Ruszyli w południe, noc zastała ich w głębokiej dziczy
Wszystko zaczęło się w czwartek około godziny 13:00. Para wyruszyła na pieszą wędrówkę z okolic miejscowości Polana, planując przejść przez kompleks leśny w kierunku Daszówki. Niestety, bieszczadzki las okazał się bezwzględny. Turyści w pewnym momencie całkowicie zgubili szlak. Zamiast dotrzeć do celu, krążyli po bezdrożach, pokonując pieszo aż 15 kilometrów.
Gdy zapadła noc, zmęczeni i zdezorientowani znaleźli się w śmiertelnej pułapce. Choć znajdowali się około 3 kilometrów od najbliższych zabudowań, w egipskich ciemnościach nie mieli o tym pojęcia. Sytuację pogorszył fakt, że tuż obok siebie zauważyli tropy dużego drapieżnika. Sparaliżowani strachem, w środku nocy zdecydowali się wezwać pomoc.

Radiowóz jako latarnia morska w lesie
Alarmowe zgłoszenie wpłynęło do komendy w Ustrzykach Dolnych w piątek (10 lipca) przed godziną 3:00 nad ranem. Do akcji natychmiast ruszył patrol ogniwa patrolowo-interwencyjnego. Mundurowi namierzyli sygnał telefonu i ustalili, że zaginieni mogą znajdować się około 5 kilometrów w głąb lasu od miejscowości Daszówka.
Policjanci ruszyli radiowozem w skrajnie trudny, leśny teren. Cały czas utrzymywali kontakt telefoniczny z przerażoną parą. Aby wskazać im drogę ucieczki, funkcjonariusze uruchomili potężne sygnały dźwiękowe oraz błyskowe syreny.
Ryk policyjnych syren rozdarł bieszczadzką ciszę i zadziałał jak drogowskaz. Zagubieni turyści usłyszeli dźwięk radiowozu i idąc za nim, dotarli prosto do rąk czekających na nich policjantów.
Na szczęście, po dramatycznej nocy mieszkańcy Mazowsza wyszli z lasu cali i zdrowi – nie potrzebowali pomocy medycznej.
Policja apeluje: Bieszczadzkie szlaki bywają zdradliwe. Przed każdym wyjściem w góry odpowiednio zaplanuj trasę, naładuj telefon do pełna (warto mieć powerbank) i poinformuj bliskich, dokąd idziesz. Jeśli zgubisz drogę – nie panikuj, zostań w miejscu i natychmiast wezwij służby.



Napisz komentarz
Komentarze