Punkt kulminacyjny na osiedlu Zawiszy: Szkoła się boi, SOK karze, niepełnosprawni ryzykują
Dzisiejsza dyskusja na osiedlu Zawiszy obnażyła brutalną rzeczywistość. Mieszkańcy codziennie ryzykują zdrowie i życie, przechodząc przez tory w niedozwolonym miejscu, ponieważ legalna droga odcina ich od kluczowych punktów życia codziennego. Po drugiej stronie torów znajdują się przystanki autobusowe, szkoła oraz poczta.
Dla zgromadzonego tłumu to nie jest zwykła sprawa urzędowa – to codzienna walka z wykluczeniem komunikacyjnym, co z wielką siłą wybrzmiało podczas dzisiejszego spotkania:
- Przedstawicielka pobliskiej szkoły wprost wyznała, że każdego dnia drży o bezpieczeństwo dzieci oraz pracowników rzeszowskiej placówki.
- Małżeństwo poruszające się na wózkach inwalidzkich zwróciło uwagę na fatalną infrastrukturę. Obecny na miejscu mężczyzna na wózku i jego żona poruszająca się na wózku manualnym podkreślali, że alternatywna droga obok przejazdu kolejowego jest tak wąska, że ledwo mieszczą się obok mijających ich z impetem samochodów.
- Osoby starsze opowiadały, że aby dotrzeć do kościoła, muszą fizycznie schylać się pod barierami na dzikim przejściu. Druga opcja to daleki marsz do autobusu, co dla seniorów w ich wieku jest barierą nie do pokonania.
Co na to państwo? Służba Ochrony Kolei (SOK) regularnie patroluje ten odcinek i bezwzględnie karze mieszkańców mandatami. Jeden z obecnych mężczyzn przyznał, że mandat przyjął z pokorą, ale pyta wprost: jak inaczej mamy żyć i funkcjonować na własnym osiedlu?
Kronika urzędniczego ping-ponga: Jak 5 milionów zamieniło się w 12
Sprawa bezpiecznego przejścia obok Fraca (gdzie w 2015 roku stał jeszcze salon Seata) ciągnie się od kilkunastu lat. Przez ten czas mieszkańcy obserwowali klasyczne „odbijanie piłeczki” między rzeszowskim ratuszem a PKP. Nie pomógł nawet dramatyczny wypadek z 2016 roku, gdy w tym miejscu drezyna potrąciła kobietę. Urzędnicy uznali wtedy, że ludzie przechodzą tam na własną odpowiedzialność.
Prześledźmy tę porażającą chronologię obietnic bez pokrycia:
- 2017 r. – Projekt z powodów formalnych odpada z Rzeszowskiego Budżetu Obywatelskiego (RBO). Mieszkańcy organizują własne głosowanie – przejście podziemne bezapelacyjnie wygrywa jako inwestycja pierwszej potrzeby.
- 2018 r. – Pojawia się iskra nadziei. Miasto ogłasza przetarg na projekt tunelu łączącego ul. Zawiszy Czarnego z ul. Podkarpacką. Wygrywa wrocławska firma Fasys Most. Ratusz zapowiada finał prac na koniec 2020 roku.
- 2019 r. – Ówczesny rzecznik Maciej Chłodnicki zapewnia, że przejście podziemne to jedyne słuszne rozwiązanie i decyzje lokalizacyjne są gotowe.
- 2020 r. – Kompletny pat. Okazuje się, że działka należy do prywatnego dilera (Auto-Rud). Najpierw miała być zamiana na grunty przy ul. Lubelskiej, potem miasto decyduje się na odkup. Mija pierwotny termin oddania tunelu – inwestycji nie ma.
- Wojna z „oporną panią z Krakowa”: Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi Konrad Fijołek tłumaczył mieszkańcom na spotkaniu, że rozmowy z PKP Inwestycje w Krakowie są niezwykle trudne, a urzędniczka odpowiedzialna za projekt jest „oporna na współpracę”.
W efekcie tych opóźnień i aneksów szacowany koszt inwestycji drastycznie wzrósł – z początkowych 5 milionów złotych do 8 milionów, aż po dzisiejsze zawrotne 12 milionów złotych!
