Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama nawóz ogrodowy

Mateusz O. wyszedł ze szpitala MSWiA i zmarł na przystanku. Prokuratura stawia zarzut lekarce

Podziel się
Oceń

Sprawa śmierci Mateusza O., 28-latka, który 29 kwietnia 2024 roku opuścił izbę przyjęć szpitala MSWiA w Rzeszowie i po chwili zasłabł na przystanku przy ul. Krakowskiej, doczekała się przełomu. Prokuratura Regionalna w Rzeszowie poinformowała dziś, że zarzut usłyszała Justyna Z., lekarka tej placówki. Śledczy zarzucają jej narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślne doprowadzenie do jego śmierci. Jednocześnie prokuratura umorzyła wątek dotyczący rzekomego poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej. Pozostała część postępowania nadal trwa.

To jedna z tych spraw, które od początku wywoływały w Rzeszowie ogromne emocje. Portal Halo Rzeszów opisał ją już w maju 2024 roku, gdy do redakcji zaczęły docierać relacje świadków i informatorów. Nasza redakcja ustaliła wtedy, że młody mężczyzna jeszcze tego samego dnia zgłaszał ból w klatce piersiowej, miał skierowanie od lekarza rodzinnego na oddział kardiologiczny, a po kilku godzinach pobytu w placówce medycznej został wypisany do domu. Kilkanaście minut później już nie żył. Więcej przeczytasz tutaj:

Z oficjalnych ustaleń prokuratury wynika, że Mateusz O. rano zgłosił się do lekarza POZ z bólem w klatce piersiowej, otrzymał skierowanie na oddział kardiologiczny, po czym poszedł jeszcze do pracy. Do szpitala MSWiA trafił dopiero po południu. Tam przeszedł diagnostykę i leczenie, które jak podawano na wczesnym etapie śledztwa, doprowadziły do ustąpienia objawów i poprawy samopoczucia. Około godziny 17 został wypisany. Chwilę później, na przystanku oddalonym o około 50 metrów od placówki, stracił przytomność i doszło u niego do zatrzymania krążenia. Reanimacja, najpierw na miejscu, a potem w szpitalu, nie przyniosła skutku.

Kilka dni później opublikowaliśmy rozmowę z naocznym świadkiem, starszym mieszkańcem Rzeszowa, który później zgłosił się także do prokuratury. Opowiadał, że zobaczył pod wiatą przystankową leżącego mężczyznę, a obok niego telefon i wypis z izby przyjęć. Wspomnienia świadka opisaliśmy tutaj:

Nagłośnienie sprawy uruchomiło kolejne instytucje. Po publikacjach Halo Rzeszów działania podjęli Podkarpacki NFZ, służby wojewody i Rzecznik Praw Pacjenta. Ten ostatni wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie możliwego naruszenia prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych i zażądał dokumentacji medycznej. O działaniach instytucji pisaliśmy tutaj:

 Z kolei w sierpniu 2024 roku informowaliśmy, że sprawę przejęła już Prokuratura Regionalna w Rzeszowie, a śledztwo, jak przekazała portalowi Halo Rzeszów prok. Dorota Sokołowska-Mach, zostało zainicjowane na wniosek dyrektora szpitala. Wtedy postępowanie toczyło się jeszcze „w sprawie”, bez zarzutów dla konkretnej osoby.

Równolegle pojawiało się stanowisko samej placówki i MSWIA.  Ministerstwo informowało, że wewnętrzna komisja lekarska uznała proces diagnostyczny i leczniczy za przeprowadzony z należytą starannością i zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. To stanowisko od początku stało w wyraźnym kontraście do relacji świadków i wątpliwości, które opisywali dziennikarze.

Lekarka Justyna Z. z zarzutami, grozi jej 5 lat

Przełom przyniósł dopiero dzisiejszy komunikat Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. Śledczy poinformowali, że w sprawie zgromadzono zeznania świadków, w tym lekarzy prowadzących badania diagnostyczne pacjenta, lekarzy udzielających mu pomocy w nagłej sytuacji zagrożenia życia, ratowników medycznych oraz zabezpieczoną dokumentację medyczną. Prokuratura zasięgnęła też opinii Instytutu Badań i Ekspertyz Sądowych w Krakowie. W opracowaniu uczestniczyli biegli z zakresu kardiologii, medycyny ratunkowej, chorób wewnętrznych i kardiochirurgii. To właśnie wnioski z tych opinii stały się podstawą do przedstawienia zarzutu.

