Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama PGE Dystrybucja, bezpieczna instalacja w gospodarstwie rolnym
Reklama nawóz ogrodowy
Reklama Przetarg, działki Jasionka, działki trzebownisko
MROCZNA HISTORIA PODKARPACIA

Sznur wisielca, opętana dziewczynka i diabeł pod Rzeszowem. Historia z Podkarpacia, którą żyła cała Europa

Podziel się
Oceń

Ciskane znikąd rzepy, ściany obrzucane gnojem, demontowane lampy naftowe i przerażające, wulgarne głosy wydobywające się z ust nieprzytomnego dziecka. Na przełomie 1897 i 1898 roku mała Nienadówka, wieś położona zaledwie 20 kilometrów od Rzeszowa, trafiła na czołówki gazet od Krakowa i Lwowa po Berlin, Pragę i Zurych. Wszystko za sprawą Anny Chorzępy, powszechnie nazywanej Hanusią, którą media okrzyknęły „Eusapią z Nienadówki”.

Wydarzenia, do jakich dochodziło w drewnianej chałupie zamożnego gospodarza Jędrzeja Chorzępy, do dziś przyprawiają o dreszcze. Choć minął ponad wiek, spory badaczy, historyków i pasjonatów zjawisk paranormalnych o to, co naprawdę wydarzyło się  w Nienadówce, wciąż nie gasną. jak przypominają pasjonaci historii z portalu Nienadówka – Moja mała Ojczyzna, ta niezwykła opowieść do dziś budzi emocje wśród mieszkańców regionu.

Czy dziewczynkę opętał czart, czy był to wczesny przypadek psychokinezy, a może genialnie przemyślana mistyfikacja?

Krwawy pech, tajemniczy powróz i zemsta za nowy kościół

Wszystko  według historycznych źródeł miało zacząć się niewinnie latem 1897 roku. Jak niesie lokalna legenda spisana przez wiejskiego poetę Wojciecha Biernata, dwunastoletnia Hanusia pasła bydło na łąkach, gdy zwierzęta nagle wpadły w szał i zerwały powrozy. Gdy dziewczyna szukała czegokolwiek do spętania krów, znalazła na trawie porzucony sznur. Jak się później okazało, miał to być straszliwy rekwizyt podniesiony po wisielcu.

Niedługo potem w zagrodzie Chorzępów rozpętało się piekło:

  • Rozpętane zwierzęta: Bydło wyprowadzano nocą ze stajni i przywiązywano do drzew tak skomplikowanymi węzłami, że dorośli mężczyźni nie mogli ich rozwiązać.
  • Znikające buty: Śpiącym domownikom porywano obuwie, by rano odnaleźć je na strychu lub napełnione cuchnącą uryną.
  • Grawitacja przestała działać: Z kątów izby wylatywały rzepy, kamienie i kawałki drewna, celnie uderzając w domowników i ciekawskich sąsiadów.

Początkowo oszczędni i skryci Chorzępowie znosili uprzykrzenia w tajemnicy. Sekret wydał się, gdy w domu pojawiła się nowa służąca i z przerażeniem rozpowiedziała o wszystkim całej wsi. Miejscowi szybko połączyli kropki: właśnie w 1897 roku w Nienadówce ukończono budowę okazałego, murowanego kościoła w stylu gotyckim. Wioska wpadła w panikę. Uznano, że wściekły diabeł mści się na parafianach, atakując najmłodszą córkę gospodarza.

Fot. www.nienadowka.jimdo.com

Gnój w potrawach, policzkowanie i tajemniczy „poltergeist”

Zjawiska przybrały na sile, gdy do akcji wkroczył miejscowy wikary, ksiądz Paweł Smoczeński. Kapłan, poruszony losem rodziny, zaczął regularnie odwiedzać chałupę oddaloną o 2 kilometry od kościoła. Zbiór jego skrupulatnych zapisków (z których do dziś ocalały trzy zeszyty) stanowi unikalny, urzędowy wręcz zapis tego fenomenu.

Ksiądz Smoczeński relacjonował, że niewidzialna siła z wyjątkową bezwzględnością uwzięła się na małą Hanusię:

„Badałem sprawę wielokrotnie. Dziewczynę biło kułakiem pod żebra, policzkowało, rzucało nią o ścianę. Co najobrzydliwsze – izbę, obrazy, a nawet miski z jedzeniem w czasie obiadów obrzucano świeżym gnojem bydlęcym, końskim i ludzkim. Dziewczyna nie mogła nic zjeść, wybladła jak cień i wyglądała nędzarz” – pisał zdesperowany wikary.

