Dyrektor PROT Anna Brzechowska zaznaczyła, że brak jest oficjalnych danych liczbowych, które wskazywałyby na spadek liczby rezerwacji w regionie z powodu doniesień o obecności drapieżników. Sygnałów o masowej rezygnacji z noclegów nie zgłaszają hotelarze, właściciele pensjonatów ani przewodnicy zrzeszeni w organizacji.
Dodała, że precyzyjne wskaźniki za bieżący okres będą znane dopiero po opublikowaniu danych przez Główny Urząd Statystyczny. – Z powodu braku systemu śledzenia rezerwacji w czasie rzeczywistym na szerszą skalę, obecne doniesienia o kryzysie należy traktować jako relacje jednostkowe – powiedziała.
Dyrektor PROT zaznaczyła, że wzmożone zainteresowanie tematem bezpieczeństwa odnotowują jednak regionalne punkty informacji turystycznej oraz gestorzy. – Turyści pytają o bezpieczeństwo oraz o metody ochrony na szlakach, najwięcej pytań dotyczy obszaru całych Bieszczadów, które przez osoby spoza Podkarpacia są utożsamiane z całym terenem położonym na południe od Sanoka – stwierdziła Brzechowska.
W odpowiedzi na te sygnały PROT zorganizował dla podmiotów turystycznych szkolenie z zakresu komunikacji kryzysowej w kontekście obecności zwierząt. – W tym tygodniu zorganizowaliśmy dla branży turystycznej szkolenie dotyczące komunikacji w kryzysie, wychodząc właśnie od kontekstu niedźwiedziowego. Jako stowarzyszenie chcemy dawać narzędzia do działania naszym członkom. W naszej komunikacji zamierzamy skupić się na komunikowaniu faktów – oświadczyła dyrektor.
Organizacja korzysta z wiedzy eksperckiej instytucji takich jak Bieszczadzki Park Narodowy (BdPN), Lasy Państwowe oraz lokalne samorządy. Według dyrektor PROT doniesienia medialne nie zmienią profilu bieszczadzkiego turysty, dla którego główną zaletą regionu pozostaje dzika przyroda.
Brzechowska przypomniała, że z podobnymi wyzwaniami wizerunkowymi mierzyło się w przeszłości Podhale, co nie spowodowało tam długofalowego odpływu ruchu turystycznego. – Wskazujemy, aby mówić o faktach. Spokojnie i cierpliwie koić obawy turystów. Nasza branża jest dobrze przygotowana, bo swoją ofertę buduje w otoczeniu dzikiej przyrody od lat – dodała Brzechowska.
Odmienne sygnały napływają od przedsiębiorców z Polańczyka nad Jeziorem Solińskim, którzy w rozmowie z PAP mówią o najgorszym początku sezonu turystycznego od lat.
Właścicielka jednej z willi przyznała, że obłożenie jest wyraźnie mniejsze niż w ubiegłym roku. Dodała, że temat niedźwiedzi pojawi się tam jednak sporadycznie. – W ostatnich dniach tylko jedna osoba zapytała, czy jest się czego obawiać. Większość gości zna sytuację z mediów i pyta wyłącznie o dostępność pokoi – dodała. Podobne obserwacje ma właściciel wypożyczalni rowerków wodnych, dla którego maj był miesiącem bez klientów.
Bieszczadzki Park Narodowy (BdPN) wskazuje, że to panika medialna najmocniej uderzyła w lokalną turystykę. W weekend 1–3 maja zanotowano 22,9 tys. turystów, podczas gdy w poprzednich latach było to 34 tys. w 2025 r. i ponad 50 tys. w 2024 r. Pracownicy Ośrodka Informacji i Edukacji Turystycznej BdPN odbierają tygodniowo około 20 telefonów od turystów pytających o bezpieczeństwo.
Jak powiedział PAP zastępca dyrektora BdPN Przemysław Wasiak, maj i czerwiec to czas wycieczek szkolnych, najczęściej dzwonią opiekunowie takich właśnie grup. Wasiak przytoczył przykład szkoły z Warszawy, której wychowawczyni odwołała wyjazd, bo połowa rodziców, obawiając się niedźwiedzi, nie zgodziła się na udział dzieci w wycieczce. Podkreślił jednak, że nie ma sygnałów o masowym odwoływaniu pobytów.
Zdaniem zastępcy dyrektora BdPN to turyści z dużych aglomeracji najłatwiej ulegają lękowi. Wielu z nich przyjeżdża w Bieszczady bez podstawowej orientacji w terenie i reaguje szczególnie nerwowo na informacje o niedźwiedziach.
– W punkcie kasowym przy wejściu na Połoninę Caryńską ludzie pytają o wyjście na Tarnicę, czyli kompletnie nie wiedzą, gdzie dotarli. Tacy turyści reagują szczególnie nerwowo na informacje o niedźwiedziach i najczęściej oni rezygnują z wyjazdu – zauważa.
Powiedział też o nietypowej prośbie. – Jeden z organizatorów wycieczek poprosił dyrektora Parku o pisemną gwarancję bezpieczeństwa podczas pobytu w Bieszczadach. To kompletna bzdura, park jest obszarem dzikiej przyrody i nikt nie może dać takiego zapewnienia – podkreślił Wasiak.
Zastępca dyrektora przypomniał, że obecność niedźwiedzi w Bieszczadach nie jest niczym nowym, a dzisiejsze obawy wynikają głównie z emocjonalnych przekazów, zwłaszcza w mediach społecznościowych. – Turyści od zawsze mogli spotkać niedźwiedzia na szlaku, a doświadczeni bywalcy Bieszczadów doskonale o tym wiedzą. Nie zamierzamy dołączać do nagonki na te zwierzęta, one były tu od zawsze i nadal są – zaznaczył.
W odpowiedzi na wzmożone obawy BdPN umieścił w punktach kasowych zestaw zaleceń dla turystów. Park rekomenduje m.in. wędrowanie w grupach, unikanie samotnych wyjść o świcie (zalecane jest ruszanie na szlak po godz. 8) oraz robienie kontrolowanego hałasu w gęstych młodnikach, by uprzedzić zwierzę o swojej obecności. (PAP)
huk/ al/ drag/




Napisz komentarz
Komentarze