Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama

Makabra na Podkarpaciu. Trup w piecu, kości w ulu. Śmierć 66‑latki i trzeci proces przed Sądem w Rzeszowie.

Podziel się
Oceń

Z początku wyglądało to jak zwykła libacja alkoholowa na prowincji. Kilka osób, alkohol, styczniowy chłód i dom dobrze znany policji – taki obraz mieszkańcy tej okolic widzieli już nieraz. Tym razem finałem nie była jednak rutynowa interwencja mundurowych, lecz śmierć 66‑letniej kobiety, rozkawałkowane ciało, częściowo spalone w domowym piecu, oraz proces, który od lat rozpala emocje na Podkarpaciu i wciąż wraca na wokandę sądów. Teraz ta historia znów trafia do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, a stawką jest odpowiedź na pytanie, które od pięciu lat dzieli opinię publiczną: czy w Zdziechowicach Drugich doszło do zabójstwa, czy „tylko” do brutalnego pobicia, narażenia na śmierć i makabrycznego znieważenia zwłok.

We wtorek 17 lutego 2026 r. przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie rozpoczął się trzeci już proces odwoławczy w sprawie śmierci 66‑letniej Jadwigi K. oraz poćwiartowania i spalenia części jej ciała na terenie posesji w Zdziechowicach Drugich w powiecie stalowowolskim. Rozprawa, podobnie jak poprzednie, toczy się przy drzwiach zamkniętych – sąd wyłączył jawność, uznając, że prezentowane treści mogą obrażać dobre obyczaje, a ponadto wymagają ochrony ważnego interesu prywatnego rodziny zmarłej. Po około godzinie od wywołania sprawy sąd, powołując się na zawiłość postępowania, zdecydował o odroczeniu ogłoszenia wyroku do 3 marca 2026 r., na godz. 9.20, również w sali numer 213.

Roman S. i Piotr K. na ławie oskarżonych

Na ławie oskarżonych – choć sam oskarżony nie stawił się we wtorek w sądzie – formalnie zasiada 38‑letni dziś Roman S. Prokuratura zarzuca mu, że 10 stycznia 2021 r. w Zdziechowicach Drugich, stosując przemoc wobec Jadwigi K. w postaci szarpania, bicia rękami po ciele i wielokrotnego uderzania nieustalonym tępokrawędzistym narzędziem, spowodował u niej ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, w następstwie czego miało dojść do jej śmierci. Kolejny zarzut dotyczy znieważenia zwłok – rozkawałkowania ciała piłami i siekierami oraz spalenia części szczątków w domowym piecu centralnego ogrzewania. Trzeci obejmuje wcześniejsze pobicie z czerwca 2020 r., kiedy – według aktu oskarżenia – oskarżony miał wielokrotnie uderzać partnerkę po głowie, doprowadzając do jej upadku na twarde podłoże i krótkotrwałego rozstroju zdrowia.

Drugim oskarżonym w sprawie jest Piotr K. Śledczy zarzucili mu, że w okresie od 17 do 20 stycznia 2021 r., mając od Romana S. wiarygodną wiadomość o zabójstwie Jadwigi K., a także o osobie sprawcy i miejscu ukrycia zwłok, nie zawiadomił niezwłocznie organów ścigania. Jego rola – milczącego świadka, który dopiero po kilku dniach przynosi do sklepu dramatyczne informacje – od początku wzbudza pytania o granice odpowiedzialności karnej za zaniechanie i o to, kiedy milczenie staje się współudziałem.

Libacja, przemoc i styczniowy chłód

Tłem wydarzeń, które na zawsze zmieniły obraz spokojnych Zdziechowic Drugich, była  libacja alkoholowa w domu Romana S. i jego ojca Mariana. 10 stycznia 2021 r. przy stole zasiedli: Roman S., jego ojciec, 66‑letnia Jadwiga K. oraz Piotr K. Wszyscy mieli problem z nadużywaniem alkoholu, a relacja Romana S. i znacznie starszej partnerki od dawna była naznaczona przemocą. Z ustaleń sądu wynikało, że oskarżony, będąc pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, miewał wybuchy agresji, a awantury w tym domu nie należały do rzadkości.

Tego dnia doszło do kolejnego konfliktu – tym razem między ojcem a synem. Na miejsce wezwano policję, jednak po interwencji i sporządzeniu notatki funkcjonariusze odjechali, a Marian S., aby nie eskalować napięcia, opuścił dom. Pozostali uczestnicy postanowili kontynuować biesiadę. W pewnym momencie Piotr K. wyszedł na podwórko za potrzebą fizjologiczną. W tym czasie, według ustaleń śledztwa i sądu, skrajnie nietrzeźwa Jadwiga K. oddała mocz na łóżko. To miało rozsierdzić gospodarza.

