Prawie 6 tysięcy aut na dobę, wąskie pobocza i dzieci na jezdni
Odcinek DW 877 przebiegający przez podrzeszowską gminę Chmielnik to komunikacyjna żyła złota i jednocześnie koszmar dla pieszych. Generalny Pomiar Ruchu z 2025 roku wskazał jednoznacznie: mkną tędy średnio 5591 pojazdów na dobę. Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że ze względu na trwającą przebudowę sąsiedniej trasy Tyczyn–Szklary, na DW 877 skierował się ciężki transport budowlany oraz dziesiątki przeładowanych ciężarówek.
W tym gigantycznym natężeniu ruchu bez wrażliwej infrastruktury próbują przetrwać najsłabsi – dzieci, seniorzy i rodzice z wózkami. Odcinek od ponad 23 lat (ostatni gruntowny remont odbył się tu w 2003 roku) nie doczekał się chodników, oświetlenia ani utwardzonych poboczy. Zimowy krajobraz staje się śmiertelną pułapką: pługi odśnieżające jezdnię zrzucają zwały śniegu na pobocza, zmuszając najmłodszych do poruszania się po pękającym w szwach asfalcie, bezpośrednio przed maskami nadjeżdżających aut.
„Dzieci idą do szkoły bardzo wąskim, nieutwardzonym poboczem, tuż obok jezdni. Zimą śnieg zasypuje to jedyne przejście. Nie zostaje wtedy nic innego – dzieci muszą iść jezdnią, wśród pędzących samochodów. Co dzień boimy się, czy wrócą do domu całe i zdrowe” – alarmują mieszkańcy.
Czytaj również:
Wymijające odpowiedzi w Sejmiku. Dziesięć lat czczych obietnic
Petycje, zebrania wiejskie i samorządowe apele trwają od lat. Samorząd gminy Chmielnik na czele z wójtem Krzysztofem Gradem oraz lokalnymi sołtysami wielokrotnie zabiegał w Podkarpackim Zarządzie Dróg Wojewódzkich (PZDW) o ujęcie tego odcinka w planach inwestycyjnych. Podczas sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego 26 października wójt po raz kolejny osobiście złożył głośny apel mieszkańców.
Odzew władz województwa ponownie rozczarował. Usłyszano jedynie tradycyjne formułki o „braku środków” oraz deklaracje, że „sprawa zostanie wzięta pod uwagę”. Zdesperowani ludzie odpowiadają, że dokładnie takie same zdania słyszą od blisko dziesięciu lat. Czarę goryczy przelewa fakt, że samorząd województwa realizuje szeroko zakrojone modernizacje na trasie Tyczyn–Dynów (w tym na DW 878, DW 835 oraz sąsiednich fragmentach DW 877), jednak odcinek w gminie Chmielnik po raz kolejny został w tych projektach całkowicie pominięty.
Czytaj również:
Doba przed 15 listopada. Ostatni moment na decyzje budżetowe
Zamiast biernie czekać na kolejną katastrofę w ruchu drogowym, mieszkańcy połączyli siły i wybrali strategiczny moment na protest. Zgodnie z procedurami, do 15 listopada Zarząd Województwa Podkarpackiego ma obowiązek przedłożyć Sejmikowi oraz Regionalnej Izbie Obrachunkowej projekt budżetu na 2027 rok.
Zorganizowanie blokady DW 877 przed tym terminem ma zmusić marszałka i zarząd województwa do wygospodarowania konkretnych środków na dokumentację projektową i przebudowę feralnego odcinka na etapie planowania wydatków. Mieszkańcy Zabratówki, Błędowej Tyczyńskiej i Woli Rafałowskiej zapowiadają, że nie dadzą się uspokoić kolejnymi obietnicami bez pokrycia. Żądają wiążących deklaracji, wpisu do budżetu i jasnego harmonogramu prac. Jeśli ich głos nie zostanie usłyszany, ruch na ważnej trasie wyjazdowej z Rzeszowa w kierunku Bieszczad zostanie paraliżowany do skutku.




Napisz komentarz
Komentarze