Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama nawóz ogrodowy
Tylko u nas!

Dzień, w którym Rzeszów wstrzymał oddech. Pięć lat bez Tadeusza Ferenca

Podziel się
Oceń

Sala sesyjna 10 lutego 2021r. była pełna niepokoju i oczekiwania. Kamery, flesze, szept: „powie to czy się rozmyśli?”. Gdy Tadeusz Ferenc w końcu podszedł do mównicy, nie było już odwrotu. W dniu swoich 81. urodzin ogłosił, że odchodzi z funkcji prezydenta Rzeszowa – miasta, które przez lata traktował jak osobisty projekt. Potem zrobił coś jeszcze: wskazał własnego następcę. Pięć lat później to nie Marcin Warchoł siedzi w ratuszu, a Rzeszów wciąż odrabia lekcję z pytania: ile w tym mieście zostało z wizji i dziedzictwa Ferenca, a ile z buntu przeciwko niemu.
Dzień, w którym Rzeszów wstrzymał oddech. Pięć lat bez Tadeusza Ferenca

Autor: Łukasz Kotulak

10 lutego 2021 roku, w dniu swoich 81. urodzin, Tadeusz Ferenc drżącym głosem ogłosił, że odchodzi z urzędu prezydenta. W jednej chwili zakończyła się epoka człowieka, który przez niespełna dwie dekady był twarzą i symbolem stolicy Podkarpacia, a Rzeszów stanął przed pytaniem: co dalej z miastem, które Ferenc ukształtował i ukochał  ?

Przed Tadeuszem Ferencem Rzeszowem rządzili ludzie „Solidarności”, którzy robili to na co pozwalały ówczesne realia – bez  funduszy unijnych, bez wielkich programów infrastrukturalnych, często na granicy budżetowych możliwości. Andrzej Szlachta (1999–2002) i wcześniej Mieczysław Janowski (1991–1999) prowadzili miasto przez czas transformacji i reformy samorządowej, dbając przede wszystkim o to, by podstawowa infrastruktura działała, a Rzeszów utrzymał pozycję stolicy regionu. Gdy w 2002 roku władzę przejmował Ferenc, dostawał miasto raczej „utrzymane przy życiu” niż rozwinięte – z zaniedbanymi przestrzeniami, bez spektakularnych inwestycji i bez efektu „miasta sukcesu”. Jego przewagą było to, że wchodził w epokę funduszy unijnych i mógł zagrać va banque: sięgnąć po pieniądze z zewnątrz, agresywnie inwestować i w kilka lat doprowadzić do skoku, na który jego poprzednicy  nie mieli ani narzędzi, ani warunków.

"Robota ma się robić”! Prezydent z betonu i z ambony

Ferenc wyrósł z PZPR, ale nigdy nie był typowym partyjnym działaczem. Z jednej strony – ekonomista z lewicowym rodowodem, przez lata związany z SLD. Z drugiej – samorządowiec, który potrafił witać biskupów jak starych znajomych, dbał o obecność miasta w kościelnym kalendarzu i traktował lokalny Kościół jak realnego partnera, nie ideologicznego przeciwnika. W tym paradoksie – „towarzysz” dobrze czujący się w pierwszej ławce podczas uroczystości religijnych – kryła się cała złożoność jego polityki.

Styl Ferenca najlepiej oddaje jedno zdanie, które przeszło do miejskiego folkloru: „robota ma się robić”. To nie był efektowny slogan do kampanii, tylko jego prywatny kodeks. Ma być most – to będzie most. Trzeba załatwić pieniądze – to dzwonimy, naciskamy, piszemy. Dyskusje ideologiczne zostawiał innym, sam pilnował, żeby koparki nie stały bezczynnie. Taki pragmatyzm dawał mu sympatię wielu mieszkańców i cierpliwość wobec jego twardej ręki.

Cena sukcesu: zabetonowane miasto i bunt mieszkańców

Im szybciej „robiła się robota”, tym głośniejsze stawały się głosy, że Rzeszów rozwija się za wszelką cenę. Krytycy zarzucali mu „zabetonowanie” miasta i zbyt daleko idącą życzliwość wobec deweloperów. Nowe osiedla wyrastały na kolejnych wolnych działkach, blok przy bloku, a w przestrzeni publicznej coraz częściej padały pytania: gdzie zieleń, gdzie oddech, gdzie miejsce na zwykłe życie między inwestycjami?

