Sąd Okręgowy w Rzeszowie skazał 37-letnią Dorotę G. na 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo swojego ośmioletniego syna, Oskara. Do tragicznego zdarzenia doszło 10 lipca 2024 roku w domu rodzinnym w Chałupkach Dębniańskich w powiecie leżajskim. Wyrok, który zapadł 6 listopada 2025 roku, nie jest prawomocny.
Przebieg zbrodni i wyrok
Z ustaleń sądu wynika, że Dorota G., działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia, zatkała drogi oddechowe syna, dociskając koc do jego twarzy, co doprowadziło do gwałtownego uduszenia. Sędzia Alicja Kuroń w uzasadnieniu wyroku podkreśliła, że oskarżona sama przyznała się do winy.
"Oskarżona przed sądem, płacząc, przyznała się do uduszenia syna, powiedziała, że przez pięć minut dusiła własne dziecko, a potem zadzwoniła na pogotowie, aby wezwać służby ratunkowe"
– mówiła PAP sędzia. To właśnie telefon na numer alarmowy 112 i późniejsza reanimacja, prowadzona zgodnie z instrukcjami dyspozytorki, miały być próbą zatarcia śladów zbrodni.
Prokuratura oskarżyła kobietę również o podanie dziecku atropiny przed uduszeniem, co miało świadczyć o wcześniejszym przygotowaniu do zbrodni (PAP). Sąd nie uznał jednak tego zarzutu za w pełni udowodniony.
"Materiał dowodowy nie pozwolił (...) z całą wymaganą w prawie karnym stanowczością ustalić, iż oskarżona, działając w zamiarze bezpośrednim, podała dziecku atropinę"
– stwierdziła sędzia Kuroń.
Sąd orzekł, że Dorota G. będzie mogła ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po odbyciu 20 lat zasądzonej kary. Dodatkowo nałożono na nią dożywotni zakaz zajmowania wszelkich stanowisk i wykonywania zawodów związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem i opieką nad małoletnimi. Kara jest zgodna z żądaniem prokuratora. Obrońca oskarżonej, która nie stawiła się na ogłoszeniu wyroku, zapowiedział apelację.
Obraz matki i diagnoza biegłych
W trakcie procesu ujawniono złożony obraz Doroty G. Z jednej strony, sędzia Kuroń opisywała ją jako "matkę troskliwą", która dbała o syna, jego wyżywienie, rozrywki i zdrowie. Była postrzegana jako osoba cierpliwa i łagodna, mimo że jej syn Oskar "nie należał do dzieci spokojnych, prezentował typowo dziecięce zachowania, a może niekiedy nawet nadpobudliwe".
Z drugiej strony, sędzia podkreśliła rażące naruszenie obowiązków matki.
"Wobec osoby, wobec istoty całkowicie wobec niej zależnej, ufnej, bezbronnej, wykorzystując przewagę fizyczną, doprowadziła do gwałtownego uduszenia i skutkiem tego była śmierć dziecka"
– zaznaczyła sędzia.
Kluczowa dla sprawy okazała się opinia biegłych psychiatrów, którzy po obserwacji stwierdzili u Doroty G. zaburzenia osobowości, jednak nie chorobę psychiczną ani upośledzenie umysłowe. Uznali, że w chwili popełnienia czynu była w pełni poczytalna, czyli zdolna do rozpoznania znaczenia swojego czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Wcześniej pojawiały się nieoficjalne informacje, że kobieta leczyła się psychiatrycznie.
Proces, który rozpoczął się w lipcu, częściowo toczył się z wyłączeniem jawności. Dorota G., która do tej pory nie była karana, została aresztowana tuż po zdarzeniu i przebywa w areszcie (PAP).
api/ joz/
















Napisz komentarz
Komentarze