Miłośnik markowych flakonów uderzył dwa razy w krótkim odstępie czasu. Zamiast zapłacić 1060 zł przy kasie, wolał wynieść towar w kieszeniach. Przechwycił go monitoring
Zamiast poprzestać na testowym psiknięciu na nadgarstek, rzeszowianin postanowił ukompletować pokaźną domową toaletkę. Z półek znikały głównie flagowe flakony znanych marek. Sumaryczny bilans jego błyskawicznych „zakupów” zamknął się w kwocie 1060 złotych. Jak na darmowy zapas kosmetyków był to wynik imponujący, jak na sprawę karną, idealny, by bez trudu przekroczyć próg przestępstwa.
Dwa podejścia po markowy łup. Zdradziło go oko kamery
O ile plan wyjścia z pachnącym łupem bez uiszczenia rachunku udawał się rzeszowianinowi bez przeszkód w trakcie samych wizyt, o tyle zapomniał on o bezwzględnym oku kamer sklepowych. Sprawą zajęli się śledczy z wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komisariatu Policji Rzeszów Śródmieście.
Czytaj również:
Policjanci dokładnie przeanalizowali zapis ze sklepowego monitoringu. Twarz miłośnika darmowych kosmetyków szybko przestała być anonimowa, a wytypowanie sprawcy okazało się jedynie formalnością. Funkcjonariusze zapukali do drzwi 42-latka i skutecznie przerwali jego pachnącą passę.
Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mężczyźnie zarzutu kradzieży. Rzeszowski „esteta” przekonał się na własnej skórze, że pociąg do luksusu bywa wyjątkowo kosztowny, a próba pachnienia markowymi perfumami na koszt sklepu kończy się mało elegancką sprawą w sądzie.




Napisz komentarz
Komentarze