Na tym sprzeciwie wyrósł ruch miejski Razem dla Rzeszowa. Zaczynał jako grupa lokalnych aktywistów, którzy walczyli o zrównoważone planowanie przestrzenne i realne konsultacje społeczne. Z czasem nabrał politycznego ciężaru – dziś to klub radnych, a w 2024 roku wystawił własnego kandydata na prezydenta, Jacka Strojnego. To dowód, że epoka Ferenca nie tylko rozwinęła miasto, ale też obudziła miejską świadomość i gotowość do sprzeciwiania się „rozwojowi za wszelką cenę”.

Marsz Równości i rozbrat z lewicą

Choć Ferenc przez lata był ikoną SLD w samorządzie, jego relacja z lewicą skończyła się głośnym konfliktem. W 2019 roku zakazał organizacji Marszu Równości w Rzeszowie, tłumacząc decyzję względami bezpieczeństwa – obawą przed starciem uczestników z licznymi kontrmanifestacjami. Sąd uchylił zakaz, marsz się odbył, a ogólnopolska lewica odcięła się od prezydenta.

Z Warszawy popłynął jasny komunikat: SLD nie udzieli mu już poparcia, a jego decyzja jest sprzeczna z wartościami, do których partia się odwołuje. Ferenc odpowiedział, jak miał w zwyczaju – konkretem, nie konferencją. 1 lipca 2019 roku złożył legitymację SLD, pisząc o „rozbieżności stanowisk w funkcjonowaniu miasta” i dziękując szeregowym działaczom za wkład w rozwój Rzeszowa. Ostatecznie potwierdził, że jego jedyną realną „partią” jest miasto, a nie centralny zarząd z Warszawy.

Dzień, w którym wskazał następcę i... przegrał z wyborcami

10 lutego 2021 roku Ferenc ogłosił rezygnację, powołując się na wiek i pogorszony po COVID‑19 stan zdrowia. Ale to, co wydarzyło się chwilę później, zaskoczyło miasto równie mocno jak sama decyzja o odejściu. Ustępujący prezydent publicznie wskazał swojego faworyta: wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła, polityka Solidarnej Polski. Nazwał go gwarantem rozwoju i człowiekiem, który „doskonale porusza się po pokojach rządowych”.

To „namaszczenie” wywołało burzę. Część mieszkańców odebrała je jako przejaw czystego pragmatyzmu – przekazanie sterów komuś, kto ma dostęp do rządowych pieniędzy. Inni mówili o zdradzie dotychczasowej tożsamości miasta i o tym, że Rzeszów ma pozostać samorządowy, nie partyjny. Jedno było pewne: miasto stało się areną politycznej, ogólnopolskiej wojny, choć wcale o to nie zabiegało.

Czterech kandydatów, cztery wizje miasta

W przedterminowych wyborach o urząd prezydenta stanęło czterech mocnych kandydatów. Opozycja – od KO po Lewicę, PSL i Polskę 2050 – postawiła na Konrada Fijołka, samorządowca wychowanego w cieniu Ferenca, ale z własnym stylem, bezpartyjnego ale podobnie jak Ferenc mocno związanego z Lewicą. PiS wystawił wojewodę Ewę Leniart. Obóz Zjednoczonej Prawicy miał także wiceministra Marcina Warchoła, choć bez wspólnego szyldu i bez oficjalnego poparcia PiS. Czwartym graczem był Grzegorz Braun z Konfederacji – radykalny, wyrazisty, mobilizujący silne emocje.

Sztab Fijołka okazał się po czasie symbolem nowej konfiguracji: z jednej strony Teresa Kubas‑Hul, dziś wojewoda, z drugiej – samorządowcy tacy jak Krystyna Stachowska, która po wygranej została wiceprezydentką miasta. Ten układ pokazywał, że przyszłość Rzeszowa ma się opierać na szerokiej koalicji, a nie na jednym silnym liderze i jego lojalnym zapleczu.

13 czerwca 2021 w dzień wyborów,  frekwencja wyniosła 54 procent, a wybory rozstrzygnięto już w pierwszej turze. Konrad Fijołek zdobył 56,51 procent głosów. Ewa Leniart uzyskała 23,62 procent, Marcin Warchoł – 10,72 procent, a Grzegorz Braun – 9,15 procent. Mieszkańcy powiedzieli „tak” kandydatowi zjednoczonej opozycji i „nie” scenariuszowi narzuconemu przez ustępującego prezydenta oraz rządowe zaplecze. Rzeszów pokazał, że docenia dorobek Ferenca, ale nie chce namoszczonego przez niego kolegi Ziobry,.

Gdzie są dziś bohaterowie tamtej kampanii?

