Dziewięć dni pracy dla trzech dni zdjęciowych
O kulisach realizacji opowiadał Michał Rajchert, kierownik Działu Wnętrz Zamkowych. Jak podkreślał, produkcja była dużym wyzwaniem organizacyjnym. Same zdjęcia trwały trzy dni, ale poprzedziły je trzy dni przygotowań, a kolejne trzy zajęło demontowanie sprzętu i
porządkowanie przestrzeni.
Współpraca z tak liczną ekipą wymagała dobrej koordynacji i uwzględnienia specyfiki zabytkowych wnętrz. Dzięki zaangażowaniu kierowniczki produkcji oraz pracowników muzeum udało się jednak sprawnie przeprowadzić realizację, dbając jednocześnie o
historyczne wyposażenie zamku.
Jak zamek stał się Zasławkiem?
W nowej ekranizacji „Lalki” wnętrza zamku w Łańcucie posłużyły za pomieszczenia związane z Zasławkiem i panią prezesową.
Filmowcy wykorzystali między innymi Czerwoną Sypialnię w której zmieniono łóżko, pościel i dodatki, oraz łazienkę uzupełnioną o charakterystyczną figurę nagiej kobiety ustawioną na półkolumnie.

Ważną lokacją był również reprezentacyjny salon, w którym nakręcono sceny balu i poczęstunku. Pojawiły się w nim między innymi serwantka z porcelaną oraz stół. Zostały wymienione jednak tapicerowane krzesła. Zdjęcia realizowano także w sąsiednim pokoju
obrazowym i wielkiej jadalni, gdzie powstały sceny posiłku w Zasławku. Jak wspomina przewodniczka muzealna Dorota Błoniarz, właśnie w jadalni nakręcono pierwsze ujęcia produkcji.


Nie wszystkie wnętrza zamku trafiły jednak na ekran. Filmowcy zrezygnowali m.in z wykorzystania sali balowej, której wystrój mógłby kojarzyć się widzom z „Trędowatą” z 1976 roku. Przygotowanie pozostałych pomieszczeń wymagało zmian w aranżacji, ale z zachowaniem szczególnej ostrożności wobec zabytkowego wyposażenia. Jak podkreśla Dorota Błoniarz, jeden z reprezentacyjnych salonów jest tak charakterystyczny, że w filmie można go rozpoznać niemal od razu.

„Lalka” przyciągnie młodszych widzów do
Łańcuta?
Obecność zamku w produkcji Netflixa to okazja do promocji zabytku i dotarcia do nowej publiczności. Popularna ekranizacja klasycznej powieści może zachęcić młodszych widzów do poznania miejsc, które dotąd znali jedynie z ekranu lub szkolnych lektur.
Serialowa „Lalka” pokazuje również, że współpraca muzeów z branżą filmową może łączyć ochronę dziedzictwa z nowoczesnymi sposobami opowiadania o historii. Dla Łańcuta to szansa, by zainteresować kolejne pokolenie wyjątkową rezydencją i zachęcić je do osobistej wizyty na Podkarpaciu.




Napisz komentarz
Komentarze