Przeraźliwy szloch w gęstej mgle. 8-latek chciał uciekać w borowiny
Do zdarzenia doszło w godzinach popołudniowych w wyższych partiach Bieszczadów. Przewodnik prowadzący grupę z rzeszowskiego PTTK usłyszał nagle przeraźliwy krzyk i płacz dziecka. Obok szlaku stali trzęsący się z zimna i strachu dwaj chłopcy.
Z relacji dzieci wynikało, że matka nakazała im czekać w miejscu, a sama poszła dalej zdobywać szczyt Bukowego Berda do którego z tego punktu pozostawała jeszcze około godzina marszu. Powodem decyzji kobiety był fakt, że synowie narzekali na zmęczenie i nie mieli siły iść dalej. Choć obiecała wrócić po 15 minutach, czas mijał, a mgła gęstniała. Zdesperowany i przerażony 8-latek zaczął w pewnym momencie schodzić ze szlaku w gęste borowiny, próbując na własną rękę szukać drogi w dół. W trudnych warunkach górskich mogło się to skończyć tragicznym wypadkiem.
Czytaj również:
Turyści z Rzeszowa niezwłocznie zaopiekowali się dziećmi, powstrzymali młodszego chłopca przed niebezpiecznym marszem w nieznany teren i uspokoili rodzeństwo. Po około kwadransie na miejscu pojawiła się matka.
Zero refleksji: „Wymuszali zastopowanie mojego celu!”
Postawa kobiety po powrocie zszokowała świadków zdarzenia. Nie rozumiała ona skali zagrożenia, na jakie wystawiła własne dzieci. Na uwagi przewodnika, że w wysokich górach i przy panujących trudnych warunkach atmosferycznych nie wolno pozostawiać niepełnoletnich bez opieki, zareagowała ze sporym chłodem.
Tłumaczyła, że odeszła tylko na chwilę, a synowie „wymuszali na niej rezygnację z osiągnięcia zaplanowanego celu”. Dopiero gdy przewodnik PTTK uświadomił ją, że takie postępowanie wyczerpuje znamiona przestępstwa polegającego na narażeniu nieletnich na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, z jej ust padły słowa przeprosin. Kobieta nie wykazała jednak żadnej refleksji wobec własnych dzieci. Relacja z całego zdarzenia została opublikowana przez PTTK Rzeszów i nagłośniona w bieszczadzkich grupach dyskusyjnych jako przestroga przed skrajnym egoizmem na szlaku.
Czytaj również:
Zasady bezpieczeństwa. O czym musisz pamiętać, wychodząc w góry z dziećmi?
Bieszczady, choć przez wielu uważane za łagodne, w wyższych partiach i przy zmiennej jesiennej pogodzie bywają śmiertelnie niebezpieczne. Wyjście w góry – zwłaszcza z dziećmi – wymaga bezwzględnego przestrzegania podstawowych zasad:
- Nigdy nie rozdzielaj grupy: Zasadą absolutną w turystyce górskiej jest dopasowanie tempa marszu do najsłabszego uczestnika wyprawy. Grupa zawsze wychodzi i wraca razem.
- Dziecko to nie dorosły: Dzieci szybciej wychładzają się i męczą. Jeśli dziecko zgłasza brak sił, jedyną odpowiedzialną decyzją jest odpoczynek lub bezpieczny powrót całej rodziny.
- Odbicie od szlaku to wyrok: W przypadku zagubienia lub rozdzielenia należy bezwzględnie pozostać na oznakowanym szlaku. Schodzenie w mgłę poza ścieżkę drastycznie utrudnia akcję ratownikom GOPR.
- Aplikacja Ratunek i naładowany telefon: Przed wyjściem w góry należy mieć naładowany telefon z zainstalowaną aplikacją „Ratunek” oraz wpisanym numerem alarmowym do GOPR: 601 100 300 lub 985.
- Odpuszczanie szczytu to żaden wstyd: Żaden puchar, pamiątkowe zdjęcie czy cel nie są warte zdrowia i życia. Góry zaczekają – życie i bezpieczeństwo bliskich są wartością nadrzędną.




Napisz komentarz
Komentarze