Co ciekawe, tajemnicza siła miała specyficzne poczucie humoru. Biła rzepą każdego, kto głośno o to poprosił. Nawet okoliczni duchowni nie byli bezpieczni. Gdy ksiądz Wojciech Gieraza z Sokołowa przybył zszokować domowników swoją niewiarą, usiadł na ławie, osłonił się futrem i po zgaszeniu światła rzekł wyzywająco: „Bij!”. Chwilę później potężny cios rzepą w skroń pozbawił go przytomności.

Żandarmi z gnojem na karku i rozmowy z czartem

Sprawą zainteresowały się cesarsko-królewskie władze. Żandarmi z Sokołowa i Kolbuszowej próbowali pilnować domu i ukrócić ewentualne oszustwo. Zakończyło się to kompromitacją stróżów prawa. Pewnej nocy przerażeni funkcjonariusze przybiegli do wójta z krzykiem, że „mają na plecach śmierdzącego diabła” – jednemu narzucono odchody na kark, drugiemu usadzono na kolanie.

W styczniu 1898 roku zjawisko przybrało nową formę. Hanusia zaczęła wpadać w stan przypominający letarg lub głęboki hipnotyczny sen. To wtedy, według relacji ks. Smoczeńskiego, przebywający w niej duch zaczął przemawiać.

Wikary prowadził z nim bezpośrednie, nierzadko zadziwiające dialogi:

  • Ks. Smoczeński: Kto cię tu sprowadził?
  • Głos z ust Hanusi: Pan Bóg pozwolił!
  • Ks. Smoczeński: Kto cię wyrzucił?
  • Głos: Smokus! (tak duch przekręcał nazwisko wikarego Smoczeńskiego)
  • Ks. Smoczeński: Idź stąd, bo tu ci Chorzępa płacić nie będzie!
  • Głos: Ja tu jestem za darmo...

Głos kpił z duchownych, wyliczał grzechy mieszkańców, groził, a na pytania o to, dlaczego nie atakuje okolicznych kupców żydowskich, odpowiadał rozbawiony, że „nie chce kompromitować swojej władzy przed ludem wybranym”.

Nalot mediów z całej Europy i wyrok biskupa

O Nienadówce stało się głośno w całej monarchii austro-węgierskiej. Jak podaje regionalny serwis Nienadówka – Moja mała Ojczyzna, zgromadzona dokumentacja prasowa potwierdza, że do wsi zjeżdżali dziennikarze, śledczy i naukowcy z czołowych europejskich ośrodków. Legendarni liderzy Młodej Polski, Ludwik Szczepański oraz Artur Górski, przybyli z Krakowa, chcąc zabrać Hanusię na badania kliniczne. Na przeszkodzie stanął jednak starosta kolbuszowski, który kategorycznie zabronił wywożenia dziewczyny.

W kwietniu 1898 roku do wsi przybył sam dr Julian Ochorowicz, wybitny polski psycholog i badacz zjawisk mediumicznych. Stwierdził u dziewczyny nienaturalną nadwrażliwość kręgosłupa i lewej strony ciała, sugerując podłoże neurologiczne i psychokinetyczne (tzw. efekt poltergeista, wywoływany nieświadomie przez dojrzewające, stłumione emocjonalnie dziecko).

Biskup przemyski Łukasz Sołecki nie wierzył jednak w duchy ani psychokinezę. W prasie opublikowano komunikat o „wielkim oszustwie w parafii Nienadówka”, nakazując rodzinie Chorzępów publiczną pokutę. Przed pręgierzem i ostracyzmem uratował ich jedynie sędziwy proboszcz, ks. prałat Antoni Momidłowski, który odważnie przeciwstawił się biskupowi, oświadczając, że żadnego oszustwa u swoich parafian nie wykrył.

Jak zakończyła się ta historia?

Jesienią 1898 roku, po wizycie krakowskiego jezuity o. Klemensa Baudissa i nałożeniu na domowników szkaplerzy, zjawiska nagle i bezpowrotnie ustały.

