Bezpośrednim powodem protestu były wydarzenia z 30 października: zarządzenie miesięcznej przerwy w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego oraz objęcie kierowania instytucją przez Annę Korwin-Piotrowską. Towarzyszyły temu obecność policji i protesty przed warszawską siedzibą Trybunału. W Rzeszowie parlamentarzyści PiS, samorządowcy i przedstawiciele organizacji społecznych domagali się cofnięcia tych decyzji. Deklarowali również poparcie dla prezydenta Karola Nawrockiego, który kwestionuje legalność działań wobec kierownictwa TK.
Leniart: sprzeciw wobec przejmowania instytucji
Zgromadzenie rozpoczęło się od okrzyków „Tu jest Polska”, hymnu państwowego i modlitwy. Prowadząca manifestację posłanka PiS Ewa Leniart przekonywała, że protest wynika z obaw o przyszłość państwa.
„Nie mamy broni, nie mamy tarczy, ale mamy serce otwarte na sprawy polskie” – mówiła.
Wydarzenia w Trybunale przedstawiała jako część szerszego procesu podporządkowywania instytucji większości rządzącej. Oceniała, że obecny gabinet konsekwentnie usuwa ograniczenia swojej władzy.
„Od 13 grudnia 2023 roku trwa w Polsce pełzający zamach stanu. Zajmowane są kolejne instytucje” – stwierdziła.
Posłanka odwoływała się do antykomunistycznych tradycji Podkarpacia, działalności Łukasza Cieplińskiego oraz historii Solidarności. Przypominała protesty robotników i rolników, przekonując, że doświadczenia regionu zobowiązują jego mieszkańców do reagowania na zagrożenia dla wolności.

„My, mieszkańcy Podkarpacia, stanowczo sprzeciwiamy się władzy, która depcze polską konstytucję, która nie szanuje polskiego prezydenta” – mówiła.
TK przedstawiała jako zabezpieczenie przed nadużyciami większości parlamentarnej. Zarzucała rządzącym, że przez działania wobec jego kierownictwa naruszają równowagę władz.
„Nie wyrażamy zgody na to, aby zmieniać ustrój państwa polskiego bez zgody i wiedzy Polaków” – podkreślała.
Chwaliła również decyzję Karola Nawrockiego o przerwaniu zagranicznej podróży i przyjeździe do Trybunału. Zachowanie policji wobec głowy państwa oceniała jako naruszenie powagi urzędu.
„Zobaczyliśmy obrazy, które nami wstrząsnęły” – mówiła. Dziękowała prezydentowi za determinację i deklarowaną obronę konstytucyjnego porządku.
Leniart łączyła krytykę rządu także z problemami regionalnymi. Mówiła o zagrożeniach dla szpitali w Bieszczadach, dostępie do opieki zdrowotnej, stanie dróg i komunikacji oraz znaczeniu gospodarki leśnej dla miejsc pracy. Zarzucała administracji centralnej zaniedbywanie tej części województwa.
„Wszystkie sprawy, które dotyczą mieszkańców, Polaków, powinny być dla władzy ważne. Jeżeli władza tego nie czuje, jeżeli tego nie rozumie, to nie powinna sprawować swoich funkcji” – przekonywała.
Wzywała uczestników do rozmów z bliskimi i sąsiadami oraz dalszego zaangażowania. „Nie bądźcie bierni. Obudźcie sąsiadów” – apelowała.
Jednocześnie sprzeciwiała się przedstawianiu konfliktu wyłącznie jako rywalizacji partyjnej. Zapewniała, że protest ma pozostać pokojowy.
„Prawem i Sprawiedliwością nie kieruje nienawiść, ale troska o przyszłość Polski, o przyszłość wszystkich Polaków” – mówiła. W końcowym wystąpieniu dodała: „Wierzymy głęboko, że dokonamy w sposób pokojowy przełamania tego, co psuje naszą ojczyznę”.
