Internauci, w tym członkowie grupy „Rzeszów dla zwierząt”, są przekonani, że do nagrań mogło dojść w Rzeszowie lub jego okolicach. Na jednym z ujęć pojawia się bowiem butelka wody marki obecnej w regionie.
Szokujące nagrania
Bohaterem filmów jest starszy pies nazywany przez autorkę „Grubym”. Użytkownicy sieci zwrócili uwagę, że początkowo stylizowane na „zabawne” scenki przerodziły się w pokaz okrucieństwa: przygotowywanie dla psa „radioaktywnego jedzenia”, oblewanie go wodą, podawanie nieznanych substancji i wyraźne uderzanie zwierzęcia.
Fragmenty nagrań zaczęły błyskawicznie krążyć po rzeszowskich grupach, a pod postami pojawiły się dziesiątki komentarzy z jednym, powtarzającym się apelem: „Ratujmy tego psa”.
Internauci proszą o pomoc nie tylko organizacje prozwierzęce, ale też służby, w tym policję i lokalne władze, by jak najszybciej ustaliły tożsamość autorki filmów oraz miejsce, w którym przebywa pies.
Głos w sprawie zabrał także poseł Nowej Lewicy, Łukasz Litewka, który w emocjonalnym wpisie nazwał zachowanie nastolatki „hodowaniem idiotów”.
- Ktoś dał tym dzieciom telefon, bohaterowie współczesnych czasów, im jesteś głupszy, tym większa szansa, że świat internetu cię dostrzeże. Nie mam nic przeciwko temu by głupota wzajemnie się dyskwalifikowała, mam jednak problem gdy na czyjejś głupocie, cierpi niewinny. Nie boję się tego napisać, hodujemy idiotów, którzy dopiero raczkują w zadawaniu cierpienia - mówi parlamentarzysta, który w przeszłości zasłynął z szeregu akcji na rzecz zwierząt.
„To był tylko żart”?
W obliczu rosnącej fali krytyki, autorka filmów opublikowała własne oświadczenie. W krótkim nagraniu i wpisie przekonuje, że całe zamieszanie miało być jedynie „żartem” i próbą wywołania internetowej dramy.
- To wszystko to był żart. (…) postanowiłam, że chcę zrobić jakąś dramę w dog.com, ale wszystko poszło za daleko. Ludzie się spruli, że się nad Grubym znęcam. To wszystko było zrobione po to, żeby nagrać film – tłumaczyła, bagatelizując własne zachowanie.
Internauci nie przyjęli tych wyjaśnień. Komentujący zwracają uwagę, że niezależnie od intencji, pies realnie doświadcza stresu i przemocy, a młodzi użytkownicy TikToka mogą uznać podobne „żarty” za akceptowalny sposób spędzania czasu. Eksperci od bezpieczeństwa dzieci w sieci przypominają, że media społecznościowe potrafią wzmacniać niebezpieczne wzorce zachowań, jeśli dorośli nie reagują na czas.
Urząd Miasta zawiadamia prokuraturę
Na reakcję władz Rzeszowa nie trzeba było długo czekać. Urząd Miasta wydał oficjalne oświadczenie, w którym jednoznacznie potępił zachowania widoczne na filmach – uderzanie psa, oblewanie go wodą i karmienie substancjami mogącymi zaszkodzić zdrowiu.
Magistrat uznał, że nie wystarczy symboliczne potępienie w mediach społecznościowych, dlatego sprawa została niezwłocznie skierowana do prokuratury.
Choć na razie nie ma stuprocentowej pewności, czy autorka nagrań rzeczywiście jest mieszkanką Rzeszowa, urzędnicy liczą, że zaangażowanie organów ścigania pozwoli szybko ustalić zarówno jej tożsamość, jak i miejsce przebywania „Grubego”.
Władze miasta podkreślają, że każde podejrzenie znęcania się nad zwierzęciem musi spotkać się z natychmiastową reakcją. Także wtedy, gdy sprawcą może być osoba nieletnia.
Policja: zawiadomienie już jest, trwa analiza materiałów
Informacje Magistratu znalazły potwierdzenie w działaniach służb. Komenda Miejska Policji w Rzeszowie potwierdziła, że w środę rano do jednostki wpłynęło formalne zawiadomienie w tej sprawie.
Funkcjonariusze zabezpieczyli już dostępne nagrania z TikToka i platformy X, a także zgłoszenia od internautów, którzy udostępniali fragmenty filmów na lokalnych grupach.
Policja apeluje, by osoby posiadające informacje o możliwej lokalizacji psa lub danych nastolatki skontaktowały się z najbliższą jednostką.
Jak podkreślają mundurowi, dla uratowania zwierzęcia istotny może być nawet drobny szczegół, np. rozpoznane podwórko, charakterystyczne budynki czy elementy wyposażenia widoczne w tle.
„Żart” nie zatrzyma śledztwa. Co grozi sprawcy?
Oświadczenie autorki, w którym próbuje zbagatelizować swoje zachowanie jako „żart dla dramy”, nie ma wpływu na bieg postępowania. Prawo w Polsce jasno definiuje, czym jest znęcanie się nad zwierzętami. Obejmuje ono m.in. zadawanie bólu, świadome narażanie na cierpienie i celowe zaniedbanie.
Motyw „dla zasięgów” nie stanowi okoliczności łagodzącej, a w skrajnych przypadkach sądy orzekają kary więzienia, zakazy posiadania zwierząt oraz wysokie grzywny.
Śledczy sprawdzają obecnie, czy w sprawie „Grubego” doszło do naruszenia przepisów Ustawy o ochronie zwierząt. Jeżeli podejrzenia się potwierdzą, odpowiedzialność poniesie nie tylko autorka nagrań, ale także jej opiekunowie.
W przypadku nieletniego sprawcy sąd rodzinny może zastosować środki wychowawcze, nadzór kuratora czy skierowanie na obowiązkowe programy resocjalizacyjne.
















Napisz komentarz
Komentarze