Australia jako pierwszy demokratyczny kraj wprowadziła twardy zakaz social mediów dla osób poniżej 16. roku życia – to tam wielkie platformy kasują setki tysięcy kont nastolatków, a cały świat przygląda się skutkom tego eksperymentu.
Co zrobiła Australia
Od grudnia 2025 r. najwięksi gracze – m.in. Facebook, Instagram, TikTok czy Snapchat – muszą blokować dostęp osobom poniżej 16 lat, a za niedopilnowanie grożą im kary sięgające dziesiątek milionów dolarów.
Firmy zostały zobowiązane do realnej weryfikacji wieku użytkowników i usuwania kont nieletnich, czego efektem jest zamykanie setek tysięcy profili nastolatków – tylko Meta informowała o ponad pół milionie zablokowanych kont w krótkim czasie.
Rząd uzasadnia zakaz ochroną dzieci przed cyberprzemocą, uzależnieniem od ekranów, drapieżnikami online i szkodliwymi treściami, wskazując na narastające problemy psychiczne młodych – od zaburzeń nastroju po zaburzenia obrazu ciała.
Jednocześnie krytycy zwracają uwagę, że nastolatki próbują obchodzić prawo (fałszywe daty urodzenia, niszowe aplikacje), a część rodzin skarży się na utrudniony kontakt z bliskimi i rówieśnikami, dla których internet był podstawowym kanałem komunikacji.
Czy podobny zakaz grozi polskim nastolatkom?
W Polsce całkowitego zakazu jeszcze nie ma, ale temat właśnie trafił na polityczny stół.
Posłowie Koalicji Obywatelskiej zapowiedzieli przygotowanie projektu ustawy ograniczającej korzystanie z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież – mówi się o granicy 15 lat, poniżej której kont nie można by zakładać lub korzystanie byłoby znacząco ograniczone.
Polscy politycy i eksperci wprost przyznają, że przyglądają się australijskiemu modelowi i analizują, czy podobne rozwiązania da się wprowadzić u nas – z zachowaniem konstytucyjnych praw i realnych możliwości egzekwowania przepisów.
To oznacza, że dyskusja, czy chronić dzieci twardym zakazem, czy raczej edukacją i narzędziami kontroli rodzicielskiej, z poziomu debat eksperckich przenosi się właśnie do Sejmu.
Potencjalne korzyści zakazu
Zwolennicy ograniczeń wskazują kilka kluczowych plusów:
- Mniej presji, więcej dzieciństwa – odcięcie najmłodszych od niekończącego się scrollowania, porównywania się i liczby lajków może zmniejszyć lęk, frustrację i poczucie gorszości.
- Mniej cyberprzemocy i kontaktu z drapieżnikami – ograniczenie dostępu do platform, gdzie najłatwiej o hejt, grooming czy niechciane „znajomości”.
- Ochrona przed algorytmami – dzieci nie są wystawione na treści dobierane przez systemy, których celem jest jak najdłużej „przykleić” użytkownika do ekranu, a nie zadbać o jego dobrostan.
- Więcej czasu offline – potencjalny zysk dla relacji rodzinnych, snu, aktywności fizycznej i koncentracji na nauce, który już dziś sygnalizują australijskie władze jako pierwsze pozytywne efekty.
Zagrożenia i pułapki twardego zakazu
Krytycy ostrzegają jednak, że zakaz może przynieść także niezamierzone skutki:
- Ucieczka do „podziemia” – młodzi i tak omijają ograniczenia, podając fałszywy wiek lub przenosząc się na mniej znane platformy, gdzie kontrola jest jeszcze słabsza.
- Wykluczenie społeczne – dla części nastolatków social media to podstawowy kanał kontaktu z klasą, przyjaciółmi czy rodziną za granicą; odcięcie może pogłębić samotność zamiast ją leczyć.
- Oddanie rynku w ręce wielkich korporacji weryfikujących wiek – pojawia się pytanie, jakimi metodami firmy mają sprawdzać, ile lat ma użytkownik, i czy nie będzie to pretekst do jeszcze większej inwigilacji.
- Ryzyko „odpuszczenia” edukacji – część ekspertów obawia się, że politycy wybiorą łatwą ścieżkę zakazu, zamiast inwestować w edukację medialną, wsparcie psychologiczne i kompetencje cyfrowe rodziców.
A co na to Rzeszów?
Dla mieszkańców Rzeszowa i Podkarpacia ten spór nie jest abstrakcyjny. To tu szkoły i poradnie mierzą się na co dzień z konsekwencjami uzależnienia od telefonu, nocnych scrolli na TikToku i niekończących się konfliktów „z messengera”.
Jeżeli polski parlament pójdzie śladem Australii, realnie zmieni się codzienność tysięcy lokalnych rodzin – od szkolnych przerw, przez domowe zasady, po sposób utrzymywania kontaktu z bliskimi.
Dlatego warto, by w tej dyskusji wybrzmiał głos nie tylko polityków i ekspertów, ale przede wszystkim rodziców, nauczycieli i samych nastolatków.
I Ty zabierz głos
Czy uważasz, że Polska powinna pójść drogą Australii i zakazać social mediów dla dzieci poniżej 16–15 roku życia?
A może lepszym rozwiązaniem byłoby wzmocnienie edukacji, narzędzi kontroli rodzicielskiej i więcej rozmowy w domu i w szkole, zamiast odgórnego zakazu?
Napisz w komentarzu, co o tym myślisz:
- od jakiego wieku dziecko powinno mieć konto w mediach społecznościowych,
- czy poparł(a)byś taki zakaz w Polsce,
- i co – Twoim zdaniem – naprawdę pomogłoby chronić młodych przed ciemną stroną internetu.
Twój głos może okazać się ważny w debacie, która lada moment zdecyduje o tym, jak będzie wyglądało dorastanie kolejnego pokolenia w sieci – także tutaj, w Rzeszowie i na Podkarpaciu.
















Napisz komentarz
Komentarze