Cała sytuacja miała swój początek pod koniec czerwca, kiedy to policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu przyjęli zgłoszenie o zuchwałej kradzieży roweru. Jednoślad zniknął bezpośrednio z terenu jednej z lokalnych szkół. Choć sprawą natychmiast zajęli się funkcjonariusze pionu kryminalnego, przełom nastąpił w najmniej oczekiwanym momencie – podczas wolnego czasu policjantów. Idący ulicą Boczną Sanową funkcjonariusze zauważyli mężczyznę poruszającego się na charakterystycznym rowerze. Mimo że pojazd został w całości pokryty zieloną farbą z puszki i pozbawiony jakichkolwiek fabrycznych oznaczeń, doświadczenie policjantów pozwoliło im skojarzyć jednoślad z prowadzonym postępowaniem.
Zielona farba i nietypowa linia obrony
Mundurowi natychmiast podjęli interwencję i zatrzymali jadącego cyklistę. Szybko potwierdziło się, że intuicja ich nie zawiodła. Pod warstwą zielonego sprayu krył się skradziony kilka dni wcześniej pojazd. Podczas legitymowania i przesłuchania, 35-letni mieszkaniec regionu bez oporów przyznał się do zaboru mienia. Pytany o powody swojego zachowania, przedstawił mundurowym zaskakujące, medyczne wyjaśnienie. Twierdził, że do złamania prawa zmusił go nagły i silny ból nóg oraz kostek. Jak przekonywał w swoich wyjaśnieniach, w tamtej chwili pilnie potrzebował jakiegokolwiek środka transportu, by ulżyć swoim dolegliwościom, a stojący pod szkołą zabezpieczony rower wydał mu się idealnym rozwiązaniem.
Nawet 5 lat za kradzież
Pomysłowość w maskowaniu łupu oraz oryginalna argumentacja nie uchronią jednak 35-latka przed konsekwencjami prawnymi. Odzyskany przez jarosławskich policjantów rower wkrótce wróci do swojego prawowitego właściciela.Mężczyzna usłyszał już zarzuty kradzieży mienia. Polskie prawo traktuje to przestępstwo niezwykle surowo. Za kradzież cudzej rzeczy ruchomej kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do nawet 5 lat. O dalszym losie amatora cudzych jednośladów zadecyduje teraz sąd.


Napisz komentarz
Komentarze