Wszystko zaczęło się w majowy piątek na alei Piłsudskiego, jednej z najbardziej ruchliwych arterii Rzeszowa. Scenariusz jak z klasycznego filmu akcji, choć w realiach podkarpackiej komunikacji miejskiej. Czerwone światło, ryk silnika autobusu MPK i kierująca, która cierpliwie czeka na zielony sygnał. Gdy ten w końcu się zapala, kobieta rusza. I w tym momencie na scenę (a dokładniej: na przejście dla pieszych) wkracza nasz 18-letni bohater. Na czerwonym dla pieszych, rzecz jasna, bo przecież przepisy są dla amatorów.
Kierująca autobusem, dbając o zdrowie niesfornego przechodnia, użyła klaksonu. Reakcja nastolatka? Zamiast potulnego przeproszenia czy choćby przyspieszenia kroku, w młodym człowieku obudził się wewnętrzny gangster. Zdenerwowany gestykulacją, wyciągnął zza pazuchy przedmiot do złudzenia przypominający broń palną, wycelował prosto w szybę autobusu, wykonał teatralny gest strzału i dumnie oddalił się w stronę zachodzącego słońca.
Kryminalne combo: ASG i pędzel w dłoni
Przerażona kobieta natychmiast zaalarmowała służby. Choć nastolatkowi wydawało się zapewne, że jest nieuchwytny niczym rzeszowski Batman, policjanci zeszli na ziemię szybciej, niż on z niej odleciał. Już po kilku dniach kryminalni zapukali do drzwi jego domu.
Na miejscu zabezpieczono czarną wiatrówkę ASG – zabawkę, która w rękach spanikowanego nastolatka stała się narzędziem przestępstwa. To jednak nie był koniec niespodzianek.
Okazało się, że zatrzymany 18-latek to prawdziwy człowiek renesansu. Oprócz udawania rzeszowskiego postrachu ulic, parał się także... kradzieżą i sztuką plastyczną.
Policjanci z Trzebowniska szybko powiązali młodzieńca ze sprawą z końca kwietnia. Wspólnie z kolegą ukradł on wtedy rower wart 1500 złotych. Żeby zmylić śledczych, nastolatek wykazał się nie lada inwencją twórczą i jednoślad... przemalował. Niestety, talent malarski nie pomógł – policjanci bez trudu rozpoznali skradziony łup.
Dwa zarzuty i przymusowe wakacje
Finał tej rzeszowskiej mini-sagi kryminalnej jest mało satysfakcjonujący dla młodego buntownika. 18-latek usłyszał dwa prokuratorskie zarzuty:
- Groźby karalnej z użyciem przedmiotu przypominającego broń,
- Kradzieży mienia (wspomnianego, designersko przemalowanego roweru).
Prokurator Rejonowy w Rzeszowie nie miał humoru do żartów, a Sąd Rejonowy w pełni przychylił się do jego wniosku. Najbliższe dwa miesiące młody rzeszowianin spędzi w tymczasowym areszcie. Pozostaje mieć nadzieję, że ten czas pozwoli mu na głęboką refleksję nad różnicą pomiędzy repliką ASG a prawdziwymi konsekwencjami prawnymi. I że na al. Piłsudskiego znów zawita spokój.




Napisz komentarz
Komentarze