Do tego groźnego zdarzenia doszło we wtorkowy wieczór, tuż po godzinie 18:00 na drodze wojewódzkiej nr 886. Kierująca samochodem marki Renault zatrzymała się przed przejściem dla pieszych, aby przepuścić pieszych. Zachowała się dokładnie tak, jak nakazują przepisy i zdrowy rozsądek.
Niestety, jadący za nią 31-letni mistrz kierownicy w BMW miał zupełnie inne priorytety. Nie zachował bezpiecznej odległości i z impetem najechał na tył stojącego przed nim samochodu.
Czytaj również:
Alkomat czysty, ale narkotest zaświecił na czerwono
W uderzonym Renault oprócz kobiety znajdowało się dwuletnie maluch. Na szczęście, mimo groźnie wyglądającego zderzenia, nikt nie odniósł poważnych obrażeń. Skończyło się na strachu i poszarpanych zderzakach.
Gdy na miejsce przyjechali policjanci, szybko zaczęli prześwietlać sprawcę. Badanie alkomatem pokazało zero promili, ale zachowanie 31-latka wzbudziło czujność mundurowych. Szybki test na obecność środków odurzających wyjaśnił sprawę. Mężczyzna prowadził auto pod wpływem narkotyków. Od kierowcy pobrano już krew do szczegółowych badań laboratoryjnych.

Sądowy zakaz? A komu to potrzebne!
Jakby kombinacji narkotyków i stłuczki było mało, podczas sprawdzania w bazach danych wyszedł na jaw kolejny fakt. Mężczyzna posiadał już aktywny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wyrok sądu miał go powstrzymać przed siadaniem za kółko, ale postanowił go po prostu zignorować.
Teraz odpowie nie tylko za spowodowanie kolizji i jazdę pod wpływem środków odurzających, ale przede wszystkim za złamanie sądowego zakazu. Grozi mu za to do 5 lat pozbawienia wolności.


Napisz komentarz
Komentarze