Tegoroczna edycja festiwalu Wschód Kultury – Europejski Stadion Kultury (ESK) w Rzeszowie, zamiast stać się wyłącznie świętem międzynarodowej sztuki, przerodziła się w zarzewie ostrego konfliktu polityczno-historycznego. Udział ukraińskiej gwiazdy Jerry Heil, która 26 czerwca wystąpiła na rzeszowskiej scenie, wywołał gwałtowny protest ze strony polityków Konfederacji oraz środowisk prawicowych i kresowych. Zarzucają oni władzom miasta oraz Ministerstwu Kultury finansowanie z kieszeni polskich podatników artystki, która w przeszłości promowała odzież z kontrowersyjnym hasłem „BANDERACIAGA”. Gdzie leży granica między dyplomacją kulturalną a pamięcią historyczną? Jako redakcja przyglądamy się argumentom obu stron tego sporu.
Red
02.07.2026 15:49
Budowanie mostów czy przekraczanie granic? Czym jest ESK
Aby w pełni zrozumieć wagę tego konfliktu, należy cofnąć się do korzeni rzeszowskiego festiwalu. Wschód Kultury – Europejski Stadion Kultury to flagowe wydarzenie kulturalne stolicy Podkarpacia, które narodziło się w 2011 roku w okresie przygotowań Polski i Ukrainy do Euro 2012. Od samego początku impreza miała jasną misję: pełnić funkcję kulturalnego pomostu między Polską a krajami Partnerstwa Wschodniego, ze szczególnym uwzględnieniem naszych wschodnich sąsiadów.
Festiwal jest unikalnym projektem finansowanym w całości ze środków publicznych, za jego organizację odpowiadają Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Narodowe Centrum Kultury, Urząd Miasta Rzeszowa oraz Estrada Rzeszowska. Ponieważ wstęp na wszystkie koncerty i wydarzenia towarzyszące jest darmowy, koszty organizacji pokrywają solidarnie polscy podatnicy. Dla Rzeszowa to od lat kluczowe narzędzie budowania wizerunku miasta otwartego, nowoczesnego i tolerancyjnego, które jednoczy narody poprzez sztukę. Sercem wydarzenia są tzw. kolektywy, czyli wspólne występy polskich i zagranicznych gwiazd.
Kim jest Jerry Heil i co wywołało burzę?
Główną osią obecnego sporu jest postać Jerry Heil (właściwie Jany Ołeksandriwny Szemajewej) – 30-letniej ukraińskiej wokalistki, która obecnie przeżywa szczyt swojej popularności. Artystka, łącząca w unikalny sposób nowoczesny pop i elektronikę z tradycyjnym ukraińskim śpiewem folklorem (tzw. białym głosem), zdobyła międzynarodowe uznanie podczas Eurowizji 2024, zajmując w duecie z raperką Alyona Alyona wysokie, 3. miejsce w Europie.
Choć Heil wielokrotnie współpracowała z polskimi muzykami (m.in. z Krystianem Ochmanem czy Przyłu), na jej wizerunku w Polsce na początku 2024 roku pojawiła się poważna rysa. Wokalistka opublikowała wówczas w mediach społecznościowych nagranie, na którym tańczyła w zielonej bluzie z dużym napisem „BANDERACIAGA”.
Odzież ta stworzona przez jedną z ukraińskich marek jako parodia luksusowego domu mody Balenciaga wprost odwoływała się do nazwiska Stepana Bandery, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), którego struktury są odpowiedzialne za masowe ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w czasach II wojny światowej. Choć po protestach polskich internautów wokalistka szybko usunęła wideo, dla wielu Polaków niesmak pozostał.
Głos sprzeciwu: „Plucie na pamięć naszych przodków”
Obecność Jerry Heil na darmowym koncercie w Rzeszowie wywołała natychmiastową reakcję środowisk prawicowych. Politycy Konfederacji, w tym Paweł Usiądek, publicznie oskarżyli Ministerstwo Kultury oraz władze Rzeszowa o brak taktu, ignorancję historyczną i marnowanie publicznych pieniędzy.
„Pamiętacie Eurowizję 2024, gdy to Jerry Heil wystąpiła w bluzie z napisem »Banderaciaga«? Wywołało to duże kontrowersje w Polsce, a producent jasno deklarował, że napis wprost ma pokazywać Banderę jako »bohatera walki o niepodległość Ukrainy«” – argumentuje Paweł Usiądek z Konfederacji. – „Jerry Heil wystąpiła 26 czerwca 2026 r. podczas festiwalu Wschód Kultury – Europejski Stadion Kultury w Rzeszowie. Wstęp na koncert był bezpłatny. Ergo, zapłacili Polacy. »Polskie« ministerstwa po raz kolejny łożą środki z naszych podatków na kampanię plucia na naszych pomordowanych przodków i rodaków. To trzeba zatrzymać!”.
Do krytyki koncertu w Rzeszowie włączył się również były premier Mateusz Morawiecki, który w swoich mediach społecznościowych jednoznacznie i ostro ocenił zaistniałą sytuację:
„SKANDAL! Pieniądze Polaków przeznaczone na koncert banderowskiej wokalistki! BanderaOUT!” – napisał w krótkim, dosadnym oświadczeniu były szef rządu.