Jak podano oficjalnie, 6 marca 2026 roku zarzut usłyszała Justyna Z., lekarka SP ZOZ MSWiA w Rzeszowie. Prokuratura wskazała, że chodzi o czyn z art. 155 k.k. oraz art. 160 § 2 k.k. w zw. z art. 160 § 3 k.k. i art. 11 § 2 k.k. W języku śledczych oznacza to zarzut narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez postępowanie niezgodne z zasadami wiedzy i praktyki medycznej w zakresie nieprawidłowo przeprowadzonych badań diagnostycznych, co zdaniem prokuratury, doprowadziło do zgonu Mateusza O. Przestępstwo zarzucone podejrzanej jest zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności.

Prokuratura: nie fałszowano dokumentacji medycznej

Ważne jest też to, czego prokuratura dziś nie ogłosiła. W komunikacie nie ma informacji o zarzutach wobec innych osób. Jest natomiast jednoznaczne stanowisko w sprawie dokumentacji medycznej. Śledczy przekazali, że nie stwierdzili nieuprawnionej ingerencji w jej treść, dlatego 16 lutego 2026 roku umorzyli śledztwo w części dotyczącej podejrzenia poświadczenia nieprawdy, czyli wątku z art. 271 § 1 k.k. To, według dzisiejszego komunikatu, jedyny wprost wskazany umorzony fragment postępowania. Reszta sprawy pozostaje otwarta.

Dla tej historii to ważny moment, ale nie jej finał. Formalnie nie ma jeszcze aktu oskarżenia, jest przedstawienie zarzutu jednej osobie i dalsze śledztwo. Z perspektywy lokalnej opinii publicznej nie zmienia to jednak faktu, że sprawa, którą Halo Rzeszów nagłośniło od pierwszych dni po śmierci 28-latka, zyskała dziś nowy ciężar: po miesiącach pytań, relacji świadków i sporów o to, czy doszło do błędu medycznego, prokuratura po raz pierwszy wskazała konkretną osobę i postawiła konkretny zarzut.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Emilia WosTreść komentarza: Plac Balcerowicza obecnie to katastrofa, ruiny brzydota, drożyzna i dziadostwoData dodania komentarza: 20.03.2026, 18:26Źródło komentarza: Walka o miasto dla ludzi, nie dla zysku deweloperów. Nowa Lewica zabiera głos w sprawie Placu BalcerowiczaAutor komentarza: MonikaTreść komentarza: To prawda, warto się zatrzymać, poprosić o wsparcie i przyjrzeć z boku wyzwaniom, które stawia przed nami świat po to, by zyskać nowa perspektywę. Polecam współpracę z Anią!Data dodania komentarza: 19.03.2026, 19:46Źródło komentarza: Trenerka komunikacji o współczesnych nieporozumieniach: "Nie słuchamy siebie nawzajem"Autor komentarza: JanuszTreść komentarza: Ten chłop był tak beznadziejny, że szkoda słów. Jakim cudem się dostał do sejmu to cud.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 11:41Źródło komentarza: Gawlik podsumował lata działalności i wskazał swoją kandydatkę. "Znam Joannę i stoję przy niej"Autor komentarza: JanuszTreść komentarza: Podobno chcą ich wyrzucić z partiiData dodania komentarza: 11.03.2026, 07:15Źródło komentarza: Wybory w podkarpackiej KO: Krzysztof Kłak odpowiada na zarzuty dotyczące głosowania w powiecie przeworskimAutor komentarza: JurekTreść komentarza: W drugą stronę z zagryzaniem też to działa?Data dodania komentarza: 10.03.2026, 21:03Źródło komentarza: KPH apeluje: Bądź zmianą w swojej okolicy! Rusza program dla tęczowych rodzin  z małych miejscowościAutor komentarza: JurekTreść komentarza: Jeżeli ten zrzut ekranu jest prawdziwy, to nie ma co się dziwić. Nawet nazw miejsowości, powiatów, litery i, albo użycia słowa "łącznie" nie umieją napisać poprawnie. Kompletnie mnie nie obchodzi bitwa na "głosy" w żadnej polityce, ale drodzy pracownicy polityków - miejcie litość dla czystości języka.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 19:30Źródło komentarza: Kontrowersje: Mały Przeworsk, wielki Kowal. Jak jeden powiat zaważył na wynikach wyborów w KO na Podkarpaciu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama