Tradycja stobierskiej Drogi Krzyżowej mężczyzn sięga trudnych lat tuż po zakończeniu II wojny światowej. Jej ciągłość, rytuał i duch przetrwały do dziś dzięki kolejnym pokoleniom wiernych, którzy nie tylko ją praktykowali, lecz świadomie przekazywali następcom wraz z modlitewnikami, pieśniami i pamięcią o przodkach. To historia jednej wsi, ale i opowieść o tym, jak żywa wiara zakorzeniona w lokalnej wspólnocie potrafi przetrwać zmieniające się czasy.
Obejrzyj reportaż Telewizji Gminy Trzebownisko:
Skąd się wzięła niedzielna Droga Krzyżowa
Początki tradycji giną w powojennym krajobrazie podkarpackich wsi. Do parafii Stobierna należały wówczas Wólka Podleśna, Jasionka, przysiułek Grunt i Gęsiówka, a tamtejsi mieszkańcy regularnie przybywali do kościoła na sumę odprawianą o dwunastej oraz na Gorzkie Żale o piętnastej. Właśnie ta para nabożeństw stała się zalążkiem czegoś wyjątkowego. Jak wspomina Tadeusz Dworak, obecny prowadzący Drogi Krzyżowej, parafianie pewnego dnia zwrócili się do proboszcza z prośbą, by między sumą a Gorzkimi Żalami znalazło się miejsce na wspólne rozważanie Męki Pańskiej: „Połączenie Drogi Krzyżowej z Gorzkimi Żalami to piękna ciągłość męki Pana naszego Jezusa Chrystusa".
Decyzja o wyznaczeniu niedzieli jako dnia nabożeństwa nie była przypadkowa. Mężczyźni pracujący w gospodarstwach i warsztatach przez cały tydzień, w tym w piątki, nie zawsze mogli pozwolić sobie na uczestnictwo w nabożeństwach piątkowych. Niedziela dawała im tę możliwość, a ich obecność za krzyżem stała się z biegiem lat cechą konstytutywną całego obrzędu.
Mężczyźni w pierwszym rzędzie
W pamięci Tadeusza Dworaka żywy pozostaje obraz wyniesionych z dzieciństwa, gdy jako chłopiec chodził do kościoła z babcią. „Za krzyżem mężczyźni licznie uczestniczyli, przy stacjach, na których cierpiał Chrystus, klękali wszyscy na jedno kolano", wspomina prowadzący. Ten gest powagi i czci nadawał całemu nabożeństwu szczególną, niemal militarną wzniosłość. Modlitwy Ojcze Nasz i Zdrowaś Maryjo miały wówczas wyraźny podział ról: mężczyźni intonowali, kobiety kończyły, tworząc w kościelnej nawie rodzaj liturgicznego dialogu.
Zwyczaj ten wpisywał się w szerszy etos wspólnoty, w której mężczyzna publicznie wyznający wiarę nie był postacią wyjątkową, lecz oczekiwaną. Dziś, gdy badacze kultury i duchowni alarmują o odpływie mężczyzn z Kościoła, stobierskia praktyka jawi się jako niezamierzony, lecz wymowny kontrprzykład.
Kapłan wobec fenomenu
Ks. Józef Pasiak objął probostwo w Stobiernej w 1994 roku i już pierwszej Wielkiej Nocy uczestniczył w tym wyjątkowym nabożeństwie. Wrażenie, jakie na nim wywarło, nie zatarło się przez trzy dekady posługi kapłańskiej. „Będąc kapłanem już 33 lata, nigdzie nie spotkałem takiego nabożeństwa Drogi Krzyżowej", przyznaje proboszcz wprost. Jego ocena jest jednoznaczna: „Myślę, że nie ma takiego nabożeństwa w naszej diecezji. Nie wiem, czy jest gdzieś w Polsce".
Ksiądz Pasiak odnotowuje zarazem ewolucję formy. Dawniej wszyscy zgromadzeni wierni procesyjnie przechodzili od stacji do stacji, co wypełniało nawy, a nawet przedsionek świątyni. Dziś między kolejnymi stacjami kroczą jedynie wyznaczeni przedstawiciele, pozostali trwają w ławkach. Zmiana jest znamienna dla szerszego procesu, jakim jest liturgiczne przejście od uczestnictwa czynnego do kontemplacyjnego, lecz duch nabożeństwa pozostaje nienaruszony.
Ciągłość przekazana z rąk do rąk
Za trwałość tradycji odpowiadają konkretne osoby, a nie jedynie zbiorowa pamięć. Przez 25 lat Drogę Krzyżową prowadził Emil Grzesik, którego Tadeusz Dworak wspomina z wyraźnym szacunkiem. Gdy w 2002 roku w parafii powstała Róża Różańcowa, Józef Malec, niosący krzyż, poprosił Dworaka o towarzyszenie. Od 2003 do 2022 roku obaj dzielili ciężar nabożeństwa, dosłownie i metaforycznie. Rok 2023 przyniósł zmianę: Dworak przejął prowadzenie samodzielnie.
Symbolicznym pomostem między pokoleniami okazała się zwykła modlitewna książeczka. „To jest książeczka mojej mamy i w tej książeczce odnalazłem te rozważania, te pieśni, które my od dawien dawna kontynuujemy", mówi Dworak, trzymając w dłoniach zaczytany tomik przekazany mu przez matkę. Żadne drukowane wydanie nie zastąpiło tej bliskiej, naznaczonej czyimiś dłońmi pamiątki wiary.
Wezwanie skierowane ku przyszłości
Nabożeństwo, które przez dekady mogło wydawać się oczywistą częścią parafialnego kalendarza, dziś wymaga świadomej pielęgnacji. Tadeusz Dworak kończy swoje świadectwo apelem pozbawionym patosu, a bogatym w prostą moc: „Podtrzymujmy tę tradycję naszych dziadków, pradziadków i kontynuujmy to w ten sposób". Słowa te brzmią nie jak nostalgiczne wspomnienie, lecz jak konkretne zadanie dla kolejnego pokolenia stobierzan.
Parafia Stobierna, zbudowana na dorobku pokoleń od erygowania w 1789 roku, pozostaje miejscem, w którym czas liturgiczny mierzy się nie tylko kościelnym kalendarzem, ale i pamięcią żywych ludzi oraz tych, którzy już odeszli. Droga Krzyżowa mężczyzn jest tego najbardziej namacalnym dowodem.
















Napisz komentarz
Komentarze