Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Adam Dziedzic
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama Gmina Świlcza
Reklama nawóz ogrodowy
Tylko u nas!

Nasi drodzy posłowie. Ile kosztują nas loty podkarpackich rekordzistów?

Podziel się
Oceń

Gdy jedni posłowie z Podkarpacia latają po kilkadziesiąt (i ponad 100) razy w roku, większość Sejmu dociera do Warszawy w znacznie skromniejszy i bardziej "przyziemny" sposób. To nie jest więc kwestia obowiązków, tylko stylu. I tu pojawia się proste pytanie: czy poseł oglądający swój okręg głównie z okna samolotu naprawdę rozumie ludzi, którzy codziennie walczą o jeden autobus do miasta albo przesiadkę na jedyny pociąg docierający do gminy?

Na poziomie ogólnopolskich statystyk nazwiska giną w gąszczu liczb. Ale kiedy zawęzimy perspektywę do Podkarpacia, obraz robi się dużo bardziej konkretny. Wśród sejmowych rekordzistów lotniczych są dwaj posłowie z naszego regionu: Bartosz Romowicz z okręgu 22 (Krosno) i Marcin Warchoł z okręgu 23 (Rzeszów). Obaj wyjątkowo intensywnie korzystają z przywileju darmowych lotów krajowych. W przypadku Romowicza to tylko fragment większej historii – jest też w ścisłej czołówce najdroższych posłów w Polsce, jeśli chodzi o całkowity koszt działalności.

Foto: Ministerstwo Sprawiedliwości

Dwaj posłowie z Podkarpacia w czołówce koneserów darmowych lotów 

W 2025 roku posłowie wykonali 9112 krajowych lotów na koszt Kancelarii Sejmu, za 8 078 871,67 zł rocznie. Stawka za każdy przelot jest sztywna: 886,68 zł, niezależnie od długości trasy.

Na tym tle wyróżniają się:

  • Bartosz Romowicz, który znalazł się na 4 (!) miejscu zestawienia posłów z największą liczbą lotów:  (Polska 2050, okręg 22 – Krosno)
    • 127 lotów krajowych w 2025 r. – roczny koszt 112 608,36 zł, czyli ok. 9384 zł miesięcznie samych przelotów.​
    • W rankingu kosztów działalności poselskiej za 2024 r. Skrót Polityczny plasuje go na 4. miejscu w Polsce: 604 937,19 zł rocznie przy średniej 442 598,17 zł na posła.​
    • Miesięcznie daje to ok. 50,4 tys. zł łącznego kosztu działalności – z czego ok. 9,4 tys. zł można powiązać z lotami, a ok. 41 tys. zł to uposażenie, dieta, biuro poselskie i pozostałe koszty związane z mandatem.​
  • Marcin Warchoł (PiS, okręg 23 – Rzeszów)
    • 98 lotów krajowych w 2025 r. – roczny koszt 86 894,64 zł, czyli ok. 7241 zł miesięcznie samych przelotów.​
    • Nie jest w ogólnopolskim top‑10 „najdroższych” posłów, ale pod względem liczby lotów należy do wąskiej grupy parlamentarzystów z 90+ przelotami rocznie.

Co to oznacza? Bartosz Romowicz wsiadał do samolotu średnio mniej więcej 10–11 razy w miesiącu, a Marcin Warchoł około 8 razy w miesiącu – czyli w praktyce latali co kilka dni, tydzień po tygodniu. Pamiętajmy jednak, że Na podstawie terminarza i głosowań X kadencji Sejmu RP, w 2025 roku odbyło się lub zaplanowano łącznie 48 posiedzeń Sejmu a posłowie mają dość długie przerwy wakacyjne czy świąteczne.

Kim są „latający” posłowie z Podkarpacia?

Bartosz Romowicz to polityk Polski 2050, wybrany z okręgu krośnieńskiego. Wcześniej był znany jako burmistrz Ustrzyk Dolnych, dziś buduje pozycję jednego z najbardziej aktywnych posłów młodszego pokolenia: obecny w mediach, mocno osadzony w tematyce samorządowej i problemach południowo‑wschodniej Polski. Statystyki pokazują, że jego styl pracy przekłada się na bardzo wysokie koszty – zarówno jeśli chodzi o liczbę lotów, jak i całościowy koszt działalności.

Marcin Warchoł z Prawa i Sprawiedliwości to poseł z okręgu rzeszowskiego, były wiceminister sprawiedliwości, a przez krótki czas – minister w ostatnim rządzie Mateusza Morawieckiego. W regionie jest kojarzony m.in. z próbą przejęcia fotela prezydenta Rzeszowa po Tadeuszu Ferencu. Liczba jego lotów pokazuje, że także on należy do poselskiej „klasy biznes” pod względem mobilności – choć łączny koszt jego działalności jest niższy niż w przypadku Romowicza.

Loty to wierzchołek góry. Co jeszcze mają w pakiecie?

Darmowe loty krajowe są tylko jednym z przywilejów związanych z mandatem. Zgodnie z danymi przedstawianymi przy okazji prac nad budżetem Kancelarii Sejmu na 2025 r., posłowie i senatorowie otrzymują:

  • uposażenie poselskie – obecnie 12 826,64 zł brutto miesięcznie; przewodniczący komisji dostaje +20 proc., wiceprzewodniczący +15 proc., przewodniczący stałych podkomisji +10 proc.​
  • dietę parlamentarną – ok. 4008,33 zł brutto miesięcznie na wydatki związane z wykonywaniem mandatu.​
  • ryczałt na biuro poselskie22 200 zł miesięcznie, z możliwością zwiększenia do 150 proc. przy znacznym stopniu niepełnosprawności posła.​
  • bezpłatne przejazdy środkami publicznego transportu zbiorowego na terenie całej Polski – pociągi, autobusy dalekobieżne, komunikacja miejska.​
  • bezpłatne przeloty krajowe (te, o których mowa wyżej),
  • zakwaterowanie w Domu Poselskim w Warszawie lub zwrot kosztów noclegu do poziomu ok. 4 tys. zł miesięcznie (133 zł za dobę hotelową).​

Do tego dochodzi możliwość rozliczania tzw. kilometrówek – przejazdów samochodem w ramach środków biura poselskiego – oraz bardzo szeroka ochrona immunitetem, który utrudnia pociągnięcie parlamentarzysty do odpowiedzialności bez zgody Sejmu.

W tym kontekście dodatkowe 7–9 tys. zł miesięcznie na loty jednego posła nie jest "drobnym dodatkiem", ale częścią szerszego, kosztownego pakietu, który co roku finansują podatnicy.

Co za to można byłoby zrobić w gminie?

Żeby zobaczyć skalę, warto przełożyć te liczby na język samorządowych inwestycji i usług:

Orientacyjne koszty lokalnych zadań (wg typowych stawek w Polsce):

  • 1 km drogi gminnej z asfaltem – od ok. 1,5 mln do ponad 4 mln zł, w zależności od zakresu robót.
  • chodnik z kostki brukowej200–400 zł za m².
  • jedna latarnia LED z montażem – ok. 5000–10 000 zł.
  • boisko szkolne / „orlik” – od 500 tys. do ponad 1,5 mln zł.
  • utrzymanie jednego ucznia w szkole podstawowej – rocznie 10–15 tys. zł.
  • miejsce w żłobku gminnym1500–2500 zł miesięcznie (18–30 tys. zł rocznie).

Na tym tle:

  • Roczny koszt działalności Bartosza Romowicza (ok. 605 tys. zł) to:
    • od 1/3 do ponad 1/2 boiska szkolnego,
    • utrzymanie 40–60 uczniów w szkole podstawowej przez rok,
    • albo 20–30 miejsc w żłobku przez cały rok.
  • Sam koszt jego lotów (ok. 112,6 tys. zł rocznie):
    • to kilka–kilkanaście nowych latarni LED z montażem,
    • albo setki metrów nowego chodnika z kostki,
    • albo roczne utrzymanie 4–6 miejsc w żłobku.
  • Roczny koszt lotów Marcina Warchoła (ok. 86,9 tys. zł):
    • to od 8 do 17 nowych latarni,
    • albo kilka lat opłat za wywóz śmieci dla kilkudziesięciu mieszkańców, przy stawce 25–40 zł miesięcznie.

To oczywiście zestawienie uproszczone, ale dobrze pokazuje, że liczby z sejmowych tabel mają bardzo konkretne „odpowiedniki” w lokalnych budżetach.

Czy ten przywilej jest naprawdę niezbędny?

Trudno spierać się z tym, że posłowie muszą być mobilni: jeżdżą między Warszawą a okręgiem, bywają w komisjach, na posiedzeniach klubów, spotkaniach z mieszkańcami. Pytanie nie brzmi więc „czy poseł ma prawo się przemieszczać?”, tylko: jak często musi robić to najdroższym możliwym środkiem, skoro ma już opłacony cały zestaw tańszych?

Jeżeli posłowie wyjaśniają skalę lotów „bałaganem w rozkładach”, „brakiem sensownych połączeń” czy „kłopotliwą podróżą pociągiem z Podkarpacia”, rodzi się kolejne pytanie: czy nie powinni w pierwszej kolejności wykorzystać swojego mandatu do poprawy transportu publicznego w regionie, zamiast rezygnować z niego na własny użytek i ratować się samolotem?

Bo jeśli poseł z Podkarpacia przyjmuje jako oczywistość, że pociągi i autobusy są zbyt wolne albo zbyt niewygodne dla jego kalendarza, to w istocie potwierdza dokładnie to, na co od lat narzekają mieszkańcy. Różnica jest taka, że wyborcy stoją w korkach i tłoczą się w przepełnionych autobusach na własny koszt – a parlamentarzysta ma do dyspozycji darmowy bilet w klasie „samolot”.

Na końcu nie chodzi o prostą odpowiedź „za drogo” czy „za dużo lotów”. Chodzi o to, by liczby – w tym te dotyczące Bartosza Romowicza i Marcina Warchoła – pomagały zadać zasadnicze, bardzo konkretne pytanie: czy sposób korzystania z przywilejów, które już mają, przekłada się na równie zauważalną poprawę jakości życia tych, którzy za nie płacą.

 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: MarcinTreść komentarza: Kazimierczak nie weszła do zarządu :)Data dodania komentarza: 30.03.2026, 19:44Źródło komentarza: KO prezentuje nowe władze na Podkarpaciu i w RzeszowieAutor komentarza: KikimoraTreść komentarza: Pozbyli się młodych, średnia wieku 60+. Nie wstyd wam?Data dodania komentarza: 30.03.2026, 15:56Źródło komentarza: KO prezentuje nowe władze na Podkarpaciu i w RzeszowieAutor komentarza: lózakTreść komentarza: taki błąd nie może się przytrafić każdemu, siadając za kierownice musisz myśleć za siebie i innych. Skoro wjechał pod prąd i kontynuował jazde to znaczy że albo był w szoku że jedzie albo nie miał pojęcia co się dziejeData dodania komentarza: 30.03.2026, 13:30Źródło komentarza: Ofiara śmiertelna! Wypadek i pożar na S19. Dwa auta rozbite, droga do Rzeszowa zablokowanaAutor komentarza: lózakTreść komentarza: Jak rządził krajem Pis to miał w poważaniu podkarpacie bo ciemny lud i tak na nich odda głos ateraz Po ma w nosie podkarpacie bo wiedzą że i tak tu na nich nikt nie głosujeData dodania komentarza: 30.03.2026, 13:28Źródło komentarza: Podkarpacie w szoku. 21% bezrobocia i 1813 osób na jedną ofertę pracyAutor komentarza: wyborcaTreść komentarza: Wszędzie w gminach i powiatach rządzi Pis i proboszczeData dodania komentarza: 30.03.2026, 13:27Źródło komentarza: Podkarpacie w szoku. 21% bezrobocia i 1813 osób na jedną ofertę pracyAutor komentarza: lózakTreść komentarza: pytanie co potrafisz robić albo co chesz robić? U mnie firma zatrudnia cały czas dają na początek 6000 brutto, ludzie przychodzą i się zwalniają bo chcieliby zarabiać 10 tysData dodania komentarza: 30.03.2026, 13:25Źródło komentarza: Podkarpacie w szoku. 21% bezrobocia i 1813 osób na jedną ofertę pracy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama