Campus Polska Przyszłości to inicjatywa powołana do życia w 2021 roku przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz związanych z nim działaczy. Zaplanowany jako coroczny festiwal w olsztyńskim Kortowie, w założeniu ma stanowić przestrzeń do dyskusji dla tysięcy młodych ludzi, aktywistów i studentów z całej Polski. Organizatorzy od początku promują go jako wydarzenie apolityczne, społeczne i obywatelskie, skupione wokół wyzwań przyszłości, klimatu, edukacji, praw człowieka czy technologii.
Rzeczywistość sceniczna Campusu jest jednak mocno osadzona w bieżącej polityce. Głównymi prelegentami są czołowe postacie sceny rządzącej, z premierem i ministrami na czele, a ożywione dyskusje na scenach siłą rzeczy tworzą kontekst polityczny.
Polityczny sojusz w tle: Fijołek, Trzaskowski i Platforma
Obecność Rzeszowa wśród partnerów festiwalu nie jest przypadkowa. Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek od lat utrzymuje bliskie relacje z Rafałem Trzaskowym oraz środowiskiem Koalicji Obywatelskiej. To właśnie Trzaskowski był jednym z głównych architektów zjednoczenia opozycji wokół kandydatury Fijołka w przedterminowych wyborach na prezydenta Rzeszowa w 2021 roku, a następnie wspierał go podczas trudnej walki o reelekcję wiosną 2024 roku.

Fijołek nie tylko gościł na Campusie jako panelista, ale i mocno angażował się w struktury Ruchu Samorządowego „TAK! Dla Polski”, którego Trzaskowski jest liderem. Taka zażyłość polityczna sprawia, że każde zaangażowanie finansowe rzeszowskiego samorządu w inicjatywy związane z warszawskim włodarzem budzi na Podkarpaciu spore emocje.
Czytaj również:
Burza w sieci: „Rzeszów ma promować Rzeszów. Nie polityków”
Głosy krytyki wobec finansowania Campusu ze środków miejskich płyną niemal ze wszystkich stron lokalnej sceny społeczno-politycznej.
Paweł Preneta, jeden z liderów parti z Razem na Podkarpaciu, postawił sprawę wprost w swoich mediach społecznościowych, zarzucając prezydentowi Rzeszowa wspieranie partyjnej inicjatywy:
„Rzeszów partnerem Campus Polska. Nie po raz pierwszy zresztą. Niby w ramach »umowy promocyjnej« Konrad Fijołek Prezydent Rzeszowa dorzuca się Koalicji Obywatelskiej do jej partyjnego wydarzenia. To jest partyjne wydarzenie. To, że to partyjne wydarzenie przyciąga ludzi z różnych środowisk, to inna sprawa. Tak jak oburzało mnie współfinansowanie CPAC przez samorząd województwa, tak samo oburza mnie sypanie kasy na Campus przez samorząd” — wskazuje Paweł Preneta.

Do dyskusji pod jego wpisem dołączył Łukasz Rydzik, wiceprzewodniczący Nowej Lewicy na Podkarpaciu, który przyznał: „Też uważam, że takie imprezy nie powinny być finansowane przez miasta. Co innego gdyby wydarzenie było w Rzeszowie lub na Podkarpaciu”. W odpowiedzi Preneta zauważył jednak różnicę w skali wydatków: „O ile nie będzie to 1 mln zł na CPAC (ale Rzeszów zapłacił »tylko« 15 tys. na Campus, więc skala nieporównywalna)”.
Czytaj również:
Zdecydowanie najostrzejszą i najbardziej szczegółową analizę przeprowadził rzeszowski społecznik Maciej Pałac (prowadzący profil Maciej – Pałac Spraw Miejskich). W obszernym wpisie skierował do władz miasta szereg pytań o zasadność wydawania publicznych pieniędzy i zarzucił brak transparentności:
„Siedzicie? To zapnijcie pasy. Dlaczego Rzeszów jest partnerem Campus Polska? Na oficjalnej stronie Campus Polska Przyszłości wśród partnerów samorządowych widnieje Rzeszów – stolica innowacji. I mam bardzo proste pytanie: po co? Campus Polska nie jest neutralnym festiwalem miejskim ani targami gospodarczymi. To inicjatywa powołana przez Rafała Trzaskowskiego i wydarzenie jednoznacznie kojarzone z konkretnym środowiskiem politycznym. Rzeszów natomiast nie jest własnością żadnej partii ani żadnego środowiska politycznego. Miasto reprezentuje wszystkich mieszkańców” — napisał Maciej Pałac.
Aktywista odrzucił również tradycyjne argumenty o „promocji wśród studentów” i zachęcaniu do nauki na rzeszowskich uczelniach:
„Jeżeli celem rzeczywiście jest dotarcie do studentów, istnieją dziesiątki apolitycznych sposobów, żeby robić to bez finansowego partnerstwa z inicjatywą stworzoną przez jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków w Polsce. (...) Chciałbym zobaczyć tegoroczną umowę, fakturę, pełny zakres świadczeń oraz informację, w jaki sposób Urząd Miasta ocenił efektywność wcześniejszej współpracy. Samorząd powinien zachowywać możliwie dużą neutralność polityczną. (...) Rzeszów powinien promować Rzeszów. Nie polityków” — kwituje społecznik, stawiając test: czy Rzeszów sfinansowałby w ten sam sposób analogiczne wydarzenie organizowane przez PiS, Konfederację lub Razem?
Urząd Miasta odpowiada: „Wyłącznie charakter użytkowy i promocyjny”
W związku z narastającymi kontrowersjami nasza redakcja zwróciła się z oficjalnymi pytaniami do Kancelarii Prezydenta Miasta Rzeszowa. W odpowiedzi Artur Gernand z Urzędu Miasta Rzeszowa podkreśla, że udział stolicy Podkarpacia miał charakter czysto promocyjny i był skierowany na konkretną grupę docelową:
„Rzeszów, podobnie jak kilkadziesiąt innych polskich samorządów, w tym m.in. Gdańsk, Katowice, Opole, Sosnowiec, Łódź, Białystok, Bydgoszcz, Olsztyn, Bielsko-Biała, Radom oraz urzędy marszałkowskie, brał udział wyłącznie w charakterze wystawcy w Dniu Samorządowym, który odbył się 29 sierpnia.
Dzień Samorządowy był otwartą przestrzenią targowo-promocyjną przeznaczoną dla miast i regionów. Udział Rzeszowa miał charakter czysto użytkowy i promocyjny. Nie uczestniczyliśmy w panelach politycznych, a w wydarzeniu nie brali udziału przedstawiciele władz miasta (Prezydent ani Wiceprezydenci).
Na rzeszowskim stoisku promocyjnym reprezentanci Urzędu Miasta prezentowali walory gospodarcze miasta oraz, co kluczowe w kontekście kilkunastu tysięcy młodych uczestników z całej Polski, ofertę edukacyjną Rzeszowa oraz naszych czterech największych uczelni wyższych. Przestrzeń ta służyła bezpośredniemu zachęcaniu młodych ludzi do wyboru Rzeszowa jako miejsca do studiowania, życia i rozwijania kariery zawodowej.
Koszt udziału Rzeszowa w strefie wystawienniczej Dnia Samorządowego wyniósł 15 tys. zł. Jest to jedna z najbardziej efektywnych kosztowo form bezpośredniej promocji akademickiej i gospodarczej miasta do precyzyjnie zdefiniowanej grupy docelowej (licealiści i studenci z całej Polski) w całym kalendarzu wydarzeń promocyjnych.”
Czytaj również:
Pytania bez odpowiedzi
Choć Urząd Miasta precyzyjnie określił koszt samorządowego pakietu promocyjnego (15 tys. zł), w przekazanych naszej redakcji odpowiedziach zabrakło informacji na temat liczby urzędników oddelegowanych do obsługi stoiska w Olsztynie oraz pełnego kosztu ich wyjazdu – w tym diet, transportu i zakwaterowania. Pytania te wciąż czekają na szczegółowe wyliczenie.
Czy Rzeszów powinien płacić za udział w takich wydarzeniach? [DYSKUSJA]
Sprawa udziału Rzeszowa w Campusie Polska dotyka fundamentalnego pytania o granice promocji miasta oraz granice neutralności światopoglądowej i partyjnej samorządów. Z jednej strony mamy do czynienia z unikalną okazją dotarcia z ofertą rzeszowskich uczelni do tysięcy aktywnych młodych ludzi z całej Polski za stosunkowo niewielką kwotę. Z drugiej, pojawia się niebezpieczny precedens finansowania imprez tworzących zaplecze dla konkretnej opcji politycznej z podatków wszystkich mieszkańców.
A jakie jest Wasze zdanie? Czy 15 tysięcy złotych z budżetu miasta na stoisko promocyjne podczas wydarzenia Rafała Trzaskowskiego to dobrze wydane pieniądze na promocję Rzeszowa wśród studentów? Czy może samorząd powinien bezwzględnie unikać finansowania wydarzeń mających jakiekolwiek powiązania partyjne?




Napisz komentarz
Komentarze