Hanusia dorosła, a po śmierci matki w 1901 roku opuściła rodzinną Nienadówkę. Wraz z rodziną wyjechała na Wschód, osiedlając się w Kahlenbergu koło Gródka Jagiellońskiego. W 1911 roku wyszła za mąż za Adama Chorzępę, urodziła czworo dzieci i wiodła spokojne, zwyczajne życie. Tajemnicę tego, co naprawdę działo się w jej rodzinnym domu, zabrała ze sobą do grobu.

Opracowania udostępnione na łamach portalu Nienadówka – Moja mała Ojczyzna wskazują, że mimo upływu ponad stulecia pamięć o „Eusapii z Nienadówki” pozostaje jedną z najbardziej niezwykłych kart w historii podkarpackiego folkloru.

Źródła opisu: Archiwalne zapiski ks. Pawła Smoczyńskiego („Zjawiska mediumistyczne”), publikacje prasowe z lat 1897–1898 („Kurier Lwowski”, „Życie”), materiały historyczne serwisu Nienadówka – Moja mała Ojczyzna oraz opracowania z magazynu „Podkarpacka Historia” (autorstwa Edwarda Winiarskiego).


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Józek Treść komentarza: Bezstresowe wychowanie! Data dodania komentarza: 2.09.2026, 20:50 Źródło komentarza: Niewiarygodna bezmyślność w Boguchwale! Nastolatkowie na hulajnogach zniszczyli pole kukurydzy Autor komentarza: Sąsiad Treść komentarza: Po pierwsze, niemówienie ,,dzień dobry" w najbliższym sąsiedztwie, a już na tak kameralnym osiedlu, to po prostu brak najbardziej podstawowego wychowania i koniec kropka. Na miejscu rodziców byłoby mi cholernie wstyd. I tu nie chodzi o jednego czy dwóch ,,nielubianych" sąsiadów a co najmniej kilkunastu na osiedlu na którym jest 17 mieszkań... Wychodzi na to, że ciężko zasłużyć na szacunek miszczyni ;). Po drugie, nie jest to psucie opinii, a fakt. Po prostu tak jest. Sama sobie psuje opinię takim zachowaniem. Po trzecie, o jakiej ,,karierze" mowa? Karierę to można mieć w poważnych sportach, a nie w ,,dyscyplinie", którą ogląda kilkaset osób. Każdy rodzaj ruchu jest dobry i to się chwali, ale nie rozpędzajmy się z karierą, bo to brzmi komicznie. Data dodania komentarza: 29.08.2026, 23:48 Źródło komentarza: Mistrzyni na rolkach z Rzeszowa. Znacie ją? Autor komentarza: lózak Treść komentarza: chcesz być trzymany za moredę i mysleć zgodnie z interesem partii to wypad na wschód Data dodania komentarza: 25.08.2026, 19:00 Źródło komentarza: Groźny wypadek w naszym regionie. 12-latek jechał rowerem, trzymając się hulajnogi. Wylądował śmigłowiec LPR [ZDJĘCIA] Autor komentarza: Wöx Treść komentarza: Te lampy to takie słabo świecą że szok. Data dodania komentarza: 22.08.2026, 06:43 Źródło komentarza: Ponad pół miliona złotych na nowe oświetlenie. Przełomowa inwestycja w gminie Trzebownisko Autor komentarza: JeUrb Treść komentarza: PO-lskie państwo jest nieudolne. Obecnie "służby apelują" albo wystawią mandat, który rodziców kosztuje mniej niż jeden wieczór w klubie. Za czasów PRLu milicja po prostu wziełaby małolata na komendę, zrobiliby mu ścieżkę zdrowia i guwniak na resztę życia wiedziałby że ma chodzić jak w zegarku. Ludzie muszą bać się państwa, inaczej dochodzi do anarchii. Data dodania komentarza: 21.08.2026, 13:49 Źródło komentarza: Groźny wypadek w naszym regionie. 12-latek jechał rowerem, trzymając się hulajnogi. Wylądował śmigłowiec LPR [ZDJĘCIA] Autor komentarza: lózak Treść komentarza: bez tego artykułu pewnie bys zapłacił Data dodania komentarza: 21.08.2026, 09:56 Źródło komentarza: Pułapka na właścicieli stron. DMS Poland i fikcyjne faktury za domeny
Reklama
Reklamaogłoszenia halo rzeszów
Reklama
Reklama
Reklama