Roman S. miał zacząć wyzywać partnerkę, szarpać ją i bić rękami po ciele, a następnie uderzać ją tępokrawędzistym, nieustalonym narzędziem – prokuratura wskazywała, że mogła to być łopata – w okolice brzucha i pośladków. Kulminacyjnym momentem było wypchnięcie 66‑latki z domu na zewnątrz, gdy miała na sobie jedynie koszulę. Na dworze panowała temperatura w okolicach jednego stopnia Celsjusza. Przy upadku kobieta uderzyła głową o schody lub krawężnik z kostki brukowej.

Ostatnie kroki Jadwigi K.

Z relacji Piotra K. wynika, że widział on, jak kobieta podnosi się, chwieje na nogach, kuca przy domu i płacze, zasłaniając twarz. Sąd I instancji w swoim uzasadnieniu wyraźnie akcentował, że pozostawienie nietrzeźwej, lekko ubranej osoby w takich warunkach pogodowych stanowi realne narażenie jej na ciężki uszczerbek na zdrowiu, a nawet na utratę życia. Ten element – obok wcześniejszego pobicia – stał się fundamentem odpowiedzialności Romana S. za narażenie na niebezpieczeństwo.

Co działo się później, nie udało się już w pełni odtworzyć. Piotr K. miał widzieć jeszcze, jak Jadwiga K. kieruje się w stronę stodoły, nie zauważając u niej poważniejszych obrażeń twarzy. Sam wrócił do swojego domu. Roman S. utrzymuje natomiast, że po jakimś czasie zabrał partnerkę z powrotem do środka. Kiedy zorientował się, że kobieta nie żyje, miał wpaść w panikę i podjąć decyzję o pozbyciu się ciała – decyzję, która z moralnej i prawnej perspektywy na trwałe naznaczy tę sprawę.

Poćwiartowane ciało, popiół w ulu i kombajnie

Według ustaleń śledczych, oskarżony chwycił za piły i siekierę, poćwiartował ciało 66‑latki, a następnie część z niego spalił w domowym piecu centralnego ogrzewania. Do paleniska miała w pierwszej kolejności trafić głowa z włosami oraz inne kluczowe organy, co w późniejszym etapie okazało się fatalne dla możliwości przeprowadzenia pełnej sekcji zwłok. Część popiołu z pieca, jak ustalono, nieświadomy niczego ojciec Romana S. rozsypał później na podwórzu.

Pozostałe fragmenty ciała i popiół oskarżony ukrył w różnych miejscach na posesji. Niespalone kości policjanci znaleźli m.in. w ulach stojących w ogrodzie. W kombajnie zbożowym w stodole natrafiono na zamrożone części ciała, które – jak przyjęto w śledztwie – miały czekać na spalenie. Przez kilka dni funkcjonariusze, biegli i technicy kryminalistyki przeczesywali dom, podwórko i zabudowania gospodarcze. Mimo ich pracy całego ciała Jadwigi K. nigdy nie udało się już skompletować.

Spóźnione zawiadomienie i rola Piotra K.

Prawda o tym, co wydarzyło się w Zdziechowicach Drugich, zaczęła wychodzić na jaw dopiero tydzień po feralnej libacji. Wówczas Piotr K. ponownie odwiedził Romana S. i zapytał, gdzie jest Jadwiga. W odpowiedzi miał usłyszeć, że gospodarz ją zabił. Wystraszony, udał się do pobliskiego sklepu i poprosił właścicieli, aby zawiadomili policję. Sąd I instancji uznał, że wcześniej nie miał on podstaw, by przypuszczać, iż kobiecie stało się coś złego, i uniewinnił go od zarzutu niepowiadomienia organów o przestępstwie.

Gdy dowody znikają w ogniu

Paradoks tej sprawy polega na tym, że choć sąd szczegółowo opisał brutalne, a miejscami wręcz niewyobrażalne działania Romana S., biegli – z powodu zniszczenia kluczowych fragmentów ciała – nie byli w stanie jednoznacznie wskazać przyczyny śmierci 66‑latki. W ustnym uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu przyznał, że są „podstawy, aby przypuszczać”, iż oskarżony mógł spowodować obrażenia skutkujące śmiercią Jadwigi K., a nawet że zarzut zabójstwa byłby adekwatny. Podkreślił jednak, że sąd nie może wyrokować na podstawie przypuszczeń, a jedynie na podstawie dowodów. Zgodnie z zasadą domniemania niewinności oraz regułą in dubio pro reo, wszelkie niedające się usunąć wątpliwości muszą zostać rozstrzygnięte na korzyść oskarżonego.

