Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama tablice adresowe
Reklama Elżbieta Łukacijewska
Reklama Wiktoria Aleksandra Barańska
Reklama Powiat Rzeszowski

Połuboczek: Lokalna klasa polityczna nie radzi sobie z "układem podkarpackim"

Podziel się
Oceń

Od wielu lat działa w biznesie, dzieląc swoje życie pomiędzy Podkarpacie, Warszawę i inne części Polski. Z polityką zaś związał się kilka lat temu, a o jego działalności wspominał m.in. "The Guardian". Teraz zawalczy on w okręgu rzeszowskim o to, by reprezentować nasz region na forum Sejmu, startując z miejsca 3. na liście Konfederacji. Kim jest "człowiek Mentzena" na Podkarpaciu, czyli Michał Połuboczek?
Połuboczek: Lokalna klasa polityczna nie radzi sobie z "układem podkarpackim"
Michał Połuboczek i Sławomir Mentzen w Rzeszowie

Autor: Materiały sztabu wyborczego Kandydata

-Pamiętam, że kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy, poruszyliśmy temat Pańskiej działalności oraz związków z Podkarpaciem. Od tego momentu minęło już trochę czasu – odwiedził Pan wiele podkarpackich miejscowości, a także występował w debatach i programach. Wciąż jednak są osoby, które kojarzą Pana przede wszystkim z banerów. W jaki sposób mógłby się Pan im przedstawić?

-Moje związki z Podkarpaciem są od kilku lat bardzo intensywne. Były to działania biznesowe, ale nie tylko. Między innymi Rzeszowska Kuria poprosiła mnie o budowę instalacji fotowoltaicznych na Podkarpaciu. To bardzo cenne przedsięwzięcie, mające zapewnić udział w transformacji energetycznej społecznościom lokalnym na Podkarpaciu. Zapewnienie tańszej energii dla rodzin z mniejszych miejscowości Podkarpacia dawało przed wszystkim satysfakcję z możliwości wsparcia ich budżetów domowych. Niestety w pewnym momencie, przez ograniczenia możliwości pozyskiwania środków, inicjatywa ta została zniszczone przez samorządowe władze województwa. Przez to, co nazywa się „układem podkarpackim”. Dlatego poprosiłem Sławomira Mentzena i Przemysława Wiplera, liderów naszego ugrupowania, o możliwość kandydowania na Podkarpaciu, by móc to zmienić. 

Lokalna klasa polityczna nie znajduje od dawna w sobie sił, by poradzić sobie z „układem podkarpackim”. Mogłem zobaczyć z bliska, jak bardzo szkodzi to Podkarpaciu, jego mieszkańcom, często rodzinom będącym w trudnej sytuacji finansowej. Moim atutem jest świadomość i odporność na bycie zależnym od układów. Doświadczyłem tego niejednokrotnie, a na Podkarpaciu szczególnie. Wyjście z pożyteczną inicjatywą dla dobra ogółu zniweczoną przez jakieś układy w szczególności formacji politycznej, która szła z napisem na sztandarach walki z układem. Dlatego wraz z Konfederacją, a w szczególności Nową Nadzieją, która będzie poważną siłą w nowym parlamencie - chcemy złożyć mieszkańcom Podkarpacia ofertę skończenia z tą systemową patologią.

Z Przemysławem Wiplerem na kampanijnym szlaku fot. Materiały sztabu wyborczego Kandydata

-Nowa Nadzieja deklaruje się właśnie przede wszystkim jako ta „wolnościowa” część Konfederacji. Jak Pan rozumie wolność?

-Wszyscy dziś mówią o wolności. I słusznie, jeśli intencję są szczere. A jak widać nawet największy kłamca, oszust czy manipulant przypina sobie na piersi to hasło. I tu się różnię się w pojmowaniu słowa wolność. Dla innych to hasło, dla mnie szeroki zbiór wartości. Dlaczego dla innych to hasło? Bo żeby mówić o wolności, trzeba ją szanować i honorować. Być jej ambasadorem dla wszystkich, którzy jej pragną. Swoim zachowaniem, decyzjami pokazujemy, czym jest wolność. 

A wolność dla Polaków to przede wszystkim gwarancja, że władza nie będzie mogła postępować w sposób czysto arbitralny. Jednego dnia, bez zdania racji, zawieszając działania praw człowieka, podstawowych gwarancji konstytucyjnych, jak stało się to pod pretekstem tzw. pandemii. Prezes NIK, Marian Banaś, rozpoczął rozliczanie tych nadużyć i Konfederacja uważa to za najważniejszą sprawę. Nie ma żadnej wolności w sytuacji, gdy jednego dnia, nie wiadomo na jakiej podstawie można nawet zakazać wchodzenia do lasu.

-Spytałem o to, gdyż Podkarpacie to dość konserwatywny region i często dyskutuje się tu nad tym, gdzie przebiega granica pomiędzy wolnością a tradycją. Ważnym głosem w tej dyskusji jest Kościół. Ostatnio miał Pan zresztą okazję dyskutować na ten temat w mediach publicznych. Jak państwo powinno podchodzić do tej instytucji?

-Właśnie największym problemem dzisiejszych czasów jest to, że stawiamy granicę pomiędzy wartościami narodowymi, które powinny być ich fundamentem. Nie można stawiać granicy, pomiędzy wolnością a tradycją. To wolność powinna stać się tradycją. A tradycją powinna być naszym kluczem do budowani przyszłości. Nasza cywilizacja wyrosła na tym, co przyniosło chrześcijaństwo, czego naucza Kościół. To jest podstawą koncepcji praw człowieka. Problemem jest to, że łamanie przez władzę państwową tych podstawowych gwarancji obejmuje też Kościół. Przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki mówił, że nikt nie został pod pretekstem tzw. pandemii potraktowany tak źle, jak Kościół i to prawda. Jeśli chcemy przywrócić zasady moralne, Kościół jest sojusznikiem i musi uczestniczyć w tym procesie.

-Podczas wspomnianej przeze mnie dyskusji, stwierdził Pan, że polityka obozu rządzącego szkodzi zarówno Kościołowi, jak i wiernym. Zwrócił się Pan wtedy wówczas m.in. do innego posła z okręgu rzeszowskiego, Marcina Warchoła z Suwerennej Polski.

-Na Podkarpaciu widzimy, jak mocno naruszono te granice, jeśli „układ podkarpacki” podporządkował sobie nawet przemyską Kurię. To jest krzywda dla Kościoła, wszystkich katolików na Podkarpaciu. Byłem wczoraj w Przemyślu [rozmowę przeprowadzono 11.10 - dop. K. P.], na proteście pracowników Chmielnik Zdrój, którzy żalą się z tego powodu, iż kapłani, kurialiści, są używani przez „układ podkarpacki” do niszczenia ich firmy. 

Do Marcina Warchoła można skierować bardzo wiele pytań. Jako do wiceministra sprawiedliwości np. właśnie o to, dlaczego w ramach postępowania, które ma wyjaśnić sprawy, z powodu których protestują pracownicy Chmielnik Zdrój, prześladowani są również księża. Nasyła się na nich CBA, prowadzi procedury celem zastraszenia, a wszystko to również w celu ochrony interesów „układu podkarpackiego”. Tym bardziej, że sam Warchoł stroi się w chrześcijańskiego obrońcę praw życia i pokazuje, jak ważne dla niego są wartości i współpraca z Kościołem. Zadałbym jeszcze jedno pytanie Panu Ministrowi. Dlaczego swoimi działaniami dzieli dzisiejsza władza Kościół Polaków na polityczny ten zależny i ten, który nie stoi po niczyjej stronie?

W trakcie konferencji prasowej fot. Materiały sztabu wyborczego Kandydata

-Nie jest to zresztą jedyny element polityki rządu, który Państwo, jako środowisko Nowej Nadziei, krytykujecie. Sławomir Mentzen nieustannie opisuje politykę gospodarczą rządu jako błędną. Pewne problemy państwa w sferze ekonomicznej, odczuwalne są zwłaszcza tu, na Podkarpaciu. Zakładając, że dostanie się Pan do Sejmu, w jaki sposób poseł Połuboczek i jego ugrupowanie będą wspierać lokalnych przedsiębiorców?

-Przedsiębiorcy protestują przede wszystkim przeciwko temu, o czym już mówiłem. Arbitralnym, dowolnym działaniom rządu, który bez żadnego uzasadnienia może wszystko, łącznie z zamknięciem firm pod pretekstem tzw. pandemii. Zresztą to ciekawe, że to jest tak robione, że korporacje na tym nie cierpią, a tylko małe polskie firmy. To samo z polityką podatkową. Teraz można dyskutować, jakie są faktyczne ekonomiczne skutki tzw. polskiego ładu. Tylko że dla małego przedsiębiorcy nie ma to znaczenia. 

W niego bije przede wszystkim to, że z dnia na dzień przepisy się zmienia, poprawia, psuje, a on powinien nic innego nie robić, tylko za tym podążać. Z tym Konfederacja będzie konsekwentnie walczyć. A lokalnie, to jest też problem „układu podkarpackiego”. Przecież wszyscy wiedzą, że np. dysponowanie środkami unijnymi, to patologia. Równość podmiotów gospodarczych wobec prawa, dostępu do środków wsparcia nie może być kluczem do popierania jakiejś myśli politycznej czy uczestniczenia w układzie politycznym.

-Z racji kampanii wyborczej, niemalże codziennie podróżuje Pan teraz po województwie podkarpackim. Na jakie problemy zwracają Panu uwagę ludzie?

-Przede wszystkim na problemy typowo lokalne. Właśnie byliśmy w Tarnobrzegu, tam mówi się o budowie spalarni, której budowę się forsuje, a ludzie tego nie chcą. Także o niszczeniu szpitala, bo władze województwa nie potrafią zarządzać ochroną zdrowia. O ochronie zdrowia w ogóle słyszę bardzo często. „Układ podkarpacki”, władze województwa, są na tym terenie wyjątkowo szkodliwe. To przede wszystkim sprawa słynnego prof. Krzysztofa Gutkowskiego, obecnie kandydata do senatu w okręgu rzeszowskim. Człowieka, który układowi się przeciwstawił, bo nie godził się na nieprawidłowości w zakupie sprzętu. Bardzo kibicuję jego działaniom. Podziwiam jego postawę. Jeśli zostanę posłem, z całą pewnością konsekwentnie zajmę się wszystkimi sprawami, o których Profesor mówi.

Podczas meczu na Stadionie Miejskim w Rzeszowie fot. Materiały sztabu wyborczego Kandydata

-Poza tymi pozytywnymi aspektami kampanii, Pan i Pański sztab doświadczyli też mniej przyjemnych sytuacji. W Rzeszowie np. spalono Wam jeden z banerów.

-Kampania z pewnością jest za ostra. Debaty zamieniają się w pyskówki, na ulicach np. płoną banery. Jestem za wyrazistą kampanią, wyciąganiem wszystkich, najtrudniejszych nawet spraw ale no polu dialogu, dyskusji czy debaty. Obecna i poprzednia władza spolaryzowały społeczeństwo i nauczyły ze jedynym językiem dzisiejszej debaty jest agresja, nienawiść. Niestety dotyczy to wielu kandydatów, komitetów. A szczególnie tych, którzy prowokację chcą wykorzystać dla własnych interesów i budowania popularności, by pozyskać możliwość budowania języka agresji. Dla mnie to niedopuszczalne. Tymczasem sztaby i działacze nie czują się chyba na siłach, zmierzyć się merytorycznie, więc frustratom pozostaje palenie banerów, prowokowanie na pokaz.

-Dopytam też o politykę zagraniczną, częściowo też dlatego, że wielu członkom Konfederacji zdarzały się w tej sferze kontrowersyjne wypowiedzi, także dotyczące Rosji oraz Ukrainy. Tymczasem nasz region bardzo aktywnie pomagał uchodźcom. Jaką, Pańskim zdaniem, rząd powinien prowadzić politykę na Wschodzie i jaką rolę w niej powinno odegrać Podkarpacie?

-To są dwie różne sprawy. Polityka na Wschodzie to są koncepcje strategiczne. To, tak naprawdę, w ogóle nie było przedmiotem kampanii. Podkarpacie wyciągnęło dłoń do Ukraińców, bo po prostu to nasz bezpośredni sąsiad. Jest wiele kontaktów rodzinnych, gospodarczych, ludzie się znają. W takiej sytuacji pomaga się ludziom, którzy pomocy potrzebują i nie ma to nic wspólnego ze strategicznymi koncepcjami politycznymi. Natomiast rządzący tych naszych ludzkich gestów, których na Podkarpaciu było niesłychanie wiele i podejmowane były niewątpliwie bez względu na poglądy polityczne, nie powinni używać w ten sposób, by tworzyć sobie z tego alibi dla działań, które w drugim ruchu zaczynają powodować niesnaski właśnie między zwykłymi Polakami i Ukraińcami. 

Polityka rządu jest bezmyślna. Jeśli nagle wręcz uprzywilejowują Ukraińców, to chyba świadomie dążą do tego, by wywołać konflikty. Teraz rząd się z tego próbuje wycofywać, ale w sposób, który jeszcze bardziej wprawia w zakłopotanie zwykłych ludzi, znowu, tak Polaków, jak i Ukraińców.

-Szacuje się, że, w naszym okręgu, w zasięgu Konfederacji są dwa mandaty. O ile pewnym jest, że pierwszy mandat powędruje do Grzegorza Brauna, o tyle kwestią otwartą jest to, kto zdobędzie drugi. Mówi się, że rywalizacja o niego rozegra się między Panem a Tomaszem Buczkiem z Ruchu Narodowego i Karoliną Pikułą z Konfederacji Korony Polskiej. Co odróżnia Pana jako „trójkę” od pozostałych kandydatów?

