Impreza organizowana przez Gminne Centrum Kultury Sportu i Rekreacji w Świlczy z siedzibą w Trzcianie ma już swoją historię: wcześniejsze edycje prezentowały folklor Starej Warszawy, Podhala, Żywiecczyzny i Lubelszczyzny.
Jak podkreślił Adam Majka, dyrektor GCKSiR, każda z tych odsłon, z wyjątkiem pierwszej, powstaje dzięki współpracy z zaprzyjaźnionymi zespołami z prezentowanych regionów, a więzy z Lipniczanami trwają już wiele lat. Tegoroczne spotkanie przyniosło nie tylko koncert, ale i naukę tańca dla publiczności, wymianę doświadczeń choreograficznych oraz okazję do poznania unikalnych strojów regionalnych.
Zapraszamy do obejrzenia materiału filmowego z wydarzenia, w którym uczestnicy i organizatorzy dzielą się swoimi wrażeniami z tego wyjątkowego wieczoru.
Wielopokoleniowa tradycja Lipniczan
Gościem specjalnym piątej edycji był zespół Lipniczanie, znany ze swojej bogatej, wielopokoleniowej tradycji ludowej. Jak zaznaczył Adam Majka, "myśmy się u nich uczyli tych układów tanecznych, ale oni również u nas uczyli się tańców rzeszowskich".
Maria Jaworecka z zespołu Lipniczanie opowiedziała, że muzycy zaprezentują charakterystyczne dla swojego regionu melodie, w tym poleczki, krakowiaki i walczyki, a tancerze pokażą tańce Pogórzan Sądeckich: Polkę, Polkę Starej Baby oraz Uciekaną.
Rzeszowianie z sądecką inspiracją
Choreograf zespołu "Pułanie", Piotr Drozd, wyjaśnił, że mimo naturalnego przywiązania do własnych, rzeszowskich suit tanecznych, jego zespół postanowił spróbować sił w tańcach sądeckich. "Tańce sądeckie nas troszeczkę zainspirowały i zaciekawiły, ponieważ to są bardzo żywe melodie, żywe tańce" – przyznał, dodając, że młodzież z zespołu sama dopingowała do nauki tego repertuaru. Zaznaczył przy tym różnicę geograficzną między obiema tradycjami: Lipniczanie reprezentują Pogórze Sądeckie, a Pułanie w nowym repertuarze wcielili się w Lachów Sądeckich.
Poziomka jako znak rozpoznawczy stroju
Osobnym tematem rozmów były regionalne stroje ludowe, które różnią się między sobą w zależności od pochodzenia zespołu. Maria Jaworecka zwróciła uwagę na charakterystyczny detal stroju z jej regionu: "spódniczki właśnie kolorowe, do tego gorsety, i gorsety mają charakterystyczny wzór dla naszego regionu. Jest to poziomka i występuje tylko i wyłącznie w naszym regionie". Ten drobny, ale wyjątkowy element sprawia, że stroje Pogórzan Sądeckich łatwo odróżnić od kostiumów innych zespołów obecnych na scenie.
Muzyka na żywo i wspólna zabawa
Za muzyczną stronę wydarzenia odpowiadała Justyna Drozd-Ochał, kierownik Kapeli Moja Scheda, która akompaniowała zespołowi Pułanie podczas prezentacji tańców lachowskich, a wieczorem wystąpiła z własnym, zróżnicowanym repertuarem obejmującym utwory czeskie, słowackie i rzeszowskie.
W programie znalazła się także nauka tańca dla publiczności, w tym Polki Skakanki i Oberka, który – jak podsumowała Jaworecka – okazał się najbardziej lubianym numerem wieczoru. Adam Majka dodał krótko, że taki taniec "obudza do życia", a Drozd-Ochał określiła go jako "skoczny". Jedna z uczestniczek wydarzenia przyznała, że przychodzi na nie co roku, bo występuje tam jej wnuczka, a atmosfera jest "przyjemna, wesoła".
Głównym celem cyklu, jak podsumował dyrektor Majka, jest pokazywanie na terenie gminy przyjaciół, którzy żyją swoim regionalnym folklorem tak samo intensywnie, jak mieszkańcy Trzciany żyją swoim.

Napisz komentarz
Komentarze