Spora część wyborców obecnej koalicji rządzącej nie kryje rozczarowania tempem wdrażanych reform oraz – w ich ocenie – zbyt wolnym rozliczaniem nieprawidłowości z okresu rządów PiS. Gawlik przyznaje, że część wyborców może oczekiwać szybszych efektów. Zwraca jednak uwagę, że w postępowaniach dotyczących odpowiedzialności osób pełniących najważniejsze funkcje publiczne samo tempo nie może być najważniejszym kryterium.
– Pewnie chcieliby [wyborcy - dop. K.P.] więcej, pewnie chcieliby szybciej. Tylko że ja patrzę na to tak, że chciałbym i marzy mi się, żeby wszystko było zrobione zgodnie ze standardami prawa, a nie dlatego, że ktoś chce bardzo – tłumaczy Gawlik.
Jak zaznacza, próba przyspieszenia postępowania za wszelką cenę może ostatecznie przynieść skutek odwrotny od zamierzonego.
– Nawet jeżeli czasami zrobimy coś szybko, na skróty, to będziemy działać przeciwko tym ludziom, dla których to robimy – dodaje.
Rozliczenia muszą wytrzymać ocenę prawną
Zdaniem Gawlika, szczególnie istotne jest takie przygotowywanie postępowań, aby decyzje podjęte w Polsce nie zostały później podważone ze względu na błędy proceduralne. Poseł zwraca uwagę zarówno na obowiązujące przepisy krajowe, jak i standardy wynikające z prawa międzynarodowego.
– To nie jest tak, że my możemy zrobić sobie wszystko i powiedzieć, że załatwiliśmy sprawę. Jeżeli naruszyliśmy pewne reguły, nawet z poziomu prawa międzynarodowego, to ten ktoś, kto będzie pokrzywdzony w takich sytuacjach, może sobie rościć pretensje o odszkodowanie. I wtedy za to wszystko zapłacimy my – mówi polityk, a jednocześnie prawnik i wykładowca akademicki.
Dlatego, jak podkreśla przewodniczący Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, kluczowe są nie tylko same zarzuty, ale również sposób ich udokumentowania.
– Musimy mieć świadomość, że są pewne procedury, terminy, których musimy zachować. Musimy starannie dbać o dokumenty, o dowody, po to, żeby te cele osiągnąć – zaznacza.
Za przykład postępowania, w którym szczególna dbałość o procedury miała znaczenie, parlamentarzysta uznaje sprawę byłego przewodniczącego KRRiT Macieja Świrskiego.
– Udało się skutecznie przed Trybunałem Stanu postawić pana Świrskiego. (...) Gdybyśmy jakikolwiek błąd popełnili, to pewnie mielibyśmy kłopot. A z uwagi na to, że zrobiliśmy to w sposób staranny, to problem ma ten, który został tym dotknięty – wyjaśnia polityk z Podkarpacia.
Komisja kończy prace nad sprawą Glapińskiego
Na sprawie Świrskiego działalność komisji się jednak nie kończy.
– Kończymy sprawę pana Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego – mówi Gawlik.
Aktualnie komisja przygotowuje w tej sprawie sprawozdanie końcowe, które, w razie przyjęcia, zostanie poddane pod głosowanie w Sejmie. Decyzja w tej sprawie powinna zapaść już w najbliższy piątek.
– Dopóki marszałek nie otrzyma sprawozdania, wszystko co zostało w nim zawarte, jest objęte tajemnicą – wyjaśnia Gawlik przekonując jednocześnie, że właśnie takie postępowania pokazują, dlaczego oczekiwanie natychmiastowych rezultatów rozmija się z charakterem procedury odpowiedzialności konstytucyjnej.
W rozmowie z Halo Rzeszów przewodniczący komisji potwierdził również, że wpłynął wstępny wniosek dotyczący byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
– Wpłynął wstępny wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności i postawienie przed Trybunałem Stanu pana Zbigniewa Ziobry. Przy czym ten wniosek jest w trakcie uzupełniania – zaznacza.
Według jego zapowiedzi, komisja ma zająć się tą sprawą po wykonaniu wymaganych uzupełnień.
– To pokazuje również, jak ktoś mówi, że się robi czy nie robi, robi powoli. (...) Wszystko musi trwać – dodaje były przewodniczący struktur PO i KO na Podkarpaciu.
"Jeżeli ktoś robi źle, powinien odpowiadać"
Poseł nie ukrywa, że jego zdaniem osoby zajmujące stanowiska publiczne powinny ponosić konsekwencje swoich decyzji. Jednocześnie konsekwentnie rozdziela polityczne oczekiwanie rozliczeń od procedury, która ma dopiero wykazać, czy istnieją podstawy do odpowiedzialności.
– Każdy z nas odpowiada za własne działanie i konsekwencje tego. (...) Chciałbym, żeby jeżeli ktokolwiek nie zrobi tego, co powinien zrobić, zgodnie z miejscem, które zajmuje, żeby za to odpowiadał – mówi przewodniczący komisji.
Na końcu rozmowy ujmuje to jeszcze krócej.
– Dojrzałą demokrację powinno być stać na to, że jeżeli ktoś robi źle, za to, co robi źle, powinien odpowiadać.




Napisz komentarz
Komentarze