Krzyż i kwiat lnu na rzeszowskich płotach
Mural ulokowany na ogrodzeniu został w całości sfinansowany ze środków własnych zaangażowanych aktywistów. Jak tłumaczą autorzy w wpisie w mediach społecznościowych, ich celem było przywrócenie pamięci o wydarzeniach z lat 40. XX wieku, w wyniku których z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło ponad 100 tysięcy Polaków. W literaturze historycznej zbrodnia ta bywa określana mianem genocidium atrox – ludobójstwa okrutnego.
Na ogrodzeniu przy ul. Sanockiej pojawiło się kilka jednoznacznych symboli:
- Główne hasło: „PAMIĘĆ O RZEZI WOŁYŃSKIEJ TO NASZ OBOWIĄZEK!” z wyraźną datą „Wołyń 1943”.
- Samotny Krzyż: Mający przypominać o braku pełnych ekshumacji oraz potrzebie chrześcijańskiego pochówku dla ofiar, które do dziś spoczywają w bezimiennych dołach śmierci.
- Kwiat Lnu: Oficjalny symbol pamięci o tamtych wydarzeniach (używany m.in. przez Instytut Pamięci Narodowej), którego błękitny kolor nawiązuje do dawnych kresowych pól, a krótki czas kwitnienia – do gwałtownie przerwanego życia pomordowanych.
Organizatorzy akcji argumentują, że w stolicy Podkarpacia brakowało dotąd widocznych miejsc pamięci poświęconych tej tragedii, wskazując, że dotychczas ofiary upamiętniała jedynie jedna tablica na frontonie kościoła.
Od aprobaty po krytykę. Internauci komentują
Publikacja zdjęć gotowego obiektu w sieci natychmiast uruchomiła lawinę komentarzy, ukazując pełne spektrum opinii publicznej. Dla wielu rzeszowian i sympatyków inicjatywy to ważny oraz potrzebny gest. „Super robota”, „Dumny z bycia Polakiem, Rzeszów zawsze w sercu” oraz „Pamiętamy i nigdy nie wybaczymy” – pisali zwolennicy powstania muralu, dziękując twórcom za inicjatywę.
W sieci nie zabrakło jednak również głosów krytycznych oraz odmiennych punktów widzenia. Część komentujących sceptycznie odniosła się do formy i lokalizacji takiego upamiętnienia, pisząc m.in. o "zaścianku nacjonalizmu".
Z kolei inni dyskutanci starali się przenieść akcent na odmienne karty historii kraju: „Rodacy, a pamiętacie o Katyniu??? Bo mam wrażenie, że to temat zapomniany przez was. Liczba ofiar z rąk reżimu stalinowskiego nieporównywalna do Wołynia” – zauważył jeden z internautów, wywołując kolejną poboczną debatę pod postem.
Czekamy na Państwa opinie
Fakty historyczne dotyczące skali zbrodni wołyńskiej są bezsporne, jednak formy ich prezentowania na elementach infrastruktury miejskiej, takich jak płoty czy ogrodzenia, regularnie stają się przedmiotem debaty społecznej.
Chcemy poznać Państwa zdanie: Jak oceniają Państwo nowy mural na płotach przy ulicy Sanockiej? Czy taka forma i miejsce są odpowiednie dla tego typu upamiętnień? Zapraszamy do kulturalnej dyskusji w komentarzach pod artykułem.


Napisz komentarz
Komentarze