[AKTUALIZACJA]
Kierowca zatrzymany ale bez zarzutów
Jeden z kierowców autokaru, który w niedzielę uległ wypadkowi na Węgrzech, został zatrzymany przez tamtejszą policję. Obaj kierowcy zostali przesłuchani, jednak jeden z nich został zwolniony.
– To jest kwestia ustaleń, które musi poczynić najpierw policja węgierska, później trafi to do naszych władz i też automatycznie zostanie to przekazane opinii publicznej – powiedział wiceszef MSZ Wojciech Zajączkowski.
Jak wyjaśnił, węgierska policja uznała, że okoliczności wypadku uzasadniają zatrzymanie kierowcy, który prowadził autokar. Na razie nie ma jednak podstaw, by przesądzać o przyczynach i odpowiedzialności za zdarzenie. Informację przekazujemy za Wirtualną Polską.
Pielgrzymka, która wyruszyła ze Strzyżowa, zgromadziła mieszkańców z różnych części Podkarpacia. Jednak to dla mieszkańców małej miejscowości Siedliska w gminie Lubenia niedziela stała się dniem żałoby.
„Powyrywane fotele i krzyki” – dramatyczna relacja poszkodowanej
Jedną z osób, które przeżyły ten koszmar, jest pani Helena Tłuczek, przebywająca obecnie w szpitalu w Egerze. W poruszającej rozmowie z TVP Info opisała moment, w którym doszło do dachowania pojazdu:
– Fotele zostały powyrywane, a część osób znalazła się pod nimi. W autobusie słychać było krzyki pasażerów wzywających pomocy – relacjonowała kobieta, określając całe zdarzenie jako „niewyobrażalną tragedię”.
Równie wstrząsające doniesienia płyną z samej parafii w Siedliskach. Jak przekazał węgierski portal HVG, powołując się na portal Interia oraz wywiad z ks. Krzysztofem Kochanowiczem (proboszczem parafii św. Józefa w Siedliskach), wśród śmiertelnych ofiar są lokalni mieszkańcy w wieku 60–70 lat. Z kolei w wypowiedzi dla Polsat News sołtys Siedlisk i radny gminy Lubenia, Wojciech Tatara, potwierdził, że w tragicznych okolicznościach zginęło co najmniej czterech mieszkańców tej miejscowości.
Czytaj również:
Hipoteza zaśnięcia kierowcy i akcja ratunkowa
Węgierska policja przesłuchuje świadków oraz prowadzi szczegółowe śledztwo pod nadzorem prokuratury. Jedną z głównych hipotez badanych przez śledczych jest zaśnięcie kierowcy za kierownicą.
Ranni Polacy przebywają obecnie w czterech węgierskich placówkach:
- Nyíregyháza: 23 osoby
- Miszkolc: 21 osób
- Eger: 10 osób
- Debreczyn: 5 osób
Jak podaje Polskie Radio Rzeszów, pełna lista uczestników pielgrzymki została już oficjalnie potwierdzona przez służby.
Czytaj również:
Specjalny samolot z Polski i gotowość podkarpackich szpitali
W reakcji na tragedię polskie władze podjęły natychmiastowe działania. Na Węgrzy wystartował specjalny samolot wojskowy z misją medyczno-konsularną. Na pokładzie znajdują się m.in. wiceminister spraw zagranicznych Wojciech Zajączkowski, wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk, zespół lekarzy oraz pracownicy konsularni.
Zadaniem polskich medyków jest ocena stanu zdrowia poszkodowanych i podjęcie decyzji, kto może zostać przetransportowany do kraju. Jak poinformował wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański, w pierwszej kolejności do Polski powrócą osoby lżej ranne. W zależności od stanu pacjentów transport odbędzie się drogą lotniczą lub karetkami.
Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul zapewniła, że cała regionalna ochrona zdrowia jest w stanie pełnej gotowości. Ranni po powrocie do kraju trafią do szpitali na Podkarpaciu (dokąd z lotniska w Jasionce dowiozą ich podstawione karetki), a najbardziej wymagający pacjenci będą mieli zapewnione miejsca w wyspecjalizowanych placówkach w Warszawie – Szpitalu MSWiA oraz Wojskowym Instytucie Medycznym.




Napisz komentarz
Komentarze