W czasach, gdy za podanie szklanki wody lub otwarcie drzwi prześladowanemu sąsiadowi karano śmiercią, ona nie odwróciła wzroku. Rozalia Socha, skromna kobieta z Woli Rafałowskiej na Podkarpaciu, rzuciła wyzwanie potędze niemieckiej machiny terroru. Przez miesiące jej mały dom na skraju wsi był dla ukrywających się Żydów jedyną wyspą nadziei w morzu wojennej apokalipsy. Zapłaciła za to własnym życiem. Po ponad 80 latach milczenia, jej imię i heroiczny czyn zostały wyryte w kamieniu, przypominając nam, z jak niezwykłej, podkarpackiej ziemi wyrastamy.
Kalina Pawłowska
Dzisiaj, 15:04
Źródło: powiat.rzeszowski.pl
We wtorek 2 czerwca 2026 roku oczy całej lokalnej społeczności zwróciły się ku Woli Rafałowskiej. To właśnie tutaj, w atmosferze głębokiego wzruszenia, lokalnej dumy i dziejowej sprawiedliwości, odsłonięto pomnik poświęcony Rozalii Sochy , bohaterce, która udowodniła, że człowieczeństwo potrafi lśnić najjaśniejszym blaskiem nawet w najgłębszych ciemnościach.
Samotny dom na skraju wsi, który stał się arką
Rozalia Socha nie była magnatką, nie dysponowała wielkim majątkiem ani wpływami. Pochodziła z wielodzietnej rodziny i na swój własny kąt musiała ciężko zapracować. Przez wiele lat pracowała w Rzeszowie jako pomoc domowa, znajdując zatrudnienie głównie w domach żydowskich. To właśnie tam, pośród codziennych obowiązków, uczyła się wzajemnego szacunku i nawiązywała więzi, które lata później miały zostać wystawione na najcięższą próbę.
Za uciułane z ciężkiej pracy pieniądze wybudowała niewielki dom na uboczu Woli Rafałowskiej. Mieszkała tam samotnie, żyjąc skromnie z uprawy kilku arów ziemi. Gdy wybuchła wojna, a hitlerowcy rozpoczęli masową eksterminację ludności żydowskiej, ta mała, skromna chałupa stała się bezpieczną przystanią.
Wszystko zaczęło się od ucieczki rodziny Goldmanów z pobliskiej Zabratówki. Niemcy utworzyli getto w Jaworniku Polskim, a po jego brutalnej likwidacji, ocaleli Żydzi w dramatycznym akcie desperacji szukali schronienia w okolicznych lasach i wsiach. Goldmanowie zapukali do drzwi Rozalii. Kobieta nie odmówiła. Pod swój dach przyjęła Reginę i Izaaka Goldmanów oraz ich bratanicę Fajgę.
Rozalia miała jednak serce większe niż metraż swojego domu. Wkrótce na strychu jej gospodarstwa schronienie znalazło kolejnych pięć osób – dwie kobiety i troje małych dzieci, najprawdopodobniej uciekinierzy z Albigowej lub Handzlówki. Szacuje się, że w różnych okresach ta samotna kobieta ukrywała i żywiła pod własnym dachem nawet dziesięć osób jednocześnie, ryzykując życie każdego dnia.
Dzień, w którym pękło niebo. Zdradziecki donos i egzekucja
Przez długie miesiące udawało się oszukiwać przeznaczenie. Niestety, w rzeszowskich wsiach, obok ludzi o wielkich sercach, kryły się też czarne charaktery. W 1942 roku na kryjówkę u Rozalii wpłynął donos od miejscowego kolaboranta.
Czarna niedziela nadeszła 13 września 1942 roku. Pod dom Sochy podjechały wozy z niemieckimi żandarmami i granatową policją, prowadzonymi przez zdrajcę. Wokół gospodarstwa rozstawiła się obława. W tym potwornym chaosie wydarzył się jednak cud, Regina Goldman wraz z nastoletnią Fajgą zdołały wyrwać się oprawcom i uciec na pobliskie wzgórze górujące nad wsią.
Zza gęstych zarośli, ze łzami w oczach i zamarłym z przerażenia sercem, kobiety obserwowały dramat rozgrywający się na dole. Niemcy wyprowadzili ze skrytki sześciu schwytanych Żydów. Chwilę później ciszę podkarpackiego poranka przerwały salwy z karabinów. Ofiary rozstrzelano zaledwie kilkadziesiąt metrów od domu i pogrzebano na miejscu.
Rozalia Socha tego dnia przeżyła, ponieważ sąsiedzi zdołali ją ostrzec w ostatniej chwili. Wiedziała jednak, że wyrok na nią już zapadł. Stała się ściganym uciekinierem, figurującym na niemieckiej liście śmierci.
Niemieccy kaci wrócili po nią tuż przed świętami 19 grudnia 1942 roku. Odnaleźli wycieńczoną kobietę i poprowadzili ją na miejsce, gdzie trzy miesiące wcześniej zamordowano jej podopiecznych. Tam, bez sądu, Rozalia została zastrzelona. Tego samego dnia niemiecki terror pochłonął życie dwóch innych mieszkańców Woli Rafałowskiej.
Ocalone pokolenia i ból, który zmienił się w dumę
Choć Rozalia zginęła, ziarno dobra, które zasiała, wydało plon. Regina i Fajga Goldman, które uciekły ze wzgórza, zdołały przetrwać koszmar okupacji. Po wojnie wyemigrowały do Kanady, gdzie założyły rodziny.
Podczas wtorkowej uroczystości w Woli Rafałowskiej odczytano niezwykle poruszający list od syna Fajgi , Howarda Nightingale’a, który mieszka dziś w kanadyjskiej prowincji Ontario. Jego słowa poruszyły serca wszystkich zgromadzonych:
„Dzięki odwadze Rozalii Sochy żyją dziś kolejne pokolenia mojej rodziny. Choć zapłaciła za swój czyn własnym życiem, pozostała bohaterką człowieczeństwa, która w świecie ogarniętym strachem wybrała miłosierdzie i pomoc drugiemu człowiekowi” – napisał z wdzięcznością Howard.
Przez dekady o tej historii w rodzinie Sochów mówiło się szeptem. Towarzyszyły jej strach, ból i milczenie. Dopiero teraz, dzięki programowi „Zawołani po imieniu” realizowanemu przez Instytut Pileckiego, ta prawda mogła wybrzmieć pełnym głosem. Rozalia została 103. osobą w Polsce uroczyście przywróconą zbiorowej pamięci.
Lekcja sumienia dla młodego pokolenia
Uroczystość, której współorganizatorem był Powiat Rzeszowski, zgromadziła nie tylko oficjeli, ale przede wszystkim tłumy mieszkańców i młodzież szkolną. Na miejscu obecni byli m.in. Starosta Rzeszowski Krzysztof Jarosz, wójt gminy Chmielnik Krzysztof Grad oraz wicemarszałek Karol Ożóg.
Wydarzenie miało potężny wymiar edukacyjny – w miejscowej szkole zorganizowano specjalne warsztaty historyczne. Do młodych ludzi ze szczególnym apelem zwrócił się Tadeusz Bujak, wnuk brata bohaterskiej Rozalii:
– Odsłonięcie tej tablicy to dla nas dowód, że jej ofiara nie została zapomniana. Traktujcie historię Rozalii Sochy nie tylko jako suchą notkę z podręcznika, ale jako żywy przykład wierności własnemu sumieniu i odwagi w niesieniu pomocy drugiemu człowiekowi.
Wagę pielęgnowania lokalnej tożsamości i pamięci historycznej mocno akcentował również Starosta Rzeszowski Krzysztof Jarosz:
– O historii musimy pamiętać. Stara maksyma mówi, że kto nie zna historii, jest skazany na jej powtarzanie. Po to dzisiaj przypominamy postać Rozalii Sochy, by takich tragicznych sytuacji więcej nie było. Oddajemy jednocześnie hołd wielu bohaterskim osobom z terenu naszego powiatu, które oddały życie ratując innych.
powiat.rzeszowski.pl
Podkarpacie po raz kolejny udowadnia, że jest regionem ludzi niezłomnych. Rozalia Socha dołączyła do panteonu lokalnych bohaterów, obok Michała Stasiuka z Rzeszowa, Katarzyny i Sebastiana Kazaków z Brzózy Królewskiej czy Anieli Nizioł z Łańcuta. Kamień z pamiątkową tablicą w Woli Rafałowskiej będzie od teraz przypominał każdemu przechodniowi, że nawet w czasach największej próby można zachować godność i ocalić świat drugiego człowieka.
Napisz komentarz
Komentarze
Aktualnie nie ma żadnych komentarzy. Bądź pierwszy, dodaj swój komentarz.
Napisz komentarz
Komentarze