-Moja babcia zawsze powtarzała: „Wnusiu! Pewnym to możesz być tylko śmierci”. I tak jest z każdym mandatem do momentu ogłoszenia wyniku wyborów. Grzegorz Braun wałczył w Rzeszowie o prezydenturę miasta i tez wielu powtarzało, że będzie w drugiej turze. Wynik Rzeszów pamięta. W dzień po wyborach czyli 16 października niewątpliwie będziemy musieli sobie parę spraw wyjaśnić. Ja wychodzę z założenia że każdy otrzyma wynik wyborczy taki na jaki zasłużył swoja pracą i pokazaniem na czym mu zależy. Polki i Polacy zamieszkujący 

Podkarpacie zasługują na uczciwego Posła czy Senatora, który mandat wywalczył w uczciwej walce wyborczej. Nie awantury, prowokacje, agresja tylko rozmowa z ludźmi, dialog, debata powinny być kluczem do wyboru. Jeśli chodzi o Grzegorza Brauna, to nie udziela się specjalnie w kampanii na Podkarpaciu a zdobycie zaufania wyborców powinno jednak opierać się na spotkaniach z nimi, pracy w terenie. Może takie działanie wiąże się właśnie w związku z poczuciem, że jedynka i tak gwarantuje mu mandat. 

Czy mandaty będziemy mieć dwa? A czemu tylko dwa? Ja uważam, że po latach rządów „układu podkarpackiego”, najpierw w mutacji PSL, teraz PiS, są dobre powody mieć nadzieję, iż bardzo wiele osób ma tego serdecznie dosyć. A to ja właśnie mówię jasno: rządy „układu podkarpackiego” muszą zostać zakończone. Bezpośrednio po zakończeniu kampanii parlamentarnej, wchodzimy w samorządową i to zadecyduje. Jako poseł, będzie to dla mnie najważniejsze zadanie na najbliższe miesiące.

Rozmowę przeprowadził Krystian Propola.

Zapraszamy też do opublikowanej na naszym portalu gazetki wyborczej Kandydata, w której znajduje się więcej informacji na temat samego Michała Połuboczka. Znaleźć ją można TUTAJ.

Baner wyborczy fot. Materiały sztabu wyborczego Kandydata
 


Napisz komentarz
Komentarze
hehehe 12.10.2023 14:06
W Rzeszowie nie głosujemy na spadochroniarzy!!!!

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: jacekTreść komentarza: Obajtek to mafiozo. Widać to po jego pracy od czasów rodzinnych. Wszystkich okraść, upodlić i udawać świętego. Jeśli ludzie z podkarpacia go wybiorą to ponownie okażą się ludźmi ze średniowiecza.Data dodania komentarza: 26.05.2024, 20:21Źródło komentarza: Daniel Obajtek - kandydat widmo? "Spotkajmy się na Orlenie w Trzcianie"Autor komentarza: SzamanTreść komentarza: Wszystkich na front, siedzą na socjalach, nie pracują, tylko imprezy i rozrywki!!! Na upadlinę, bronić kraju!!!Data dodania komentarza: 26.05.2024, 11:17Źródło komentarza: Ukraińcy mieszkający w Polsce wrócą na front?Autor komentarza: wyborcaTreść komentarza: ciemny lud i tak wybierze bo Jarosław kazałData dodania komentarza: 24.05.2024, 16:45Źródło komentarza: Daniel Obajtek - kandydat widmo? "Spotkajmy się na Orlenie w Trzcianie"Autor komentarza: RZESZOWIAKTreść komentarza: Wyborcy Podkarpacia nie wybierajcie przyszłych skazanych do parlamentu europejskiego. Czy PiS na Podkarpaciu nie ma już czystych kandydatów z własnego regionu tylko podejrzanych chcących chronić się za immunitetem . Przecież Obajtek nie jest nawet z naszego województwa. Niech kandyduje z Pcimia.Data dodania komentarza: 23.05.2024, 19:15Źródło komentarza: Daniel Obajtek - kandydat widmo? "Spotkajmy się na Orlenie w Trzcianie"Autor komentarza: lózakTreść komentarza: poczekaj jeszcze 100 lat aż schody staną się zabytkiem to kasa się znajdzieData dodania komentarza: 22.05.2024, 21:13Źródło komentarza: Dotacje na rzeszowskie zabytki na prace konserwatorskieAutor komentarza: ObywatelTreść komentarza: Po co ta Borkowska tak poszła?? Chyba obrażać i poniżać ludzi!! To najlepiej potrafi. Natomiast Skoczylasowi brakuje bardzo dużo. Po pierwsze musi nauczyć się wypowiadać samodzielnie a nie z kartki czytać.Data dodania komentarza: 22.05.2024, 13:52Źródło komentarza: Aldona Napieracz przewodniczącą Rady Miasta i Gminy Głogów Młp.
Reklama
Reklama
Reklama