Pięć lat później bohaterowie tamtego przesilenia rozeszli się po różnych ścieżkach. Konrad Fijołek umocnił swoją pozycję w ratuszu, prowadząc miasto w bardziej dialogowym, kolegialnym stylu. Jest chwalony za podejście do pracowników i otwartość na rozmowę, ale bywa krytykowany jako słabszy „polityczni od Ferenca – mniej charyzmatyczny, mniej skłonny do twardych, jednoosobowych decyzji.

Krystyna Stachowska wciąż pełni funkcję wiceprezydentki, współodpowiadając za kierunek zmian. Teresa Kubas‑Hul przeszła od roli sztabowczyni do fotela wojewody, stając się jednym z filarów obecnej władzy w regionie. Ewa Leniart, zamiast zarządzać miastem, zasiada w ławach poselskich, przenosząc ciężar swojej aktywności na Sejm. Grzegorz Braun – mimo czwartego miejsca w Rzeszowie – wszedł na poziom europejski jako eurodeputowany, budując własną partię i pozycjonując się obok głównego nurtu prawicy. Marcin Warchoł pozostał w orbicie Zjednoczonej Prawicy, a jego ścieżkę zwieńczył epizod ministra w krótkotrwałym, dwutygodniowym rządzie Mateusza Morawieckiego.

W cieniu wielkich nazwisk nadal pracują ludzie kojarzeni z epoką Ferenca. Sekretarz miasta Marcin Stopa dba o administracyjną ciągłość, spinając w jedną całość czasy dawnego prezydenta i styl nowej ekipy. Byli wiceprezydenci wyszli poza mury ratusza: Marek Ustroiński kieruje rzeszowskim oddziałem GDDKiA, śp. Stanisław Sienko prowadził Zespół Szkół Elektronicznych aż do swojej śmierci w 2024 roku, a Andrzej Gutkowski odpowiada dziś za finanse w MZBM. Ruch Razem dla Rzeszowa z Jackiem Strojnym wyrósł z pozycji miejskiego buntownika do roli pełnoprawnego gracza.

Dziedzictwo Ferenca: błogosławieństwo czy zobowiązanie?

Tadeusz Ferenc zmarł 27 sierpnia 2022 roku. Jedna z rzeszowskich szkół otrzymała jego imię, a miasto w ten sposób symbolicznie przyznało: to on ustawił poprzeczkę wysoko. Zawdzięcza mu rozmach, infrastrukturę, poczucie, że „Rzeszów może więcej”. Ale jego epoka zostawiła też pytania, na które dopiero dziś szukamy uczciwych odpowiedzi.

Czy potrafimy rozwijać miasto bez „zabetonowywania” go do granic wytrzymałości? Czy umiemy łączyć pragmatyzm Tadeusza Ferenca i skuteczność z wrażliwością na przestrzeń, zieleń i głos mieszkańców? Czy nowa władza znajdzie balans między „robota ma się robić” a miastem, w którym naprawdę dobrze się żyje?