Kuchciński i Weber: rozliczenia i mobilizacja
Poseł i były marszałek Sejmu Marek Kuchciński odczytał stanowisko Podkarpackiej Rady Regionalnej PiS. Dokument potępiał wydarzenia z 30 października, które regionalne struktury partii oceniły jako naruszenie porządku prawnego i bezprawne przejęcie kierownictwa TK.
„Przejęcie Trybunału godzi w demokrację i rządy prawa oraz pozbawia obywateli ochrony przed nadużyciami władzy” – brzmiał fragment odczytanego stanowiska.
Autorzy obarczali odpowiedzialnością polityczną Donalda Tuska. Wydarzenia w TK zestawiali z wcześniejszymi zmianami w mediach publicznych, Prokuraturze Krajowej i innych instytucjach, które również uznawali za naruszenie prawa.
„Domagamy się ustalenia, kto zaplanował i przeprowadził te działania oraz kto zdecydował o zaangażowaniu policji. Osoby odpowiedzialne za złamanie prawa powinny ponieść konsekwencje” – odczytał Kuchciński.
W dokumencie znalazł się apel do policji i nadzorujących ją instytucji o „bezwzględne poszanowanie prawa, odpowiedzialność i powściągliwość”. Podkreślano, że zadaniem służb jest ochrona państwowych instytucji i budowanie zaufania obywateli.
Kuchciński przypomniał poparcie, jakie Karol Nawrocki uzyskał na Podkarpaciu. Uczestnicy odpowiedzieli skandowaniem nazwiska prezydenta.

„Apelujemy o solidarność w obronie niezależności Trybunału Konstytucyjnego i domagamy się przywrócenia jego prezesowi i wiceprezesowi możliwości wykonywania obowiązków” – zakończył odczytywanie stanowiska.
Rafał Weber skupił się na potrzebie społecznej mobilizacji. Chwalił przyjazd Nawrockiego do siedziby TK i krytykował policję, która, jak relacjonował, zagrodziła prezydentowi drogę.
„Wszedł, żeby bronić suwerenności, demokracji i praworządności” – mówił o zachowaniu głowy państwa.
Przekonywał jednak, że działania prezydenta wymagają wsparcia obywateli i kontynuowania protestów.
„Bez nas, bez polskiego narodu, bez naszej obecności i pod Trybunałem Konstytucyjnym, i tutaj w Rzeszowie, ale też w innych miejscach protestu premier Tusk się nie powstrzyma. On się nie cofnie” – oceniał.
„Tylko my, polski naród, razem z prezydentem możemy go powstrzymać” – dodawał.
Weber zachęcał do rozmów w rodzinach, wśród sąsiadów i współpracowników. Szczególną uwagę poświęcał osobom starszym oraz tym, które nie korzystają z mediów społecznościowych i nie oglądają stacji telewizyjnych bliskich prawicy.
„Bądźmy cały czas zmobilizowani. Rozmawiajmy ze swoimi dziećmi, ale też ze swoimi rodzicami, z osobami starszymi” – apelował.
Podkreślał znaczenie młodego pokolenia dla zwycięstwa Nawrockiego w wyborach prezydenckich. Kolejną okazję do zamanifestowania sprzeciwu wobec rządu widział w Marszu Niepodległości 11 listopada.
„Mamy głęboką nadzieję i wierzymy, że to powstrzyma tę władzę od dalszych bezprawnych działań” – podsumował.
Warchoł ostrzegał, Chęciek żądał wyjaśnień
Marcin Warchoł przedstawiał podporządkowanie TK rządzącym jako zagrożenie dla praw obywateli i równowagi władz.
„Trybunał Konstytucyjny to strażnik praw i wolności obywatelskich. To strażnik, dla którego najważniejszy jest interes Polski i Polaków” – mówił. Zarzucał premierowi tworzenie „Trybunału na telefon”.
„Przy pomocy tego Trybunału chce omijać weta prezydenckie, chce omijać Konstytucję, chce omijać wolę narodu” – oskarżał szefa rządu.
Jednym z przedstawionych przez posła scenariuszy było powierzenie obowiązków prezydenta marszałkowi Sejmu Włodzimierzowi Czarzastemu.
„Trybunał może odsunąć prezydenta od władzy, zgodnie z artykułem 131 Konstytucji. A w jego miejsce mianować kogo? Komunistę Czarzastego!” – mówił.

Art. 131 ust. 1 rzeczywiście przewiduje udział TK w czasowym powierzeniu obowiązków prezydenta marszałkowi Sejmu. Dotyczy jednak przejściowej niemożności sprawowania urzędu, gdy prezydent nie jest w stanie sam zawiadomić marszałka o przeszkodzie. Wykorzystanie tego mechanizmu przeciwko prezydentowi zdolnemu do wykonywania obowiązków oznaczałoby nadużycie procedury. Warchoł nie przedstawił podczas wystąpienia dowodów, że taki wniosek jest przygotowywany.
Odrzucenie prezydenckiego weta należy natomiast do Sejmu. Zgodnie z art. 122 ust. 5 Konstytucji wymaga większości trzech piątych głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Gdy głosuje wszystkich 460 posłów, potrzeba 276 głosów. TK nie zastępuje parlamentu w tym głosowaniu - czytamy w Konstytucji RP.
Poseł ostrzegał również przed wykorzystaniem Trybunału przeciwko ugrupowaniom politycznym.
„Może zdelegalizować każdą partię polityczną. I o to tutaj chodzi. Chodzi o to, żeby system się domknął” – przekonywał.
Art. 188 pkt 4 Konstytucji powierza TK orzekanie o zgodności celów lub działalności partii z ustawą zasadniczą. Nie daje mu prawa do dowolnego eliminowania ugrupowań. Wypowiedź Warchoła przedstawiała obawę przed politycznym wykorzystaniem tej kompetencji.
Najdalej idące oskarżenie dotyczyło przyszłych wyborów parlamentarnych.
„I po to ten Trybunał Konstytucyjny jest dziś Tuskowi potrzebny, żeby za rok wygrał wybory niezależnie od woli narodu. Po to, żeby wybory zostały sfałszowane” – mówił. Podczas przemówienia nie przedstawił dowodów potwierdzających taki zamiar.
„Tylko opór społeczny może ich przed tym powstrzymać. Prawo dla nich się nie liczy” – stwierdził, wzywając do dalszych protestów.
Żądania dotyczące wyjaśnienia działań służb przedstawił starosta dębicki Piotr Chęciek, przewodniczący Konwentu Starostów Województwa Podkarpackiego. Poinformował, że dzień wcześniej samorządowcy jednomyślnie przyjęli dwa stanowiska.
Pierwsze, jak relacjonował, wzywało rząd „do natychmiastowego wycofania się z okupacji Trybunału Konstytucyjnego” oraz wskazania podstaw prawnych podjętych działań. Drugie dotyczyło udziału policji i jej zachowania wobec prezydenta. Określenie „okupacja” było oceną przedstawioną przez starostę.
„To musi zostać wyjaśnione i w naszym stanowisku jest to bardzo jasno sprecyzowane” – mówił. Zapowiadał skierowanie wystąpienia do komendanta głównego Policji.
„Będziemy żądać wyjaśnień, podstaw prawnych” – podkreślał.
Szczególnie ostro oceniał obrazy prezydenta próbującego dostać się do siedziby Trybunału.
„Te obrazy po pierwsze zostaną na zawsze w naszej pamięci, a po drugie kompromitują Polskę na arenie międzynarodowej” – mówił. Zachowanie policji wobec głowy państwa nazwał „wstydem i hańbą”.
Zaznaczał przy tym, że jego krytyka nie powinna być automatycznie kierowana przeciwko funkcjonariuszom wykonującym zadania na miejscu.
„Nie mam tutaj na myśli tych młodych chłopców i tych młodych dziewczyn, których tam postawiono pod tą wielką presją tłumu” – zastrzegał.
Dziękował protestującym za szacunek wobec munduru. Domagał się natomiast ustalenia odpowiedzialności za decyzje o sposobie wykorzystania policji.
Apele o jedność i protest bez nienawiści
Przewodniczący Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność” Roman Jakim przedstawiał udział związku w protestach jako kontynuację jego historycznej misji. Przekonywał, że Solidarność powinna reagować zarówno na zagrożenia dla praw pracowniczych, jak i suwerenności państwa.
Opowiadał o pobycie w Warszawie i pomocy mieszkańców stolicy dla osób przyjeżdżających pod TK. Według niego protesty budują więzi i zwiększają gotowość do wspólnego działania. Zapowiedział wyjazd dziewięciu autokarów z regionu na Marsz Niepodległości.
Jakim zwrócił się również do środowisk prawicowych z pytaniem: „A gdzie jest reszta prawicy?”. Wzywał liderów do rozmów i przestrzegał przed konsekwencjami podziałów.
„A jeżeli pójdziemy podzieleni do tych wyborów, może być różnie” – mówił. „Solidarność Rzeszowska, Solidarność Podkarpacia apeluje do parlamentarzystów, do polityków, do liderów o to, aby siąść, rozmawiać”.
Do współpracy nawoływał także wicemarszałek województwa podkarpackiego Karol Ożóg. Podkreślał znaczenie sprawnych urzędów, sądów i instytucji budzących zaufanie społeczne. W tym kontekście przedstawiał obronę TK jako sprawę dotyczącą trwałości państwa.
„Bądźmy razem, bo tylko będąc razem możemy zwyciężać” – apelował. Zachęcał również do modlitwy za prezydenta i ojczyznę.
Religijny wymiar zgromadzenia podkreślał biskup senior Kazimierz Górny. Modlił się za Polskę, protestujących w Warszawie oraz przeciwników politycznych uczestników manifestacji.
„Pomódlmy się za wszystkich Polaków i za tych, którzy podnieśli rękę na Trybunał. To są nasi bracia, to są chrześcijanie, to są Polacy” – mówił.

Krytykował wydarzenia w TK, ale przestrzegał przed przenoszeniem sprzeciwu wobec działań na nienawiść do ludzi.
„Możemy wszystko wywalczyć, ale bez nienawiści” – podkreślał. W dalszej części spotkania wracał do znaczenia uczciwości, prawdy i wzajemnej życzliwości.
Adam Pęzioł, przedstawiony jako członek ogólnopolskiego komitetu poparcia Karola Nawrockiego i mieszkaniec Bieszczadów, odwoływał się do chrześcijańskich oraz patriotycznych tradycji regionu. Zapewniał, że sprzeciw nie wynika z chęci zdobycia korzyści dla własnego środowiska.
„Wynika z wielkiej potrzeby ratowania ojczyzny” – mówił.
Wyrażał uznanie dla prezydenta i zaproponował odśpiewanie mu „Sto lat” z okazji imienin. Uczestnicy przyłączyli się do śpiewu.
Dariusz Lasek, reprezentujący inicjatywę „Katolicy Głosują”, wspominał doświadczenia komunizmu i transformacji ustrojowej. Przekonywał, że nie spodziewał się powrotu sytuacji, którą oceniał jako zagrożenie dla demokracji.
Opowiadając o protestach w Warszawie, zwracał uwagę na obecność różnych środowisk prawicowych, samorządowców, osób niezależnych i młodzieży.
„My chcemy jedności. Katolicy chcą jedności” – podkreślał. Zachęcał do modlitwy za państwo, prezydenta i obywateli. Wystąpienie zakończył wezwaniem: „Polska zwycięży różańcem!”.
Skąd wziął się spór i jak tłumaczą go obie strony
Obecny konflikt ma źródła w 2015 roku i sporze o obsadzenie pięciu miejsc w Trybunale. Sejm kończącej się kadencji, z większością PO–PSL, wybrał pięciu sędziów. Trzej mieli zastąpić osoby, których kadencje wygasały jeszcze podczas jego urzędowania, dwaj kolejni mieli objąć miejsca zwalniane już w następnej kadencji parlamentu.