W konsekwencji 5 stycznia 2022 r. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uznał, że nie ma podstaw do przypisania Romanowi S. spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym ani zabójstwa. Za styczniowe wydarzenia zakwalifikował jego zachowanie jako spowodowanie lekkich obrażeń ciała oraz narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Do tego doliczono znieważenie zwłok poprzez poćwiartowanie i spalenie oraz wcześniejsze pobicie z czerwca 2020 r. Łącznie wymierzono mu karę pięciu lat pozbawienia wolności, z obowiązkiem odbywania jej w zakładzie karnym umożliwiającym leczenie odwykowe, oraz 13 tys. zł zadośćuczynienia dla osoby najbliższej zmarłej.

Prokuratura chce wyroku za zabójstwo, sądy mówią „za mało dowodów”

Prokuratura nie zgodziła się z takim rozstrzygnięciem. W apelacji Prokurator Okręgowy w Tarnobrzegu – co w praktyce procesowej zdarza się niezwykle rzadko – zmienił główny zarzut, domagając się uznania Romana S. za winnego zabójstwa z zamiarem ewentualnym i wymierzenia mu surowszej kary. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie, orzekając po raz pierwszy, w marcu 2023 r. utrzymał jednak wyrok Sądu Okręgowego w mocy, wskazując, że materiał dowodowy nie pozwala na przyjęcie, iż oskarżony spowodował śmierć partnerki.

Sprawa trafiła następnie do Sądu Najwyższego. Po kasacji prokuratora SN 8 maja 2024 r. uchylił wyrok apelacyjny i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Rzeszowie. Ten 10 lutego 2025 r. ponownie utrzymał tarnobrzeski wyrok. Prokurator złożył drugą kasację, a 23 października 2025 r. Sąd Najwyższy, powołując się m.in. na bezwzględne przyczyny odwoławcze, ponownie uchylił wyrok sądu odwoławczego i przekazał sprawę do trzeciego już rozpoznania przez Sąd Apelacyjny. 

Podkarpacie czeka na odpowiedź

Dzisiejsza decyzja o odroczeniu ogłoszenia wyroku pokazuje, jak bardzo złożona jest to sprawa – zarówno w wymiarze dowodowym, jak i prawnym. Po dwóch kasacjach, trzech procesach odwoławczych i pięciu latach od tragicznych wydarzeń w Zdziechowicach Drugich nadal otwarte pozostaje pytanie, czy kara pięciu lat pozbawienia wolności za brutalne pobicie, narażenie na śmiertelne niebezpieczeństwo oraz skrajnie drastyczne znieważenie zwłok jest karą adekwatną, czy też sąd odwoławczy – uwzględniając zarzuty prokuratury i wskazania Sądu Najwyższego – zdecyduje się na zmianę dotychczasowego orzeczenia.

Na ostateczne rozstrzygnięcie czeka rodzina zmarłej, mieszkańcy Zdziechowic Drugich i całego regionu, a także prawnicy śledzący tę sprawę jako podręcznikowy przykład zderzenia brutalnej rzeczywistości z twardymi wymogami procesu karnego. Odpowiedź, gdzie w tej historii kończy się moralne przekonanie o winie, a zaczyna prawnie udowodniona odpowiedzialność, poznamy – przynajmniej na poziomie sądu apelacyjnego – 3 marca 2026 r.


