Obejrzyj reportaż Telewizji Trzebownisko:
Pomysł z fotografii
Wydarzenie zrodziło się jako naturalna kontynuacja działań ratujących od zapomnienia lokalną architekturę. Justyna Kalandyk z grupy nieformalnej Łącznik — Dobra Inicjatywa wyjaśniła, że wystawa jest rozwinięciem projektu „Ostatnie chałupy — pamięć o ludziach i miejscach”. Ten realizowany ze środków Narodowego Instytutu Wolności fotograficzny projekt uwieczniał stare drewniane domy w gminie i ich wnętrza, stając się opowieścią o znikającym dziedzictwie.
Inicjatywa w Trzebownisku stała się doskonałą okazją, by ukłonić się w stronę kobiet z grupy „Splotki”. Rękodzielniczki te regularnie spotykają się w Centrum Kultury w Trzebownisku, wspólnie dziergając, haftując i robiąc na drutach. Teraz mogły pokazać swoje wyroby szerszej publiczności.
Żywa lekcja historii
Miejsce ekspozycji nie zostało wybrane przypadkowo. Organizatorkom zależało na tym, by wystawa odbyła się w autentycznym, starym domu. Jak zauważyła Justyna Kalandyk, dla dzieci i młodzieży zobaczenie na żywo, jak kiedyś wyglądały wiejskie izby, bywa dziś wręcz ekstremalnym doświadczeniem, stąd pomysł na zawieszenie współczesnego rękodzieła w przestrzeni autentycznej, starej chałupy.
Dodatkową wartością podczas wydarzenia, łączącego wystawę ze zwiedzaniem budynku, była obecność jednego z gospodarzy, pana Andrzeja. Z wielką pasją dzielił się on z gośćmi swoją bogatą wiedzą o historii lokalnej oraz o tajnikach dawnego budownictwa.
Powrót do czasów dzieciństwa
Dla wielu uczestników wystawa okazała się głęboko poruszająca. Maria Kurdziel, członkini grupy „Splotki”, przyznała, że ekspozycja przeniosła ją wprost do czasów młodości. Wspominała, że sama wychowała się w podobnej chałupie i widok tradycyjnych serwetek czy makatek bardzo przypomniał jej mamę, która w przeszłości również wyszywała, haftowała i dziergała.
Widok precyzyjnie wykonanych koronek obok starych mebli wywoływał nostalgię i skłaniał do wspomnień.
Wzruszenie i wdzięczność gospodarzy
Szczególne emocje towarzyszyły samej gospodyni miejsca. Właścicielka starej chałupy, Anna Władysława Prusak, z wielką radością patrzyła, jak jej dom odżywa dzięki wystawie. Ze wzruszeniem wspominała swoją zmarłą osiem lat temu chrzestną matkę, od której budynek odziedziczyła, dodając z pewnością w głosie, że jej chrzestna byłaby z tego wydarzenia niezwykle szczęśliwa.
Przestrzeń pełna uśmiechu
Wydarzenie „Splotki na chałupie”, inspirowane wcześniejszą podobną wystawą w Kielanówce, zyskało w Trzebownisku bardzo osobisty, ciepły charakter. Poza ekspozycją serwetek, obrusów i misternie wydzierganych dzieł, spotkanie wypełniły rozmowy i serdeczność.
To kolejny dowód na to, że lokalne działania artystyczne, o których informuje regularnie gmina czy Telewizja Gminy Trzebownisko TVGT.pl, potrafią świetnie zintegrować mieszkańców. Autentyczne miejsca z historią w połączeniu z tradycyjnym rzemiosłem niezmiennie gromadzą ludzi, łącząc pokolenia.




Napisz komentarz
Komentarze