W wyroku z 3 grudnia 2015 roku, sygn. K 34/15, TK uznał podstawę prawną wyboru pierwszej trójki za zgodną z Konstytucją. Zakwestionował natomiast przepis umożliwiający wcześniejszemu Sejmowi obsadzenie dwóch pozostałych miejsc. Oznaczało to, że ustępująca większość mogła wybrać trzech sędziów, a wybór dwóch następnych powinien należeć do nowego parlamentu.
Prezydent Andrzej Duda nie odebrał ślubowania od trzech prawidłowo wybranych osób. Nowy Sejm, w którym większość miało PiS, ponownie obsadził również te miejsca. Konsekwencje oceniał później Europejski Trybunał Praw Człowieka. W sprawie Xero Flor przeciwko Polsce w 2021 roku stwierdził naruszenie prawa do sądu ustanowionego ustawą, ponieważ w rozpoznawaniu skargi uczestniczyła osoba wybrana na miejsce już wcześniej obsadzone. Rozstrzygnięcie dotyczyło konkretnego składu i konkretnej sprawy - czytamy w komunikacie ETPC.
Konflikt objął także publikowanie orzeczeń. W latach 2016–2017 rząd Beaty Szydło odmawiał ogłoszenia części wyroków TK. Najgłośniejszy przypadek dotyczył rozstrzygnięcia z 9 marca 2016 roku, sygn. K 47/15, podważającego nowelizację ustawy o Trybunale przygotowaną przez PiS.

Rząd argumentował, że sędziowie nie zastosowali obowiązujących przepisów postępowania, w tym wymogu rozpoznania sprawy przez co najmniej 13 sędziów. TK orzekał w składzie dwunastoosobowym, badając właśnie konstytucyjność tych regulacji.
„Nie mogę publikować czegoś, co nie jest orzeczeniem” – mówiła Szydło w marcu 2016 roku. Jej gabinet przedstawiał odmowę jako przestrzeganie prawa. Trybunał oceniał natomiast, że zakwestionowana nowelizacja uniemożliwiała mu sprawne działanie i ingerowała w jego niezależność.
Nieopublikowane pozostały również wyroki z 11 sierpnia i 7 listopada 2016 roku, sygn. K 39/16 i K 44/16. Wszystkie trzy ogłoszono dopiero 5 czerwca 2018 roku, już za rządu Mateusza Morawieckiego - poinformował Rzecznik Praw Obywatelskich.
Rząd Donalda Tuska również odmówił publikowania wyroków TK. Uzasadniał to między innymi udziałem w orzekaniu tzw. sędziów dublerów, czyli osób wybranych na miejsca już prawidłowo obsadzone, oraz ich następców. W uchwale z 6 marca 2024 roku Sejm zakwestionował status Mariusza Muszyńskiego, Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka. Wskazał również na nieprawidłowości przy powołaniu Julii Przyłębskiej na prezesa oraz zarzuty manipulowania składami orzekającymi.
Na tę uchwałę powołała się Rada Ministrów w uchwale nr 162 z 18 grudnia 2024 roku. Przyjęła, że skala nieprawidłowości uniemożliwia Trybunałowi wykonywanie konstytucyjnych zadań, a publikowanie jego rozstrzygnięć utrwalałoby kryzys praworządności. Rząd uzasadnił więc odmowę oceną funkcjonowania całej instytucji, wykraczającą poza udział „dublerów” w poszczególnych sprawach- czytamy w uchwale Sejmu i uchwale rady ministrów.
Kolejny etap konfliktu rozpoczął się 13 marca 2026 roku, gdy Sejm wybrał sześć osób do TK. Prezydent Karol Nawrocki 1 kwietnia odebrał ślubowanie od dwojga: Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka.
Pozostali, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz i Maciej Taborowski, złożyli 9 kwietnia ślubowanie podczas uroczystości w Sejmie, bez obecności prezydenta. Następnie przekazali mu jego notarialnie poświadczoną treść. Prezes Bogdan Święczkowski nie dopuścił ich jednak do wykonywania obowiązków.