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: M K Treść komentarza: Mali tego pedofil to jeszcze spowiednik który od starszych osób wyłudza mieszkania .Do więzienia za takie coś. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:13 Źródło komentarza: Stalker w koloratce! Ksiądz z Głogowa Małopolskiego aresztowany za nękanie Autor komentarza: lózak Treść komentarza: Rodziny nie było w domu bo sie bawili na weselu to zabezpieczył majątek żeby nikt nie ukradł Data dodania komentarza: 27.10.2026, 12:20 Źródło komentarza: Policjant z Boguchwały okradał domy, gdy ludzie byli na weselach? Łupy znaleziono w jego domu! Autor komentarza: wyborca Treść komentarza: pewnie toi starzy sa stamtąd i wiesz po sobie Data dodania komentarza: 27.10.2026, 12:20 Źródło komentarza: Torturowali 49-latka i chwalili się tym w sieci. Młodzi oprawcy z Sędziszowa Małopolskiego aresztowani! Autor komentarza: lózak Treść komentarza: My Polacy nie lubimy takich polaczków jak ty Władziu Data dodania komentarza: 27.10.2026, 08:57 Źródło komentarza: Przemyśl zawiesza współpracę ze Lwowem. Jednogłośny protest radnych przeciw gloryfikacji UPA Autor komentarza: Kosmita Treść komentarza: Szanowny Władku Śmiały, tak względem Twego wpisu, to teraz proszę spróbuj zgłębić sens słów Mazurka Dąbrowskiego: Marsz, marsz Dąbrowski, Z ziemi włoskiej do Polski. Za twoim przewodem Złączym się z narodem. Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, Będziem Polakami. Dał nam przykład Bonaparte, Jak zwyciężać mamy. Teraz rozważmy w czysto Ludziackim oglądzie sens słów powyższej pieśni. To, ile kobiet, dzieci starców i powstańców włoskich, wyrżnęli Legioniści na rozkaz Napoleona np. w miejscowości Ferentino? Zdaje się parę ładnych tysięcy. A co było w Hiszpani? Polacy Legioniści oblegali Saragossę i w wyniku tej zacnej operacji straciło życie 50 000 Hiszpanów, że o gwałtach na zakonnicach i babinach już nie wspomnę. Ciekawostka, Polacy pod jarzmem niemiecko-rosyjsko-austryjackim, nawet się nie zająknęli, gdy Napoleon wydał im rozkaz stłumienia dążeń wolnościowych Hiszpanów. Na rozkaz tegoż Napoleona, Polacy wybili tysiące Murzynów z Haiti. Ale to byli Murzyni, więc Polacy są usprawiedliwieni, prawda? Fakt, paru Polaków zrozumiało swój błąd i przeszli na stronę Haitańczyków. Ale co wytłukli, to wytłukli. To tylko kilka „wspaniałości” wycinankowych dokonań Polaków. Mało? Bardzo mnie interesuje jedna sprawa, ilu to Ukraińców, dawniej zwanych Rusinami, zostało wyciętych przez Polaków od czasu, gdy w 1018 roku Bolesław Chrobry wybrał się na Kijów? Czy aby to nie będą to MILIONY? Oni mają swojego Banderę a Wy macie Dmowskiego. A co ma do tego Dmowski? Pan Roman Dmowski był niechętny Ukraińcom i nie uważał Ich za naród, w związku z tym przez Ukraińców może być uznany za UKRAINOFOBIA. Pan Roman sprzeciwiał się niepodległości Ukrainy i uważał, że powstanie niepodległego państwa ukraińskiego jest niemożliwe i szkodliwe dla polskich interesów, postulując, aby ziemie te pozostały w sferze wpływów rosyjskich lub zostały podzielone. Traktował kwestię ukraińską jako zagrożenie. W jego ujęciu, rozwój świadomości ukraińskiej stanowił zagrożenie dla integralności Polski, co prowadziło do niechęci wobec ukraińskich dążeń niepodległościowych. Takie są fakty HISTORYCZNE. Cóż, ale to Polak, więc ma mnóstwo ulic w Polsce ze swoim imieniem. Jakie to POLACKO-KATOLACJE podejście do świata w koło, nieprawdaż? Uważam, że Włosi wraz Hiszpanami mają jak najbardziej uzasadnione prawo do tego, aby żądać od Polski, żeby hymn jej nie nosił nazwy Mazurek Dąbrowskiego, bo Dąbrowski to zbrodniarz, skoro jego Legioniści mordowali Włochów i Hiszpanów oraz Haitańczyków. Dodatkowo, Włosi wraz z Hiszpanami, mają prawo do tego, aby słowa hymnu nie wspominały o Włoszech oraz o Napoleonie, bo on też jest zbrodniarzem i to światowym. Na tym tle pamięć Ukraińców o swoich bohaterach jest niczym w świetle zbrodni Polaków sprzymierzonych z Napoleonem oraz gdy Polska miała we władaniu ziemie Ukraińskie. Prawda jest taka, że Polska sama sobie wychowała wrogów w postaci Ukraińców typu Bandera i inni. To teraz dalej wyzywaj Ukraińców od UPADLIŃCÓW, to też Tobie i podobnym zostanie zapamiętane, że są tacy w Polsce, którzy za nic mają życie innych Ludziaków i nie chcą pamiętać o podłościach swych przodków. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 08:11 Źródło komentarza: Przemyśl zawiesza współpracę ze Lwowem. Jednogłośny protest radnych przeciw gloryfikacji UPA Autor komentarza: Władek Śmiały Treść komentarza: Powoli mądrzejecie proupadlińskie Polaczki! Data dodania komentarza: 26.10.2026, 16:40 Źródło komentarza: Przemyśl zawiesza współpracę ze Lwowem. Jednogłośny protest radnych przeciw gloryfikacji UPA
Reklama
Reklamaogłoszenia halo rzeszów
Reklama
Reklama
Reklama