W wpisie na swoim publicznym fanpagu Jacek Strojny zwrócił uwagę na kwestię, która przy dużych przedsięwzięciach samorządowych powinna być punktem wyjścia do dalszych decyzji. Chodzi o brak studium wykonalności, czyli dokumentu pozwalającego ocenić, czy planowana inwestycja ma uzasadnienie, jakie niesie ryzyka, jakie będą jej skutki finansowe oraz który wariant realizacji byłby najrozsądniejszy.
Radny przypomniał, że taki dokument jest standardem przy kosztownych projektach. Jak wynika z jego stanowiska, właśnie on powinien odpowiadać na podstawowe pytanie: czy inwestycja rzeczywiście ma sens i w jakiej formule powinna zostać zrealizowana. W ocenie Strojnego problem polega na tym, że w analizowanym przypadku takiego etapu przygotowawczego miało zabraknąć.
Jednocześnie sam radny zaznacza, że nawet przygotowanie podobnego opracowania nie dawałoby pełnej gwarancji trafności decyzji, bo wiele zależy od czynników trudnych do przewidzenia, takich jak przyszłe koszty utrzymania, frekwencja czy możliwość organizowania innych wydarzeń. Jak ujął to wprost, taki dokument mógłby być w dużej mierze „kosztownym wróżeniem z fusów”, a więc narzędziem użytecznym, ale niepozbawionym ograniczeń.
Czytaj również:
Wątpliwości dotyczą nie tylko zasadności, ale i finansów
Z przekazu radnego wyłania się szersza obawa dotycząca sposobu wydawania pieniędzy z miejskiego budżetu. Strojny akcentuje, że rolą radnych jest pilnowanie racjonalności wydatków i finansów miasta, szczególnie wtedy, gdy chodzi o inwestycje kosztowne i długofalowe w skutkach.
W praktyce oznacza to pytania nie tylko o samą ideę projektu, lecz także o jego późniejsze konsekwencje. Czy miasto będzie w stanie utrzymać obiekt bez nadmiernego obciążania budżetu? Czy zakładane zainteresowanie mieszkańców i użytkowników okaże się realne? Czy inwestycja nie przesłoni innych, bardziej pilnych potrzeb? To właśnie wokół takich zagadnień koncentrują się zastrzeżenia radnego.
Ton tej wypowiedzi nie sprowadza się wyłącznie do krytyki. To raczej wezwanie do tego, by duże projekty poprzedzać możliwie rzetelną analizą i nie opierać decyzji na politycznym rozmachu czy prestiżowych ambicjach. W tym sensie główny przekaz Strojnego można streścić następująco: miasto powinno inwestować odważnie, ale przede wszystkim odpowiedzialnie.
Czytaj również:
Mieszkańcy w komentarzach: ostre opinie o priorytetach
Pod wpisem pojawiły się komentarze mieszkańców, z których część wybrzmiała bardzo krytycznie. Jeden z internautów, napisał, że „obie inwestycje są tak potrzebne miastu, jak umarłemu kadzidło”, sugerując, że nie odpowiadają one na rzeczywiste potrzeby Rzeszowa. W tej samej wypowiedzi ocenił też, że jedynym „studium wykonalności” były „sny o potędze”, co stanowi mocny zarzut wobec sposobu planowania przedsięwzięć.
W dyskusji pojawił się również głos podkreślający odpowiedzialność samorządowców za publiczne środki. Jeden z komentujących zaznaczył, że „radni powinni stać na straży finansów miasta, racjonalności i priorytetowych potrzeb wydatkowania pieniędzy podatników”. To opinia zbieżna z wątpliwościami formułowanymi przez samego Strojnego.
Nie brakowało także krótszych, ale znaczących komentarzy. Radna Elżbieta Niedzielska skwitowała całą sprawę słowami „Zastaw się, a postaw się”, wpisując debatę w szerszy kontekst obaw o kosztowne inwestowanie ponad stan. Jedna z internautek zapytała wprost: „A Aquapark ma?”, co można odczytać jako próbę rozszerzenia dyskusji na inne miejskie projekty i sprawdzenie, czy podobne standardy oceny stosowane są konsekwentnie.
Debata o inwestycjach dopiero się rozpędza
Wpis radnego i reakcje mieszkańców pokazują, że spór nie dotyczy już tylko pojedynczych projektów, ale całej filozofii zarządzania miastem. Z jednej strony są oczekiwania rozwoju i realizacji ambitnych przedsięwzięć, z drugiej rośnie presja na twarde uzasadnianie wydatków oraz wykazywanie, że inwestycje odpowiadają na realne potrzeby wspólnoty.
Wątpliwości Jacka Strojnego wpisują się więc w szerszą debatę o tym, jak powinno wyglądać odpowiedzialne planowanie miejskich inwestycji. Nawet jeśli nie wszystkie pytania da się dziś rozstrzygnąć jednoznacznie, sam fakt ich publicznego postawienia może mieć znaczenie. Dla części mieszkańców to sygnał, że ktoś domaga się większej przejrzystości, zanim zapadną decyzje o wydaniu kolejnych milionów z budżetu miasta.



















Napisz komentarz
Komentarze