Sejm argumentował, że to parlament wybiera sędziów, a prezydent nie ma prawa blokować skutecznego wyboru przez nieodbieranie ślubowania. Kancelaria Prezydenta uznawała natomiast, że uroczystość bez udziału głowy państwa nie spełnia ustawowego wymogu ślubowania wobec prezydenta. Z tej przyczyny kwestionuje również uprawnienia Korwin-Piotrowskiej do podejmowania czynności w Trybunale.
W sprawie czworga wybranych interweniował Europejski Trybunał Praw Człowieka. W środku tymczasowym z 5 maja zobowiązał państwo polskie do zapewnienia, aby właściwe organy nie utrudniały im objęcia i wykonywania obowiązków do czasu dalszej decyzji. Było to zabezpieczenie na czas postępowania, a nie końcowy wyrok rozstrzygający wszystkie kwestie związane z ich statusem - czytamy w komunikacie ETPC.
Niedopuszczanie tych osób do orzekania stało się jednym z argumentów przywołanych przy odsunięciu dotychczasowego kierownictwa TK. W informacji opublikowanej na stronie Trybunału wskazano także nieprawidłowości przy wyznaczaniu składów oraz blokowanie prawidłowego zwołania zgromadzenia dotyczącego planu wydatków na 2027 rok. To zarzuty i uzasadnienie strony podejmującej działania wobec Święczkowskiego i Sochańskiego.
Jako podstawę prawną miesięcznej przerwy w ich czynnościach przywołano art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych, stosowany, według tej interpretacji, poprzez odesłania w ustawach o statusie sędziów TK i o Sądzie Najwyższym. Przepis pozwala zarządzić krótkotrwałą przerwę w czynnościach sędziego ze względu na powagę sądu lub istotne interesy służby. Korwin-Piotrowska wywodziła swoje uprawnienie do zastępowania prezesa z przepisów dotyczących sędziego o najdłuższym stażu.
Kancelaria Prezydenta odrzuca tę wykładnię. Zbigniew Bogucki kwestionował zarówno możliwość zastosowania przepisów o sądach powszechnych do sędziów TK, jak i umocowanie Korwin-Piotrowskiej. Według tego stanowiska nie doszło do zgodnej z prawem zmiany osoby kierującej Trybunałem - mówił na konferencji prasowej Zbigniew Bogucki.

Inaczej wydarzenia przedstawiał minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek.
„Jest przywracana praworządność, Trybunał jest odbudowywany” – mówił, według relacji Onetu. Udział służb tłumaczył potrzebą ochrony sędziów.
Policja w komunikacie z 30 października informowała, że otrzymała pisma od prokuratora generalnego i sędzi TK dotyczące bezpieczeństwa. Zapewniała, że w chwili wydania komunikatu funkcjonariusze działali na zewnątrz siedziby i zabezpieczali porządek. Było to uzasadnienie obecności policji, a nie rozstrzygnięcie sporu o legalność zmiany kierownictwa.
Zastrzeżenia wobec przebiegu wydarzeń zgłosił również prezes NSA Jacek Chlebny. Obecność policji oraz uniemożliwienie wejścia prezesowi i wiceprezesowi TK ocenił jako zdarzenia budzące zasadnicze wątpliwości prawne. Jednocześnie wskazał, że niepublikowanie orzeczeń oraz wątpliwości dotyczące składu i władz Trybunału podważają zaufanie do państwa. Wezwał do kompromisu ponad podziałami i odbudowy autorytetu instytucji - cystami w oświadczeniu prezesa NSA.
Uczestnicy rzeszowskiej manifestacji domagali się cofnięcia październikowych decyzji i przywrócenia dotychczasowemu kierownictwu TK możliwości działania. Zwolennicy zmian uzasadniają je koniecznością dopuszczenia wybranych sędziów do pracy i przywrócenia sprawności sądu konstytucyjnego. Obie strony odwołują się do obrony Konstytucji, pozostając w zasadniczym sporze o legalność składu, kierownictwa i sposobu funkcjonowania Trybunału.




Napisz komentarz
Komentarze