Pięć lat po odejściu Ferenca widać, że Rzeszów nie skończył się wraz z jego kadencją – przeciwnie, stanął przed szansą, by przedefiniować swoją tożsamość. Pytanie, które powinniśmy dziś sobie zadać, brzmi: czy wykorzystujemy tę szansę, czy tylko żyjemy z odsetek od kapitału, który zostawił nam człowiek, dla którego najważniejsze było, by robota po prostu się robiła. Człowiek, który pomimo swoich niedoskonałości , szczerze kochał Rzeszów i poświęcił mu swoje życie.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: KosmitaTreść komentarza: Ludzie są ludźmi więc Dlaczego tak musi być Że mamy być wobec siebie tak nieludzcy? Ludzie są ludźmi więc Dlaczego tak musi być Że mamy być wobec siebie tak nieludzcy? Więc mamy różne kolory skóry I mamy różne wyznania I różni ludzie Mają różne potrzeby To oczywiste że mnie nienawidzisz Choć nie zrobiłem ci nic złego Nigdy wcześniej cię nie spotkałem Więc co mogłem zrobić? Nie mogę zrozumieć Co sprawia że jeden człowiek Nienawidzi drugiego Pomóż mi to zrozumieć Ludzie są ludźmi więc Dlaczego tak musi być Że mamy być wobec siebie tak nieludzcy Ludzie są ludźmi więc Dlaczego tak musi być Że mamy być wobec siebie tak nieludzcy Pomóż mi to zrozumieć Pomóż mi to zrozumieć Teraz okładasz mnie pięściami I mnie kopiesz I krzyczysz na mnie A ja polegam na twoim poczuciu przyzwoitości Które jak na razie się nie ujawniło Ale jestem pewien że istnieje Po prostu trochę czasu zajmuje mu podróż Z twojej głowy do twoich pięści Nie mogę zrozumieć Co sprawia że jeden człowiek Nienawidzi drugiego Pomóż mi to zrozumieć Ludzie są ludźmi więc Dlaczego tak musi być Że mamy być wobec siebie tak nieludzcy Ludzie są ludźmi więc Dlaczego tak musi być Że mamy być wobec siebie tak nieludzcy Nie mogę zrozumieć Co sprawia że jeden człowiek Nienawidzi drugiego Pomóż mi to zrozumieć Nie mogę zrozumieć Co sprawia że jeden człowiek(Dlaczego tak musi być?!) Nienawidzi drugiego Pomóż mi to zrozumieć(Ludzie są ludźmi...) Tłumaczenie poezji DEPESZÓW pochodzi z „tekstowa” i zdałoby się Go opublikować w wierszowej formie wizualnej. A jeśli ktoś w tej POEZJI widzi tylko sprawę ….. No, właśnie jaką, to musi być bardzo ograniczonym i nierozumnym Ludziakiem. Ja KOSMITA wolę, gdy Ludziaki się kochają niż zabijają, w imię debilnych idei.Data dodania komentarza: 18.04.2026, 21:44Źródło komentarza: Rzeszów znów w kolorach tęczy! VII Marsz Równości przejdzie ulicami miastaAutor komentarza: Z myślą o rodzinie dla dzieckaTreść komentarza: Ciocia i wujek mówią też dzieci do pani w przedszkolu, a jednak to nie jest dom. Wykorzystajcie wreszcie potencjał ludzi (potencjalnych rodzin zastępczych), ale nie wykorzystując ich jako wolontariuszy, ani nie traktując jak podoopiecznych pomocy społecznych, a jak partnerów, którzy chcą pomóc, a nie potrzebuja łaski. Wielu odchodzi, zanim zacznie tą "współpracę", zostają najlepsi-siłaczki i znacznie rzadziej najgorsi.Data dodania komentarza: 17.04.2026, 15:51Źródło komentarza: Nowy dom dziecka w Niechobrzu. Starosta Jarosz: "Klamka zapadła"Autor komentarza: KosmitaTreść komentarza: Osobiście to ja nic nie mam do Pana Morawieckiego, ale czegoś tu nie rozumiem. Czy żeby urządzać potańcówki, hulanki i inne swawole, czyli zwyczajnie napić się WÓDY, to trzeba aż zakładać stowarzyszenie? Czy to nie można umówić się jednego dnia w jednej knajpie a drugiego w innym przybytku rozkoszy? Mam tylko nadzieję, że ten „PLUS” w nazwie nie będzie generował dodatkowych kosztów społecznych jak ten 500+, obciążając wszystkich Ludziaków obowiązkiem alimentacyjnym na pomiot, którego nie są sprawcami. Tak, mogę mieć już tylko nadzieję.Data dodania komentarza: 16.04.2026, 18:52Źródło komentarza: To oni zdradzą Kaczyńskiego? Posłowe z Podkarpacia w nowym projekcie MorawieckiegoAutor komentarza: odkurzaczTreść komentarza: PiS, KO, nie ważne kto to banda i hołota, przestępcy i złodzieje, zdrajcy Narodu! Sprzedano Polskę i Polaków szwabskiej Unii!Data dodania komentarza: 15.04.2026, 19:45Źródło komentarza: SZOK I NIEDOWIERZANIE. POWAŻNE KŁOPOTY POSŁA Z RZESZOWEM PO WYBORACH NA WĘGRZECHAutor komentarza: ŁysyTreść komentarza: Zapewne Ukraińcy!Data dodania komentarza: 15.04.2026, 19:42Źródło komentarza: Horror w mieszkaniu na Małopolskiej Rzeszowie. Kobieta i dwóch mężczyzn katowali lokatora, grozili nożemAutor komentarza: wyborcaTreść komentarza: z kosmosu jesteś i widzisz a tu na ziemi same nieogary i myslą że wydarzy się cud. Jedni że Zero bedzie siedział a drudzy że siedział będzie TóskData dodania komentarza: 15.04.2026, 08:56Źródło komentarza: SZOK I NIEDOWIERZANIE. POWAŻNE KŁOPOTY POSŁA Z RZESZOWEM PO WYBORACH NA WĘGRZECH
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama