecznik wojewody.




Napisz komentarz
Komentarze