Do mrożących krew w żyłach scen doszło około godziny 23:30. Kierujący Peugeotem wjechał na parking przy ul. Broniewskiego z impetem, zupełnie nie panując nad pojazdem. Huk uderzających o siebie aut postawiłby na nogi każdego, ale kierowca miał wyjątkowe nieszczęście całe zajście bacznie obserwował naoczny świadek. Był nim funkcjonariusz Oddziału Prewencji Policji w Rzeszowie, który przebywał tam po służbie.
Doświadczony policjant natychmiast wkroczył do akcji. Błyskawicznie zaalarmował dyżurnego miejskiego, a gdy na miejsce pędziły już syreny drogówki, zabezpieczył dokładny rysopis uciekającego sprawcy i wskazał mundurowym kierunek jego ucieczki.
Z rozbitym czołem, bez prawa jazdy i... poszukiwany!
Mundurowi dopadli uciekiniera zaledwie kawałek dalej. Mężczyzna wyglądał, jakby przed chwilą stoczył walkę – miał widoczne, zakrwawione rozcięcie łuku brwiowego, a kontakt z nim był mocno utrudniony. Powód? Alkomat pokazał porażający wynik: prawie 2,4 promila alkoholu w organizmie!
Gdy policjanci zaczęli wbijać dane 43-latka do systemów informatycznych, jedna niespodzianka goniła kolejną:
- Mężczyzna w ogóle nie figurował w Centralnej Ewidencji Kierowców – najprawdopodobniej nigdy nie miał prawa jazdy lub zostało mu ono dawno zabrane.
W policyjnych bazach widniał jako osoba poszukiwana przez Komendę Powiatową Policji w Mielcu. Za wcześniejsze grzechy miał natychmiast trafić do więzienia.
Koszmar właścicieli aut. Prosto do celi
Śledczy z wydziału ds. wykroczeń i przestępstw w ruchu drogowym skrupulatnie podliczyli bilans nocnego rajdu pijanego kierowcy. Nieodpowiedzialny 43-latek uszkodził na parkingu dwa Fordy, Mazdę oraz Opla. Auta mają wgniecenia i głębokie rysy na lakierze. Wściekli właściciele pojazdów wycenili straty na co najmniej kilkaset złotych za każdy samochód.
Dla furiata z Peugeota noc pościgowa skończyła się na twardej pryczy w policyjnej izbie zatrzymań. Gdy tylko wytrzeźwiał i dotarło do niego, co zrobił, nie wrócił już do domu. Policjanci natychmiast przewieźli go prosto do zakładu karnego, gdzie odsiaduje zaległy wyrok.
Teraz czekają go kolejne, ekstremalnie surowe konsekwencje. Oprócz odsiadki odpowie za jazdę w stanie głębokiej nietrzeźwości, spowodowanie kolizji oraz prawdopodobne prowadzenie auta bez jakichkolwiek uprawnień.




Napisz komentarz
Komentarze