Stracona szansa na miliony z PFRON
Choć miasto zasłania się brakiem funduszy, rzeszowianie wytykają urzędnikom rażące zaniedbania. Miasto mogło pozyskać ogromne dofinansowanie (aż do 80% wartości inwestycji) z programu PFRON „Dostępna przestrzeń publiczna” (Moduł A – likwidacja barier architektonicznych przez samorządy). Przy dobrym wniosku Rzeszów mógł dostać 9 milionów złotych dotacji, dokładając z własnej kieszeni zaledwie 3 miliony. Ostateczny termin składania wniosków minął bezpowrotnie w grudniu 2025 roku. Czy urzędnicy zapomnieli o tych pieniądzach? Wszystko na to wskazuje.
Oficjalne stanowisko miasta: Budżet na 2027 rok?!
Obecny na dzisiejszej interwencji Pełnomocnik Koordynator ds. Inwestycji, Dariusz Urbanik, przekazał mieszkańcom informację, która zamiast uspokoić, ponownie wywołała oburzenie. Przekazał on, że zostanie złożony wniosek do Rady Miasta o zabezpieczenie środków na tę inwestycję... ale dopiero w budżecie na rok 2027! Po raz kolejny w historii tego sporu nie padła żadna konkretna data wbicia pierwszej łopaty.
Na ten urzędniczy paraliż natychmiast zareagowała radna Katarzyna Maciechowska, informując o podjętych krokach prawnych:
„Wystosowałam oficjalną interpelację do prezydenta miasta Rzeszowa z prośbą o przygotowanie uchwały, która wprowadzi tę inwestycję do Wieloletniej Prognozy Finansowej (WPF) już na przyszły rok. Chcemy, aby te pieniądze były zabezpieczone i gotowe do realizacji w 2027 roku, bez kolejnych wymówek i opóźnień” – skomentowała ostro Maciechowska.
Rozwiązanie leży na stole? Tańsze o 11 milionów
Mieszkańcy osiedla Zawiszy nie zamierzają bezczynnie czekać na kolejne obietnice. Zwracają uwagę na fakt, że miasto od lat upiera się przy drogim, skomplikowanym tunelu podziemnym, ignorując prostsze alternatywy.
Tymczasem w Rzeszowie są inne przejścia przez tory kolejowe, które z pewnością były by szybsze do zrealizowania, zachowując standardy bezpieczeństwa. Jako przykład mieszkańcy Osiedla Zawiszy podają "labirynt", który jest zamontowany obok przystanku kolejowego Rzeszów Osiedle.
Jako inny przykład wskazują stoi dom starszego pana, który posiada w pełni legalne, prywatne przejście kolejowe kategorii F (otwierane na telefon do dyżurnego ruchu). Mieszkańcy proponują, aby w tym rejonie stworzyć oficjalne przejście dla pieszych kategorii E, strzeżone automatycznymi rogatkami, sygnalizacją świetlną i dźwiękową.
Porównanie dwóch rozwiązań:
| Cecha inwestycji | Tunel podziemny (forsowany przez miasto) | Przejście naziemne kat. E (propozycja mieszkańców) |
| Szacowany koszt | Około 12 000 000 zł | Około 800 000 zł |
| Czas realizacji | Nieznany (od 12 lat w planach) | Około 2 lata (od przetargu) |
- Takie przejście powstaje jednym przetargiem (tzw. projektuj- buduj), z nieoficjalnych obliczeń wynika, że koszt takiej inwestycji wynosiłby około 800 tys. złotych - przekazał redakcji Halo Rzeszów jeden z mieszkańców Osiedla Zawiszy.
Mieszkańcy osiedla czekają na bezpieczną drogę od blisko 15 lat. Jako redakcja będziemy sprawdzać, czy deklaracje koordynatora Dariusza Urbanika i interpelacja radnej Maciechowskiej przyniosą jakikolwiek skutek, zanim na tych torach przy ul. Zawiszy Czarnego i Podkarpackiej dojdzie do nieszczęścia



Napisz komentarz
Komentarze