Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama nawóz ogrodowy

Wierzę, że przede mną jeszcze wiele dobrego. Rozmowa z Kamilą Kisałą

Podziel się
Oceń

Kamila Kisała to rodowita Rzeszowianka. W wieku 15 lat wyprowadziła się do Warszawy. Już w wieku 3 lat chciała zostać aktorką. 15 lat później zagrała swoją pierwszą rolę w serialu Mecenas Porada”. Potem przyszły kolejne role: „Rafi”, „Mój Agent” i „Na sygnale”.
Kamila Kisała

Źródło: Kamila Kisała

 W ubiegłym roku pojawiła się na dużym ekranie w filmie „Lany Poniedziałek” oraz wydała swoją debiutancką książkę „Primo Amore”!

 

Skąd pomysł, by zostać aktorką?

- Zaczęło się w przedszkolu od roli czarownicy w przedstawieniu „Jaś i Małgosia” na Dzień Matki. Wtedy po raz pierwszy zetknęłam się z aktorstwem i bardzo spodobał mi się każdy etap, przygotowań po sam występ. Mój wujek Paweł Trześniowski, który jest scenarzystą, często dawał mi różne zadania aktorskie, a ja zawsze angażowałam się na 150 procent. Kiedyś prawie wyrwałam babci drzwi od szafki podczas jednego z takich ćwiczeń! Zabierał mnie też do teatru, więc powoli poznawałam ten świat i coraz bardziej się w nim zakochiwałam.

 

Jakie były twoje pierwsze kontakty z filmem?

- Pamiętam, że kiedyś w Rzeszowie kręcili film „Władcy przygód. Stąd do Oblivio”. Zgłosiłam się na statystkę, a na planie podszedł do mnie reżyser i zapytał, czy mogłabym zostać dublerką głównej bohaterki. Zgodziłam się, to było dla mnie ogromne wyróżnienie, że zauważył mnie w tłumie. Tak naprawdę to była moja pierwsza styczność z kamerą. Cały czas chciałam się rozwijać, więc zapisałam się do Akademii Aktorskiej Artysta, z którą wystawialiśmy musical „Mamma Mia!”. Graliśmy w Teatrze Wandy Siemaszkowej oraz w Filharmonii Podkarpackiej. Zapragnęłam więcej, więc przeprowadziłam się do Warszawy.

 

Pozostawiłaś Rzeszów bez problemu?

- Miałam 15 lat. Kochałam Warszawę, gdzie spędzałam każde ferie i wakacje, wydawała mi się miejscem idealnym. Kiedy tylko mogłam wyjeżdżałam z babcią do wujka. Wszystko wydawało się takie proste: wujek napisze mi rolę, a ja dostanę Oscara. (śmiech) Ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Było trochę przegranych castingów, wzlotów i upadków, ale ostatecznie wiem, że nigdy nie będę żałować decyzji o przeprowadzce, bo dzięki temu, że mieszkam w Warszawie i mam więcej możliwości dostałam pierwsze role w serialach.

 

Co było najtrudniejsze w zaaklimatyzowaniu się w Warszawie?

- Z tym nie miałam problemów, ale zaskoczyły mnie pierwsze dni na planie serialu.

 

Czyli?

- To nie wygląda jak w reklamach, nie przypomina też rzeczywistości nawet z rolki na Tik-Toku – jak mogło się wydawać nastolatce. (śmiech) Okazało się, że na planie nie ma czerwonych dywanów. Godzinami czeka się na swoją kolej. Trzeba wstawać bardzo wcześnie, czasem o 4 rano. Zdjęcia czasem kończą się koło północy. Ale mimo wszystko to kocham. Nawet gdy wracam z planu zmęczona, czuję się spełniona i pełna pozytywnej energii.

 

Jak wygląda rekrutacja do serialu czy filmu?

- Coraz częściej pierwsze etapy polegają na nagrywaniu self-tape’ów czyli filmików, na których trzeba się przedstawić oraz zaprezentować swoje umiejętności w jednej albo dwóch scenach, które dostaje się od produkcji serialu. Jeśli przejdziemy ten etap, jest casting na żywo. Spotykamy się wtedy z reżyserem, producentem i czasem z już wybraną obsadą. Łatwiej wtedy zobaczyć, czy nasze energie pasują do siebie i jak to wygląda na ekranie.

 

Który serial dał ci najwięcej satysfakcji?

- Myślę, że ten pierwszy - serial „Mecenas Porada”. Zaczęło się od małej rólki, właściwie epizodu w pierwszym sezonie. Potem zostałam doceniona, moja rola została rozbudowana, a to otworzyło mi drogę do kolejnych propozycji.

 

Twoje marzenia chyba dość szybko się spełniają? Marzyłaś o filmie i dostałaś rolę w „Lanym Poniedziałku”. Miałaś dopiero 19 lat. Jak się wygrywa taki casting?

