Tomasz Szwałek: Kultura to fundament rozwoju lokalnego, nie luksusowy dodatek
Aby rozstrzygnąć ten spór i spojrzeć na finanse samorządów okiem praktyka, o komentarz poprosiliśmy Tomasza Szwałka – uznanego eksperta branży muzycznej, założyciela wydawnictw Isound Labels i NoPaper Records, agencji koncertowej Automatik, byłego dyrektora Bertelsmann Music Group (BMG) oraz współtwórcę międzynarodowego projektu Chopin Residue. Człowiek, który od lat zna realia rynku fonograficznego i koncertowego, jednoznacznie stoi po stronie samorządów, broniąc ich budżetów i wskazując na społeczno-ekonomiczny wymiar tych inicjatyw.
„Miasto to nie tylko drogi, chodniki i budynki. Miasto to przede wszystkim ludzie, ich relacje, emocje i wspólne doświadczenia. Kultura jest jednym z podstawowych narzędzi, które pozwalają tę wspólnotę budować. Samorząd, który inwestuje w kulturę, inwestuje w jakość życia mieszkańców, atrakcyjność miejscowości oraz kapitał społeczny.”
— Tomasz Szwałek
Ekspert zdecydowanie sprzeciwia się sprowadzaniu wartości koncertów wyłącznie do przelicznika kosztów imprezy i liczby zgromadzonych widzów, wskazując na długofalowe skutki społeczno-rozwojowe.
Zobacz:
Dwie godziny pod sceną i rok ciężkiej pracy za kulisami
Kiedy na scenie gaśnie światło, a ostatni akord muzyki ucicha w nocy, podmiejskie ulice pustoszeją. Dla widzów był to po prostu udany wieczór, czas zabawy i spotkań ze znajomymi. Dwie godziny koncertu mijają w okamgnieniu. Jednak po opadnięciu emocji w rozmowach mieszkańców powraca pytanie o zasadność ponoszonych nakładów.
Warto pamiętać, że organizacja Dni Miasta dawno przestała być prostym festynem. Dziś to potężne przedsięwzięcie logistyczne i technologiczne, które rządzi się twardymi prawami rynku. Aby wydarzenie przebiegło bez zakłóceń, prace ruszają z rocznym wyprzedzeniem. Trzeba zarezerwować terminy gwiazd, zakontraktować profesjonalne firmy od nagłośnienia, światła, budowy sceny oraz zabezpieczyć teren pod kątem sanitarnym i medycznym. Bezpieczeństwo kilkunastu tysięcy ludzi wymaga sprawnie działającej machiny, na którą składają się wiele umów i decyzji logistycznych.
Zobacz:
Od skromnego podium do standardów wielkiego festiwalu
Czas, w którym Dni Miasta kojarzyły się z drewnianą scenką zbitą z desek i skromnym nagłośnieniem, odszedł bezpowrotnie. Dzisiejszy widz, mieszkaniec dużego miasta, czy z małej gminy, oczekuje oprawy na poziomie najlepszych festiwali muzycznych w kraju. Publiczność chce widzieć wielkie telebimy, efekty świetlne i słyszeć artystów znanych z nagrań radiowych czy serwisów streamingowych.
Gdy lokalny samorząd decyduje się na organizację trzydniowego wydarzenia, z automatu wkracza w świat gigantycznej produkcji. Jak wyjaśnia Tomasz Szwałek, ocena tych kosztów wymaga pełnej wiedzy produkcyjnej:
„Ocenianie kosztu koncertu wyłącznie przez pryzmat gaży artysty jest ogromnym uproszczeniem. Profesjonalne wydarzenie to cała produkcja: od konstrukcji scenicznych, przez oświetlenie i multimedia, po logistykę, ochronę i wymogi bezpieczeństwa. To system naczyń połączonych, w którym każdy element odpowiada za jakość i szacunek wobec widzów. Nie są to zbędne wydatki, ale fundament odpowiedzialnej organizacji.”
— Tomasz Szwałek
Zobacz:
Prawdziwy koszt techniki. Zanim zagra pierwsza nuta
Lwia część budżetu wcale nie trafia do kieszeni gwiazd. Potężne kwoty pochłania sama infrastruktura techniczna, bez której żaden bezpieczny koncert plenerowy nie mógłby się odbyć.
