Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama nawóz ogrodowy

Ekspert: kontrowersje wokół edukacji zdrowotnej wynikają z lęku i braku wiedzy

Podziel się
Oceń

Kontrowersje wokół edukacji zdrowotnej wynikają z lęku i braku wiedzy podsycanych przez środowiska, które można identyfikować jako prawicowe - ocenił w rozmowie z PAP psycholog, ekspert ds. edukacji Przemek Staroń.
Ekspert: kontrowersje wokół edukacji zdrowotnej wynikają z lęku i braku wiedzy

Autor: Pixabay/Wikimedia Commons

Do 25 września można było wypisać dziecko z nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej. Jak poinformowała w poniedziałek ministra edukacji Barbara Nowacka - dane dot. uczniów, którzy będą się uczyli nowego przedmiotu, będą znane 10 października.

Zdaniem Staronia, przedmiot edukacja zdrowotna to nie tylko „wiedza o zdrowiu”, ale cały proces uczenia się, jak dbać o siebie w sposób mądry, świadomy i długofalowy.

- Chodzi o rozwój kompetencji związanych zarówno ze zdrowiem fizycznym, jak i psychicznym, emocjonalnym, seksualnym, społecznym, zawodowym i duchowym. Uczniowie i uczennice uczą się rozpoznawać swoje potrzeby, radzić sobie ze stresem, dbać o ciało poprzez ruch, dietę i higienę, ale też np. świadomie korzystać z technologii, rozumieć zagrożenia uzależnień, tworzyć bezpieczne i satysfakcjonujące relacje - powiedział.

Zaznaczył, że są to umiejętności życiowe, które realnie pomagają przejść przez dorosłość z większą odpornością i troską o siebie, a także o świat, w którym żyją.

Jego zdaniem nie powinno to dziwić, gdyż samo pojęcie zdrowia uległo zmianie. - Kiedyś uznawano to za brak choroby; od dłuższego czasu, także w samym WHO, zdrowie jest rozumiane jako stan pełnego, fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu (dobrego samopoczucia) - zauważył.

Edukacja zdrowotna zastąpi przedmiot wychowanie do życia w rodzinie - w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII (w wymiarze jednej godziny tygodniowo w każdej z tych klas, przy czym zajęcia w klasie VIII mają być realizowane tylko w pierwszym semestrze) i w szkołach ponadpodstawowych (w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata).

Staroń przypominał, że wychowanie do życia w rodzinie miało uczyć o fundamentach psychologii społecznej, rozwoju i rodziny, w kontekście także socjologicznym, biologicznym i etycznym.

- Jednakże - mówię to także jako nauczyciel m.in. właśnie tego przedmiotu - z wielu powodów był to przedmiot de facto fikcyjny. Edukacja zdrowotna jest dużo bardziej praktyczna i całościowa - łączy perspektywę biologii, psychologii, socjologii, pedagogiki, a nawet ekonomii i innych dyscyplin - ocenił. - Różnica polega na tym, że tu - uwzględniając słynne pięć celów, o których mówi MEN - stawia się na wiedzę, kompetencje i budowanie nawyków w świetle osiągnięć nauki trzeciej dekady XXI wieku - dodał.

Staroń zaznaczył, że celem edukacji zdrowotnej jest przede wszystkim przygotowanie młodych ludzi do świadomego, odpowiedzialnego życia.

- W świecie, w którym mamy kryzys zdrowia psychicznego, epidemię chorób cywilizacyjnych i uzależnień, szkoła nie może udawać, że to jej nie dotyczy. Jest do tego prawnie zobowiązana i wynika to z ustawy Prawo oświatowe - powiedział.

Dodał, że chodzi o to, by uczniowie i uczennice nie tylko wiedzieli, ale też umieli działać: jak zadbać o kondycję, jak szukać pomocy, jak odróżniać rzetelną informację od fake newsa.

Zdaniem Staronia, kontrowersje wokół edukacji zdrowotnej wynikają głównie „z lęku i braku wiedzy podsycanych przez środowiska, które można identyfikować jako prawicowe”.

- Część osób obawia się, że edukacja zdrowotna będzie „zagrażać tradycyjnym wartościom”. Olbrzymią rolę odgrywają politycy prawicowi i hierarchowie Kościoła katolickiego. Często pojawia się w ich narracji - jako zarzut w stosunku do tego, co mówi nauka o ludzkiej seksualności - tzw. błąd antropologiczny. A to właśnie oni go nieustannie nam fundują, bo ich narracja leży w sprzeczności z tym, co dzięki nauce wiemy o naturze ludzkiej - powiedział nauczyciel.

Dodał, że głośno protestują także grupy uważające się za religijne, które obawiają się, że treści będą sprzeczne z ich światopoglądem.

- Tymczasem edukacja zdrowotna nie ma na celu ideologizacji, chodzi w niej o bezpieczeństwo, dobrostan i fakty naukowe. To niezrozumienie samej istoty edukacji - ocenił.

