Zwyczajny poranek i plotki w małej społeczności
Cieszyna to cicha wieś w powiecie strzyżowskim, położona rzut kamieniem od drogi łączącej Rzeszów z Krosnem. Jak podaje portal Onet, w 2004 r. rodzina Petków prowadziła tu spokojne, poukładane życie. Jan pracował zawodowo, a jego żona Ewa zajmowała się domem i dwójką dzieci w wieku szkolnym.
Lokalni mieszkańcy zwracali jednak uwagę na częste wizyty młodszego o dwa lata Marka S. z sąsiedniej Pstrągówki. Mężczyzna przyjeżdżał po Ewę samochodem, pomagał w codziennych sprawach i zawoził na zakupy. Jan wiedział o tej znajomości i nie miał nic przeciwko, uważał, że żonie po prostu brakuje towarzystwa, gdy on spędza długie godziny w pracy.
CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Poniedziałek, 14 czerwca 2004 r., rozpoczął się rutynowo. Ewa przygotowała dzieciom śniadanie do szkoły. Gdy wyszły, około godziny 9:00 pod dom znowu podjechał zielony Polonez Marka S. Ewa wsiadła do auta. Widziano ich jeszcze w sąsiednim Frysztaku w pobliżu urzędu gminy. Był to ostatni raz, kiedy ktokolwiek widział kobietę żywą.
Dzieci całują klamkę, a w telefonie odzywa się „Wiesiek”
Gdy między godziną 13:00 a 14:00 dzieci wróciły ze szkoły, po raz pierwszy w życiu zastały zamknięte drzwi. Matka zawsze na nie czekała z obiadem. Po przeszukaniu okolicy i domu babci bezradnie usiadły na progu. Po powrocie Jana z pracy niepokój zamienił się w przerażenie gdyż Ewa zostawiła w domu wszystkie dokumenty i osobiste rzeczy. Zniknął jedynie domowy aparat fotograficzny.
Wtedy zadzwonił domowy telefon stacjonarny. Słuchawkę podniósł 15-letni syn Ewy, Paweł. Po drugiej stronie usłyszał obcego mężczyznę, który rzucił krótko:
„Ewa wróci jutro. Załatwia sobie pracę we Włoszech”.
Gdy chłopak zapytał, z kim rozmawia, usłyszał imię „Wiesiek”, po czym linia została przerwana.
Wieczorem, gdy mąż szukał żony w okolicy, telefon zadzwonił ponownie. Tym razem Paweł usłyszał w słuchawce głos matki:
„Paweł, to ty? Daj mi tatę”.
Chłopiec zdezorientowany pytał, gdzie jest i co się dzieje. Ewa odpowiedziała powściągliwie, że wszystko wyjaśni później i dopytywała o męża. Gdy syn poinformował, że ojca nie ma, i chciał przekazać słuchawkę znajomej rodziny, połączenie nagle się urwało. Późną nocą telefon dzwonił jeszcze kilka razy. Po podniesieniu słuchawki w słuchawce słychać było jedynie złowrogą ciszę.
CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Bilingi, tajemnicza kartka i zwrot w śledztwie
Podkarpacka policja początkowo nie wykluczała, że kobieta mogła porzucić rodzinę i wyjechać za granicę. Jak przypomina Onet, mąż Jan od początku odrzucał tę wersję – Ewa kochała dzieci i nigdy nie zostawiłaby ich bez słowa.
Wypowiadający się wówczas dla „Magazynu Kryminalnego 997” Wiesław Dybaś z Komendy Policji w Rzeszowie przyznawał, że choć śledczy brali pod uwagę wyjazd za granicę, scenariusz wskazujący na zabójstwo stawał się coraz bardziej prawdopodobny.
Marek S. podczas przesłuchań kręcił. Najpierw wypierał się wizyty pod domem Petków, a przyciśnięty zeznaniami świadków twierdził, że tylko podwiózł Ewę do Frysztaka i tam się rozstali. Brak ciała i jakichkolwiek śladów przemocy związał jednak policjantom ręce, śledztwo utknęło w miejscu.
Przełom przyniosła drobiazgowa analiza bilingów stacjonarnych. Jak w swoim artykule opisuje Onet, śledczy ustalili, że tajemnicze połączenia od „Wieśka” oraz krótka rozmowa z samą Ewą zostały wykonane z telefonu należącego do Marka S.
CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Podczas przeszukania jego samochodu funkcjonariusze dokonali zdumiewającego odkrycia. W aucie znaleziono kartkę papieru, na której zapisane było dokładnie to samo zdanie, które usłyszał 15-letni Paweł: o powrocie Ewy następnego dnia i załatwianiu pracy we Włoszech. Mimo tak mocnych poszlak prokuratura uznała wówczas, że to za mało, by przedstawić zarzut zabójstwa osobie, gdy wciąż nie odnaleziono ciała.
Dramatyczne odkrycie w lesie pod Stępiną
Nieznośna niepewność rodziny trwała ponad dwa lata. Jesienią 2006 r. przełomu dokonał przypadek. W lesie w miejscowości Stępina w powiecie strzyżowskim grzybiarz natrafił na ludzkie szczątki.
Badania DNA przeprowadzone przez biegłych potwierdziły najgorsze przypuszczenia, należały one do Ewy Petki. Układ zwłok jednoznacznie wskazywał na to, że zostały skrycie zakopane lub porzucone przez osobę trzecią. Choć zaawansowany rozkład tkanki uniemożliwił biegłym precyzyjne ustalenie bezpośredniej przyczyny zgonu, dla policji stało się jasne, że doszło do zbrodni.
Ponownie zatrzymany Marek S. pękł podczas przesłuchania. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy Onetu, mężczyzna przyznał się do ukrycia ciała w lesie pod Stępiną, jednak do samego końca uporczywie zaprzeczał, jakoby to on pozbawił kobietę życia.
Finał na sali sądowej
Śledczy odtworzyli prawdopodobny motyw tragedii. Feralnego 14 czerwca 2004 r. Ewa miała poinformować Marka S., że chce ostatecznie zakończyć ich relację i nie życzy sobie dalszych kontaktów. To wywołało u mężczyzny wybuch agresji.
Szczegóły tej sprawy analizowano później m.in. w podcaście Justyny Mazur-Kudelskiej („Przyjaciel czy wróg? — 5NZ #31 | Ewa Petka”), gdzie zwracano uwagę na skomplikowany proces poszlakowy. Mimo że z powodu braku możliwości ustalenia mechanizmu śmierci obrona wnosiła o łagodniejszy wymiar kary, sąd nie miał wątpliwości. Na podstawie ciągu spójnych dowodów min. bilingów, zapisków znalezionych w aucie, zeznań świadków i faktu ukrycia zwłok , Marek S. został uznany za winnego zabójstwa Ewy Petki.
Sąd wymierzył mu karę 12 lat pozbawienia wolności. Wyrok przyniósł formalne zamknięcie sprawy, ale jak podkreślają bliscy, nic nie jest w stanie wymazać tragedii, która rozegrała się w czerwcowy poranek na spokojnej ziemi strzyżowskiej.
lista źródeł wykorzystanych do przygotowania materiału:
- Onet.pl – Artykuł z cyklu Zbrodnie w sieci: Kroniki mrocznych tajemnic: „Ewa zniknęła rano. Wieczorem zadzwoniła do syna. Zdążyła powiedzieć tylko kilka słów” (autorstwa redakcji Onet, data publikacji: 15 lipca 2026 r.).
- Podcast kryminalny Justyny Mazur-Kudelskiej – Odcinek z cyklu Piąte: Nie zabijaj: „Przyjaciel czy wróg? — 5NZ #31 | Ewa Petka”.
- Telewizyjny Magazyn Kryminalny 997 – Odcinek 519 (emisja oryginalna z dnia 9 marca 2006 r., materiały archiwalne Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, wypowiedź rzecznika prasowego Wiesława Dybasa).
- Materiały archiwalne i komunikaty Podkarpackiej Policji dotyczące poszukiwań zaginionej Ewy Petki oraz odnalezienia szczątków w miejscowości Stępina (2004–2006 r.).



Napisz komentarz
Komentarze