Postawienie profesjonalnej sceny z zadaszeniem, oświetleniem liniowym i potężnym nagłośnieniem to koszt dochodzący do dwustu tysięcy złotych. Do tego należy doliczyć telebimy LED, agregaty prądotwórcze, zaplecze dla ekipy technicznej i całodobowy dozór sprzętu. W efekcie sama technika na trzydniowy weekend kosztuje od 250 do 350 tysięcy złotych. Pieniądze te płyną do inżynierów dźwięku, montażystów i elektryków dbających o sprawny i bezpieczny przebieg imprezy.
Gwiazdy kosztują, ale przyciągają tłumy
Honoraria artystów stanowią kluczowy punkt w budżecie. Choć wstęp na miejskie koncerty jest dla mieszkańców darmowy, artystów obowiązują stawki rynkowe. Zespół lokalny zagra za kilka tysięcy złotych, popularna grupa regionalna weźmie do 25 tysięcy, a wykonawca z czołówek list przebojów zażąda kwoty od 70 do nawet 150 tysięcy złotych za występ. Czołowe nazwiska polskiej sceny wyceniają swoje koncerty na 300 tysięcy złotych i więcej.
Podsumowując trzydniowy program, w którym pojawia się pięć znanych zespołów muzycznych, same gaże sięgają około 770 tysięcy złotych. Dochodzi do tego realizacja tzw. ridera technicznego i logistycznego, czyli zapewnienie transportu, hoteli i cateringu dla kilkunastoosobowych ekip towarzyszących artystom.
Zobacz:
Pieniądze, których nie widać zza barierki
Wymogi prawne narzucają na organizatorów konieczność wynajęcia licencjonowanej ochrony, zabezpieczenia medycznego, wyznaczenia dróg ewakuacyjnych i postawienia setek metrów barierek. To koszt rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Dochodzą do tego opłaty licencyjne ZAiKS za publiczne wykonanie muzyki, ubezpieczenie imprezy masowej, sprzątanie terenu, wywóz odpadów oraz wynajem mobilnych toalet. Zsumowanie tych pozycji prowadzi do wniosku, że organizacja bezpiecznego i atrakcyjnego święta miasta kosztuje od miliona do miliona trzysta tysięcy złotych. Jest to chłodny rachunek rynkowych realiów i dbałości o jakość.
Równy dostęp do kultury dla każdego mieszkańca
Zdaniem Tomasza Szwałka kluczowym argumentem przemawiającym za ponoszeniem tych nakładów przez samorządy jest wyrównywanie szans społecznych i budowanie dostępności do sztuki niezależnie od miejsca zamieszkania.
„Dostęp do kultury nie powinien zależeć od kodu pocztowego. Mieszkaniec mniejszego miasta czy gminy ma prawo do uczestniczenia w wartościowych wydarzeniach bez konieczności pokonywania setek kilometrów. Oczywiście wydatkowanie środków publicznych musi być przejrzyste i uzasadnione, ale równie dużym błędem jest sprowadzanie wartości kultury do prostego przelicznika: ile kosztował koncert i ile osób przybyło.”
— Tomasz Szwałek
Ekspert zwraca uwagę, że długofalowe skutki takich inicjatyw budują poczucie dumy i przynależności lokalnej, których nie da się w prosty sposób zmierzyć w dziennikach księgowych.
Zobacz:
Wartość, której nie da się przeliczyć na cyfry
Pytanie o zasadność inwestowania miliona złotych w Dni Miasta dotyka istoty funkcjonowania lokalnych wspólnot. Wydarzenia plenerowe to nie tylko rozrywka. To rzadki moment, w którym na jednym placu spotykają się wszystkie pokolenia mieszkańców, od najmłodszych po seniorów. To czas, kiedy lokalni przedsiębiorcy, restauratorzy i hotelarze odnotowują rekordowe przychody, a koła gospodyń czy ochotnicze straże pożarne mogą zaprezentować swój dorobek.
Kultura odpowiada na pytanie, po co budujemy nasze miasta i jakie więzi pragniemy w nich pielęgnować. Koszt organizacji imprezy zamknie się w urzędowym sprawozdaniu, ale poczucia dumy, integracji i budowania lokalnej tożsamości nie da się kupić. Samorządy, które konsekwentnie inwestują w wydarzenia artystyczne, budują i chronią ten kapitał z pełnym przekonaniem.




Napisz komentarz
Komentarze