Dla środowisk narodowych i rodzin kresowych tolerowanie artystów odwołujących się do symboliki banderowskiej – nawet w formie rzekomo satyrycznego, internetowego merchu jest przekroczeniem granicy kompromisu i godzi w polską pamięć narodową.
Druga strona medalu: Sztuka ponad podziałami
Z kolei organizatorzy festiwalu oraz zwolennicy zaproszenia Jerry Heil podkreślają, że esencją Europejskiego Stadionu Kultury jest łączenie ludzi, a nie ich dzielenie na tle historycznym. W kuluarach rzeszowskiej kultury podnosi się argumenty, że sytuacja z bluzą miała charakter incydentalny, młodzieżowy i modowy, a sama artystka nigdy nie deklarowała nienawiści wobec Polski ani Polaków, czego dowodem jest jej wieloletnia, artystyczna nić porozumienia z naszymi rodzimymi twórcami.
Dla obrońców idei festiwalu, skreślanie jednej z najważniejszych współczesnych artystek Ukrainy z powodu jednego niefortunnego tiktoka byłoby przejawem cenzury i uderzeniem w proces pojednania oraz solidarności z narodem ukraińskim w obliczu trwającej wojny. Organizatorzy stoją na stanowisku, że to właśnie poprzez dialog, wspólne koncerty i obecność ukraińskiej kultury w przestrzeni Rzeszowa buduje się trwałe zrozumienie między oboma społeczeństwami, a polityczne bojkoty mogą ten proces wyłącznie opóźnić.
Dziennikarskie podsumowanie
Jako rzeszowscy obserwatorzy życia publicznego widzimy, że rzeszowska scena staje się papierkiem lakmusowym szerszych napięć politycznych. Część obserwatorów i komentatorów wprost wskazuje, że dla skrajnie prawicowych środowisk incydent z młodzieżową bluzą sprzed dwóch lat stał się wygodnym pretekstem do ponownego uderzenia w tony antyukraińskie i zbijania kapitału politycznego na podsycaniu niechęci między narodami. Z drugiej strony, spór ten obnaża, jak trudna i wymagająca wyczucia jest dyplomacja kulturalna na styku bolesnej historii i współczesnej geopolityki. O tym, gdzie leży granica między uniwersalizmem sztuki a historyczną wrażliwością, Rzeszów będzie dyskutował jeszcze długo po tym, jak festiwalowe sceny zostały zdemontowane.
Napisz komentarz
Komentarze
Kosmita
03.07.2026 12:35
Zawsze w takich sytuacjach się zadziwiam. Dlaczego np. takie nazwy jak VW, BMW czy BOSS, nie robią wrażenia na Polakach? Przecież VW to samochód ludowy wymyślony przez Hitlera dla Niemców. BMW to główny dostawca silników lotniczych do Niemieckich samolotów bombardujących polskie miasta i wsie. BOSS to naczelny projektant ubiorów dla armii niemieckiej a także dla SS. Starotestamentowi, jak patrzyli na mundury SS-manów, to byli wręcz urzeczeni pięknem swoich katów. Polacy wręcz uwielbiają te marki i chętnie je eksponują, nie zdejmują emblematów firm ze swych PIERDZIWOZÓW, litrami się PACHNIDŁUJĄ BOSS-em. Dziwne, a tylu Polaków dzięki tym markom poszło do KRAINY WIELKICH ŁOWÓW. Bardzo dziwne. Tak już poza tematem, za chwilę będzie kolejna wspominka o WIKTORII GRUNWALDZKIEJ, ale żaden Polak nie chce pamiętać, jak to polscy wojowie urządzili sobie wycinankę bogu ducha winnych mieszkańców miejscowości Dąbrówno. Motywowali to koniecznością wprawki przed wielką bitwą. Może jednak lepiej każdemu zostawić jego własną historię i zająć się tylko i wyłącznie swoimi sprawami i historiami?
Jurek
02.07.2026 19:16
Nie popieram nikogo z obecnej "klasy" politycznej, lub jak to określam "potylicznej". Moje zdanie jest bardzo proste. Integrujmy się, z poszanowaniem znanej historii. Ta Pani wg mnie ewidentnie przesadziła, stąd moje pytanie, hipotetycznie koncert w Kijowie i uczestnik z nadrukiem J*ć*U*A, ewentualnie Hitler się pomylił, nie ten naród wziął. Ciekawe co by się wtedy działo. Uważam że oba narody powinny zwracać uwagę na takie szczegóły, bo nie służy to ani współpracy, ani zrozumieniu. Co sobie rządzący wymyślą to ich, nasi wybrani przez obywateli, ichni przez ich obywateli, czemu się dziwić?
lózak
06.07.2026 10:53
mam nadzieję ze poprzedniej elyty tez nie popierasz bo to głównie dzieki nim i ich otworzeniu granicy mamy cały ten syf
Napisz komentarz
Komentarze