- Czasem szybciej, czasem wolniej. Moim zdaniem trzeba zrobić coś, co zaskoczy reżysera – pokazać, że masz wyobraźnię. Nie zawsze trzeba trzymać się ściśle scenariusza, warto wyjść ze swoją propozycją.

 

Talentów masz co niemiara. Napisałaś też książkę „Primo amore”. To też było twoje marzenie?

- Kiedyś myślałam o napisaniu książki, ale raczej biografii i to w późniejszym czasie. Kiedy nadarzyła się okazja, trudno było z niej nie skorzystać. Ale nie mogę powiedzieć, że to było moje marzenie. Natomiast cieszy mnie pozytywny odbiór książki.

 

O czym jest ta książka?

- 17-letnia Oliwia dowiaduje się, że ma we Włoszech brata. To owoc romansu ojca, który zmarł na covid w trakcie pandemii. Chce go poznać. Wymusza więc na mamie, Zośce, podróż do Polignano a Mare. To jedna z tych podróży, które bezpowrotnie wywracają życie obu kobiet do góry nogami. Żeby jeszcze bardziej zaintrygować czytelników zdradzę tylko, że jest też powieść „Felicita” napisana przez Kasię Kalicińska i Radosława Figurę, w której opisana jest ta sama historia co w „Primo Amore”. Różnica polega na tym, że jedna jest opowieścią widzianą oczami matki, a moja to pamiętnik jej córki.  To czego nie widzimy w jednej powieści, jest pokazane w drugiej. Obie głęboko sięgają w relację matki i córki, ze wszystkimi jej jasnymi barwami i cieniami. 

 

Czy masz już jakieś następne projekty na horyzoncie? 

- Bardzo mocno liczę na ekranizację książki „Felicitá”. Ten projekt ma ogromny potencjał i nie mogę się doczekać wejścia na plan. W międzyczasie przygotowuję się do egzaminów do szkoły teatralnej – to jest teraz moje główne zadanie.

 

Czy marzysz o pracy z konkretnymi reżyserami lub aktorami? Kto jest na Twojej liście marzeń?

- Zdecydowanie chciałabym zagrać u boku pani Krystyny Jandy lub w spektaklu jej reżyserii. Na mojej liście są też Agata Kulesza, Izabela Kuna (z którą mam nadzieję spotkać się na zajęciach w szkole teatralnej) oraz Marcin Dorociński. A z reżyserów – Agnieszka Holland, Wojciech Smarzowski i Bartłomiej Konopka.

 

Czy planujesz rozwijać się w innych dziedzinach związanych z filmem, np. reżyseria lub pisanie scenariuszy?

- Nie, na razie chcę skupić się na aktorstwie. Choć studiuję psychologię, to właśnie aktorstwo jest moim głównym celem.

 

Czy masz jakieś szczególne wspomnienia związane z reakcjami widzów na Twoje role?

- Póki co najbardziej cieszy się rodzina. Od niej zawsze dostaję pozytywne zwroty. Wszyscy są bardzo zainteresowani tym co robię i bardzo mnie wspierają. Chyba najbardziej ich zaintrygowałam dość odważną rolą w „Lanym Poniedziałku”. Po premierowym seansie też dostałam sporo gratulacji i komplementów, ale mam świadomość, że to dopiero początek. Na te szczególne reakcje muszę jeszcze 

 

Czy masz jakieś zabawne lub wzruszające historie z planów, którymi chciałabyś się podzielić?

- Najzabawniejszą historią jest ta, w której złamałam palec podczas kręcenia sceny, w filmie „Lany poniedziałek”, w lodowatej rzece. Trafiłam na SOR, a lekarz kazał mi leżeć przez 8 tygodni. Dla mnie to było niemożliwe, bo musiałam skończyć film. Powiedziałam mu, że może mi odciąć tego palca, ale ja na plan muszę wrócić. Nie miał wyjścia. Wypuścił mnie ze szpitala. Na planie przenoszono mnie między lokalizacjami – to było zabawne, ale też bardzo miłe.

 

 

Gdzie widzisz siebie za 5 lub 10 lat? Jakie są Twoje największe cele zawodowe?

- Jeszcze tego nie wiem. Na razie skupiam się na teraźniejszości – egzaminach do szkoły teatralnej i nowych projektach. Wierzę, że przede mną jeszcze wiele dobrego.

 

Czy chciałabyś kiedyś zrealizować projekt związany z Rzeszowem, Twoim rodzinnym miastem?

Oczywiście! Jeden projekt jest już na horyzoncie, ale na razie trwają rozmowy i nie mogę zdradzić szczegółów.

Redakcja

Więcej o autorze / autorach:

Napisz komentarz

Komentarze

Rzeszowianka 28.02.2025 08:41
Fajny wywiad i bardzo interesująca ta dziewczyna.