Jego zdaniem, zestawia się pojęcie edukacji zdrowotnej z seksualizacją i straszy, że „będzie seksualizować dzieci”. - To jest brak znajomości znaczenia tego pojęcia. Seksualizacja oznacza wartościowanie przez pryzmat atrakcyjności cielesnej, a nie uczenie o seksualności - powiedział.

Nauczyciel wskazał, że rodzice, którzy decydowali o wypisaniu dzieci z edukacji zdrowotnej, często nie mają dostępu do rzetelnych informacji, a ich lęki są podsycane przez medialne uproszczenia czy narracje polityczne.

- Warto podkreślić, że edukacja zdrowotna nie zabiera rodzicom prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem. Ona tylko i aż daje młodym ludziom wiedzę i narzędzia do ochrony siebie - np. przed depresją, używkami czy niewłaściwymi zachowaniami w sieci - zaznaczył.

Staroń na pytanie, gdzie tkwią główne błędy przy wprowadzaniu tej oferty edukacyjnej, wskazał m.in. na niewłaściwy sposób zarządzania w resorcie odpowiedzialnym za oświatę. Zwrócił uwagę na brak odpowiedniej komunikacji społecznej i przygotowania. Jego zdaniem nie tłumaczy się rodzicom i opinii publicznej, na czym polega ten przedmiot, więc zostaje pole do spekulacji i strachu.

- Wypowiedzi ministry Nowackiej, komentujące narracje hierarchów i głosy prawicy, merytorycznie są w samo sedno, tylko szerokiego zaufania społecznego nie budują - ocenił.

Kolejnym błędem - zdaniem Staronia - jest brak systemowego wsparcia nauczycieli i nauczycielek. Ekspert zauważył, że nowy przedmiot nie może być „wrzucony” na siłę w grafik bez odpowiedniego przeszkolenia kadry i zapewnienia materiałów.

Nauczyciel dodał również, że problemem są materiały dydaktyczne. - Szkoły potrzebują rzetelnych, atrakcyjnych materiałów, dostosowanych do wieku uczniów i uczennic, które leżą na stole, a MEN ich nie rekomenduje - powiedział i dodał, że materiały przygotowały m.in. fundacje, w których jest ekspertem: SEXEDPL - Lekcje Bez Tabu oraz program „Młode Głowy” Fundacji UNAWEZA.

Przemek Staroń jest psychologiem, wykładowcą, edukatorem, autorem serii „Szkoła bohaterek i bohaterów”, a także laureatem nagrody Nauczyciel Roku 2018 i członkiem Kolegium Ekspertów Instytutu Strategie 2050. Jest też ekspertem w SEXEDPL i „Młodych Głowach” Fundacji UNAWEZA. Pracuje jako nauczyciel w Szkole w Chmurze.

Wbrew pierwotnym zapowiedziom resortu, edukacja zdrowotna nie jest w tym roku szkolnym obowiązkowa. Rodzic, który nie chce, by jego dziecko uczestniczyło w zajęciach, musiał złożyć do 25 września pisemną rezygnację dyrektorowi szkoły. Uczeń pełnoletni musiał ją złożyć sam.

Przedmiot wzbudził wiele komentarzy. Pod koniec sierpnia członkowie Komisji Wychowania Katolickiego KEP zaapelowali do rodziców katolików, aby nie wyrażali zgody na udział dzieci w zajęciach z edukacji zdrowotnej. O wypisaniu syna z zajęć poinformował prezydent Karol Nawrocki. Z kolei o udział w zajęciach zaapelowało m.in. Prezydium Rady Organizacji Pacjentów. „Dzieciom trzeba dać szansę i nie ulegać narracjom opartym na strachu i dezinformacji, a na podjęcie decyzji pozostały ostatnie dni” - napisano w komunikacie.

Na początku września Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazało kuratorom oświaty 85 tysięcy ulotek informacyjnych o nowym przedmiocie. Materiały dla nauczycieli są dostępne na stronie men.gov.pl w zakładce „Edukacja zdrowotna” oraz na platformie zpe.gov.pl, obejmują programy nauczania, scenariusze lekcji, poradniki i inne pomocne publikacje, które wspierają profesjonalne prowadzenie zajęć.

Nauczyciel może zdecydować o realizacji programu nauczania z zastosowaniem podręcznika, materiałów edukacyjnych lub materiałów ćwiczeniowych, ale może także zrezygnować ze wskazywania podręcznika lub materiałów. Materiały dla nauczycieli edukacji zdrowotnej (m.in. programy nauczania, scenariusze lekcji, poradniki) są dostępne na stronie resortu men.gov.pl oraz na platformie zpe.gov.pl. Jak podało ministerstwo, obecnie prowadzone są dwa postępowania o dopuszczenie do użytku szkolnego dwóch podręczników do edukacji zdrowotnej: do liceum ogólnokształcącego i technikum oraz do branżowej szkoły I stopnia. (PAP)

pm/ jann/ aba/ jpn/


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Kosmita Treść komentarza: Zawsze w takich sytuacjach się zadziwiam. Dlaczego np. takie nazwy jak VW, BMW czy BOSS, nie robią wrażenia na Polakach? Przecież VW to samochód ludowy wymyślony przez Hitlera dla Niemców. BMW to główny dostawca silników lotniczych do Niemieckich samolotów bombardujących polskie miasta i wsie. BOSS to naczelny projektant ubiorów dla armii niemieckiej a także dla SS. Starotestamentowi, jak patrzyli na mundury SS-manów, to byli wręcz urzeczeni pięknem swoich katów. Polacy wręcz uwielbiają te marki i chętnie je eksponują, nie zdejmują emblematów firm ze swych PIERDZIWOZÓW, litrami się PACHNIDŁUJĄ BOSS-em. Dziwne, a tylu Polaków dzięki tym markom poszło do KRAINY WIELKICH ŁOWÓW. Bardzo dziwne. Tak już poza tematem, za chwilę będzie kolejna wspominka o WIKTORII GRUNWALDZKIEJ, ale żaden Polak nie chce pamiętać, jak to polscy wojowie urządzili sobie wycinankę bogu ducha winnych mieszkańców miejscowości Dąbrówno. Motywowali to koniecznością wprawki przed wielką bitwą. Może jednak lepiej każdemu zostawić jego własną historię i zająć się tylko i wyłącznie swoimi sprawami i historiami? Data dodania komentarza: 3.07.2026, 12:35 Źródło komentarza: Kontrowersje po koncercie Jerry Heil w Rzeszowie. Środowiska prawicowe grzmią o „promocji banderyzmu” za publiczne pieniądze Autor komentarza: Jurek Treść komentarza: Nie popieram nikogo z obecnej "klasy" politycznej, lub jak to określam "potylicznej". Moje zdanie jest bardzo proste. Integrujmy się, z poszanowaniem znanej historii. Ta Pani wg mnie ewidentnie przesadziła, stąd moje pytanie, hipotetycznie koncert w Kijowie i uczestnik z nadrukiem J*ć*U*A, ewentualnie Hitler się pomylił, nie ten naród wziął. Ciekawe co by się wtedy działo. Uważam że oba narody powinny zwracać uwagę na takie szczegóły, bo nie służy to ani współpracy, ani zrozumieniu. Co sobie rządzący wymyślą to ich, nasi wybrani przez obywateli, ichni przez ich obywateli, czemu się dziwić? Data dodania komentarza: 2.07.2026, 19:16 Źródło komentarza: Kontrowersje po koncercie Jerry Heil w Rzeszowie. Środowiska prawicowe grzmią o „promocji banderyzmu” za publiczne pieniądze Autor komentarza: John Treść komentarza: Ludzie padają jak kawki po deszczu. Rozległe zawały serca, udary, zatory, fala nowotworów z roku na rok przybierają te schorzenia na sile. A mija właśnie 5 lat........... Data dodania komentarza: 30.06.2026, 23:36 Źródło komentarza: Tragedia w Przemyślu. Nie wrócił na noc do domu, rodzina dokonała makabrycznego odkrycia Autor komentarza: lózak Treść komentarza: Myj sie w domu a nie w tej sadzawce. Przyjechałeś brudny po robocie ,jaj nie myłeś miesiąc a potem sie dziwisz że woda śmierdzi Data dodania komentarza: 30.06.2026, 18:52 Źródło komentarza: Lazurowe Wybrzeże w Czarnej Sędziszowskiej. Podkarpacka plaża, która zachwyca błękitem wody Autor komentarza: Bukanan Treść komentarza: Beznadzieja. Lepiej tam nie jechać. Śmierdzi szczochem, pełno kurzu z pobliskiej drogi, na plaży walają się śmieci. Znajomy z Swilczy opowiadał jak żule tam jeżdżą się myją, sikają i rzygają. Przy parkingu zużyte kondony. No ale co kto woli. Data dodania komentarza: 28.06.2026, 22:37 Źródło komentarza: Lazurowe Wybrzeże w Czarnej Sędziszowskiej. Podkarpacka plaża, która zachwyca błękitem wody Ł Autor komentarza: red Treść komentarza: Wystarczy wejść do artykułu, żeby się przekonać, że autor był na miejscu. Wystarczy mieć odrobine wyobraźni, aby zrozumieć, że gdy masa ludzi wejdzie do wody, to przestanie ona być lazurowa... niestety ktoś tu jest uprzedzony do Pismaka, pozdro dla Dominika Data dodania komentarza: 28.06.2026, 14:40 Źródło komentarza: Lazurowe Wybrzeże w Czarnej Sędziszowskiej. Podkarpacka plaża, która zachwyca błękitem wody
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama