Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w Mielcu, w rejonie przychodni Medimed. Młoda matka, przygotowując się do odjazdu, wkładała swoje 1,5-miesięczne dziecko do fotelika samochodowego. W trakcie tej rutynowej czynności kobieta pozostawiła kluczyki wewnątrz pojazdu. Gdy tylko zamknęła drzwi, system bezpieczeństwa w Audi A4 zadziałał automatycznie. Zamki zaryglowały się, pozostawiając bezbronne niemowlę samo wewnątrz szczelnie zamkniętego auta. Zorientowawszy się w sytuacji, zaniepokojona matka natychmiast powiadomiła służby ratunkowe.
Decyzja o natychmiastowym wyważeniu zabezpieczeń
Na miejsce zdarzenia niezwłocznie zadysponowano jednostkę straży pożarnej. Po przybyciu pod przychodnię i szybkiej ocenie sytuacji ratownicy zorientowali się, że liczy się każda minuta. Wiek dziecka oraz brak możliwości natychmiastowego otwarcia pojazdu zapasowym kluczykiem sprawiły, że strażacy musieli działać bezkompromisowo. Podjęto decyzję o siłowym wejściu do pojazdu. Aby zminimalizować ryzyko zranienia dziecka odłamkami szkła, strażacy zdecydowali o wybiciu tylnej bocznej szyby pojazdu – po przeciwnej stronie niż ta, z której znajdował się fotelik z niemowlęciem. Dzięki sprawnemu działaniu ratownicy błyskawicznie dostali się do wnętrza i bezpiecznie wyciągnęli malucha na zewnątrz.
Czytaj także:
Szczęśliwy finał bez interwencji medyków
Półtoramiesięczne niemowlę natychmiast trafiło pod opiekę matki. Ani kobiecie, ani dziecku nic się nie stało. Po zakończeniu działań uszkodzony samochód został przekazany właścicielce. Cała sytuacja, choć niosła za sobą ogromny stres, dzięki błyskawicznej reakcji matki oraz profesjonalizmowi mieleckich służb zakończyła się szczęśliwie.


Napisz komentarz
Komentarze