Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Reklama
Reklama nawóz ogrodowy

Pożar domu w Bratkowicach po wybuchu gazu. Co z poszkodowanym?

Podziel się
Oceń

Po prawdopodobnym wybuchu gazu lub butli z gazem w domu jednorodzinnym w Bratkowicach, rusza policyjne dochodzenie. Sprawdziliśmy też, jaki jest stan poszkodowanego mężczyzny.
Pożar domu w Bratkowicach po wybuchu gazu. Co z poszkodowanym?
Budynek po wtorkowym pożarze został zabezpieczony przez policję.

Źródło: fot. Dominik Bąk

Do dramatycznego zdarzenia doszło we wtorek wczesnym wieczorem w Bratkowicach, niedaleko kościoła. Około godz. 18:30 do stanowiska kierowania Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie wpłynęło zgłoszenie o wybuchu gazu i pożarze domu jednorodzinnego. Już pierwsze informacje sugerowały, że ranna została jedna osoba.

W chwili dotarcia pierwszych zastępów straży pożarnej potwierdziło się najgorsze. Pilnej pomocy potrzebuje lokator - dziś wiadomo, ze to 66-latek. Pierwszej pomocy, przed przyjazdem zespołu ratownictwa medycznego, udzielali mu świadkowie i strażacy. 

W międzyczasie trwała walka z szybko postępującym pożarem domu. Jak opisywaliśmy wczoraj, zanim okoliczni mieszkańcy zobaczyli gęsty dym w centrum miejscowości, usłyszeli głośny huk, świadczący o wybuchu. - To był tak ogromny huk, jakby samoloty jakieś przeleciały nad samymi domami - mówiła nam w poniedziałek jedna z mieszkanek Bratkowic. - Usłyszałam ogromny wybuch i wstrząs, pomyślałam od razu, że stało się coś złego - opisuje inna z kobiet. Co istotne wybuch był słyszany w promieniu kilkuset metrów.  - Najprawdopodobniej na skutek wybuchu butli z gazem lub wybuchu gazu ulatniającego się z tej butli, doszło do pożaru domu jednorodzinnego - opisywał zdarzenie bryg. Marcin Betleja, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie. Pożar został ugaszony około godz. 22. Wtedy też zakończono działania gaśnicze. 

ZOBACZ ZDJĘCIA Z AKCJI RATOWNICZO-GAŚNICZEJ:

Co ze zdrowiem poszkodowanego?

Ranny mężczyzna trafił do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie przy ul. Lwowskiej. - Został on wstępnie zaopatrzony przez naszych medyków. Z uwagi na dużą skalę oparzeń, chwilę później, został przetransportowany na specjalistyczny oddział szpitala im. Rydygiera w Krakowie - mówi nam Tomasz Warchoł, rzecznik prasowy szpitala na Lwowskiej.

W środę przed południem na miejscu wczorajszego pożaru ponownie pojawili się strażacy. - Paliło się siano i inne pozostałości po wczorajszym pożarze. Strażacy ponownie przelali pogorzelisko - przekazał naszej redakcji kpt. Jan Czerwonka, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie. Swoje czynności rozpoczęła też policja. - Na miejscu pożaru wkrótce pracować będzie biegły z zakresu pożarnictwa. Postępowanie w tej sprawie prowadzą policjanci z Komisariatu II na Baranówce - informuje podkom. Tomasz Drzał z rzeszowskiej policji. Na miejscu pojawili się też inspektorzy nadzoru budowlanego. - Budynek został wyłączony z użytkowania - przekazała w środę Katarzyna Lech, zastępca Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Rzeszowie. 


Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: wyborcaTreść komentarza: koles który kradł miliony mówi o bankructwie?Data dodania komentarza: 23.03.2026, 17:55Źródło komentarza: Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek: ten rząd to bankructwoAutor komentarza: AnonimTreść komentarza: Hipokryta do kwadratuData dodania komentarza: 23.03.2026, 13:31Źródło komentarza: Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek: ten rząd to bankructwoAutor komentarza: MartaTreść komentarza: Coś w tym jest. Nie słuchamy drugiej osoby, tylko przyklejamy łatkę, zgadujemy, diagnozujemy.Data dodania komentarza: 22.03.2026, 23:39Źródło komentarza: Trenerka komunikacji o współczesnych nieporozumieniach: "Nie słuchamy siebie nawzajem"Autor komentarza: PacjentTreść komentarza: Miałem wątpliwość przyjemność być pacjentem Pani Justyny Z. podczas mojego badania nie była w stanie przerwać opowieści do swoich współpracowników o swoich bajecznych wakacjach. Oczywiście wypis który dostałem po badaniu nijak miał się do rzeczywistości, ale cóż Pani Justyna miała w głowie wakacje a nie pacjentów. Na koniec stwierdziła że ona nie wie co mi jest i po co tu przyszedłem. Jeśli ów biedny mężczyzna był traktowany przez nią to taki wynik nie jest dla mnie zaskoczeniem. No ale są lekarze jak np. dr. Jamro i są lekarze z bożej łaski jaki Pani Justyna...Data dodania komentarza: 22.03.2026, 18:48Źródło komentarza: Mateusz O. wyszedł ze szpitala MSWiA i zmarł na przystanku. Prokuratura stawia zarzut lekarceAutor komentarza: pacjent XXXTreść komentarza: Trafiła kosa na kamień! Karma wraca, kiedys trzeba zapłacić za swoje grzechy, a tu jest ich sporo. Pani "doktor". :):):):) Pożal się Boże.Data dodania komentarza: 21.03.2026, 09:51Źródło komentarza: Mateusz O. wyszedł ze szpitala MSWiA i zmarł na przystanku. Prokuratura stawia zarzut lekarceAutor komentarza: AnonimTreść komentarza: Ta pożal się Boże pani doktor ma swoje za uszami. Praktycznie z każdego podkarpackiego szpitala wylatywała z hukiem. Była znana ze swojej arogancji, złośliwości i bezczelnego zachowania względem pacjentów i personelu z którym pracowała. A tetaz uwaga najlepsze: mimo wszy słuch afer z jej udziałem została kierownikiem Soru w Mielcu gdzie tam każdy już ma jej dosyć. Czy tam pewne leki również znikają w niewyjaśnionych okolicznościach?Data dodania komentarza: 20.03.2026, 19:31Źródło komentarza: Mateusz O. wyszedł ze szpitala MSWiA i zmarł na przystanku. Prokuratura stawia zarzut lekarce
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama