Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama nawóz ogrodowy
PILNE! POZEW ODDALONY!

Burger Boy Rzeszów. Co się tam dzieje?

Podziel się
Oceń

Nieuczciwa konkurencja, szkalowanie byłych pracowników i nachodzenie ich w obecnym miejscu pracy, grożenie pracownikom, że nie znajdą pracy na Podkarpaciu, niepłacenie składek na ZUS, nakaz wypisania urlopu, ale na urlop iść nie wolno. Takie zarzuty stawiają byli pracownicy właścicielowi restauracji Burger Boy w Rzeszowie.
burger boy Rzeszów

Autor: Łukasz Kotulak

Do naszej redakcji zgłosiły się osoby, które pracowały w tej restauracji. Mówią o fatalnej atmosferze, o zastraszaniu i wyśmiewaniu. 

- Pracowałam tam miesiąc, któregoś dnia wzięliśmy z kolegą słoik z napiwkami, które według tego, co mówił nam właściciel miały być nasze, ale jak się okazało nie były – relacjonuje Paulina. – Kazał nam pakować manatki. I tak mieliśmy odejść, więc to nie była dla nas tragedia. Tam się nie da normalnie pracować.

Kobieta dodaje, że w trakcie pracy zdarzały się sytuacje wręcz kuriozalne. – Wiedział, że mam w domu dwa króliki, więc któregoś dnia podszedł i zapytał mnie, czy już im łby poukręcałam. Rozpłakałam się i wtedy postanowiłam, że odchodzę.

Kolejna dziewczyna mówi, że tam nikt dłużej niż kilka tygodni nie wytrzyma. – Kazał na przykład wypisać urlop, ale na urlop nie można było iść – mówi jedna z byłych pracownic (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). – Wiele osób nie miało też płaconych składek ZUS.

Właściciel restauracji Burger Boy, według naszych rozmówców, potrafi też nękać swoich byłych pracowników w ich obecnych miejscach pracy.

- Przyszedł do mnie do mojej pracy i powiedział, że mnie obserwuje, żebym nie była cwana – mówi kolejna rozmówczyni. – Tego już było za wiele. Postanowiłam zgłosić sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy. 

Próbowaliśmy skontaktować się z właścicielem restauracji Burger Boy. W miejscu pracy go nie było, zostawiliśmy informację z prośbą o kontakt. Nie odpowiedział.

Do sprawy wrócimy.


Wiesz więcej na ten temat? Chcesz podzielić się z nami inną historią z Rzeszowa lub okolic? Daj nam znać! Napisz do nas [email protected] 


Aktualizacja [19.02.2025]

Za niniejszy tekst Pani Natalia Pater pozwała wydawcę Łukasza Kotulak o ochronę dóbr osobistych. Sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie. Proszę wszystkie osoby, które kiedykolwiek pracowały dla Pani Natalii Pater w jej restauracji pod nazwą Burger Boy w Rzeszowie o kontakt mailowy; [email protected] lub telefoniczny 793208207 w sprawie dostarczenia dowodów na jakość pracy w tej firmie.

 

Pozdrawiam

Łukasz Kotulak - redaktor naczelny halorzeszow.pl


Aktualizacja [20.11.2025]

Pani Natalia Pater wycofała pozew przeciwko Łukaszowi Kotulakowi, wydawcy portalu Halo Rzeszów. Stało się to po wezwaniu świadków obrony. Ubolewam, że nie było nam dane przed sądem udowodnić naszych informacji.

 

PS

Do wszystkich "Januszexów" biznesu:  straszenie mediów pozwami nie spowoduje, że media przestaną się interesować waszymi działaniami! Bądźcie uczciwi wobec swoich pracowników! 

Do pracowników: zgłaszajcie nieprawidłowości do Państwowej Inspekcji Pracy! PIP znajduje się przy ul. Maczka 4 w Rzeszowie.  Sprawę możecie zgłosić anonimowo.

 

Pozdrawiam

Łukasz Kotulak - redaktor naczelny halorzeszow.pl

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

Mietek 31.05.2023 09:45
21 wiek i takie jaja. Gdzie inspekcja pracy, gdzie inne służby?

Damian 31.05.2023 00:07
Tam jest właściciel czy właścicielka?

Baba 30.05.2023 15:03
JCPRD... takie rzeczy się dzieją i nikt nie reaguje? Masakra

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: wyborcaTreść komentarza: koles który kradł miliony mówi o bankructwie?Data dodania komentarza: 23.03.2026, 17:55Źródło komentarza: Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek: ten rząd to bankructwoAutor komentarza: AnonimTreść komentarza: Hipokryta do kwadratuData dodania komentarza: 23.03.2026, 13:31Źródło komentarza: Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek: ten rząd to bankructwoAutor komentarza: MartaTreść komentarza: Coś w tym jest. Nie słuchamy drugiej osoby, tylko przyklejamy łatkę, zgadujemy, diagnozujemy.Data dodania komentarza: 22.03.2026, 23:39Źródło komentarza: Trenerka komunikacji o współczesnych nieporozumieniach: "Nie słuchamy siebie nawzajem"Autor komentarza: PacjentTreść komentarza: Miałem wątpliwość przyjemność być pacjentem Pani Justyny Z. podczas mojego badania nie była w stanie przerwać opowieści do swoich współpracowników o swoich bajecznych wakacjach. Oczywiście wypis który dostałem po badaniu nijak miał się do rzeczywistości, ale cóż Pani Justyna miała w głowie wakacje a nie pacjentów. Na koniec stwierdziła że ona nie wie co mi jest i po co tu przyszedłem. Jeśli ów biedny mężczyzna był traktowany przez nią to taki wynik nie jest dla mnie zaskoczeniem. No ale są lekarze jak np. dr. Jamro i są lekarze z bożej łaski jaki Pani Justyna...Data dodania komentarza: 22.03.2026, 18:48Źródło komentarza: Mateusz O. wyszedł ze szpitala MSWiA i zmarł na przystanku. Prokuratura stawia zarzut lekarceAutor komentarza: pacjent XXXTreść komentarza: Trafiła kosa na kamień! Karma wraca, kiedys trzeba zapłacić za swoje grzechy, a tu jest ich sporo. Pani "doktor". :):):):) Pożal się Boże.Data dodania komentarza: 21.03.2026, 09:51Źródło komentarza: Mateusz O. wyszedł ze szpitala MSWiA i zmarł na przystanku. Prokuratura stawia zarzut lekarceAutor komentarza: AnonimTreść komentarza: Ta pożal się Boże pani doktor ma swoje za uszami. Praktycznie z każdego podkarpackiego szpitala wylatywała z hukiem. Była znana ze swojej arogancji, złośliwości i bezczelnego zachowania względem pacjentów i personelu z którym pracowała. A tetaz uwaga najlepsze: mimo wszy słuch afer z jej udziałem została kierownikiem Soru w Mielcu gdzie tam każdy już ma jej dosyć. Czy tam pewne leki również znikają w niewyjaśnionych okolicznościach?Data dodania komentarza: 20.03.2026, 19:31Źródło komentarza: Mateusz O. wyszedł ze szpitala MSWiA i zmarł na przystanku. Prokuratura stawia zarzut lekarce
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama