To jedna z tych spraw, które od początku wywoływały w Rzeszowie ogromne emocje. Portal Halo Rzeszów opisał ją już w maju 2024 roku, gdy do redakcji zaczęły docierać relacje świadków i informatorów. Nasza redakcja ustaliła wtedy, że młody mężczyzna jeszcze tego samego dnia zgłaszał ból w klatce piersiowej, miał skierowanie od lekarza rodzinnego na oddział kardiologiczny, a po kilku godzinach pobytu w placówce medycznej został wypisany do domu. Kilkanaście minut później już nie żył. Więcej przeczytasz tutaj:
Z oficjalnych ustaleń prokuratury wynika, że Mateusz O. rano zgłosił się do lekarza POZ z bólem w klatce piersiowej, otrzymał skierowanie na oddział kardiologiczny, po czym poszedł jeszcze do pracy. Do szpitala MSWiA trafił dopiero po południu. Tam przeszedł diagnostykę i leczenie, które jak podawano na wczesnym etapie śledztwa, doprowadziły do ustąpienia objawów i poprawy samopoczucia. Około godziny 17 został wypisany. Chwilę później, na przystanku oddalonym o około 50 metrów od placówki, stracił przytomność i doszło u niego do zatrzymania krążenia. Reanimacja, najpierw na miejscu, a potem w szpitalu, nie przyniosła skutku.
Kilka dni później opublikowaliśmy rozmowę z naocznym świadkiem, starszym mieszkańcem Rzeszowa, który później zgłosił się także do prokuratury. Opowiadał, że zobaczył pod wiatą przystankową leżącego mężczyznę, a obok niego telefon i wypis z izby przyjęć. Wspomnienia świadka opisaliśmy tutaj:
Nagłośnienie sprawy uruchomiło kolejne instytucje. Po publikacjach Halo Rzeszów działania podjęli Podkarpacki NFZ, służby wojewody i Rzecznik Praw Pacjenta. Ten ostatni wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie możliwego naruszenia prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych i zażądał dokumentacji medycznej. O działaniach instytucji pisaliśmy tutaj:
Z kolei w sierpniu 2024 roku informowaliśmy, że sprawę przejęła już Prokuratura Regionalna w Rzeszowie, a śledztwo, jak przekazała portalowi Halo Rzeszów prok. Dorota Sokołowska-Mach, zostało zainicjowane na wniosek dyrektora szpitala. Wtedy postępowanie toczyło się jeszcze „w sprawie”, bez zarzutów dla konkretnej osoby.
Równolegle pojawiało się stanowisko samej placówki i MSWIA. Ministerstwo informowało, że wewnętrzna komisja lekarska uznała proces diagnostyczny i leczniczy za przeprowadzony z należytą starannością i zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. To stanowisko od początku stało w wyraźnym kontraście do relacji świadków i wątpliwości, które opisywali dziennikarze.
Lekarka Justyna Z. z zarzutami, grozi jej 5 lat
Przełom przyniósł dopiero dzisiejszy komunikat Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. Śledczy poinformowali, że w sprawie zgromadzono zeznania świadków, w tym lekarzy prowadzących badania diagnostyczne pacjenta, lekarzy udzielających mu pomocy w nagłej sytuacji zagrożenia życia, ratowników medycznych oraz zabezpieczoną dokumentację medyczną. Prokuratura zasięgnęła też opinii Instytutu Badań i Ekspertyz Sądowych w Krakowie. W opracowaniu uczestniczyli biegli z zakresu kardiologii, medycyny ratunkowej, chorób wewnętrznych i kardiochirurgii. To właśnie wnioski z tych opinii stały się podstawą do przedstawienia zarzutu.
Jak podano oficjalnie, 6 marca 2026 roku zarzut usłyszała Justyna Z., lekarka SP ZOZ MSWiA w Rzeszowie. Prokuratura wskazała, że chodzi o czyn z art. 155 k.k. oraz art. 160 § 2 k.k. w zw. z art. 160 § 3 k.k. i art. 11 § 2 k.k. W języku śledczych oznacza to zarzut narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez postępowanie niezgodne z zasadami wiedzy i praktyki medycznej w zakresie nieprawidłowo przeprowadzonych badań diagnostycznych, co zdaniem prokuratury, doprowadziło do zgonu Mateusza O. Przestępstwo zarzucone podejrzanej jest zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności.
Prokuratura: nie fałszowano dokumentacji medycznej
Ważne jest też to, czego prokuratura dziś nie ogłosiła. W komunikacie nie ma informacji o zarzutach wobec innych osób. Jest natomiast jednoznaczne stanowisko w sprawie dokumentacji medycznej. Śledczy przekazali, że nie stwierdzili nieuprawnionej ingerencji w jej treść, dlatego 16 lutego 2026 roku umorzyli śledztwo w części dotyczącej podejrzenia poświadczenia nieprawdy, czyli wątku z art. 271 § 1 k.k. To, według dzisiejszego komunikatu, jedyny wprost wskazany umorzony fragment postępowania. Reszta sprawy pozostaje otwarta.
Dla tej historii to ważny moment, ale nie jej finał. Formalnie nie ma jeszcze aktu oskarżenia, jest przedstawienie zarzutu jednej osobie i dalsze śledztwo. Z perspektywy lokalnej opinii publicznej nie zmienia to jednak faktu, że sprawa, którą Halo Rzeszów nagłośniło od pierwszych dni po śmierci 28-latka, zyskała dziś nowy ciężar: po miesiącach pytań, relacji świadków i sporów o to, czy doszło do błędu medycznego, prokuratura po raz pierwszy wskazała konkretną osobę i postawiła konkretny zarzut.





![Dramatyczny pożar w Tyczynie. Zgasło serce lokalnej kultury [ZDJĘCIA] Dramatyczny pożar w Tyczynie. Zgasło serce lokalnej kultury [ZDJĘCIA]](https://static2.halorzeszow.pl/data/articles/sm-16x9-dramatyczny-pozar-w-tyczynie-zgaslo-serce-lokalnej-kultury-zdjecia-1774002128.jpg)










Napisz komentarz
Komentarze