Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama nawóz ogrodowy

70-latek zmarł przed rzeszowskim szpitalem. Rodzina twierdzi, że ratownicy nie udzielili mu pomocy

Podziel się
Oceń

Przed Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie doszło do tragedii. 70-letni mężczyzna, który właśnie opuścił placówkę, zasłabł i zmarł. Jego córka twierdzi, że ratownicy medyczni, którzy znajdowali się na miejscu zdarzenia, nie udzielili jej ojcu pomocy.
  • Źródło: Wprost, Nowiny24.pl
70-latek zmarł przed rzeszowskim szpitalem. Rodzina twierdzi, że ratownicy nie udzielili mu pomocy

Źródło: archiwum

Mężczyzna, który zmarł, to 70-letni mieszkaniec Gorzyc. Od trzech lat walczył z rakiem jelita grubego. W czwartek 4 stycznia został przyjęty do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie. Według diagnozy, wychodził z placówki w stanie „dobrym”.

Mężczyzna zasłabł zaraz po wyjściu ze szpitala

W poniedziałek 8 stycznia mężczyzna został wypisany ze szpitala. Zaraz po przekroczeniu drzwi placówki zasłabł i upadł na ziemię.

– Czuł się dobrze. Zdążył tylko powiedzieć „ale rześkie powietrze” – opowiadała córka mężczyzny. – Natychmiast zaczęłam wzywać pomoc, ale mimo obecności karetki z ratownikami, żadna reakcja nie nadeszła. Moje wołania o pomoc pozostały bez odpowiedzi, podczas gdy mój ojciec leżał w śniegu, charczał, a piana lała mu się z buzi – mówiła poruszona.

Kobieta twierdziła, że dosłownie wyciągnęła z karetki jednego z mężczyzn, którzy tam siedzieli. Krzyczała, że jej ojciec umiera.

– Dopiero inny mężczyzna, który zmierzał do szpitala, zareagował. Jako jedyny zaczął ratować mojego tatę – mówiła. Jak się okazało, był to lekarz. Niestety, nie był w stanie pomóc choremu, nawet mimo bliskiego sąsiedztwa szpitala.

Szpital odpiera zarzuty

Szpital odpowiedział już na pytania, jakie w związku z tą sprawą nadesłał portal nowiny24.pl.

– W poniedziałek około godziny 14 lekarz Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie, który miał rozpoczynać swój dyżur, zauważył leżącego mężczyznę, wobec którego były podejmowane czynności ratujące życie – potwierdził rzecznik placówki Andrzej Sroka.

– Lekarz niezwłocznie podjął resuscytację krążeniowo-oddechową i poprosił niemedycznego pracownika szpitala, który był obok, o przyniesienie defibrylatora AED oraz o poinformowanie dyżurnego anestezjologa o zdarzeniu. Do momentu dostarczenia defibrylatora, pacjent miał cały czas wykonywaną resuscytację krążeniowo-oddechową. Następnie został przetransportowany na Izbę Przyjęć, skąd trafił na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej, gdzie zmarł – dodawał.

Rzecznik zastrzegł też, że zatrudniający go szpital nie posiada karetki ani ratowników medycznych na etacie. Na jego terenie operują karetki innych szpitali i Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie. W ustaleniu przynależności ambulansu oraz jego załogi ma pomóc nagranie z monitoringu.

Rodzina zmarłego żąda wyjaśnień od szpitala. Sprawa jest obecnie wyjaśniana przez prokuraturę.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: wyborcaTreść komentarza: koles który kradł miliony mówi o bankructwie?Data dodania komentarza: 23.03.2026, 17:55Źródło komentarza: Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek: ten rząd to bankructwoAutor komentarza: AnonimTreść komentarza: Hipokryta do kwadratuData dodania komentarza: 23.03.2026, 13:31Źródło komentarza: Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek: ten rząd to bankructwoAutor komentarza: MartaTreść komentarza: Coś w tym jest. Nie słuchamy drugiej osoby, tylko przyklejamy łatkę, zgadujemy, diagnozujemy.Data dodania komentarza: 22.03.2026, 23:39Źródło komentarza: Trenerka komunikacji o współczesnych nieporozumieniach: "Nie słuchamy siebie nawzajem"Autor komentarza: PacjentTreść komentarza: Miałem wątpliwość przyjemność być pacjentem Pani Justyny Z. podczas mojego badania nie była w stanie przerwać opowieści do swoich współpracowników o swoich bajecznych wakacjach. Oczywiście wypis który dostałem po badaniu nijak miał się do rzeczywistości, ale cóż Pani Justyna miała w głowie wakacje a nie pacjentów. Na koniec stwierdziła że ona nie wie co mi jest i po co tu przyszedłem. Jeśli ów biedny mężczyzna był traktowany przez nią to taki wynik nie jest dla mnie zaskoczeniem. No ale są lekarze jak np. dr. Jamro i są lekarze z bożej łaski jaki Pani Justyna...Data dodania komentarza: 22.03.2026, 18:48Źródło komentarza: Mateusz O. wyszedł ze szpitala MSWiA i zmarł na przystanku. Prokuratura stawia zarzut lekarceAutor komentarza: pacjent XXXTreść komentarza: Trafiła kosa na kamień! Karma wraca, kiedys trzeba zapłacić za swoje grzechy, a tu jest ich sporo. Pani "doktor". :):):):) Pożal się Boże.Data dodania komentarza: 21.03.2026, 09:51Źródło komentarza: Mateusz O. wyszedł ze szpitala MSWiA i zmarł na przystanku. Prokuratura stawia zarzut lekarceAutor komentarza: AnonimTreść komentarza: Ta pożal się Boże pani doktor ma swoje za uszami. Praktycznie z każdego podkarpackiego szpitala wylatywała z hukiem. Była znana ze swojej arogancji, złośliwości i bezczelnego zachowania względem pacjentów i personelu z którym pracowała. A tetaz uwaga najlepsze: mimo wszy słuch afer z jej udziałem została kierownikiem Soru w Mielcu gdzie tam każdy już ma jej dosyć. Czy tam pewne leki również znikają w niewyjaśnionych okolicznościach?Data dodania komentarza: 20.03.2026, 19:31Źródło komentarza: Mateusz O. wyszedł ze szpitala MSWiA i zmarł na przystanku. Prokuratura stawia zarzut lekarce
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama