Wydarzenie, zorganizowane 30 września przez samorząd województwa, zgromadziło przedstawicieli biznesu, administracji, wojska, nauki i inwestorów. Organizatorzy zapowiadali około tysiąca uczestników, 70 prelegentów, 20 funduszy i strefę EXPO z kilkudziesięcioma wystawcami. Na budowę centrum certyfikacji przeznaczono 10 milionów euro, a jego lokalizację wskaże studium wykonalności.
Samorząd gospodarzem, przemysł partnerem
Hasło szczytu brzmi: Drony. Państwo. Przemysł. Przyszłość. Jak wskazują organizatorzy, rozwój technologii bezzałogowych to dziś nie tylko innowacja, ale także kwestia bezpieczeństwa państwa, konkurencyjności przemysłu i nowych możliwości biznesowych.
W programie znalazły się rozmowy o tym, jak technologie UAV, sztuczna inteligencja, systemy autonomiczne i rozwiązania dual-use zmieniają bezpieczeństwo, przemysł, logistykę i energetykę. Towarzyszyły im strefa EXPO, Dual Use Hackathon oraz konkurs Dual Use Challenge dla startupów.
Cały łańcuch dostaw w regionie
Za wydarzeniem stoi samorząd województwa podkarpackiego, a jego stanowisko przedstawiła członek zarządu Małgorzata Jarosińska-Jedynak. Jak mówiła, szczyt jest pierwszym takim spotkaniem na Podkarpaciu, a prawdopodobnie także w Polsce, które w jednym miejscu łączy administrację rządową i lokalną, uczelnie, służby mundurowe i przede wszystkim przedsiębiorców.
– Abyśmy cały łańcuch dostaw zamknęli w województwie podkarpackim. Nie tylko budowa tej zewnętrznej obudowy drona, ale również wszystkie podzespoły. Cała automatyka, kwestie związane ze sztuczną inteligencją, oprogramowaniem, to wszystko jest nam dzisiaj potrzebne – podkreślała.
Wskazała też, że barierą dla branży są obecne regulacje prawne i ustawowe, a samorząd chce pomóc firmom w szukaniu odpowiedzi na te wyzwania.
Najważniejszą inwestycją jest Centrum Certyfikacji Systemów Bezzałogowych. Samorząd przesunął środki w programie Fundusze Europejskie dla Podkarpacia 2021–2027 i przeznaczył na ten cel 10 milionów euro. Jarosińska-Jedynak przyznała, że to kwota niewystarczająca, dlatego projekt będzie kontynuowany po 2027 roku.
– Rozpoczynając od tych najbardziej potrzebnych – zaznaczyła, mówiąc o kolejnych elementach centrum.
Trwa opracowywanie studium wykonalności, za które odpowiada PwC. Dokument ma ocenić ryzyka i wskazać miejsce budowy: Mielec, Stalową Wolę albo Rzeszów.
ala.com: polskie drony na lądzie, w powietrzu i na wodzie
Wśród firm obecnych na miejscu była rzeszowska ala.com, którą reprezentował Rafał Iwanek, kierownik ds. militarnych. Podkreślał, że przedsiębiorstwo działa w całości na polskim rynku, ma siedzibę w Rzeszowie i kilka zakładów produkcyjnych na Podkarpaciu, a korzysta z komponentów, które samo wytwarza.
– Firma zajmuje się systemami dronowymi funkcjonującymi w wielodomenowym środowisku, więc mówimy o dronach latających, jeżdżących i pływających – tłumaczył Iwanek.
Wszystkie maszyny łączy autorski system zarządzania. Oferta jest skierowana nie tylko do wojska, lecz także do służb mundurowych i firm prywatnych, na przykład do ochrony platform wiertniczych i morskich farm wiatrowych. Iwanek zwrócił też uwagę, że współczesna wojna ma wymiar systemowy i obejmuje przemoc perswazyjną, instytucjonalną, propagandową oraz ideologiczną.
Firma rozbudowuje zespół w Tarnobrzegu i szuka m.in. laminatorów kompozytów, lakierników i operatorów CNC, a oferty pracy są na stronie ala.traffit.com/career
RBL Defence: Falcon zniszczy Shahedy
O możliwościach krajowego przemysłu obronnego opowiadał Dariusz Gwizdała, wiceprezes RBL Defence Polska. Potwierdził, że firma opracowała system do zwalczania dronów typu Shahed, roboczo nazwany Falcon. Nadlatujący cel wykrywa radar pasywny, a jego współrzędne trafiają do stacji kontroli.
– Startuje nasz dron typu Falcon, naprowadza się na przeciwnika, używając do tego sztucznej inteligencji i oprogramowania, które sami wytworzyliśmy w naszej firmie – opisał Gwizdała.
Vertigo Global: głowice, które rozpoznają cel
Z kolei Grzegorz Wojdyga, prezes Vertigo Global, zaprezentował multisensorowe głowice dla wojska. Każda łączy kamerę światła widzialnego, kamerę termowizyjną i dalmierz laserowy, a komputer pokładowy analizuje obraz, podpowiada położenie celu i automatycznie go śledzi. Testy z wojskiem, jak zapewnił, przebiegają bardzo pozytywnie.
– Potrafimy rozpoznać nawet, czy czołg ma pancerz reaktywny, czy nie – podkreślił Wojdyga.
Obraz można natychmiast przesłać do sztabu generalnego, gdzie osoby z największą wiedzą zdecydują, co będzie obserwowane dalej i jaka będzie kolejna misja drona.



Napisz komentarz
Komentarze