Wczorajsza sesja absolutoryjna od pierwszej minuty trzymała w ogromnym napięciu. Rzeszowska opozycja, zrzeszona wokół klubu Prawa i Sprawiedliwości oraz ruchu „Razem dla Rzeszowa” (RdR), bardzo ostro punktowała potknięcia prezydenta Fijołka – krytykowano rosnący dług miasta, paraliżujące ulice korki oraz opóźnienia w kluczowych planach przestrzennych. Opozycja była przekonana, że prezydent nie uzyska wymaganej większości w 25-osobowej radzie.
Gdy po wielu godzinach dyskusji doszło do głosowania, na sali obrad zapadła cisza. Wynik okazał się politycznym dreszczowcem:
- Za udzieleniem wotum zaufania: 13 radnych (Koalicja Obywatelska, Rozwój Rzeszowa oraz... Andrzej Szlachta).
- Przeciw: 12 radnych (PiS oraz Razem dla Rzeszowa).
Identycznym, minimalnym stosunkiem głosów 13:12 zakończyło się kolejne głosowanie dotyczące absolutorium za wykonanie budżetu. Oznacza to, że o przetrwaniu Konrada Fijołka przesądził zaledwie jeden, jedyny głos.
Zaskakująca decyzja i brak lojalności wobec linii partii
Języczkiem u wagi i autorem największej niespodziewanej wtyczki tego wieczoru okazał się radny Andrzej Szlachta. Były prezydent Rzeszowa i doświadczony polityk podjął autonomiczną decyzję, która wywołała potężne zdziwienie z dwóch kluczowych powodów:
- Wbrew stanowisku klubu: Andrzej Szlachta wyłamał się ze ścisłej dyscypliny i zagłosował całkowicie na przekór oficjalnej, negatywnej linii klubu PiS, wykazując brak lojalności wobec własnego ugrupowania.
- Podpis pod referendum: Co najbardziej zaskakujące, samorządowiec zaledwie trzy tygodnie wcześniej osobiście i oficjalnie podpisał się pod społecznym wnioskiem opozycji o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania Konrada Fijołka ze stanowiska!
Dlaczego radny, który formalnie poparł dążenia do skrócenia kadencji prezydenta, wczoraj zdecydował się go uratować? To pytanie zadają sobie dziś wszyscy obserwatorzy lokalnej sceny politycznej.
Komentarze w internecie: W tle zagraniczne wyjazdy ratusza
Tuż po zamknięciu obrad w kuluarach rzeszowskiego Ratusza oraz w komentarzach na lokalnych portalach społecznościowych ruszyła lawina analiz i spekulacji.
Radni oraz sympatycy ruchu „Razem dla Rzeszowa” zaczęli w mediach społecznościowych wprost sugerować, że ta niespodziewana decyzja Andrzeja Szachty może mieć drugie dno. W internetowych wpisach działaczy opozycji jak bumerang wraca jeden, niezwykle konkretny wątek: częsty i regularny udział radnego w zagranicznych podróżach służbowych (delegacjach) organizowanych i finansowanych przez rzeszowski urząd miasta.
Krytycy prezydenta głośno zastanawiają się na forach, czy to właśnie atrakcyjne wyjazdy zagraniczne organizowane przez ratusz nie wpłynęły na tak radykalne złagodzenie stanowiska doświadczonego samorządowca i jego niespodziewaną zmianę frontu w obronie prezydenta.
Kim jest Andrzej Szlachta? To ikona rzeszowskiej prawicy
Dla postronnych obserwatorów ten jeden głos mógł wydać się zwykłą pomyłką, jednak nazwisko radnego elektryzuje całe miasto. Andrzej Szlachta to absolutna ikona i jedna z najważniejszych postaci w historii rzeszowskiej polityki.
To polityk o potężnym doświadczeniu i ogromnym dorobku samorządowym oraz parlamentarnym. W latach 1999–2002 pełnił funkcję Prezydenta Miasta Rzeszowa, będąc bezpośrednim poprzednikiem legendarnego Tadeusza Ferenca. Przez niemal dwie dekady (w latach 2005–2023) reprezentował region jako poseł na Sejm RP V, VI, VII, VIII i IX kadencji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, gdzie przez lata szefował m.in. sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Po powrocie do lokalnej polityki i zdobyciu mandatu radnego, jego pozycja w klubie PiS była niezachwiana. Tym większe zaskoczenie wywołał fakt, że tak doświadczony gracz zdecydował się na tak jawną nielojalność wobec macierzystej partii.




Napisz komentarz
Komentarze