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: FranzTreść komentarza: Troszkę wcześniej są wahadła, z powodu przebudowy odcinka. Prawdopodobnie źle zabezpieczone i powstała możliwość wjechania pod prąd. Kierujący nie miał gdzie zjechać. Być może liczył na to że dotrze do węzła i tam zjedzie z drogi. Cóż, prawie dotarł. Każdemu mogło się przydarzyć popełnić taki błąd. Pamiętajmy że w takiej sytuacji, na autostradzie lub drodze typu S. Najbezpieczniej zwyczajnie zatrzymać się przy najbliższej barierze. Możliwie jak najdalej od osi jezdni i natychmiast opuścić pojazd, po czym wezwać służby które umożliwią bezpieczny zjazd. . Czym jest mandat wobec życia i zdrowia. Szkoda, ktoś ma smutne święta... Uważajcie na siebie.Data dodania komentarza: 27.03.2026, 21:04Źródło komentarza: Ofiara śmiertelna! Wypadek i pożar na S19. Dwa auta rozbite, droga do Rzeszowa zablokowanaAutor komentarza: bezrobotnyTreść komentarza: Niestety realia są takie, że bezrobotnych jest coraz więcej, sam nie mogę znaleźć stałej pracy, pracuje za coraz mniejsze stawki a żyje się coraz gorzej PozdrawiamData dodania komentarza: 27.03.2026, 14:14Źródło komentarza: Podkarpacie w szoku. 21% bezrobocia i 1813 osób na jedną ofertę pracyAutor komentarza: MyślącyTreść komentarza: Nie znam żadnego Gruzina. Jak słyszę, że mieszkają w moim mieście to zawsze odpowiadam, że większej bzdury dawno nie słyszałemData dodania komentarza: 27.03.2026, 12:05Źródło komentarza: Podkarpacie w szoku. 21% bezrobocia i 1813 osób na jedną ofertę pracyAutor komentarza: PracującyTreść komentarza: Większych bzdur dawno nie czytałem. Nie znam żadnej osoby bezrobotnejData dodania komentarza: 27.03.2026, 10:38Źródło komentarza: Podkarpacie w szoku. 21% bezrobocia i 1813 osób na jedną ofertę pracyAutor komentarza: KosmitaTreść komentarza: Jeszcze chwila i ponownie z martwych powstanie TEN, którego każdego dnia i w każdej chwili krzyżujecie swoją pogardą, nienawiścią oraz usprawiedliwianiem swoich podłości do innych nacji i nawet pobratymców myślących i żyjących inaczej od WAS. To może w końcu ktoś z WAS określi ilu należy unicestwić Żydów, Ukraińców, LGBT-owców, Niemców, Masonów i Kosmitów oraz inny nielubianych przez WAS, aby wreszcie należna WAM radość zagościła, na WASZYM obliczu i w WASZYCH sercach. W JEGO sercu z pewnością radości nie będzie, bo znów GO po raz wtóry ukrzyżujecie. Ale Wy będziecie usprawiedliwieni, bo zawsze możecie powiedzieć, że jesteście tylko LUDŹMI, prawda? Jeśli to Wam pasuje, to mogę i chcę zawsze być DZIECKIEM. Podpisano KOSMITAData dodania komentarza: 26.03.2026, 21:56Źródło komentarza: Wyjątkowa w Polsce. Niedzielna Droga Krzyżowa mężczyzn, która trwa od pokoleńAutor komentarza: KosmitaTreść komentarza: Szanowne Podkarpaciaki, co byście powiedzieli, gdybyśmy my Kosmici zbudowali fabrykę? Spytacie pewnikiem, co byśmy chcieli produkować na Podkarpaciu? Ano byśmy chcieli produkować kombinezony biogeniczne dla mych pobratymców. Musicie wiedzieć, że niestety, dla nas Kosmitów środowisko ziemskie jest bardzo szkodliwe. Wolimy takie bardziej radioaktywne, bo wtedy nasza delikatna skóra jonizuje piękną zieloną fluorescencją. Wiem, dla Was radioaktywność jest mocno szkodliwa, ale dla mnie jest dobra. W związku z tym na Ziemi musimy funkcjonować w kombinezonach biogenicznych. Każdy ciężar wożony z DALEKOŚCI, niestety kosztuje w ilości paliwa potrzebnego do transportu. Gdybyśmy zbudowali tu fabrykę, to Ludziaki mieli by robotę a miliardy Kosmitów możliwość zamieszkania wśród Was. Zakładana produkcja, to miliard… Niech będzie dwa miliardy na rok kombinezonów biogenicznych dla przybyszy z Kosmosu. Jak się na taką propozycję zapatrujecie? Zapomniałem o jednej sprawie. Coś by trzeba było zrobić z tym Waszym prawodawstwem względem tworzenia JEDNOSTEK ŻYCIOWYCH w sposób sztuczny. Dogadamy się?Data dodania komentarza: 26.03.2026, 17:59Źródło komentarza: Podkarpacie w szoku. 21% bezrobocia i 1813 osób na jedną ofertę pracy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama