Kiedy w październiku 1976 roku pierwsi studenci zasiadali w ławkach rzeszowskiej uczelni z myślą o kokpicie, polska lotnicza akademickość dopiero raczkowała. Dziś ich następcy latają na Boeingach 787 Dreamliner, obsługują trasy dalekodystansowe i zarządzają flotami przewoźników, o których tamto pokolenie mogło jedynie marzyć. Piątkowa uroczystość zgromadziła twórców ośrodka, jego absolwentów i kolejnych kursantów, którym właśnie wręczono certyfikaty licencji pilota komunikacyjnego oraz tradycyjne pagony.
Pionierzy bez hangarów
Historię narodzin ośrodka przybliżył reporterowi PAP jeden z jego założycieli, prof. Andrzej Tomczyk. Jak przypomniał, impuls do stworzenia akademickiego programu szkolenia pilotów dały Polskie Linie Lotnicze LOT, które na początku lat 70. intensywnie rozwijały połączenia dalekodystansowe i potrzebowały załóg z wyższym wykształceniem technicznym. Realizacja tego zamysłu odbywała się w warunkach, które dziś trudno sobie wyobrazić.
"Nie było hangarów ani zaplecza technicznego, a większość prac wykonywano pod gołym niebem. Ostatecznie, zgodnie z rekomendacją PLL LOT, do szkolenia podstawowego wybrano samolot An-2, a wiosną 1977 roku rozpoczęto pierwsze loty szkoleniowe" - wspominał profesor.
Pięć lat po inauguracji uczelnię opuścili pierwsi absolwenci, magistrowie inżynierowie lotnictwa z licencjami pilotów zawodowych w kieszeni. Był to dyplom bez precedensu w Polsce.
Ambasadorzy uczelni w każdym porcie
Rektor Politechniki Rzeszowskiej prof. Piotr Koszelnik nie kryje dumy z tego, co przez pół wieku zbudowali jego poprzednicy. Jak zaznaczył w rozmowie z Polską Agencją Prasową, rzeszowscy absolwenci od lat są obecni w najważniejszych strukturach lotnictwa cywilnego.
"Pracują w wielu liniach lotniczych, pasażerskich i towarowych, oraz w służbach wymagających najwyższych kompetencji. Ponad 1200 absolwentów to kadra, która jest ambasadorem uczelni i realizuje niezwykle wartościowe zadania dla gospodarki" - podkreślił rektor.
Koszelnik odniósł się też do nieuchronnej automatyzacji lotnictwa. Choć technologia zmienia kokpit nie do poznania, profesor pozostaje spokojny o przyszłość zawodu. "Nie wierzę, że samolot z pasażerami poleci bez człowieka. Pilot zawsze będzie potrzebny, choć być może nadejdzie moment, gdy w kokpicie wystarczy jedna osoba" - stwierdził.
Dolina Lotnicza zbudowana na rzeszowskich dyplomach
Szerszy kontekst roli uczelni w regionie i branży nakreślił prorektor ds. rozwoju i współpracy prof. Jarosław Sęp. Przypomniał, że Politechnika Rzeszowska to nie tylko kuźnia pilotów, lecz przede wszystkim główny dostawca kadr inżynieryjno-technicznych dla całego polskiego przemysłu lotniczego.
"Trzy czwarte kadry inżynierskiej w Dolinie Lotniczej to absolwenci Politechniki Rzeszowskiej, a 90 procent polskiego przemysłu lotniczego skupione jest właśnie w Dolinie Lotniczej. Widać więc wyraźnie, kto jest największym dostarczycielem kadr inżynieryjno-technicznych dla tej branży" - powiedział prorektor.
Flota, symulatory i certyfikaty
Dzisiejszy OKL to zupełnie inna rzeczywistość niż ta sprzed pięciu dekad. Ośrodek mieści się w sąsiedztwie Portu Lotniczego Rzeszów-Jasionka, co zapewnia studentom dostęp do realnego ruchu lotniczego i profesjonalnej infrastruktury. Kierownik szkolenia praktycznego, inż. pil. Tomasz Nowosielski, podkreślił, że dysponuje on jedną z największych akademickich flot szkoleniowych w kraju.
"Posiadamy 15 samolotów oraz dwa zaawansowane symulatory lotu. Dzięki temu realizujemy pełny cykl szkolenia, od pierwszych lotów z instruktorem po zaawansowane procedury wielosilnikowe i loty według przyrządów" - wyjaśnił. Ośrodek posiada też certyfikaty na obsługę własnej floty i kształcenie mechaników lotniczych.
Pierwszy rocznik, cztery dekady w powietrzu
Jubileuszowe uroczystości były też okazją do spotkania z pokoleniem, które zaczynało wszystko od zera. Kpt. Wacław Gojny, absolwent pierwszego rocznika specjalizacji pilotaż, przez ponad czterdzieści lat latał na Boeingach 767 i 787 Dreamliner. Jego słowa brzmiały jak kwintesencja rzeszowskiej filozofii kształcenia.
"Program studiów łączył wymagania stawiane konstruktorowi lotniczemu i pilotowi. Był bardzo ambitny, ale możliwość latania rekompensowała cały wysiłek. Pilot musi mieć wiedzę w głowie i umiejętności w rękach. I właśnie takie przygotowanie otrzymaliśmy w Rzeszowie" - podkreślił kapitan.
Sztandar i matka chrzestna z Dreamlinera
Szczególnym momentem uroczystości było przekazanie nowego sztandaru Ośrodkowi Kształcenia Lotniczego. Jego matką chrzestną została kpt. Adelajda Szarzec-Tragarz, pierwsza absolwentka kierunku pilotaż na Politechnice Rzeszowskiej, a z czasem kapitan Boeinga 787 Dreamliner w PLL LOT. Jej historia to opowieść o przełamywaniu barier w branży, w której kobiety przez długi czas były rzadkością.
"To była dla mnie ogromna szansa na zdobycie wymarzonego zawodu. W tamtych czasach kobiety rzadko miały szansę na związanie swojej przyszłości z lotnictwem komunikacyjnym, dlatego tym bardziej doceniam, że zostałam tutaj bardzo dobrze przyjęta" - wspominała kapitan Szarzec-Tragarz.
Uroczystość zakończyło wręczenie certyfikatów ukończenia szkolenia do licencji pilota komunikacyjnego i tradycyjnych pagonów kolejnym absolwentom, gotowym zasilić kadry polskiego i światowego lotnictwa cywilnego.
Reporterzy portalu Halo Rzeszów byli na uroczystościach. Reportaż opublikujemy w przyszłym tygodniu. Dziś zapraszamy was do obejrzenia galerii zdjęć.




Napisz komentarz
Komentarze